19012017Nowości:
   |    Rejestracja

Warto wracać pamięcią do minionego czasu..?


Zainspirowany spotkaniami w Rudzie Śląskiej, doszedłem do wniosku, że dobrze by było wspomnieć o Śląsku Opolskim – jakoś niewiele ostatnio się pisze o tym, jakże ciekawym regionie, który w swojej historii przechodził burzliwe dzieje. Jak było z zachowaniem polskości na tym terenie, czy było podobnie jak na Górnym Śląsku, kim byli ludzie, którzy tworzyli historię tej ziemi w czasie, kiedy to narastał ruch patriotyczny i tęsknota za powrotem do Polski…


DSC_0547

Warto od czasu do czasu przypomnieć sobie – nie tak odległe w końcu – dzieje naszego, bo to przecież także nasza, śląska ziemia – regionu. Mamy lipiec, a więc organizowane są w wielu miastach festyny, przemarsze sympatyków RAŚ, a także tych, którym zależy na jak najszybszym odseparowaniu się od Polski. Słyszy się głosy nawołujące wręcz do tworzenia nowej historii (lub też pomijania wielu jej faktów).

Czy zamiast się dzielić, nie lepiej by było połączyć siły? Wszak problemów wszyscy mamy dostatek, a życie wystarczająco już skomplikowane. Nie da się zapomnieć tego co było, a tworzenie nowej historii, to niebezpieczna zabawa. Historia jest bowiem samolubna, lubi pisać się sama…

 

 

Odrobina wspomnień

 

Trudno sobie wyobrazić, aby to co się działo w I, II i III Powstaniu Śląskim było tylko zabawą z karabinem w ręku, czy nieprzemyślaną wojną domową, bo i takie opinie dziś często słyszymy, skoro w charakterze kapelanów powoływani byli do służby w wojskach powstańczych duchowni.

Brandys_Jan1

Ks. Jan Brandys

Było ich wielu, jednym z nich był ks. Jan Brandys (1886 – 1970). […] Jan był młodszym bratem ks. Pawła Brandysa, bracia mocno związani byli ze Śląskiem i sprawą polskości także na Śląsku Opolskim. Ks. Jan 22. czerwca przyjął święcenia kapłańskie. Był administratorem parafii Raszowa w powiecie kozielskim, nieco później sprawował funkcję proboszcza w Łabędach koło Gliwic i Strzelcach Opolskich. W roku 1919 został mianowany kapelanem wojsk powstańczych. Brał udział w I i III Powstaniu Śląskim, w tym czasie samodzielnie utworzył oddział powstańczy, składający się z ochotników, znany jako Grupa Dziergowicka ks. Brandysa […]. (Więcej na www.encyklo.pl / index. Php? Title = Brandys_ Jan).

Jak się okazuje, ogromną rolę w zachowaniu polskości na terenie zarówno Górnego Śląska jak Śląska Opolskiego odgrywało duchowieństwo. Na początku chodziło o obronę języka ojczystego, a co za tym idzie – kultury i zwyczajów. Na Górnym Śląsku i w części Śląska Dolnego ludność w wielu przypadkach opowiadała się za Polską. Potężne państwo pruskie z ogromem sił i środków dążące za wszelką cenę do zgermanizowania ludności z jednej strony, a z drugiej zaś bezbronny lud polski ze słabym uświadomieniem narodowym.

Walka, na pozór wydawała się zdana z góry na klęskę, miało się jednak stać inaczej. W tym miejscu warto zacytować fragment wypowiedzi autora publikacji (Z DZIEJÓW DUCHOWIEŃSTWEA OPOLSKIEGO, aut. Henryka Wolna, Instytut Wydawniczy PAX, 1966, s. 5) Jeżeli ten lud mimo wszystko zwyciężył i utorował drogę do późniejszego przyłączenia Śląska do Polski, to stało się to tylko dlatego, że całą siłą swego instynktu narodowego pielęgnował swój język, tradycje kulturalne i był wierny wierze swych ojców. Należy więc uważać, że to tęsknota za utrzymaniem tego, co było głęboko osadzone w sercach prostego ludu, spowodowała, iż w późniejszym czasie mogło dojść do zbrojnego wystąpienia, przeciwko pruskiej władzy.

