24062018Nowości:
   |    Rejestracja

Wielka Lechia – archeologia za 10 tysięcy lat


Od pewnego czasu internet zalewają wiadomości o Wielkiej Lechii. Jedni w nią wierzą, inni twierdzą, że to stek bzdur. Pewnym potwierdzeniem powyższej hipotezy mogłaby być informacja o największej bitwie starożytnej Europy w dolinie Dołęży, gdzie to według badań genetyków walczyć mieli przodkowie Polaków.


Od pewnego czasu internet zalewają wiadomości o 

target=”_blank”>Wielkiej Lechii. Jedni w nią wierzą, inni twierdzą, że to stek bzdur.  Pewnym potwierdzeniem powyższej hipotezy mogłaby być informacja o największej bitwie starożytnej Europy w dolinie Dołęży, gdzie to według badań genetyków  walczyć mieli przodkowie Polaków. Kolejnym potwierdzeniem mogłyby być inne badania genetyczne, według których przodkowie Polaków mieli zasiedlać obecne tereny Polski od ponad dziesięciu tysięcy lat, czyli pojawili się tu, gdy tylko lodowiec ustąpił. Stąd wniosek, że Wielka Lechia miała szansę zaistnieć. Oficjalna nauka twierdzi, że Słowianie pojawili się na naszych terenach około V –  VI wieku nowej ery. Wcześniej byli tu Celtowie, Germanie, czy Scytowie.

„Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było” – jak to powiedział Szwejk.

Ja się zastanawiam, co powiedzą o naszych czasach badacze, za na przykład 10 000 lat. Zwróćmy uwagę jak ubogi jest materiał archeologiczny sprzed 2- 3 tysięcy lat, szczególnie z terenów Polski. Co będzie za dziesięć tysięcy lat?
Obawiam się, że większość naszych współczesnych wyrobów do tego czasu nie będzie istnieć, bo wszystko ma być eko i musi być biodegradowalne. Coraz więcej ludzi po śmierci poddaje swoje ciała kremacji, więc szkieletów też nie będzie. Może się okazać, że masowy napływ emigrantów do Europy skłoni większość białej populacji do emigracji na inne kontynenty, na przykład do Afryki, której ludność właśnie licznie przybywa do Europy. Coraz mniej się teraz zapisuje na papierze, czy innych materiałach, a większość na dyskach komputerów, a jeszcze lepiej w chmurze. Może się okazać, że za 10 000 lat te zasoby będą niedostępne. Choćby z tego prostego powodu, że wtedy nie będzie się używało prądu elektrycznego, a ludzie będą posiadać komputery fotonowe, zasilane światłem i prowadzące operacje logiczne za pomocą światła. Prąd elektryczny może nie być już potrzebny. Z prądem elektrycznym jest jak z pieniędzmi. W zasadzie nie potrzebujemy pieniędzy, tylko dobra, które za nie możemy nabyć jak jedzenie, ubranie etc. Pieniądze służą nam tylko do tego, żeby te dobra nabyć  w czasie, gdy na są potrzebne. Są jakby wygodnym rezerwuarem dóbr. To samo jest z prądem elektrycznym i energią elektryczną. Człowiekowi energia potrzebna jest w postaci światła, ciepła, ruchu. Energia elektryczna zupełnie do życia nie jest potrzebna, ale stosunkowo łatwo i wygodnie można ją przechowywać, transportować i zmieniać na inne formy energii. Może się okazać, że za jakiś czas światło zastąpi prąd elektryczny.  Dzięki światłowodom łatwo je będzie transportować, w jakiś sposób zacznie się je magazynować i zmieniać na inne formy energii. Można sobie wyobrazić sytuację, że energia będzie magazynowana na orbicie okołoziemskiej w postaci rotujących mas, a następnie energia kinetyczna ich ruchu będzie przekształcana bezpośrednio na światło i laserami przekazywana na powierzchnię Ziemi, gdzie zostanie zamieniona na inne formy energii.  Czyli za niedługi czas prąd elektryczny może pójść  w zapomnienie.
Wyobraźmy sobie, że za 10 000 lat czarni archeolodzy mieszkający na terenie obecnej Polski znajdują smartfon Huawei. Nie będą wiedzieli do czego służył, bo prąd elektryczny tysiące lat wcześniej poszedł w zapomnienie. Prawdopodobnie okres na który będzie datowany ten smartfon nazwą kulturą smartfonów dotykowych i uznają, że ten obiekt archeologiczny służył kobietom z dalekiej przeszłości do przeglądania się podczas zabiegów kosmetycznych.  Nie będzie to dalekie od prawdy.

Jeśli na smartfonie będą naklejone jakieś emotikony, to uznają, że ludność w tamtych czasach posługiwała się pismem piktograficznym. Oczywiście największe znaleziska Huawei będą na terenie obecnych Chin, więc przyszli archeolodzy dojdą do wniosku, że ludność zamieszkująca tereny obecnej Polski w dawnych czasach, czyli w czasach  nam współczesnych była rasy żółtej.

To były rozważania na temat smartfona. A co będzie, gdy przyszli archeolodzy znajdą podziemną bazę rakietową np. na Krymie? Rakieta będzie stała, niezdatna do niczego,  gdzieś pod jakąś kopułą, która dawno temu się otwierała, ale za 10 000 lat już otwierać się nie będzie. Pewnie dojdą do wniosku, że to była świątynia jakiegoś kultu fallicznego.

Oczywiście powyższe rozważania są moimi fantazjami na temat przyszłych odkryć naukowych, ale obawiam się, że obecne interpretacje znalezisk archeologicznych wiele nie odbiegają od moich powyższych dywagacji. I obawiam się, że nasza prawdziwa historia wyglądała zupełnie inaczej niż głosi to oficjalna nauka z jednej strony i turbosłowianie  – z drugiej.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

316365