21092017Nowości:
   |    Rejestracja

Ukraińskie granie Polakom na nosie…


W ostatnich dniach wojna domowa na Ukrainie z pełzającego, pozycyjnego konfliktu znów nabrała dynamiki. Prorosyjscy separatyści szturmowali w Donbassie pozycje ukraińskiej armii. Są straty wśród ukraińskich żołnierzy: Poranne walki toczyły się w okolicy Awdiejewki w obwodzie donieckim. Ogółem w Donbasie na całej linii frontu w ciągu ostatniej doby separatyści ostrzeliwali pozycje ukraińskiej armii 55 razy. […]


W ostatnich dniach wojna domowa na Ukrainie z pełzającego, pozycyjnego konfliktu znów nabrała dynamiki. Prorosyjscy separatyści szturmowali w Donbassie pozycje ukraińskiej armii. Są straty wśród ukraińskich żołnierzy:

Poranne walki toczyły się w okolicy Awdiejewki w obwodzie donieckim. Ogółem w Donbasie na całej linii frontu w ciągu ostatniej doby separatyści ostrzeliwali pozycje ukraińskiej armii 55 razy. Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych DRL przedstawia swoją wersję, w której mówi się o ciągłych prowokacjach ze strony ukraińskich sił antyterrorystycznych ATO w obszarze strefy przemysłowej miejscowości Awdiejewka.  W wyniku kontrataku – siły Milicji Ludowej DRL zmusiły ukraińskich żołnierzy do odwrotu. Wojska Kijowa użyły zakazanej w umowach mieńskich broni o kalibrze 152 i 122 mm oraz moździerzy kalibru 120 i 82 mm.

Cyrku ciąg dalszy. Petro Poroszenko „przerwał” swoją wizytę w Berlinie z powodu „nadzwyczajnej sytuacji w Awdiejewce, która w wyniku ostrzału ze strony rosyjskich bojowników znalazła się na skraju katastrofy humanitarnej. Na jakiś czas ustalono rozejm, by storna ukraińska naprawiła zerwaną sieć energetyczną i wznowiła dostawy energii, potrzebnej do ogrzewania. Przewidywana temperatura w nocy w Donbassie to minus 23-25 stopni, więc może dojść do katastrofy humanitarnej. Co prawda planuje się uruchomić awaryjne generatory, ale nie wiadomo, jak długo będą działały. Mieszkańcy schronili się w piwnicach. Front znacznie się rozszerzył i zdarzenia zbrojne nie dotyczą tylko jednej miejscowości. Walki trwają od Marinki do Awdijewki. Są też informacje o walkach w okolicach Swietłodarska.

Zdarzenia na linii frontu są inspirowane przez stronę ukraińską, chcącą coś ugrać od swojego sojusznika – Angeli Merkel – bo boją się możliwych zmian, jakie mogą nastąpić na świecie po objęciu przez Donalda Trumpa stanowiska w Białym Domu. Wynikać może z tego „odsunięcia na bok” spraw ukraińskich oraz utrata poparcia ze strony Zachodu. Jeśli Ukraińcy nadal „po swojemu” będą zarzynać swoich w bratobójczej wojnie, to bliski jest wariant wielkiej wiosennej ofensywy prorosyjskich separatystów. Premier Ługańskiej Republiki Ludowej – Igor Płotnickij – zagroził, że jeśli Ukraina nie będzie przestrzegała postanowień konferencji pokojowej Mieńsk-2, to może dojść do kolejnych „kotłów”, jak ten pod Debalcewem, z tym, iż już pod Charkowem, Kijowem, a nawet pod Lwowem. Wiele wskazuje na to, że mogą to być rzeczywiste groźby, bo separatyści mają obecnie, głownie dzięki Rosjanom, siły i środki potrzebne do przeprowadzenia takiej kampanii.

Z informacji raportu waszyngtońskiej Rady Atlantyckiej (Atlantic Council) wynika, iż na wschodniej Ukrainie zgromadzono już więcej czołgów niż mają Francja, Niemcy i Włochy razem wzięte. Są też liczne dowody na to, że to „nagłe rozmnożenie” broni pancernej to po prostu wynik transportów rosyjskich. Może to świadczyć o tym, iż gdy Płotnickij mówi o oblężeniach ukraińskich miast – to nie jest to tylko propagandowe gadanie, ale realna groźba dla rządzącego w Kijowie reżimu.

Klimat na Ukrainie oczywiście ten sam. Bieda,  korupcja, nieprawdopodobny wzrost cen i szturm milionów ochotników, chcących pracować w Polsce. Przy czym Polaków, oczywiście, na Ukrainie się nie lubi! W 2017 r. do Rady Wierchownej został wniesiony projekt ustawy, autorstwa m.in. J. Szuchewycza, przewidujący kary więzienia do 5 lat dla historyków ukraińskich i zagranicznych, którzy nie zgadzają się z tezą, że grupy nacjonalistyczne prowadziły walkę o niepodległość Ukrainy oraz zaprzeczają zorganizowaniu przez stalinowską Moskwę głodowego ludobójstwa. Tadeusz Isakowicz-Zalewski nie będzie mógł wyrażać swoich krytycznych opinii o UPA i OUN nawet tu, w Polsce, bo może mieć do czynienia z agentami SBU. Ukraińcy na swoim terytorium dopuścili się ostatnio dewastacji wielu polskich nekropolii i – o kuriozum – to nie oni za to płacą! Trwa usuwanie zniszczeń na terenie Polskiego Cmentarza Wojennego w Kijowie-Bykowni. Prace renowacyjne na terenie zdewastowanego Polskiego Cmentarza Wojennego w Kijowie-Bykowni rozpoczęły się 28. stycznia 2017 r. Nasze Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w porozumieniu ze stroną ukraińską i Ambasadą RP w Kijowie, zleciło usunięcie szkód wyspecjalizowanej polskiej firmie Furmanek Renewal. Koszty związane z usunięciem śladów aktu wandalizmu, jaki dotknął zarówno polską część nekropolii, jak i ukraińskie Narodowe Miejsce Pamięci „Bykowniańskie Mogiły”, pokryło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP. To koszt około 100 tysięcy złotych. Polska darowuje reżimowi Poroszenki miliardy, znosi upokorzenia ze strony obdarowanych a teraz sama z podkulonym ogonem musi to jakoś naprawić! Ukraińcy pochwalili się jedynie zdjęciami, jakoby neofaszystów z partii Narodowy Korpus (której członkami i założycielami są m.in. weterani pułku „Azow”, jednego ze Specjalnych Pododdziałów Ochrony Porządku Publicznego na Ukrainie), ruszyło sumienie i wzięli udział w czyszczeniu pomnika na cmentarzu w Bykowni. Czy na zdjęciach są jednak oni, czy polska ekipa, pracująca na zlecenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – wiedzą tylko sami zainteresowani. (Cdn.)

Roman Boryczko,

luty 2017

Za: http://www.siemysli.info.ke/

Napisane przez:

Kontakt: dorota.jankowska@3obieg.pl

Dziennkarz w 3obieg.pl/ , Interia360

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

299879