29032017Nowości:
   |    Rejestracja

Urzędnicy ZUS sięgają do naszych kieszeni


Czy system odwołań od decyzji ZUS świadomie został skonstruowany tak, by zniechęcić ludzi przed podważaniem nawet oczywiście błędnych decyzji państwowego molocha?


Dopiero niedawno podczas luźnej rozmowy zorientowałem się, jak mało w gruncie rzeczy ludzie wiedzą o sporach z ZUS, chociaż z molochem tym każdy z nas ma do czynienia w swoim życiu bez względu na to, czy prowadzi działalność gospodarczą, czy nie.

 

Niewątpliwie duża część winy zachowania poszczególnych urzędników Zakładu wywołana jest… istniejącym prawem.

 

Pozornie powinno być OK., albowiem na podstawie art. 123 ustawy i systemie ubezpieczeń społecznych (tzw. ustawy zasadniczej) w postępowaniu przed ZUS stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego.

 

To jednak typowe ustawowe arpeggio.*

 

Bo w odróżnieniu od postępowania toczącego się np. przed organem gminnym naruszenie tychże przepisów przez ZUS nie ma znaczenia.

Dobitnie ujął to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 9 lutego 2010 r. I UK 151/2009:

.

Naruszenie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego nie stanowi przesłanki wzruszenia decyzji przez sąd pracy i ubezpieczeń społecznych, więc także w tym aspekcie przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego nie są przez ten Sąd stosowane.

 

Łamanie procedury jest więc jak najbardziej… legalne, gdyż nie jest zagrożone żadną sankcją prawną!

 

Co więcej, odwołując się od decyzji Organu rentowego naruszenie procedury, nawet rażące, nie ma wpływu na treść wyroku.

 

Wskutek celowego działania, a może tylko z braku wyobraźni posłów uchwalających przed laty ustawę zasadniczą, odwołanie od decyzji składane jest do sądu powszechnego.

 

To jednak powoduje zmianę ciężaru dowodowego.

 

Jeśli więc przed wydaniem decyzji Organ rentowy ma obowiązek zebrania wszystkich dowodów mających znaczenie w sprawie, zarówno tych przemawiających za jego tezą, jak i też przeciwnych (art. 77 KPA), to z chwilą złożenia odwołania ciężar dowodu obarcza ubezpieczonego.

 

Kowalski, często schorowany emeryt, którego nie stać na adwokata, staje sam wobec biurokratycznej machiny zatrudniającej około 54.000 urzędników wszelkiej maści. I musi udowodnić błąd.

Wyłącznie merytorycznie.

Jeśli np. ZUS stwierdzi, że Kowalski nie pracował w danym zakładzie i pozostawał bezrobotny, a wiec jego roszczenia emerytalne są niesłuszne, Kowalski musi wykazać przed sądem swoje racje nawet wtedy, gdy decyzja ZUS jest całkowicie arbitralna, wydana tylko wskutek kaprysu urzędnika.

 

Co więcej, użyte argumenty muszą przekonać sąd, który przecież w przypadku dowodów może zwyczajnie nie dać im wiary i decyzję utrzymać w mocy.

 

Zmiana charakteru postępowania z administracyjnego na cywilny niesie za sobą jeszcze jeden aspekt.

Otóż cywilny charakter postępowania po wniesieniu odwołania wiąże się z koniecznością uiszczenia kosztów procesu strony przeciwnej, poniesione w celu obrony swoich praw i celowej obrony (art. 98 § 1 KPC). Stosownie do treści art. 98 §3 KPC do niezbędnych kosztów zalicz się wynagrodzenie adwokata (radcy prawnego) strony. Oczywiście zapłata tychże kosztów następuje na żądanie strony.

 

I tu zaczyna się kolejny konflikt między obywatelem a Państwem.

 

Otóż we wszystkich znanym mi procesach ZUS jest reprezentowany przez pracownika będącego jednocześnie radcą prawnym.

 

Sąd Apelacyjny w Katowicach jednoznacznie potwierdził, że i w takim przypadku strona przegrywająca proces (w tym przypadku odwołujący się od decyzji ZUS) musi ponieść koszty zastępstwa procesowego w pełnej wysokości.

 

Zgodnie z art. 99 KPC stronie reprezentowanej przez radcę prawnego zwraca się koszty w wysokości należnej według przepisów o wynagrodzeniu adwokata. Fakt pozostawania przez radcę prawnego w stosunku pracy ze swoim mocodawcą pozostaje bez wpływu na wysokość kosztów procesu zasądzonych w oparciu o powyższy przepis.

 

(SA w Katowicach, I ACa 1026/12 z dnia 15 marca 2013 r.)

 

Jakie to są koszty?

 

Najogólniej wysokie. Ustalone orzecznictwo bowiem nie traktuje odwołań od decyzji określających łączną wysokość zaległych składek na ubezpieczenia społeczne jako spraw o świadczenia z ubezpieczenia społecznego ani nie są do nich rodzajowo podobne**. Oznacza to, że należna opłata naliczana jest wg zasad ogólnych.

.

§ 2 Stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy:

1)  do 500 zł – 90 zł;

2)  powyżej 500 zł do 1500 zł – 270 zł;

3)  powyżej 1500 zł do 5000 zł – 900 zł;

4)  powyżej 5000 zł do 10 000 zł – 1800 zł;

5)  powyżej 10 000 zł do 50 000 zł – 3600 zł;

6)  powyżej 50 000 zł do 200 000 zł – 5400 zł;

7)  powyżej 200 000 zł do 2 000 000 zł – 10 800 zł;

8)  powyżej 2 000 000 zł do 5 000 000 zł – 15 000 zł;

9)  powyżej 5 000 000 zł – 25 000 zł.

