18102017Nowości:
   |    Rejestracja

Straż Miejska to grupa przestępcza, która Cię zniszczy


Od pewnego czasu walczę z bezprawiem Straży Miejskich, Straży Gminnych i Inspekcji Transportu Drogowego, które pod pretekstem nakładania mandatów na sprawców wykroczeń drogowych wyłudzają pieniędze od obywateli popełniając szereg przestępstw i pakując wezwanych w niesamowite kłopoty. Przy okazji moich działań pojawiają się zarzuty w stylu: „ale o co chodzi, przecież mandat to tylko kilkaset złotych a panie Parol dobrowadzisz do tego, że piraci drogowi poczują się bezkarni”. Ludzie którzy tak stawiają sprawę są albo nieświadomi tego co się dzieje, albo nie mają wyobraźni albo po prostu są funkcjonariuszami, którzy żyją ze swoich przestępstw, niczym się nie różniącymi od pospolitych bandytów czy mafii. Tak mafii, bo jest to zorganizowana grupa o charakterze zbrojnym, która wykorzystując słabość państwa popełnia na nas przestępstwa dla zysku swojej organizacji i zsyła poważne zagrożenia na nieświadomych niczego obywateli. Gdyby Funkcjonariusze chcieli walczyć z piratami to staliby na ulicy i ich łapali. Złapany pirat jako sprawca z miejsca, by dostał karę dzięki czemu odjeżdżając zdjąłby może nogę z gazu. Ale tak nie jest, istnieją wszak fotoradary, maszynki do robienia pieniędzy przez funkcjonariuszy zza biurka, których działanie prewencyjne jest żądne, a skali ich wykorzystywania ustawodawca nie przewidział.


Zauważcie, że praworządnie działający funkcjonariusz Straży Miejskiej nawet gdy otrzyma zdjęcie z fotoradaru nie jest zwolniony z działań śledczych, które wymusza na nim kodeks postepowania w sprawach o wykroczenia oraz kodeks postępowania karnego działający w tych miejscach gdzie się pojawia delegacja ustawowa. Praworządny tryb działania funkcjonariusza korzystającego z fotoradaru powinien być taki:

1. Odebranie informacji o zarejestrowaniu wykroczenia drogowego,

2. Postępowanie wyjaśniające i śledcze celem ustalenia sprawcy wykroczenia

3. Wystawienie mandatu karnego gdy osoba sprawcy nie ulega wątpliwości

4. Doręczenie mandatu sprawcy wraz z pouczeniem o prawie do odmowy przyjęcia mandatu (pod rygorem przekazania sprawy na drogę postępowania sądowego)

5. Zainkasowanie kary finansowej i zamknięcie postępowania lub skierowanie do sądu wniosku o ukaranie.

 

Na etapie postepowania wyjaśniającego i śledztwa o ustalenie sprawcy funkcjonariusz ma prawo przesłuchać świadków lub poprosić ich o oświadczenie woli drogą korespondencyjną jednocześnie pouczając o prawie świadka do uchylenia się od odpowiedzi na pytanie gdy chodzi o niego lub osobę najbliższą:

Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe (art. 183 Kpk)

 

 

co wynika bezpośrednio z Art. 41§  1.  Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia stanowi:

Przy przeprowadzaniu dowodu z zeznań świadka stosuje się odpowiednio przepisy art. 177, 178, 182, 183, 185–190, 191 § 1 i 2 oraz art. 192 Kodeksu postępowania karnego.

 

 

Wytłuszczone słowo „odpowiednio” oznacza to, że intencją ustawodawcy było, aby tego przepisu nie traktować literalnie ale dostosowując jego brzmienie  także do wykroczeń, inaczej przywoływanie praw świadka w kodeksie wykroczeń gdzie zazwyczaj nie mamy przestępstw i przestępstw skarbowych zwyczajnie nie miałoby sensu. Podobnie jest z przepisami dotyczącymi praw podejrzanych i praw obwinionych, o czym szeroko pisałem tutaj:

http://3obieg.pl/mandat-podetrzyj-sie-wezwaniem

 

 

Na takim też stanowisku stanął w 2012 r. Sąd Najwyższy, którego wuzasadnienie wyroku przytoczę na końcu niniejszego artykułu.

