23092017Nowości:
   |    Rejestracja

Toczy się wojna


Weto prezydenckie przypomina manewr wojenny cofnięcia się odcinka frontu i odsłonięcia skrzydła na cios przeciwnika.


Moje obawy co do postawy niektórych przedstawicieli zwycięskiego frontu potwierdziły się.

Skąd wynikały te obawy?

Przede wszystkim z braku ujawnienia o co toczy się wojna.

Wbrew faktom usiłowano nadać tej wojnie charakter zwyczajnej rozgrywki politycznej w normalnym, niezawisłym państwie.

Tymczasem nie jesteśmy w niezawisłym państwie i nie prowadzimy gry politycznej między stronnictwami których różnią programy, ale nie stosunek do usytuowania państwa w relacjach zewnętrznych.

Prowadzimy wojnę o niepodległość i działania obecnej władzy są elementem tej wojny chociażby unikała ta władza tego rodzaju nomenklatury.

Oczywistym utrudnieniem jest próba dochowania lojalności wobec prawa stanowiącego „III Rzeczpospolitą”.

Można nazwać ten stan słabością i niekonsekwencją, ale skoro się tą drogę wybrało to trzeba ponieść tego wszystkie negatywne skutki.

Można do tego wprawdzie odnieść porównanie z sytuacją kiedy chcielibyśmy odzyskać niepodległość w zgodzie z prawem państw zaborczych. Usiłował coś takiego robić w dobrej wierze Dmowski, ale sami Moskale mu to wyperswadowali.

W praktyce nawet nie to jest najgorsze, lecz pozostawienie przeciwnikowi i jurgieltnikom obcych, a nawet wrogich nam sił, możliwości użycia argumentacji „obrony demokracji i praworządności” których sami są zaprzeczeniem.

Nie byłoby to możliwe gdyby zastosowano metodę walki z otwartą przyłbicą ukazującą na samym wstępie o co toczy się walka.

Państwa Romaszewskich znam od kilkudziesięciu lat, spotykaliśmy się u Siła – Nowickich i darząc ich uznaniem za nieugiętość mimo szykan, podkreślaliśmy różnicę stanowisk, którą można nazwać – pokoleniową.

Oni należeli do tych którzy, jak powiadał Piłsudski – byli gotowi wysiąść na przystanku „socjalizm z ludzkim obliczem”, a my dążyliśmy do niepodległości.

Sprawa „demokracji i praworządności” – to pochodne stanu niepodległości, a nie cel sam w sobie.

Posługiwanie się radą tego pokroju działaczy w czasie gdy toczy się wojna o byt narodowy jest nieporozumieniem i musi prowadzić do porażek w postaci chociażby „zgniłych kompromisów”.

Jakie jest wyjście z obecnej sytuacji?

Jedyne jakie się nasuwa to zrobienie drobnego gestu na rzecz urzędu prezydenckiego i spowodowanie uzyskania podpisu w możliwie najkrótszym czasie.

To w trybie porządkowym.

Natomiast wymagane jest bezwzględnie zaprzestanie udawania obrony „III Rzeczpospolitej” a ogłoszenie otwartej walki o niepodległość z koniecznością tworzenia zrębów niezawisłej państwowości.

Już w tej chwili powinna być ogłoszona powszechna debata konstytucyjna na temat kształtu naszego, prawdziwie polskiego państwa, osadzonego w uznaniu ciągłości historycznej i prawnej z niepodległym państwem polskim, odrodzonym 11 listopada 1918 roku, a którego nikt nigdy nie zlikwidował.

Nie od rzeczy byłoby korzystając z pierwszej nadarzającej się okazji zorganizować wielką manifestację narodową na rzecz poparcia walki o niezawisłość i obronę Polski przed oczywistą agresją.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

307330