Zanim jednak to się stało, miało miejsce wiele wydarzeń, które stawiały pod znakiem zapytania dalsze zabiegi, zmierzające do złączenia Śląska z Polską. Upadły nadzieje, kiedy to w roku 1821 diecezja wrocławska utraciła formalny związek z metropolią gnieźnieńsko-poznańską. Wydawało się wtedy, iż ostatnia nić, jednocząca Śląsk z Polską została zerwana.

DSC_0546DSC_0537

Jakby na przekór wzmógł się jeszcze bardziej ruch elementu polskiego na tym terenie. Jak się okazuje, ogniwem łączącym Śląsk z Polską, był język ojczysty, tak więc kultura była orężem w walce a miał to być oręż bardzo skuteczny. Szczególnie w kościele język polski odgrywał poważną rolę. Trzeba jednak wspomnieć o nieco wcześniejszym okresie, kiedy to Fryderyk* II w roku 1764 wydał akt, nakazujący władzom kościelnym, by wszyscy „duchowni, którzy nie znają języka niemieckiego”, nauczyli się go w przeciągu jednego roku, grożąc przy tym, iż w razie nie dotrzymania tychże nakazów, duchowni zostaną odsunięci od sprawowania swoich obowiązków.

Kolejnym zabiegiem, mającym na celu wymazanie polskiego języka z kościoła było przesyłanie kandydatów na duchownych, pochodzących z Górnego Śląska, drogą „wymiany”, na Dolny Śląsk. Osobą, jaka przyczyniła się do wprowadzenia tych zabiegów w życie, był minister hr. von Hoym, który w piśmie z 14. lipca 1789 roku, skierowanym do władz duchowieństwa we Wrocławiu, sygnalizuje problem, iż mimo wystosowanychdekretów, język polski nadal dominuje w kościele.

Ciosem, wymierzonym w polskość, była także ogłoszona w 1815 roku kasacja dwóch klasztorów franciszkańskich na terenie Gliwic i Góry Świętej Anny. Wcześniej w roku

1749 wydano rozporządzenie, gdzie mowa była o tym, by poddanym na ziemiach pruskich zabronić studiowania na uniwersytetach zagranicznych, (w tym czasie duża część młodzieży śląskiej studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie).

Jerzy Samuel Bandtke w swej pracy „Wiadomości o języku polskim na Śląsku i o polskich Ślązakach” (patrz publikacja – H. Wolna: Z DZIEJÓW DUCHOWIEŃSTWA OPOLSKIEGO, ss. 6 – 7) pisze […] W 1804 roku we wsi Sulimów, odległej zaledwie dwie mile od Wrocławia, uznano za rzecz konieczną, aby w nowej parafii co drugą niedzielę było wygłaszane kazanie w języku polskim. Według statystyki niemieckiej z 1824 roku w rejencji opolskiej w 162 kościołach wygłaszano kazania tylko po niemiecku, w 32 po polsku i po niemiecku, a w 219 tylko po polsku […].

Śląsk przeżywał zaiste trudny okres w czasach Kulturkampfu. Antypolska polityka, połączona z walką z Kościołem, nasiliła się w latach 1873 – 1875. Osobą, która przyczyniła się w tym czasie do nasilenia germanizacji, był biskup wrocławski Jerzy Kopp*. W okólnikach jego autorstwa, skierowanych do dziekanów, mowa była między innymi o tym, by kazania wygłaszane były w języku niemieckim. Pisał także o sprawowaniu nabożeństw w tym języku. Wprawdzie to, ile nabożeństw ma być sprawowanych w języku polskim a ile w niemieckim, poddał rozstrzygnięciom miejscowych proboszczów, jednakże ze względu na fakt, iż w dużym stopniu mieszkańcy wielu terenów zostali uprzednio zgermanizowani, należało przypuszczać, że wkrótce we wszystkich kościołach usłyszeć będzie można tylko język niemiecki. Należy także dodać, iż zgodnie z zaleceniem biskupa Koppa dzieci, przygotowywane do Sakramentów świętych, miały być przygotowywane na lekcjach religii w języku niemieckim.