Uwaga: praworządny funkcjonariusz wie także, że wymuszanie wskazania sprawcy przez właściciela pojazdu gdy ten nie pamięta lub nie wie kto wtedy kierował grozi jemu (funkcjonariuszowi) i świadkowi odpowiedzialnością karną za fałszywe oskarżenie i podżeganie do niego z art. 234 kk czyli nawet 3 lata pozbawienia wolności. Dlatego nigdy nie wymusi zeznań strasząc konsekwencjami finansowymi.

 

 

Oczywiście można też świadka wezwać na przesłuchanie do stawiennictwa osobistego, no ale jeśli funkcjonariusz robi to tylko po to by zadać mu pytanie od odpowiedzi na które świadek uchylił się pisemnym oświadczeniem to funkcjonariusz nadużywa swoich obowiązków co może stanowic podstawę do postawienia mu zarzutów z art. 231 kk. Ten zarzut powinien pojawić się z pewnością gdy świadek odmówi zeznań w całości przeciwko osobie bliskiej uznanej wcześniej już za obwinionego (prawo wynikające z art. 182 kpk w związku z art 41§  1. Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia).

Tak czy inaczej wzywając świadka na przesłuchanie funkcjonariusz powinien go pouczyć o konsekwencjach niestawienniactwa (250 zł kary porządkowej za pierwszym razem, 500 zł. kary porządkowej za niestawiennictwo kolejne – Art. 49.§ 1. Kpwsow ) oraz pouczyć nas, że jeśli w ciągu 7 dni od nałożenia kary dostatecznie usprawiedliwimy naszą nieobecność (np. brakiem mozliwości dojazdu) albo odmowę naszych zeznań to organ musi taką karę uchylić (Art. 49.§ 3 Kpwsow).

 

 

Funkcjonariusz praworządny wie, że brak pouczeń dla świadka ma skutkuje brakiem możliwości ukarania go za brak zeznań, za niezłożenie żadanego oświadczenia woli, a także brakiem możliwości wykorzystania zeznań świadka przeciwko niemu lub jakiejkolwiek innej osobie, którą obciążył, co ostatecznie skutkuje brakiem możliwości ukarania mandatem, brakiem możliwości nałożenia kary porządkowej i brakiem możliwości przekazania sprawy do sądu przeciwko świadkowi lub innej osobie wskazanej przez niepouczonego świadka.

 

Wynika to bowiem z bezwzględnie obowiązującego przepisu Art. 16 Kpk:
§ 1. Jeżeli organ prowadzący postępowanie jest obowiązany pouczyć uczestników postępowania o ciążących obowiązkach i o przysługujących im uprawnieniach, brak takiego pouczenia lub mylne pouczenie nie może wywoływać ujemnych skutków procesowych dla uczestnika postępowania lub innej osoby, której to dotyczy.
§ 2. Organ prowadzący postępowanie powinien ponadto w miarę potrzeby udzielać uczestnikom postępowania informacji o ciążących obowiązkach i o przysługujących im uprawnieniach także w wypadkach, gdy ustawa wyraźnie takiego obowiązku nie stanowi. W razie braku takiego pouczenia, gdy w świetle oko-liczności sprawy było ono nieodzowne, albo mylnego pouczenia, stosuje się odpowiednio § 1.

 

 

Przepis ten mimo że wzięty z Kodeksu postepowania karnego dotyczy funkcjonariusza także w sprawach o wykroczenia, gdyż o tym mówi Art. 8. Kodeks postępowania w sprawach wykroczeń:

W postępowaniu uregulowanym w niniejszym kodeksie stosuje się odpowiednio przepisy art. 2, 4, 5, 7–9, 13, 14, art. 15 § 2 i 3, art. 16, art. 18 § 2, art. 20 i 23 Kodeksu postępowania karnego.

 

 

Ale ale, dlaczego piszemy tylko o prawach świadka a nie wspominamy o prawach podejrzanego o wykroczenie lub obwinionego?

