21072018Nowości:
   |    Rejestracja

Ustawa śmieciowa… czyli kubeł zimnej wody albo kto komu robi usługę – firma mieszkańcom, czy mieszkańcy firmie???


Jeszcze do niedawna pracownicy firm śmieciowych sami wystawiali kubły z prywatnych posesji, a teraz… mają mieszkańców za lokai, którzy muszą im te kubły wystawiać.

Niedługo chyba każdy mieszkaniec będzie musiał samemu wsypywać śmieci na śmieciarkę i jeszcze pracownikom postawić piwko i papieroski, że łaskawie wywieźli te śmieci.


 

Wyobraźmy sobie taką sytuację: pękła mi rura w domu, woda się z niej leje jak z cebra, dzwonię więc po hydraulika. Ten przychodzi, ogląda rurę i mówi mi:

– Musi pan kupić gwintownicę, butlę z gazem do lutowania, cynę, metr rury, uszczelkę, zawór.

Idę do sklepu, kupuję. Hydraulik przychodzi na następny dzień. Siada na stołku, zapala papieroska, wyciąga piwko.

– Niech pan zakręci wodę.

– Zakręciłem.

– Niech pan teraz wykręci rurę.

– Wykręciłem – odpowiadam.

– Niech pan teraz przylutuje nową rurę.

– Przylutowałem.

– Niech pan teraz wstawi uszczelkę.

– Wstawiłem.

– Teraz niech mi pan kawkę zrobi. – Hydraulik zaciągnął się dymkiem i łyknął piwko.

– Już nastawiam czajnik.

– Teraz niech pan wkręci zawór.

– Zrobiłem – mówię.

– Niech pan odkręci wodę i sprawdzi, czy wszystko działa.

– Odkręciłem.

– No to 100 złotych się należy za dobrą robotę.

Tylko właśnie – za czyją robotę???

Po wprowadzeniu tej ustawy śmieciowej firmy śmieciowe działają mniej więcej tak jak ten hydraulik. Jeszcze do niedawna pracownicy firm śmieciowych wykonywali tę usługę oda do Z, w dniu wywozu odpadów wyciągali kubły z w tym również z prywatnych posesji i po opróżnieniu wstawiali z powrotem na swoje miejsce. Teraz zmuszają właścicieli nieruchomości do wystawiania pojemników na ulicę, a nawet jak biorą z posesji, to nie chcą wstawiać. Czyli właściciele nieruchomości muszą odwalać robotę za panów śmieciarzy. To jest chore !!!

Ponadto wystawianie kubłów na chodnik i pozostawianie ich stanowi wykroczenie z art. 90 i 91 Kodeksu Wykroczeń oraz art. 39 Ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych.

Art. 90. Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Art. 91. Kto zanieczyszcza drogę publiczną lub na tej drodze pozostawia pojazd lub inny przedmiot albo zwierzę w okolicznościach, w których może to spowodować niebezpieczeństwo lub stanowić utrudnienie w ruchu drogowym, podlega karze grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.

Art. 39 pkt. 1 w/w Ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych stanowi co następuje:

Art. 39. 1. Zabrania się dokonywania w pasie drogowym czynności, które mogłyby powodować niszczenie lub uszkodzenie drogi i jej urządzeń albo zmniejszenie jej trwałości oraz zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego. W szczególności zabrania się:

1)   lokalizacji obiektów budowlanych, umieszczania urządzeń, przedmiotów i materiałów niezwiązanych z potrzebami zarządzania drogami lub potrzebami ruchu drogowego;

W dodatku zagraża to nawet wypadkiem drogowym. Sam widziałem niedawno, jak podmuch silnego wiatru wywrócił pozostawiony przez firmę śmieciową na chodniku kubeł mojej sąsiadki na jezdnię, dobrze, że nic nie jechało w tym czasie. A gdyby tak ten kubeł poleciał kierowcy na maskę albo rowerzyście lub motocykliście na twarz? Mogłoby się to skończyć szpitalem, a nawet cmentarzem. Kto ma za to odpowiadać?