Posługa duszpasterska, jak widać, nie należała w tym czasie do łatwych, a kurs polityki antypolskiej wzrastał z roku na rok coraz bardziej. Jak by na przekór, właśnie wtedy zaostrzenia spotęgowały wzrost patriotyzmu na terenie Górnego Śląska ale także Śląska Opolskiego.

Rok 1907 to czas, w którym weszła w życie ustawa wywłaszczeniowa. W tym czasie już w sposób bezkompromisowy, wręcz brutalny, tępiono prasę polską, podobnie traktowane były polskie organizacje i stowarzyszenia, w szkołach i kościołach przyspieszono germanizację.

(Należy w tym miejscu podać kilka danych, które zostały zamieszczone w cytowanej już publikacji Z DZIEJÓW DUCHOWIEŃSTWA OPOLSKIEGO, s. 9).

[…] Mimo to, w 1910 roku oficjalne statystyki niemieckie na terenie Górnego Śląska (rejencji opolskiej) podawały 53% Polaków. Zakładając tendencyjność statystyki niemieckiej można przyjąć, że Polaków na tym terenie było co najmniej 60%. […] (Wybrany fragment cytatu, s. 9).

Wybuch I wojny światowej nie rozwiązał problemów Śląska. Nadzieje połączenia go z Polską po raz kolejny zawiodły. Śląsk, jak wiadomo, został podzielony decyzją Rady Ambasadorów na część polską i niemiecką. Kościół odegrał w tym czasie po raz kolejny ogromną rolę. Stał się niejako oazą, gdzie ludność miała okazję czerpać ciągle tak upragniony napój, który pomnażał nadzieję a smakował niczym woda ze źródła życia. Za taki uważany był w owym czasie język polski.

DSC_0544

W kościołach nie zapomniano o kultywowaniu tradycji narodowych. Bardzo źle widziały to wszelkiego rodzaju rodzące się na tym terenie niemieckie organizacje nacjonalistyczne. Domagały się one zmian porządku nabożeństw na korzyść niemieckich. Polskie organizacje i kongregacje kościelne znalazły się pod nadzorem władz administracyjnych. Nie koniec jednak na tym, stwarzano problemy w organizowaniu i samym przebiegu pielgrzymek na Jasną Górę, obawiano się, że pod przykrywką kultu religijnego stoi polski ruch patriotyczny.

DSC_0542DSC_0560DSC_0554

Czas ten nazwać można bez cienia przesady narastającym terrorem. Do najgorszego dla polskości czasu należą lata 1929 – 1939. (Ankiety, przeprowadzane przez Bund Deutscher Osten 1934 – 1938). Powoli niechęć do Polaków, a co za tym idzie polskości, rosła – przeradzając się wprost w nienawiść. Oto, jak opisuje w przedmowie do swojej książki H. Wolna tamte trudne lata – patrz s. 11. wyżej wymienionej publikacji:

[…] Polacy, którzy nie chcieli podpisywać wniosków o zniesienie polskich nabożeństw, nie tylko byli wyrzucani natychmiast z pracy, ale nie otrzymywali artykułów gospodarczych, narzędzi, maszyn rolniczych itp. Zdarzały się częste wypadki stosowania terroru fizycznego. Konfidenci inwigilowali polskie domy, aby stwierdzić, czy w domach nie uczy się dzieci pacierza po polsku. 

Dalej czytamy także:

Wiele światła na prześladowania polskości w kościele rzuca pismo Związku Polaków w Niemczech z dnia 23. maja 1939 roku. wysłane z rejencji opolskiej. Związek Polaków protestuje w nim przeciw postępowaniu Bund Deutscher Osten, które wysyła listy do księży z żądaniem nie tylko zniesienia polskich nabożeństw, ale nawet napisów polskich ze ścian, obrazów kościelnych a także chorągwi […] (Wybrany fragment cytatu, ss. 11-12).

