21052018Nowości:
   |    Rejestracja

Wszyscy jesteśmy podejrzani!


Ostatnio nagłośnione, marcowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego podważające uprawnienia Policji do zmuszania kierowców – sprawców wypadków drogowych, do badania krwi w sytuacji kiedy nie wyrazili oni na to zgody, jest kolejnym przykładem na bezprawność dotychczasowych działań policji w odniesieniu do kierowców. Oczywiście nikt nie ma zamiaru bronić nietrzeźwych sprawców wypadków drogowych, niemniej służby powinny działać zgodnie z prawem, a Trybunał wyraźnie podkreślił, że używanie przymusu bezpośredniego godzi w nietykalność osobistą zagwarantowaną w Konstytucji i jako takie może być normowane wyłącznie ustawami, a nie jak dotychczas zwykłym rozporządzeniem.


 

Orzeczenie wywołało różne reakcje, jednak przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości twierdzą, że wszytko jest w porządku i policjanci mają jednak prawo do przytrzymania ręki kierowcy w celu pobrania od niego krwi do badań, co nazywają „wyegzekwowaniem wymaganego prawem zachowania”. Niemniej wyrok Trybunału zainicjował prace nad zmianą przepisów, które jednoznacznie wskażą uprawnienia policji w tym zakresie na poziomie ustawowym.

Kiedyś premier Cyrankiewicz odgrażał się i straszył odrąbywaniem ręki m.in. w interesie dalszej demokratyzacji i w interesie Ojczyzny. Teraz wystarczy już tylko przytrzymanie ręki w celu wyegzekwowania prawa. I to właśnie odróżnia PRL od tzw. III Rzeczypospolitej.

Sprawa wydaje się jednak o wiele bardziej ciekawa, kiedy popatrzymy na nią od strony zwykłego kierowcy, a nie sprawcy czy podejrzanego. Jeżeli Trybunał twierdzi, że nie wolno sprawcy lub podejrzanego zmusić do badania krwi na zawartość alkoholu, to tym bardziej nie można tego robić w stosunku do, o nic przecież nie podejrzewanych, kierujących pojazdami. A jednak są oni zatrzymywani i bez żadnych powodów badani alkomatami, a w razie odmowy straszeni praktykami, które właśnie Trybunał uznał za bezprawne!

Jednak i na to znalazła się rada. Na stronie internetowej Policja.pl odniesiono się do orzeczenia Trybunału, ale z właściwą sobie nonszalancją w traktowaniu przepisów i wrzucaniu do jednego worka sprawców wypadków i podejrzanych wraz z, o nic nie podejrzewanych, zwykłych użytkowników dróg – kierowców. Wśród wielu zacytowanych tam artykułów i paragrafów zabrakło jednego, lecz o podstawowym znaczeniu: pominięto bardzo ważny zapis Kodeksu Drogowego dotyczący uprawnień policji w zakresie badania stanu trzeźwości, a warunkujący przeprowadzenie takiego badania w razie uzasadnionego podejrzeniaco do stanu trzeźwości kierującego. Jak więc widzimy dotychczasowe praktyki policji zmuszające obywateli do „dmuchania” tylko dlatego, że kierują samochodem są wątpliwe prawnie, a przecież praktyka ta przybrała w Polsce różne formy: od rutynowego badania wydychanego powietrza podczas każdej kontroli drogowej, poprzez szeroko zakrojone akcje o znamionach łapanek, gdzie zatrzymuje się wszystkich, nawet na skrzyżowaniach, i każe „dmuchać” nie mając ku temu uzasadnionych podejrzeń. Swoje wywody prawne na Policja.pl kończą się nieprawdziwą konkluzją, że cyt: „zatem prawo wymaga od kierującego pojazdem, jak i od osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, zgodnego z prawem zachowania w postaci poddania się badaniu na zawartość alkoholu w organizmie”. Przywołuje się przy tym rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 1983 r., które zezwala na pobranie krwi nawet bez zgody osoby poddanej badaniu.Pewnie znów przez zwykłe niedopatrzenie zapomniano wspomnieć, że rozporządzenie to dotyczy wyłącznie osób podejrzanych o popełnienia przestępstwa lub wykroczenia w stanie po spożyciu alkoholu, o czym mówi 1 paragraf tego rozporządzenia. Takie manipulowanie przepisami prawa i wykorzystywanie niewiedzy obywateli nawet w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach nie może mieć miejsca w tzw. demokratycznym państwie prawnym i jest zwykłym łamaniem wolności obywatelskich. To niedopuszczalna aby policjant „brał” pierwszego z brzegu obywatela i badał go na zawartość alkoholu ( i właściwie dlaczego tylko na obecność alkoholu, a nie od razu na wszystkie inne środki odurzające) tylko dlatego że porusza się samochodem.

Zatem zgodnie z opinią zamieszczoną na Policja.pl wszyscy kierowcy są podejrzani z samego faktu kierowania pojazdem i postępowanie stosowane wobec sprawców i podejrzanych może być zastosowane także wobec każdego innego kierowcy. „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” – mawiał pewien sowiecki prokurator, i ta zasada działa w najlepsze i teraz, co akurat w niczym nie różni III RP od PRL-u.

C. S.
Polskie Towarzystwo Kierowców – www.kierowcy.org

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

komentarzy 5 dla artykułu "Wszyscy jesteśmy podejrzani!"

  1. WW napisał(a):

    A co z lekarzami/pielęgniarkami.
    Czy oni mają prawo wbić igłę w rękę człowieka bez jego zgody w sytuacji, gdy jest władny sam o sobie decydować?

    WW

    • Tomasz Parol Tomasz Parol napisał(a):

      Ale chyba dla ratowania życia i zdrowia a nie z innych powodów. Nie widać różnicy?

      • WW napisał(a):

        Dokładnie o to chodzi.
        Ratowanie życia np. po wypadku, jak ofiara jest nieprzytomna, to „oczywista oczywistość”, jak mówią w nowomowie.
        .
        Mnie chodzi o przypadek, gdy kierowca zatrzymany np. dzisiaj w ramach akcji „znicz” odmawia dmuchania. Policja przywozi go do szpitala i każe pobrać krew na zbadanie zawartości alkoholu a kierowca się nie zgadza na pobranie krwi i informuje o tym pielęgniarkę
        Co wtedy?
        .
        WW.

  2. Wacław napisał(a):

    No to już tylko skończony … powiedzmy naiwniak, może mówić lub choćby przypuszczać, że żyjemy w państwie prawa. Na każdym kroku widać za kogo jesteśmy przez „władze” brani.

  3. Sceptissimus napisał(a):

    Polska, to kraj pijaków i złodziei. Naturalnie stereotyp. Naturalnie niesprawiedliwy dla wszystkich, którzy pijakami i złodziejami nie są. Ale przecież różnimy się w tym zakresie od takich np. Szwedów.
    To jest polski problem. I ten problem wymusza działania. Od czasów komuny problem pijaństwa zdołano wprawdzie opanować, jednak nie zlikwidować. Stał się bardziej widocznym niż w ubiegłym stuleciu, bo niemal każdy Polak czymś jeździ. Tutaj kultura nie nadąża za postępem techniki i muszą być podjęte drakońskie działania by spadek liczby urodzin wzmocniony narodowym samobójstwem na drogach i ulicach nie doprowadził do likwidacji narodu.
    Dlatego pojękiwania o demokracji, nienaruszalności, integralności, suwerenności etc. pasują do tej jednostki chorobowej jak propaganda mycia zębów po posiłku w odniesieniu do ludożerców.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

144258