 

 

To jasne. Praworządny funkcjonariusz wie bowiem, że fakt, iż ktoś jest włascicielem samochodu nie czyni go jeszcze podejrzanym ani obwinionym. Często bowiem jedna osoba jest włascicielem wielu samochodów albo jeden samochód ma kilku współwłaścicieli, często to nie własciciel jest użytkowanikiem samochodu, często właścicielem jest firma leasingowa, firma zatrudniająca wielu pracowników, bank albo firma wypozyczająca samochody na lotnisku. To że ktoś jest czegoś włascicielem nie może go czynić głównym podejrzanym za wykroczenie drogowe, które dotyczy kierowcy. Tego podejrzanego trzeba najpierw ustalić i po to jest prowadzone całe postepowanie mandatowe, gdyż dopiero na jego końcu gdy ustalony został sprawca funkcjonariusz może mu wystawić mandat.

 

To wynika bezpośrednio z art. 97 § 1 ko­dek­su po­stę­po­wa­nia w spra­wach o wy­kro­cze­niach w po­stę­po­wa­niu man­da­to­wym zgodnie z którym funk­cjo­na­riusz upraw­nio­ny do na­kła­da­nia grzyw­ny w dro­dze man­da­tu kar­ne­go może to zro­bić je­dy­nie gdy:

A. schwy­ta­no spraw­cę wy­kro­cze­nia na go­rą­cym uczyn­ku lub bez­po­śred­nio po po­peł­nie­niu wy­kro­cze­nia

lub

B. stwier­dzi po­peł­nie­nie wy­kro­cze­nia na­ocz­nie pod nie­obec­ność spraw­cy albo za po­mo­cą urzą­dze­nia po­mia­ro­we­go lub kon­tro­l­ne­go, a nie za­cho­dzi wąt­pli­wość co do osoby spraw­cy czynu…”.

 

Jak widać gdy funkcjonariusz się napoci stojąc na drodze i złapie sprawcę ma łatwą sytuację odnośnie postępowania mandatowego: bach i po sprawie. Oczywiście jeśli osoba czuje się niewinna uważając np. że urządzenie pomiarowe było wadliwe lub wadliwie użytkowane może odmówić przyjecia mandatu i bronić się przed sądem, no ale samo postępowanie mandatowe jest błyskawiczne.

 

Natomiast gdy funkcjonariusz chce iśc na łatwiznę i zamiast marznąć na drodze z suszarką siada sobie w ciepełku za biurkiem procedując na podstawie fotek z fotoradarów, to sorry musi się napocić w inny sposób prowadząc uczciwie postepowanie mandatowe celem którego będzie kolejno: 1. ustalenie sprawcy, 2. ukaranie sprawcy mandatem. I nie ma siły, bo ustawodawca nie umożliwia traktowania fotoradarów jak maszynki do robienia pieniędzy, jakiś taki młyn do karania automatycznego każdego kto się nawinie, czy winny czy niewinny, wystarczy że jest włascicielem samochodu.

 

I jeszcze kwestia żądania od właściciela pojazdu wskazania sprawcy. Praworządny funkcjonariusz wie, że takie żadanie jest problematyczne, gdyż przepis Art. 78. 4 nadający mu takie uprawnienie zawarty jest w dziale ustawy prawo o ruchu drogowym dotyczącym warunków dopuszczenia pojazdów do ruchu który dotyczny użyczenia pojazdu na podstawie umowy leasingowej, umowy użyczenia lub w inny formalny sposób, natomiast nie sytuacji rodzinnej i towarzyskiej, gdy samochód użyczany jest doraźnie na zasadzie przyzwolenia (czyli gdy samochód Kowalskiego ale przyjęte jest, że korzysta z niego kiedy chce żona, córka, zięć, teść lub inni domownicy). Ponadto praworządny funkcjonariusz Straży Miejskiej i Straży Gminnej wie, że nie ma uprawnień do karania mandatem za brak wskazania a tym bardziej uprawnień by występować do sądu o ukaranie, dlatego nie będzie groził wezwanemu mandatem, grzywną ani sądem w tej sprawie, gdyż popełniłby przestępstwo groźby bezprawnej (art. 115 § 12 i art. 190. § 1  k.k.) ścigane na wniosek pokrzywdzonego.

 

1.      Uprawnienia straży miejskich w zakresie kontroli ruchu drogowego

Zakres podmiotowy i przedmiotowy uprawnień straży miejskich w zakresie kontroli ruchu drogowego określa art. 129b ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym, stanowiąc, iż:

„Strażnicy gminni (miejscy) są uprawnieni do wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec:

1)   kierującego pojazdem:

a)  niestosującego się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym,

b)  naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego;

2)   uczestnika ruchu naruszającego przepisy o:

a)  zatrzymaniu lub postoju pojazdów,

b)  ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,

c)  ruchu pieszych”.