DSC_0555DSC_0559

Tych kilka historycznych epizodów pokazuje, jak wyglądała sytuacja mieszkańców zarówno Górnego Śląska jak Śląska Opolskiego. Nie można – ot, tak – zamieść pewnych spraw pod dywan, twierdząc, że nic takiego nie miało miejsca i ni stąd ni zowąd – więcej dla kaprysu, jak się zdaje – wybudować „chiński mur”, okalający granice Śląska z Polską i szlus”. Należy pamiętać o tym, jak trudne były wtedy czasy i z jaką determinacją ludzie podchodzili do sprawy polskości. Kto dał nam prawo, abyśmy niweczyli, puścili w zapomnienie to, czego dokonali nasi dziadowie?

Warto w tym miejscu zacytować jeszcze jeden fragment z książki Z DZIEJÓW DUCHOWIEŃSTWA OPOLSKIEGO, w którym wypowiada się sam prezydent Górnego Śląska, Józef Wagner. Wystąpienie to miało miejsce w kwietniu 1935 roku, podczas kursu nauczycielskiego w Bochum, którego organizatorem był Bund Deutscher Osten. Tam – w obecności Hitlera –  Wagner powiedział:

[…] Oświadczam panom, że stale jeszcze w ciągu tego roku, będę interweniował u Kardynała, by w tym kraju pod żadnymi warunkami ani jedno polskie nabożeństwo lub kazanie nie mogło się odbyć […]. Dalej czytamy […] Również wdrożona będzie akcja, aby znikły wszystkie polskie książki do nabożeństwa […]. (Wybrany fragment s.12).

Widać, jak trudne były to czasy, ile trzeba było wykrzesać z siebie poświęcenia a często odwagi, by mimo zakazów, gróźb, szantażu i surowych kar, dalej postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Niewątpliwie ogromna jest to zasługa Kościoła. Od zarania dziejów – na Śląsku polskość i wiara katolicka były nierozerwalne. Mimo terroru w kościołach zawsze modlono się w języku ojczystym. We urzyndzie po niymiecku, w doma po ślonsku, a we kościele dycko żykało se po polsku.

Na szczególne wyróżnienie za swoją duszpasterską posługę w tych, jakże bolesnych nie tylko dla kościoła katolickiego, czasach zasługują ks. Paweł Brandys, ks. Czesław Klimas, ks. Karol Koziołek, ks. Franciszek Marks, ks. Jan Melz, ks. Aleksander Skowroński i wielu innych. Warto poznać choć w skrócie życiorysy i drogę duszpasterską tych kapłanów oddanych Bogu, służbie dla wiary i Polsce – bez reszty.

DSC_0591

Odrobinę historii ich życia przedstawię pewnie w kolejnych odcinkach „Warto wracać pamięcią do minionego czasu”.

Fryderyk II * więcej na www.polskieradio.pl / 39 / 156 / Artykuly 1200672, Fryderyk – II – Wielki _zbudował- pruską

Biskup Jerzy Kopp * https:// pl. wikipedia.org / wiki / Gerg_Kopp www.encyklo.pl / index.php5?title=Kopp_ Georg

Źródło: Opracowano na podstawie publikacji Henryka Wolnej „Z dziejów duchowieństwa opolskiego”, Instytut Wydawniczy PAX, 1966.

 

Tadeusz Puchałka

Fot. ks. Brandysa : Internet, www.encyklo.pl

Pozostałe zdjęcia ze zbiorów prywatnych p. Moniki Organiściok.

Czarno-białe foto z książki: „Księga pamiątkowa 1918-1928”

Za: http://www.siemysli.info.ke/

Napisane przez:

Kontakt: dorota.jankowska@3obieg.pl

Dziennkarz w 3obieg.pl/ , Interia360

loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

289856