23072017Nowości:
   |    Rejestracja

Wielka Brytania krajem dyskryminacji. Nie tylko rasowej


Brytyjczycy mają jedno z najlepszych praw pod względem całkowitej eliminacji dyskryminacji w obszarach rasowym, religijnym, etnicznym, seksualnym i zdrowotnym. Co z tego, skoro mało kto te prawo przestrzega. A Brexit jeszcze pogorszył sytuację.


_81606740_81606739

Pobicia, agresja i wzajemna niechęć – nie tylko Brytyjczyków do przyjezdnych, ale także imigrantów do siebie nawzajem stały się na Wyspach Brytyjskich codziennością. Po referendum w sprawie Brexitu dotychczasowa pogada równomiernie rozłożona pomiędzy wszystkich przyjezdnych skupiła się wprawdzie na imigrantach z Unii Europejskiej (głównie jej wschodniej części), również na tych, którzy przyjechali z krajów Unię zakładających. Na Downing Street interweniowali już ambasadorowie Niemiec, Francji, Belgii i Szwecji – wszystko dlatego, że ich obywatele rozmawiający w rodzimych językach (których Brytyjczycy nie rozróżniają, bo znają wyłącznie angielski) kazali im „wracać do siebie” dodając często możliwie najbardziej pogardliwy epitet. Szczytem negatywnych zachowań było morderstwo na Polaku, przypadki pobić Polaków oraz podpaleń ich mienia. Rząd Theresy May wprawdzie przepraszał za to, co się dzieje zaś brytyjska policja gwarantowała, że takie sytuacje więcej się nie powtórzą, jednak niechęć do imigrantów tkwi w Brytyjczykach dużo głębiej a dyskryminacja jest porównywalna do tej, z którą 40 lat temu walczyli czarnoskórzy w południowych Stanach Zjednoczonych.

Oto brytyjska Komisja Mobilności Społecznej ujawnia prowadzone od wielu miesięcy badania rynku pracy. Wynika z nich, że imigranci na tych samych, co Brytole, stanowiskach zarabiają średnio nawet o 6,8 tys. funtów mniej w skali roku – nawet jeżeli ich profesjonalizm dorównuje a nawet przewyższa przygotowanie zawodowe ich angielskich kolegów. Nadto zawody związane z prawem, mediami i medycyną są zdominowane przez dzieci bogatych Anglików, podobnie jak to miało miejsce 100 lat temu.

Uderzająca jest aż 17-procentowa różnica w wynagrodzeniach w zależności od pochodzenia. Nawet jeśli dwie osoby mają takie samo wykształcenie, funkcję i doświadczenie – ta z biedniejszego środowiska zarabia około 2 242 funtów mniej. W przypadku kobiet i osób z mniejszości etnicznych ta różnica sięga nawet 6 800 funtów – informuje Komisja Mobilności Społecznej.

Alan Milburn, rządowy specjalista ds. mobilności społecznej, uważa, że to dowód na to, że Wielka Brytania pozostaje głęboko elitarnym społeczeństwem. Co w tej konkretnej wypowiedzi bynajmniej nie jest pochwałą.

– Wiele profesjonalnych firm otwiera swoje drzwi dla osób z różnych środowisk, jednak raport ten sugeruje, że musi być zrobione o wiele więcej w tym kierunku. To, ile ktoś zarabia, powinno zależeć od jego możliwości, a nie pochodzenia – mówi Milburn.

Być może, po rozpoczęciu procedury wyjścia z UE, Wielką Brytanię będzie czekało postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Jeżeli zostanie tam udowodniona dyskryminacja, wszechobecna przecież na Wyspach Brytyjskich, rząd Theresy May straci swoją obecną pozycję negocjacyjną w rozmowach z Brukselą.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 3 dla artykułu "Wielka Brytania krajem dyskryminacji. Nie tylko rasowej"

  1. HD HD pisze:

    Największa dyskryminacja jest w urzędach.

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    wszędzie jest problem. ale tak samo jak imigranci maja swoje racje, Brytyjczycy także. a w tym przypadku akurat Brytole sa na własnych smieciach.

  3. Artur pisze:

    „Co z tego, skoro mało kto te prawo przestrzega.”
    I już mi się czytać odechciało.
    Ojczyzna-polszczyzna się kłania.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

298979