Jest to wyliczenie enumeratywne, co oznacza, że nie dopuszcza się w tym przedmiocie wykładni rozszerzającej.

 

 2.      Charakter obowiązku wskazania komu został powierzony pojazd

Ustawa z dnia 29 października 2010 r. o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym przyznała strażom gminnym (miejskim) nowe uprawnienie. W art. 129b ust. 3 dodany został punkt 7, zawierający upoważnienie do „żądania od właściciela lub posiadacza pojazdu wskazania komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”.

Nowy przepis nie stanowi poszerzenia uprawnień strażników miejskich w zakresie kontroli ruchu drogowego.  Nie mieści się on bowiem ani w przedmiotowym, ani też w  podmiotowym zakresie tej kontroli, gdyż:

  • właściciel (posiadacz) pojazdu nie jest kierującym pojazdem, ani też nie jest uczestnikiem ruchu;
  • niewskazanie komu został powierzony pojazd nie zostało zaliczone do naruszeń przepisów ruchu drogowego wchodzących w zakres uprawnień straży miejskich.

 W związku z nowelizacją art. 129b p.r.d. straż miejska zaliczona została w poczet organów,  uprawnionych do żądania wskazania komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, o których mowa w art. 78 ust. 4 p.r.d.  Zgodnie z tym przepisem, obowiązek właściciela ustaje, jeśli pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec.

Jak jednak trafnie stwierdził Sąd Rejonowy  dla Warszawy Mokotowa w orzeczeniu z dnia 13 listopada 2012 r. (XIV W 1975/12):

Art. 78 ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym nie jest przepisem ruchu drogowego albowiem nie jest to norma prawna w jakikolwiek sposób określająca sposób zachowania uczestników ruchu, a jedynie przepisem o charakterze administracyjnym, określającym obowiązek właściciela lub posiadacza pojazdu”.

 

3.      Niewskazanie komu został powierzony pojazd jako czyn stanowiący wykroczenie

Ustawa z dnia 29 października 2010 r., która znowelizowała prawo o ruchu drogowym, znowelizowała jednocześnie Kodeks wykroczeń, wprowadzając do kodeksu nowe wykroczenie:

Kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, podlega karze grzywny (art. 96 § 3 k.w.).

Wykroczenie to polega na odmowie udzielenia informacji o osobie, której został powierzony pojazd do kierowania lub używania. „Niewskazaniem jest udzielenie odpowiedzi negatywnej, na przykład że nie wskaże tej osoby lub nie wie, w czyjej dyspozycji w określonym czasie był pojazd, jak też zaniechanie udzielenia odpowiedzi” (R.A. Stefański,Wykroczenia drogowe. Komentarz, Warszawa 2011, s. 550).

 

4.      Uprawnienia procesowe straży miejskiej (gminnej)

Ściganie sprawców wykroczeń może odbywać się w trybie postępowania mandatowego oraz w postępowaniu sądowym.

Na skutek nowelizacji rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego, która miała miejsce w 2011 r. – strażnikom gminnym przyznane zostały uprawnienia do nakładania mandatów karnych za czyn określony w art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń.

Straż miejska nie jest jednak uprawniona do kierowania wniosków o ukaranie o ten czyn. Tym samym nie jest uprawniona do wykonywania funkcji oskarżyciela publicznego w w/w sprawach. Wykroczenie z art. 96 § 3 k.w. nie mieści się bowiem w zakresie kompetencji straży miejskiej do wykonywania kontroli ruchu drogowego, który został określony w  art. 129b ust. 2 pkt 1 i 2 prd.

 

Praworządny funkcjonariusz wie też, że nie ma prawa wysyłania zdjęć wezwanemu, co bardzo utrudnia właścicielowi pojazdu prawidłowe ustalenie kierującego, nawet gdyby bardzo chciał pomóc organom ścigania i sprowadza na niego niebezpieczeństwa fałszywego oskarżenia. Dlatego popucza w wezwaniach o wszelkich zagrożeniach czychających na własciciela pojazdu oraz o wszelkich przysługujących mu prawach świadka, nie forsuje tego sposobu zdobywania zeznań i jest ostrożny w ocenie gromadzonego materiału dowodowego. Wie, że jeśli coś zaniedba, popełni jakiś błąd lub zachowa się nieetycznie i przez to kogoś skrzywdzi, to jako reprezentant organu państwowego i organizacji zaufania publicznego będzie o wiele gorszy od każdego naruszającego przepisy ruchu drogowego.