Poza tym część właścicieli nieruchomości to osoby starsze i schorowane, one też mają dźwigać kubły, bo jaśnie panom śmieciarzom się nie chce, albo przerabiać podjazdy na posesjach, żeby panowie śmieciarze mieli wygodnie, co kosztuje i np. nie mieć potem na leki?

Rozumiem sytuację, gdy właściciel nieruchomości nie życzy sobie, aby pracownicy firmy śmieciowej wchodzili na posesję, ma psa, ma zamykaną furtkę na klucz albo na domofon, albo gdy występują inne utrudnienia wstępu na posesję, wtedy niech taki właściciel wystawia kubeł na ulicę, ale dlaczego zmusza się wszystkich? Żeby się panowie śmieciarze nie przedźwigali? Z całym szacunkiem dla wszystkich pracowników firm śmieciowych mówię: dźwiganie kubłów to Wasza praca, drodzy Panowie, nie zwalajcie tej roboty na innych, a jak Wam się nie podoba – jeśli praca Wam szkodzi – zmieńcie pracę, o co chodzi? Tak, jak obowiązkiem lekarza jest leczyć, obowiązkiem nauczyciela nauczyć, obowiązkiem hydraulika wymienić pękniętą rurę i naprawić cieknący kran, tak Waszym obowiązkiem jest zabrać kubeł z posesji, opróżnić go i wstawić na swoje miejsce tam, skąd został wzięty. Usługę trzeba wykonać od A do Z, a teren pozostawić w takim stanie, w jakim się go zastało, czyli odstawić ten kubeł na swoje miejsce, tego nakazuje przyzwoitość.

Dodam, że w ustawie śmieciowej nie ma ani słowa o tym, że właściciel nieruchomości jest obowiązany wystawić kubeł przed posesję, to wymysł pracowników firm śmieciowych.

Taką sytuacje miałem u siebie, w Kłodzku, co najgorsze urząd miasta nie chce pomóc, mimo składanych skarg, pani w urzędzie miasta powiedziała mi, ze jak firma śmieciowa odstawiała kubły na posesje, to były skargi, bo komuś śmieciarze uszkodzili bramkę, komuś rozwalili pojemnik, dlatego nie chcą nosić pojemników, bo nie chcą ponosić odpowiedzialności. Idąc tym tokiem myślenia, to lekarze powinni odmówić leczenia, żeby nie odpowiadać w razie źle wystawionej diagnozy, a jak wiadomo – lekarze mogą za to odpowiadać nawet więzieniem, bo pomyłka może kosztować pacjenta nie tylko trwałą utratę zdrowia, ale i życia. Natomiast odpowiedzialność śmieciarzy jest co najwyżej finansowa – zwrot kosztów naprawy ogrodzenia albo wymiany kubła w razie uszkodzenia. Po prostu trzeba tak wykonywać usługę, żeby niczego nie uszkodzić, a nie zwalać robotę na mieszkańców, bo nie chce się ponosić odpowiedzialności.

Najbardziej mnie rozbawiło to, że pani z urzędu miasta martwiła się o moje dwa schodki przy furtce, żeby śmieciarze ich nie rozwalili. Jakoś wcześniej inna firma śmieciowa wstawiała kubeł przez tyle lat i nie rozwalili schodów, a teraz mogą rozwalić. Zdumiony odpowiedziałem tej pani „To ja się nie martwię o moje schody, a Pani się martwi”.

Z tego, co czytam, podobne jaja z wywozem śmieci po wejściu tej ustawy dzieją się w innych miastach, m.in. w Katowicach, co można przeczytać tutaj: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,14705141,Katowice_zmuszaja_wlascicieli_kamienic_do_dzwigania.html i tutaj: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,14711974,Mieszkaniec_do_urzednikow__place_za_smieci__wiec_je.html .

