23102017Nowości:
   |    Rejestracja

W Latającym Cyrku Monthy Pythona…


Spytany w listopadzie ubiegłego roku , w interpelacji poselskiej 22388 o problem wykorzystywania władztwa przez lokalne organy ścigania do ochrony przestępstw tzw. „swoich”- Minister Sprawiedliwości, udzielił mi i posłowi pytającemu, lakonicznej, ogólnej odpowiedzi wskazującej kierunki rozwoju problematyki. Nie zacytuję gdyż każdy może sięgnąć, zarówno do interpelacji jak i odpowiedzi podsekretarza MS.


 

W roku 2013stym na łamach m.in. 3 Obiegu pisałam m.in. o firmie Currenda, gdzie zatrudniono jednego z nasłanych na mnie mężczyzn. Wiedziałam, że jeśli ten człowiek jest w danym miejscu zatrudniony- dana firma/placówka/spółka zamierza dokonać poważnego nadużycia.

Dla przypomnienia zdarzeń: nasłano na mnie trzy osoby w przeciągu kolejnych po sobie 3 lat. Grożono mi, na różne sposoby, a w 2011stym roku, kiedy byłam w procesie rekrutacyjnym do służby w Policji- grożono mi bezpośrednio śmiercią . Ostatnie słowa brzmiały : „nawet jeśli nie ty i tak ktoś zginie”. Zginął- mój ojciec- w roku 2013stym, ale nie zauważono analogii.

Aby pokazać, jak funkcjonują w takich sprawach lokalne prokuratury, przypomnę o jednej ze spraw- stricte prywatnych, gdyż takie sprawy najczęściej bezpośrednio są wykorzystywane w „uspokajaniu nadgorliwych obywateli”. :

W 2012 stym roku syn mojego byłego partnera zostaje prawomocnie skazany na dwukrotną napaść na mnie. Przypomnę , iż jego ojciec również takich zachowań się dopuszczał wobec mnie (sprawa w organach ścigania 2009-2010 rok), jednak lokalna policja i prokuratura (powiązana osobowo z grupą opisaną w interpelacji poselskiej) pomimo posiadania materiału dowodowego – (medycznego) , odmówiły wszczęcia dochodzenia. Tylko dzięki -nie zgłoszeniu lokalnemu komisariatowi, a Komendzie Miejskiej- późniejsza sprawa dwukrotnej napaści trafiła na wokandę. Choć policja sprawnie przeprowadziła swoje działania, sąd wydał diametralnie łagodny wyrok. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń przy tej sprawie do pracy Policji. Zaś co do postanowień sądu i prokuratury- są już poważne zastrzeżenia.
W roku 2013 odnajduję zwłoki ojca. Po 4 miesiącach lokalna gdyńska prokuratura szuka sposobu by pogorszyć jeszcze bardziej moją sytuację i pod pretekstem „nadzoru prokuratorskiego” wraca do wcześniej umorzonej sprawy dot. znęcania się nade mną, bynajmniej nie z zamiarem jej wyjaśnienia lecz próby natworzenia materiału sprzecznego do tego ujawnionego przeze mnie. W celu rzekomego badania tejże sprawy prokuratura rejonowa w Gdyni wzywa …osoby które bezpośrednio mają interes prawny by zeznawać przeciwko mnie np. 17 letniego, skazanego rok wcześniej za dwukrotną napaść na mnie- syna partnera, albo krzywoprzysiężącą przeciwko mnie 14 lat temu- siostrę. Osoby te wnieść do sprawy nic nie mogły, bo pierwsza grupa wezwanych na świadków osób- nie mogła mieć wiedzy nt zdarzeń dotyczących sprawy z uwagi na brak kontaktu ze mną i inne miejsce zamieszkania w latach, których sprawa dotyczyła, a druga grupa „świadków” to po prostu 15 i 17 latek- dzieci byłego partnera, które RAZEM i wspólnie dokonały rok wcześniej napaści na mnie, co sąd udowodnił bez najmniejszych wątpliwości. Włącznie osoby te nie mogły zatem dawać najmniejszej gwarancji ani posiadania jakiejkolwiek wiedzy ani -mówienia prawdy, gdyż miały ewidentny interes w mówieniu nieprawdy. Ich wzywanie celem przesłuchania w sprawie było jako formalny czyn w postępowaniu typu nadzorczego- od strony materialnej- kompletnie stronniczy.
Prokuratorka – zrobiła co chciała po czym pisemnie przytaknęła potwierdzając słuszność swojej wcześniejszej decyzji. Gdyby działanie to -powrót do sprawy (nie wiadomo do końcu czym zainicjowane) w trybie nadzoru miało charakter obiektywnego sprawdzenia :

a) na prokurator nie sprawdzała by sama swojej decyzji

b) sięgnięto by do materiału dowodowego w postaci dokumentacji medycznej i okoliczności zdarzeń i od tego zaczęto.

Podsumowując wątek tej sprawy przypomnę swój artykuł „Przepis na Kowalskiego”, w którym pokazała strukturę etapu 3- przejmowania władztwa decyzyjnego nad daną, lokalnie niepożądaną osobą, w niewielkiej prywatnej sprawie. Działanie tej prokuratury wypełnia wszystkie założenia dokonania „przejęcia władztwa decyzyjnego” czyli trzeciego etapu „gotowania” Kowalskiego. Ale czy to dla Państwa nowina? Nie. Tak dzieje się w KAŻDEJ prokuraturze, z mniejszym lub większym natężeniem.