 

Inaczej postępują funkcjonariusze – przestępcy, których jest najwiecej i którym chodzi jedynie o ściągnięciu jak największego haraczu z jak najwiekszej ilości osób. Funkcjonariusza-bandyty działającego w mafiach o nazwi Straż Miejska, Straż Gminna czy Główny Inspektorat Transportu Drogowego kompletnie nie interesuje czy osoba od której ściągnie pieniądze jest sprawcą wykroczenia czy nie, czy jest winna czy nie, czy zapłaci mandat, grzywnę za niewskazanie sprawcy, czy karę porządkową. Nie jest sprawcą? Uczynimy z niego sprawcę tego lub innego wykroczenia, albo tak przestraszymy, ze zapłaci dla świetego spokoju.  Byle kasa do mafii wpłynęła.  Funkcjonariusz-bandyta nie będzie się przy tym przejmował procedurą, przepisami i tym, że sam przy okazji popełni całą masę przestepstw. Czuje sie bezkarny, bo jest w kupie, bo wszyscy inni kumple tak robią, bo mafie z innych miast działają podobnie i nic się nie dzieje, bo zna prokuratora, sędziego, bo wie że ludzie nie znają się na prawie lub w większości będą się bali podskakiwać. Taki bandyta w mundurze z pewnością się nie przejmie tym, że krzywdzi masowo innych ludzi lub że może im zafundować kolosalne problemy z prokuraturą za fałszywe oskarżenia. Ba czasem sam o tym na prokuraturę doniesie gdy zobaczył, ze matka wskazała córkę a na zdjęciu jest facet.

 

 

Funkcjonariusz z mafii strażomiejskiej ma gdzieś, że jego bandyckie metody powodują, że wystraszony człowiek bedzie jechał 150 km na przesłuchanie tracąc czas i pieniądze, oraz dzień urlopu, w sprawie gdzie ktoś kto jechał jego samochodem 4 miesiące temu przekroczył podobno predkość o 11km/h bo nie zdążył wyhamować za ograniczeniem. Nie możesz przyjechać  staruszko o lasce? To masz 250 zł a potem 500 zł kary, zeżremy ci tak całą emeryturę jak będziemy chcieli.

 

Funkcjonariusz-bandyta by sprawy toczyły się łatwo gładko i masowo nie zawraca sobie głowy obowiązkiem ustalenia sprawcy. Przecież wystarczy własciciela samochodu przestraszyć lub zmanipulować a sam się przyzna dla świętego spokoju, wskaże żonę, syna, zięcia lub zapłaci mimo że sam nie zrobił i nie wie kto to zrobił 97 dni temu.

 

Funkcjonariusz bandyta wyśle więc do dowolnej namierzonej osoby czyli właściciela, współwłaściciela lub żony właściciela (tak, tak) samochodu pismo w którym z miejsca uzna ją za podejrzaną i każe przyjąć mandat (którego jeszcze nie miał prawa wystawić bo nie znał sprawcy) strasząc sądem, w przypadku odmowy przyjecia mandatu (którego jeszcze nie miał prawa wystawić) – kwestionując w ten sposób jego prawo do obrony.

 

Ba, gdy skorzystamy z przysługujących nam praw do obrony lub praw świadka  strażnik-mafioso zinterpretuje to jako przyznanie się i wytoczy nam sprawę przed sądem licząc na debilizm sędziego, jego lenistwo lub uwikłanie w podobnej organizacji mafijnej oraz nasze nieprzygotowanie.

 

Bandyta w mundurze jednocześnie uwikła właściciela pojazdu w wykroczenie „niewskazania sprawcy” strasząc go grzywną (mandatem) i grożąc bezprawnie sądem za nieprzyjęcie tego mandatu. Funkcjonariusz-przestępca będzie przy tym wymuszał na włascicielu pojazdu wskazania kogokolwiek lub wzięcie winy na siebie, nawet gdy nie wie kto wtedy kierował jego samochodem lub nie pamięta, co wyklucza winę właściciela a tym samym popełnienie przez niego wykroczenia.

