21112017Nowości:
   |    Rejestracja

Wizyta Merkel w Moskwie


Przed prawie dwoma laty / 13 maja 2015 roku/  zamieściłem pod tym samym tytułem publikację na temat ówczesnej wizyty niemieckiej kanclerki w Moskwie. To co napisałem wówczas a także komentarze czytelników można śmiało odnieść do tegorocznej wizyty. A ile to było hałasu na temat zmiany stanowiska Niemiec wobec Rosji, opisywania każdego grymasu pani kanclerki wobec Rosji, a szczególnie Putina. I jak było do przewidzenia wszystko to było, zresztą odpowiednio stonowane, tylko na pokaz, realia to są systematyczne wizyty w Moskwie, które mają jeden zasadniczy cel – utrwalanie ustalonej przez obie strony linii postępowania szczególnie wobec Europy ze specjalnym uwzględnieniem strefy kondominialnej, do której oczywiście Polska należy.


Tak się dzieje od paruset lat, a najdobitniej od spisku „trzech czarnych orłów”, czyli od roku 1732, o ile mnie pamięć nie myli. Każde spotkanie Niemców z Rosjanami oznaczało zawsze coś niedobrego dla Polski.

Ja mam w pamięci spotkanie Ribbentropa ze Stalinem 23 sierpnia 1939 roku i pamiętne słowa mojego wuja: – „no to los Polski został przesądzony”, a przecież wówczas żadna prasa czy radio tak tego spotkania nie komentowały.

Podobnie jest i dzisiaj, te spotkania traktuje się z przedziwną powierzchownością jako takie sobie incydenty. Przyrównanie do 1939 roku wywoła oburzenie, mogę przyznać, że w jakimś stopniu słuszne, bowiem do obecnej sytuacji można odnieść porównanie reżimu Breżniewa do stalinowskiego, otóż powiadano, że charakterystyczną cechą Stalina były jego wąsy, natomiast Breżniewa krzaczaste brwi. Okazało się, że te brwi to te same wąsy tylko na nieco wyższym poziomie.

To że kanclerka Niemiec znajduje właściwy język porozumienia z rosyjskim prezydentem nie dziwi gdyż wywodzi się on z tej samej szkoły komsomolsko kagebowskiej z domieszką Stasi, którą zresztą organizowali ludzie Gehlena

Oboje zresztą mają podobny przebieg kariery politycznej, nie przeszli normalnej drabiny w formacjach politycznych, które reprezentują. Sięgając do nomenklatury sowieckiej obydwoje zostali dostarczeni w „teczkach” od razu na wysokie stanowiska z określonymi perspektywami. Są zatem reprezentantami sił, które wolą pozostawać w ukryciu, ale nie są tylko „matrioszkami”, zapewne rozporządzają dużym marginesem swobody działania pod warunkiem przestrzegania głównej linii wyznaczonego zadania.

Nie znamy treści tego zadania, ale z faktów już kilkunastoletniej historii sprawowania najwyższych funkcji państwowych można sprecyzować, że chodzi o to, co było przedmiotem wielowiekowej współpracy niemiecko rosyjskiej: – stworzenie wspólnego imperium w Europie.

Oczywiście w zależności od koniunktury polityczno militarnej forma tego imperialnego planu może się zmieniać, ale cel zawsze jest ten sam – nie dać się więcej nabrać na wojnę i głębsze konflikty i pilnować wspólnie ustalonych interesów.

W czasach potęgi sowieckiej stroną inicjatywną był Kreml, obecnie wobec znacznego osłabienia Rosji i wzrostu gospodarczej potęgi Niemiec inicjatywa przeszła w ręce niemieckie.

Aktywność Putina wynika głównie z jego pozycji formalnej niezależności od jakiegokolwiek układu ze swoim własnym tworem, czyli tak zwaną wspólnotą niepodległych państw na czele. Niemcy muszą zachować pozory wspólnoty unijnej, chociaż ostatnio pani kanclerce najwyraźniej się to znudziło i zaczęła działać bez obsłonek, jak chociażby przy „wyborze” przewodniczącego UE.

W wielu sprawach pozostawia prawo pierwszeństwa w publikacji Putinowi, oboje jednak działają najwyraźniej pod czyjeś dyktando, gdyż niektóre ich wystąpienia noszą piętno osobistego narażenia i popularności i prestiżu.

Dla pani kanclerki wizyta w Moskwie jest okazją do nadrobienia niedostatków wizyty waszyngtońskiej w czasie której Trump dał jej wyraźnie do zrozumienia gdzie w światowej polityce jest miejsce Niemiec. W Moskwie będzie mogła to sobie powetować przyjmując pozy osoby decydującej przy objawach nadzwyczajnej serdeczności ze strony gospodarza, będzie to miało znaczenie w notowaniach wyborczych.

Wyczytałem gdzieś, że celem niemieckiej polityki jest „odzyskanie” zachodnich województw Polski, czyli szczecińskiego, lubuskiego i dolnośląskiego zapewne z opolskim. Nie sądzę jednak żeby tym, którzy kształtują niemiecką politykę perspektywiczną taki wariant odpowiadał. Zapłacili za dużo za asymilację NRD ażeby iść na powtórkę z tej operacji, wolą mieć dużo taniej całą Polskę w swojej dyspozycji czerpiąc z bogatych doświadczeń generalnej gubernii.

Stąd taka wściekłość na fakt zmiany rządu w Warszawie i odejścia ekipy całkowicie im podporządkowanej.

Znając ich upór w dążeniu do celu starania o odzyskanie „utraconego śmietnika” jak pisał Ossendowski, będą się objawiać w nasilaniu ataków na Polskę prowadzonych głównie wynajętymi siłami współczesnych „folksdojczów”.

I będzie to kontynuowane niezależnie od tego czy pani Merkel zostanie na następną kadencję czy nie.

Najważniejszym zadaniem z polskiej strony jest blokowanie wszystkimi środkami porozumienia niemiecko rosyjskiego działającego nie tylko przeciwko interesom krajów europejskich, ale wprost zagrażającego ich bytowi.

W tej sprawie różnego rodzaju drobiazgi i wahania nastrojów nie mają najmniejszego znaczenia, ważne jest doprowadzenie do zamiany stosunków niemiecko rosyjskich na europejsko rosyjskich, w których interesy zbiorowości europejskiej będą elementem prezentacji wobec Rosji wykluczając wszelkie próby rozgrywania przez Rosjan poszczególnych krajów.

Pamięć ludzka jest bardzo słaba, przecież nie tak dawno przeżywaliśmy tragiczne skutki spisku niemiecko sowieckiego i obecnie pozwalamy na powrót na tą samą ścieżkę. Wszelkie próby tłumaczenia, że to są zupełnie inne czasy i inne obyczaje są bez sensu, niezależnie bowiem od formy cel pozostaje zawsze ten sam – hegemonia w Europie.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "Wizyta Merkel w Moskwie"

  1. pablo3 pablo3 pisze:

    ktoz wie czy Smolensk to nie efekt tych porozumien. ale dlaczego USA milcza? czy tylko czekaly na odpowiedni moment do gry? to wyjasnia postawe Pana Macierewicza. tylko co jak Pan Putin krzyknie – sprawdzam? nie mamy wyjscia, trzeba sie bronic bo nasi kochani sasiedzi nie szukaja 3 do spolki

    • zjanusz zjanusz pisze:

      USA milczą, bo najwyraźniej dały nato przyzwolenie. Równie dobrze możemy oczekiwać na wrak TU 154 jak na odtajnienie akt „Katastrofy Gibraltarskiej”.
      Żurek Janusz

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

302811