Obecna ustawa śmieciowa jest tak skonstruowana, że to urząd miasta lub gminy wybiera w drodze przetargu firmę śmieciową, a nie konsumenci tej usługi, czyli mieszkańcy. Stawia więc tę firmę w pozycji monopolisty, co znacznie obniża jakość usług, bo mieszkańcy nie mają możliwości zmiany firmy, nawet jeżeli wykonuje usługi nierzetelnie. Mieszkaniec nie może zamówić sobie innej firmy do wywiezienia odpadów, bo wtedy ta firma zapłaciłaby karę. To wygląda tak samo, jakby urząd gminy podpisał umowę z jakąś siecią handlową, np. z Carrefourem i mieszkańcy tej gminy na mocy tej umowy nie mogliby się zaopatrywać w innych sklepach nawet wówczas, gdy w Carrefourze nie byłoby określonego towaru albo byłby on znacznie gorszej jakości niż jego odpowiednik w innym sklepie. Co by się wtedy działo? Carrefour nie tylko podniósłby ceny, ale też nie starałby się o dobre zaopatrzenie, bo klient i tak musiałby u nich kupować.

Czas zmienić ustawę śmieciową tak, aby umożliwiała ona mieszkańcom wybór firmy śmieciowej, a urząd miasta co najwyżej zbierałby od mieszkańców informacje, kto z kim ma podpisaną umowę na wywóz odpadów i pośredniczył w uiszczaniu opłat, jeżeli już chce mieć nad tym kontrolę. W końcu to firmy śmieciowe robią usługę mieszkańcom, a nie urzędowi gminy czy miasta, więc to mieszkańcy powinni decydować, kto będzie odbierał od nich odpady, wtedy byłyby zachowane zasady zdrowej konkurencji, firmy musiałyby się starać, bo za nierzetelnie wykonaną usługę mieszkańcy mogliby zrezygnować z takiej firmy i podpisać umowę z inną i mogliby dyktować, a przynajmniej negocjować warunki umowy. A tak mamy monopol – wróciła komuna i to w gorszym wydaniu, bo nawet za komuny pracownicy firmy śmieciowej – wtedy państwowej – brali kubły z posesji i po opróżnieniu wstawiali na miejsce. Ponadto gdyby tego nie robili, to można byłoby złożyć na nich skargę u sekretarza partii i następnym razem kubełek byłby odstawiony gdzie trzeba, a teraz można im nagwizdać niestety.

Jedyną dobrą stroną tej ustawy jest to, że mieszkańcy gminy mogą za darmo, a raczej w ramach miesięcznej opłaty za śmieci pozbywać się takich odpadów, jak np. gruz wywożąc je do specjalnie utworzonych gminnych punktów odbioru odpadów.

Napisane przez:


Sprawiedliwosc jest najwazniejsza

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarzy 5 dla artykułu "Ustawa śmieciowa… czyli kubeł zimnej wody albo kto komu robi usługę – firma mieszkańcom, czy mieszkańcy firmie???"

  1. polipid napisał(a):

    Cóż racja … ale niech się zwolennicy tego idiotyzmu uczą w praktyce …
    Jak potachają pełne kubły rano to może coś zrozumieją durnie.

  2. jan napisał(a):

    Taka sama sytuacja jest w Łodzi z firmą Remondis.
    A wystarczyło by aby urzędnik gminny w warunkach przetargu na wywóz odpadów zapisał, że pojemniki na odpady muszą być odbierane i odstawiane z i do miejsca, które wskaże właściciel nieruchomości.
    Miejsce to powinno się znajdować max. 50 m od ulicy dojazdowej do posesji, a trasa przemieszczania pojemników musi być utwardzona i odśnieżona.

    Ale do tego trzeba mieć wyobraźnię, nie sieczkę w głowie.

  3. Maros napisał(a):

    Szczerze to wiele zależy od zarządców nieruchomości, w Warszawie głównie z nimi są problemy na przykład. U nas nawet na osiedlu był notorycznie bajzel dopóki status nie przejął zarządzania.

  4. kanton napisał(a):

    Tylnymi drzwiami wraca socjalizm. A jak wiadomo w socjaliżmie są rozwiązywane problemy
    nie znane w innych systemach. To jest typowy przykład problemu .

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

144770