26092017Nowości:
   |    Rejestracja

„Wal się Europo”


Co pokazywała w Dover wielka figura ubranej w brytyjską flgę Theresy May postawiona na klifie? Dwa palce wyciągnięte w górę i pokazywane Unii Europejskiej nie są symbolem zwycięstwa, lecz obraźliwym – bardzo, na Wyspach Brytyjskich – gestem, który pokazuje Europejczykom, gdzie mają ich Brytyjczycy. Nietrudno domyśleć się, co to za miejsce.


Screen-Shot-2017-06-05-at-15.24.45-448x330

Posąg, wycięty z ogromnych płyt, patrzący w stronę kanału La Manche, lub też English Channel, jak wolą go nazywać Anglicy, pojawił się zupełnie nieoczekiwanie. Najpierw stanęło rusztowanie. Potem, w nocy, postać brytyjskiej premier z charakterystycznym gestem najlepiej znanym Brytyjczykom i Francuzom. Postać stała się atrakcją turystyczną i była wyjątkowo chętnie fotografowana, aż po kilkudziesięciu godzinach rozebrano instalację pod kierownictwem specjalnych służb zajmujących się w Wielkiej Brytanii demontażem nielegalnych budowli. I choć nie wiadomo, kto jest autorem żartu, przekaz jest wyjątkowo czytelny. Owe dwa uniesione palce układające się w literę „V” nie są symbolem zwycięstwa, jak chcieliby to widzieć Niemcy, Holendrzy i Belgowie. To gest w kulturze angielskiej dużo bardziej uwłaczający, niż popularny na całym świecie wyciągnięty środkowy palec.

Dlaczego? To pozostałość bitwy pod Agincourt, którą stoczyli między sobą Anglicy i Francuzi w 1415 roku. Anglicy wystawili łuczników – nienajlepszych, jak przekonywał ówczesny król Francji.

– Kiedy zwyciężę, a zwyciężę, każę twoim łucznikom poobcinać po dwa palce, tak żeby więcej z łuków już nie strzelali. I tę armię zabierzesz sobie do Anglii z powrotem – miał on powiedzieć królowi Anglii.

Wygrali Anglicy i kiedy na polu po bitwie pojawił się król Francuzów łucznicy zgodnym gestem pokazali mu swoje nieobcięte palce. Z pogardą wołając co mają do powiedzenia o odwadze i umiejętnościach „żabojadów”.Screen-Shot-2017-06-05-at-15.24.55-351x330

Przedstawiciele National Trust przekazali, że nikt nie uzgadniał z nimi tego rodzaju instalacji i nie miał na nią uprawnień. Sam teren klifu w 2016 roku został wystawiony na sprzedaż za 3,5 mln funtów. Wciąż jednak nie udało znaleźć się chętnego kupca.

Dover to jedno z angielskich miasteczek o największym odsetku osób popierających tzw. twardy Brexit. Mieszkańcy tego uważanego za oazę torysów miasta, uznali instalację za kontrowersyjną i niepotrzebną.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

305280