 

Art. 1. § 2. Kodeksu Wykroczeń (Dz.U. 1971 Nr 12 poz. 114) Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.

 

art. 5 KW:

Wykroczenie można popełnić zarówno umyślnie, jak i nieumyślnie, chyba że ustawa przewiduje odpowiedzialność tylko za wykroczenie umyślne.

 

Art. 6.

§ 1. Wykroczenie umyślne zachodzi wtedy, gdy sprawca ma zamiar popełnienia czynu zabronionego, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość je-go popełnienia na to się godzi.
§ 2. Wykroczenie nieumyślne zachodzi, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia je jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć.

 

W Polsce brak wiedzy lub brak pamięci co do zdarzeń nigdy nie był karany i nie jest podstawą do przypisania winy umyślnej bądź nieumyślnej.

 

Ale mafioso w mundurze takimi drobiazgami sie przejmować nie będzie. Ważne by zmusić do płacenia lub wyłudzić zeznanie obciążające kogokolwiek, następną ofiarę. Oczywiście strażnik przestępca nie pouczy nigdy właściciela, że składa to oświadczenie jako świadek i że ma prawo odmówić zeznań nawet gdy wie kto jechał ale jest to osoba bliska lub się uchylić od takiego pytania gdy nie pamięta lub nie wie kto kierował. W ten sposób groźbą, manipulacją, kłamstwem, niedopełniając obowiązków i nadużywając władzy strażnik-bandyta będzie podżegał właściciela pojazdu do fałszywego oskarżenia za które (nawet jeśli chodzi tylko o wykroczenie) odpowiada się karnie i grozi aż 3 lata więzienia (art 234 kk). Członek mafii o nazwie Straż Miejska by szybko i masowo uzyskać pieniądze dla swojej organizacji i dostać od niej dolę (w formie pensji) za skuteczność, zamiast ustalać sprawcę uwikła masę osób w kolejne wykroczenia a nawet w odpowiedzialność karną. Nie miejmy przy tym złudzeń, bandyta pójdzie za ciosem i gdy zauważy, że wezwany zmanipulowany i zastraszony frajer wskazał nie tą osobę, to natychmiast doniesie na wezwanego do prokuratury. Bo kto raz został k…. k….. pozostanie.

 

Jeśli ktos powoła się na swoje prawa, a nawet zwróci uwagę mundurowemu bydlakowi, że nadużywa prawa, oszukuje i popełnia szereg przestępstw, ten bandyta się zupełnie tym nie przejmie i będzie na chama wyłudzał pieniądze. On przecież wie, że jest przestępcą i po co to robi, żadna dla niego nowość, wie też że za nim stoi cała jego mafia często wsparta mafią sądową. Liczy przy tym na nieznajomość prawa wśród obywateli, ich strach przed kłopotami w sądzie i zwielokrotnionymi kosztami. Dlatego chętnie będzie w groźbach używał straszaka „sprawa sądowa” i „grzywna sądowa nawet do 5000 zł” pomimo, iż wie, że nawet przegrana przed sądem rzadko grozi grzywną wiekszą niż wysokość mandatu. Wie też, że sąd to nie tylko groźba, ale też szansa do obrony dla wezwanego, a sprawa nawet przegrana ma tą przewagę nad mandatem, że kierowca nie traci punktów. Bandyta jednak o tym nie informuje bo chodzi o wielką kasę i by ona wpłynęła sposób na oszustwo musi być skuteczny masowo.

 

Dlatego funkcjonariusz jako lojalny członek mafii nie zamierza popełniać błędów i na wszelki wypadek korzysta z uprzednio przygotowanych przez mafię wzorów wezwań przygotowanych z góry powziętym zamiarem, by łatwo skasować jak najwiecej ludzi pod pretekstem mandatów. Tak jak mafia pruszkowska kasowała restauratorów pod pretekstem ochrony, a  Owsiak masowo kasował nawiązki sądowe od podchmielonych kierowców z całej Polski pod pretekstem pomagania ofiarom wypadków. Z tym, że Straż Miejska, Straż Gminna lub GITD robią to na o wiele wiekszą skalę.