.

(Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności radców prawnych z dnia 22 października 2015 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 1804))

.

Wartością sporu w takim przypadku jest kwota uwidoczniona w decyzji, często więc przekraczająca 40-60 tys. złotych.

 

Dodatkowy zysk, osiągany już wyłącznie przez pracownika Organu rentowego to minimum 5.400,- zł.

 

A sąd przecież może zasądzić więcej, co stało się prawie obowiązującą regułą niedaleko Warszawy.

 

Niepłacenie składek nie jest spowodowane zwykłą nonszalancją płatnika, któremu płacić po prostu się nie chce, choć i takie przypadki zdarzają się na zasadzie wyjątku..

 

Najczęściej jest to wynikiem zmiany podstawy ubezpieczenia, dokonanej przez ZUS, po często wieloletnim nawet wydawaniu płatnikowi zaświadczeń o niezaleganiu przez ten sam Organ!

 

Ale te zdaniem sądów nie mają znaczenia prawnego.

 

Występowanie p-ko płatnikom dopiero wtedy, gdy suma zaległości stanie się odpowiednio wysoka kiedyś nazywano „hodowaniem odsetek”.

 Tajemnicą poliszynela było bowiem powiązanie wysokości odkrytej „nieprawidłowości” z urzędniczą premią.

 

Wydawanie decyzji po latach, gdy wartość zaległych składek przekracza zdolność płatniczą drobnego przedsiębiorcy utrzymywanego przez lata w złudnym poczuciu rozliczenia z ZUS-em służy jedynie nabijaniu kasy wybranym pracownikom.

 

Koszty bowiem egzekwowane są w pierwszej kolejności.

Zaraz po uprawomocnieniu się wyroku sądowego.

.

zus-bankructwo-345x224A długi składkowe spłacane są w ratach, często i przez dekadę.

Jeśli w ogóle.

 

To jeden z powodów zadłużenia ZUS.

 

19.03 2017

 

_____________________________________

* arpeggio (wł.) – ozdobnik

** np. wyrok SA w Gdańsku, III AUz 462/16 z 28 grudnia 2016 r.

 

 

Napisane przez:


loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 4 dla artykułu "Urzędnicy ZUS sięgają do naszych kieszeni"

  1. ZUS, to ewidentnie organizacja przestępcza – to samo sądy. Zapraszam na http://www.umowaodzielo.com gdzie jest to UDOWODNIONE

    • gniew pisze:

      To nie ZUS jest organizacją przestępczą.., myśleć myśleć!. Kto wydaje dyrektywy zus-owi ?, Kto nadzoruje i rozlicza zus, kto zwolni natychmiast szefa zus jak się postawi w obronie interesu obywateli ???/ Myśleć, myśleć ćwoki….., tylko powtarzacie bezmyślnie jak papugi (nie mylić z adwokatem).

  2. Bazyliszek pisze:

    Tak to jest, jak w Polsce zwyciężyła prusko-niemiecka biurokracja, połączona z tą postkomunistyczną. Mieszanka wybuchowa… niestety dla obywatela.

  3. Ewa pisze:

    Wiem coś o tym. W 2005 roku prowadziłam działalność gospodarczą. Przez błędne informacje urzędnika z UM nie zgłosiłam się do ZUS. W 2012 r. ZUS upomniał się o składki. Napisałam pismo że prowadząc działalność jednocześnie byłam zatrudniona w innej firmie. Odpisałam na pismo z długim wytłumaczeniem. Od 2012 do 2016 roku była totalna cisza …. W połowie 2016 roku zaczęło się piekło. Pisma …wezwania i na końcu wezwanie do zapłaty na ponad 90 tyś zł. gdzie w dużej części są odsetki. Wystąpiłam z wnioskiem o abolicję. 12 grudnia wydano decyzję o zgodzie ale równocześnie 14 grudnia zajęto mi wypłatę i dołożono kolejne 2 tyś kosztów egzekucyjnych. 28 grudnia 2016 r. wystąpiłam o układ ratalny oraz o uchylenie zajęcia wynagrodzenia. Przy zajętym wynagrodzeniu gdzie otrzymywałam 1400 zł dostałam wezwanie do zapłaty kosztów egzekucyjnych 2000zł w terminie 7 dni to był warunek podpisania umowy układu ratalnego. ZUS ustawowo miał na odpowiedź 60 dni a odpowiedział po 63 dniach. Zaproponowałam realne raty po 300 zł z możliwością wcześniejszej spłaty ale ZUS był mądrzejszy i po analizach mojego konta z 2016 r gdzie moje zarobki były wyższe ustalił mi ratę po 480 zł co jest nierealne do wykonania. I tak ZUS przeciągną kolejny termin podpisania umowy i zostałam z ręką w nocniku. Przy zajętym wynagrodzeniu (bo nie zdążyli mi go odblokować muszę zapłacić ratę 480 zł.Więc w marcu odebrałam wypłatę 1750 zł z czego prawie 500 zł muszę oddać na ratę wie pozostaje mi mniej niż kwota wolna od zajęcia komorniczego do tego muszę opłacić rachunki około 900 zł i kur…. można się pochlastać bo zostało mi jakieś 350 zł na przeżycie dla mnie i dla mojej córki. Występując z wnioskiem o abolicję myślałam że jest to faktycznie pomoc dla byłych przedsiębiorców ……ale niestety się pomyliłam . To jest UPODLENIE !!! Zapomnieli dopisać na stronie ZUS że jak jesteś biedny to nie próbuj spłacać długów. Lepiej pracować na czarno niż się użerać z ZUS-em który i tak ma zawsze rację :(

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

301713