Nie zliczę tu ile już spraw w Trojmieście, mniejszego i większego kalibru było w kompletnie niezrozumiały sposób umarzanych(nie piszę tu o swoich sprawach), ale faktyczny brak odpowiedzialności za podejmowanie decyzji przez prokuratorów (nazywanie takich decyzji co najwyżej, po latach- błędnymi- jak określa problem sam Rzecznik Dyscyplinarny Krajowej Rady Prokuratury)- doprowadził do paraliżującej normalne życie i funkcjonowanie – destrukcji wymiaru sprawiedliwości i rozrostu zorganizowanej przestępczości, która obecnie zdecydowanie wybieliła swój wizerunek oraz poszerzyła zakres działalności.
Te tak zwane „błędy”- to najskuteczniejsza broń dla Kowalskiego. W najlepszym razie dla Kowalskiego- poprocesuje się minimum 10 lat , bezskutecznie; w najgorszym przypadku- załamie się, powiesi lub nie wyrobi emocjonalnie i podłoży pod daną prokuraturę ładunek wybuchowy, czym -niczym Breivik-zyska 25 lat w ciepełku, fanów i ..utratę wolności. Wszystko- w zależności od siły charakteru Kowalskiego.

I tak jak w artykule wcześniejszym- cele tych działań (do etapu 3) są różne. Mając do czynienia z potencjalnym świadkiem zagrażającym co najmniej jednej większej grupie przestępczej, wachlarz TARGETÓW prokuratury będzie szeroki. Od wywołania załamania psychicznego, po wyprzedaż mienia, zadłużenia się czy wywołania samobójstwa ( nigdy zabójstwa). Jednak OSTATECZNIE- wybór danej decyzji/ zarządzenia/postanowienia wobec X zależy od majętności portfela zleceniodawcy. Sytuacje bywają oczywiście bardziej skomplikowane, kiedy wobec Kowalskiego prowadzi się działania płynące nie tylko z organów ścigania, ale od innych urzędów i organów oraz od grup prywatnych osób.

Walka z tym syfem trwa. Choć w obecnych warunkach, może się wydawać, że tak nie jest, gdyż działania te są w ocenie większości Polaków- zbyt delikatne. Przemyt, narkotyki, nielegalny handel transgraniczny, wyciąganie pieniędzy z funduszy unijnych, korumpowanie rządu, przedstawicieli banków i służb, posłów, celem korzystnych kontraktów, monopol na systemy teleinformatyczne, na obsługę danych osobowych prawie 40mln Polaków , ochronę czy elektronikę, kolejne cykle korumpowania ludzi władzy celem wypłukiwania budżetu czy spisywania potężnych kontraktów na dana usługę dostarczaną do urzędów centralnych lub ministerstw, trwa. Wreszcie -bardzo silny Klientelizm panujący w grupach największego ryzyka z perspektywy bezpieczeństwa wewnętrznego- o którym pisze mój mentalny mentor prof Andrzej Zybertowicz w świetnej pozycji naukowej , która z punktu widzenia socjologii ujmuje bardzo klarownie te zagrożenia p.t. : „Za kulisami”.

Czy uda się kiedyś odzyskać pojedynczo -obywatelom i grupowo -społecznościom, utracone wartości? Myślę, że to droga ciężka, jednak słuszna, wymagająca, potrzebna i zasadna. Wymagająca zaangażowania się w sprawy tzw. Specjalistów, z różnych dziedzin.

„Żyjemy w państwie prawa”, doszkalamy funkcjonariuszy w dziedzinie praw tymczasowo zatrzymanych, właściwego prowadzenia przesłuchań bez naruszania dóbr, unikamy tortur, obowiązują konwencje , wytyczne, zalecenia unijne oraz inne …brednie, bo w efekcie- zatrzymany legalnie śmieje się w twarz wiedząc iż nikt go nie zmusi do przyznania się. Niestety niektóre służby zamiast się rozwijać i nieco doszkalać te niższe rangą jednostki – obwarowują się murem uznając siebie za elitę. Walczą ze sobą nawzajem (to już tradycja), a wszyscy tracą.

Warto jednak uważać kogo stawiamy na stołkach wysokich. Unikajmy tragedii. W powszechnej opinii Polaków- korupcja była , jest i będzie. Wszyscy mamy to wytatuowane w głowach jak mantry u buddystów. Ludzie będą ginąć za stawanie przed szereg, ale co jakiś czas, gdzieś pojawi się ta upragniona, choć przegoniona korupcją z polskich organów ścigania , legendarna i zapomniana Sprawiedliwość. Tego optymistycznie WSZYSTKIM ŻYCZĘ. :-)

1810201303Zaznaczenie_004

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 3 dla artykułu "W Latającym Cyrku Monthy Pythona…"

  1. kanton pisze:

    Serdeczne dzięki za życzenia o sprawiedliwości. Trójmiasto to jedno wielkie bagno, gdzie sprawiedliwość została zapomniana. Wystarczy popatrzyć w jakim punktcie znajduje się sprawa Amber Gold. Pewnie za rok zostanie umorzona, lub też umrze śmiercią naturalną.

  2. marcinkrys pisze:

    Rozumiem przez co autorka przechodzi.Wrocław, Opole to samo bagno co Gdańsk. praca w służbach to hodowla psychoz i nerwic. w służbie sprzedajesz narodowi iluzje praworządności. złudzenie.reszta to bronienie się przed skutkami nerwic i dewiacji psychicznych kolegów i przełożonych.
    w państwie rządzonym do 20 lat przez tych samych bandytów i złodziei nie ma praworządności, sędzia, funkcjonariusz służb, urzędnik to tylko tryby aparatu represji który od dawna nie służy obywatelowi.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

187970