23112014Nowości:
   |    Rejestracja

Wojna w Gruzji, że o tym pamiętam


Proponuję niektóre wideo o tej wojnie, które są dostępne w rosyjskim sektorze internetu.


Pierwszy dzień wojny światowe media w ogóle milczały, jak gdyby oni nie mają żadnej informacji. Natomiast potem kadry pierwszego dnia wojny wykorzystywały się do wszystkiej: wszędzie w świecie pokazywały jeden i tenże obrazek po wszystkich kanałach: gruzinskie ustawienia Grad, co strzela w nocy po Cchinwali, zdjęty do nocy z 7 na 8 sierpnia. I pisały pod tym komentarz, że to Rosjanie strzelają po Gori.

Potem zaczęła się fala protestów w świecie : "zatrzymacie rosyjską agresję" i wszystko w takim rodzaju. "My wszyscy Gruzini" krzyczał czołowy polityk USA.

Potem kilku miesięcy mediów przeżuwały i delektowały informację po co Rosjanie napadli na Gruzję, jak Rosjanie grabili Gruzję. I współczuły, współczuły Gruzinom.

Potem stanęły rozbrzmiewać bojaźliwe głosy inspekcji ONZ i misji pokojowej w Gruzji, że napadającą stroną byli Gruzini, i dowodu tego niepodważalne.

Potem było trwałe rozpatrzenie sytuacji w ONZ, i był prawny werdykt, gdzie napadającą stroną są nazwane Gruzini.

Dużo że pamiętam. Pamiętam, że w pierwszym dniu wojny Gruzini mieli przewagę do 12 razy nad 500 rosyjskimi żołnierzami sił pokojowych. U Gruzin były czołgi, ciężka artyleria, reaktywna artyleria. Żołnierze sił pokojowych ponieśli ciężkich strat, lecz Gruzini nie potrafili zająć miasto przebiegu. Pamiętam wideo w internecie, i oto ono, wciąż tam. Cchinwali, 8 sierpnia, świat już z całej siły omawia jak Rosjanie napadli na Cchinwali. I oto wideo, pokojowe domy, już opalone od artylerii, żadnego przeciwnego ognia bój idzie gdzieś daleki od tego miejsca, natomiast jak jest szczęśliwy ten Gruzin strzelać po tych domach, i jak on cieszy się, kiedy po domach strzelają czołgi:

Zdejmował on na telefon, mamie chciał pokazać, tak myślę.

Pamiętam występ Saakashwili o "1 000 000 rosyjskich żołnierzy, 10 000 rosyjskich samolotach, i 100 000 танках z których więcej 400 zniszczono". Pamiętam epizod z zachwytem najnowszy amerykańskiego systemu elektronowego zwiadu w Poti. Pamiętam morski bój, w którym jeden rosyjski bojowy statek utopił dwa i pobudził do ucieczki trzy gruzinskie rakietowe kutry. Pamiętam i realną współzależność sił w tej wojnie. Żołnierz było praktycznie 1:1, czołgi w przybliżeniu na 10% więcej u Rosjan (około 200 rosyjskie i 170-180 gruzińskie). Pamiętam cztery zbite rosyjskie samoloty i 7 uszkodzonych. Pamiętam w przybliżeniu 140 rzuconych gruzinskich czołgów. Realnie zniszczonych w boju czołgów było mało, natomiast rzuconych i poderwanych – prawie wszystkie czołgi Gruzji. Kilku dziesiątków nieuszkodzonych maszyn dostały się Rosji.

Oto w takim tonie oświecały konflikt w Gruzji zachodnie media:

W tej konkretnej rolce nasz pułkownik powiedział dziennikarzom zawiadomić Bush i Saakashwili że oni "пидарасы" – geje czyli. I dziennikarze nawet nie domyślili się to zagłuszyć. Pokojowi mieszkańcy spokojnie chodzą wśród rosyjskich żołnierzy, więcej tego, idą tam, gdzie są rosyjscy żołnierze, a nie rozbiegają się po polach. Fakt, że gdzie to awanturują się osetyjscy pospolitacy, zażarte zza Cchinwali. Lecz rosyjska armia tu gwarancja bezpieczeństwa dla cywilnych. Kolumny cywilnych maszyn jadą i jadą naprzeciwko rosyjskiej armii. Rozpłaszczcie oczy i patrzcie.

A oto gruzinskie wojska w Cchinwali strzelają po kobiecie, i od ich rozbiegają się ludzie. Nikt do ich nie wychodzi i wolny wśród żołnierzy nie chodzi z pokojowych mieszkańców. Boją się.

Czy oto fabuła, też Cchinwali. Gruzini dowodzą: "patrzycie: wybiegają z domów! Strzelajcie dokładniej, oszczędzajcie amunicje" I czołg po domu BAM! Piękność. Lecz wy nie zapominajcie, że w tych domach ludzie żyli.

Popatrzcie foto w tym albumie świadka.

http://foto.mail.ru/mail/warlord109/64/174.html#1168

Konkretnie ta fotografia i trzy następnych to transportery opancerzone żołnierzy sił pokojowych, spłonęły na zapleczu żołnierzy sił pokojowych w Cchinwali w pierwszych dwóch dniach wojny.

I był oto ta słynna fabuła na Fox News i jego skutki.

Dwunastoletnia dziewczynka. To i jest "rosyjski szpieg" który "obmówił Saakashwili".

I na zakąskę bonus wam.

I oto od gwiaździsta godzina dzielnego Saakashwili, który nie kłaniał się kulom i dumnie chodził, uśmiechając się pod ogniem pijanych rosyjskich pograniczników. Z nim spacerował dzielny Lech, zaciśnąwszy w ręce telefon. Lecz "pijany rosyjski pogranicznik" to nie straszno, ponieważ oczekiwano. A niezrozumiały i nie zaplanowany szum doprowadzi do paniki dowolnego prezydenta tak, że on będzie zbiegać od własnej ochrony. Prawda?

Dużo że pamiętam.

Napisane przez:


Z Rosji o Rosji

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz