14122017Nowości:
   |    Rejestracja

Unia pogrąża się coraz bardziej


Środowa hucpa w Brukseli przybliża koniec UE przynajmniej w tej formie, jaką znamy.


Znowu nas straszą. W lipcu mały polityk z lilipuciego kraju o rozbuchanym ego Timmermans wraz z polskojęzycznymi mediami straszyli nas użyciem „broni atomowej”, czyli art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.

 

Czerskie OKO zupełnie na poważnie wówczas twierdziło, że przepis ten został specjalnie wprowadzony po to, aby po wsze czasy (tj. do końca istnienia UE) gwarantować rządy lewicy.

 

Artykuł 7 miał chronić obywateli krajów unijnych przed konsekwencjami rządów populistycznej prawicy, która w późnych latach 90. zaktywizowała się w Europie.

.

https://oko.press/polska-wypadnie-europejskiej-przestrzeni-prawnej-sprawdzamy-grozi-polsce-zamachu-pis-sady/

 

Polacy jednak mają coś takiego w sobie, że nie lękają się obcesowych pogróżek.

 

Pamiętamy przecież, że przez 16 miesięcy kpiliśmy z Imperium Zła, którego wtedy obawiano się nawet w Waszyngtonie.

 

Może dlatego więc pogróżki brukselskich biurokratów odbierane są nad Wisłą i Odrą (a także innymi rzekami) jako farsa i bufonada.

 

Timmermans zatem niewiele wskórał, sięgnięto więc po  broń z „atomowego” arsenału.

 

PE przyjął w środę rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania zasad praworządności i praw podstawowych, zapisanych w Traktacie o UE. Europosłowie zainicjowali też procedurę zmierzającą do uruchomienia wobec Polski art. 7 traktatu. Oznacza, że Polskę mogą objąć sankcje, w tym zawieszenie jej prawa głosu. Za rezolucją głosowało 438 eurodeputowanych; 152 – przeciw; 71 wstrzymało się od głosu.

 

(…)

 

Przegłosował również poprawkę do rezolucji wzywającą polskie władze do „potępienia faszystowskiego, ksenofobicznego marszu 11 listopada w Warszawie”.

 

 

„Obecna sytuacja w Polsce stanowi jednoznaczne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 traktatu o UE” – podkreślono w dokumencie. PE wyraził też zaniepokojenie zmianami w przepisach dotyczących polskiego sądownictwa, „zwłaszcza że mogą one strukturalnie zagrozić niezawisłości sądów i osłabić praworządność w Polsce”.

 

Wyraził też głębokie ubolewanie, że nie znaleziono kompromisowego rozwiązania problemu należytego funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego (kwestia jego niezależności i legitymacji, a także publikowania i wykonywania wszystkich wyroków). Eurodeputowani ocenili, że niebezpiecznie podważa to konstytucję RP oraz zasady demokracji i praworządności w Polsce.

.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-11-15/glosowanie-parlamentu-europejskiego-nad-rezolucja-ws-praworzadnosci-w-polsce-transmisja-w-polsatnews-pl/

 

 

Skoro tak, to wypada przypomnieć prawie na śmierć już przestraszonym Polakom, czym naprawdę dysponuje Unia.

 

 

Art. 7

.

1.  Na uzasadniony wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane Państwo Członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

.

2. Rada, stanowiąc jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich lub Komisji Europejskiej i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić, po wezwaniu Państwa Członkowskiego do przedstawienia swoich uwag, poważne i stałe naruszenie przez to Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2.

.

3. Po dokonaniu stwierdzenia na mocy ustępu 2, Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną, może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla tego Państwa Członkowskiego, łącznie z prawem do głosowania przedstawiciela rządu tego Państwa Członkowskiego w Radzie. Rada uwzględnia przy tym możliwe skutki takiego zawieszenia dla praw i obowiązków osób fizycznych i prawnych. Obowiązki, które ciążą na tym Państwie Członkowskim na mocy Traktatów, pozostają w każdym przypadku wiążące dla tego Państwa.

.

4. Rada może następnie, stanowiąc większością kwalifikowaną, zdecydować o zmianie lub uchyleniu środków podjętych na podstawie ustępu 3, w przypadku zmiany sytuacji, która doprowadziła do ich ustanowienia.

.

5. Zasady głosowania, które do celów niniejszego artykułu stosuje się do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej i Rady, określone są w artykule 309 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

.

Co to oznacza w praktyce?

 

Przede wszystkim należy zauważyć, że art. 7 dotyczy „poważnych naruszeń” o charakterze trwałym.

 

Jest mechanizmem trójstopniowym:

 

1. prewencyjnym (ust. 1),

 

2. stwierdzającym naruszenie (ust. 2)

 

3. sankcyjnym (ust. 3).

 

Jedynie stwierdzenie istnienia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2 może być uznane kwalifikowaną większością głosów.

 

Natomiast zgodnie z art. 7 u. 2 tylko jednomyślność całej Unii (rzecz jasna poza krajem stojącym aktualnie pod pręgierzem) pozwala na uruchomienie dalszej procedury.

 

Jeśli więc Węgry powiedzą NIE (a wszystko wskazuje na to, że Czechy, Malta i Słowacja również) te porykiwania lwa zamienią się w skomlenie wsiowego burka oszczekującego zza płotu przechodniów.

 

Pisałem o tym już w lipcu.

Trzeba jeszcze przypomnieć, że nie jesteśmy pierwsi.

 

Od maja trwa taka procedura wszczęta wobec Węgier.

 

Jak łatwo zgadnąć za chwilę (czyli koło 2019 roku) zakończy się niczym wskutek veta Polski.

 

Choćby tylko Polski. Osamotnionej, jak chce oPOzycja.

 

Ale za to ile się wyda pieniędzy na opłacenie przejazdów, noclegów i kosztów narad.

 

 

Taka Unia jednak przeraża.

 

Bowiem w odróżnieniu od Układu Warszawskiego, którego bano się w każdym należącym do NATO kraju, przyszło nam należeć do Unii, której orężem wobec wrogów są kredki oraz niekończące się obrady tak naprawdę prowadzące donikąd.

 

Jedyną winą Polski jest to, że działania naszego rządu burzą spokój eurokratów, którzy myśleli, że dotrwają do końca swoich dni wymyślając coraz to durniejsze i bardziej szczegółowe przepisy, nie robiąc w zasadzie nic. Poza zadłużaniem całego ponadnarodowego organizmu w prywatnych bankach.

 

 

A tu Polska się buntuje.

 

Jeszcze wcześniej Węgry.

 

 

Art. 7 nie jest żadną odpowiedzią na realne niebezpieczeństwo.

 

Nawet na jego zapowiedź.

 

 

Tymczasem na Unię przychodzą ciężkie czasy.

 

We Francji ludzie zaczynają się buntować przeciw zalewowi obcej nam kultury i zawłaszczaniu przez nią przestrzeni publicznej.

 

Powstają ruchy, takie jak PEGIDA, czy też skandynawscy Żołnierze Odyna.

.

pegida-reveil-populaire-allemagne1

.

Za chwilę poleje się krew i nikt nawet nie będzie udawał, że coś jeszcze kontroluje.

 

 

Ale to Polska jest na celowniku.

 

To w Polsce są faszyści i ksenofobi, choć np. fala antysemityzmu we Francji jest już chyba porównywalna z przedwojenną.

 

Podobnie w Niemczech.

 

 

 

Unijny eksperyment na naszych oczach dobiega końca.

 

 

https://www.youtube.com/watch?time_continue=15&v=iyty3alejYo

 

 

 

 

15.11 2017

 

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

311349