 

Gdy praworządny organ przyjrzy się zasadom postępowania o wykroczenia szybko dojdzie do wniosku, że fotoradary nie są żadnym rozwiązaniem, gdyż jeśli działać praworządnie stosując pouczenia i przestrzegając kodeksów to niemal jest niemożliwe ustalenie i ukaranie sprawcy, gdy sprawcę nie ruszy sumienie i sam się nie przyzna. Że zbyt wielkie jest zagrożenie skrzywdzenia osób niewinnych, a działanie po miesiącach nie przerywa wykroczenia i nie daje żadnych gwarancji ukarania prawdziwych piratów drogowych (którzy stosują sztuczki w rodzaju wskazywania obcokrajowców, kilkunastu innych osób na raz lub programowo nie odbierają wezwań). Do tego dochodzą błędy w ustawieniu fotoradarów, w rejestracji pomiarów (np. jeśli na zdjęciu jest samochód ze starszą osobą i motocyklista w kasku) co w naturalny spokój powinno budzić u praworządnych funkcjonariuszy dodatkowy niepokój. Praworządny organ powinien sobie zadać pytanie: czy warto w ogóle zajmowac się fotoradarami zamiast dbać o bezpieczeństwo mieszkańców łapiąc czynnie piratów drogowych na gorącym uczynku.

 

Inaczej z Mafią. Ta działa z premedytacją na szkodę obywateli, których udaje, że chroni. Instaluje fotoradary masowo i w takich miejscach, by czesać frajerów jak najwiecej, szybko, łatwo i przyjemnie nie podnosząc się zza biurka. Przygotowuje świetnie przygotowane wzory wezwań, z grafami, masą gróźba, manipulujące czytelnikiem by go oszukać i wkręcić w pułapkę finansową poczym uruchamia lojalnych bandytów w mundurach. W razie czego jakiś beknie osobiście przed prokuratorem nie przewracając organizacji. Mafia nie przejmuje sie przepisami, etyką, praworządnością i wszelkimi górnolotnymi pierdu-pierdu, które tylko by ograniczyły dopływ kasy. Za to by wyłudzić miliony podsuwają wezwanemu gotowe wzory, by podpisać, wyciać i wysłać ułatwiające szybkie podjęcie decyzji o płaceniu. Ktoś jechał o 15km/h za szybko po ulicy którą wszyscy użytkownicy samochodu pokonują codziennie, a ktoś z nich jest bombardowany trzy miesiące później przez pazernych cwaniaków całą masą wykluczających się propozycji, na końcu których jest: PŁAĆ SZYBKO I DUŻO bo jeśli nie to BĘDZIESZ PODANY DO SĄDU JAK PRZESTĘPCA, ZAPŁACISZ PRZED SĄDEM 10 RAZY WIĘCEJ, STRACISZ MASĘ PIENIĘDZY NA DOJAZDY, DOSTANIESZ INNA GRZYWNĘ ALBO KARĘ PORZĄDKOWĄ, UWIKŁASZ RODZINĘ, BĘDZIESZ MIAŁ KUPĘ ZMARTWIEŃ I KŁOPOTÓW, ZOSTANIESZ DOPROWADZONY SIŁĄ, ODPOWIESZ ZA PRZESTĘPSTWO SKŁADANIA FAŁSZYWYCH ZEZNAŃ, UTONIESZ W PAPIERACH I WYKOSZTUJESZ SIĘ NA PRAWNIKÓW, STRACISZ MASĘ PUNKTÓW. No to chyba lepiej zapłacić marne 300 zł. prawda?

 

Tak działa ta grupa przestępcza. Pod ochroną Prezydenta Miasta, Burmistrza, Wójta, Ministrów i wielu sądów a bez zainteresowania ze strony prokuratury.

 

Wiec ja powiadam, nie bójmy się sądów i nie dawajmy bandytom, zainteresujmy prokuraturę każdym podpisujacym się funkcjonariuszem-bandytą i jego szefem, bo nic gorszego nie może nas spotkać niż rozplenienie się tego tałatajstwa w poczuciu bezkarności.

 

Bo Straż Miejska to grupa przestępcza, która Cię zniszczy, ale tylko wtedy jeśli się jej poddasz.

 

A na koniec obiecany wyrok Sądu Najwyższego potwierdzający nasze prawa do obrony (zawarte w kpk) także w postępowaniach mandatowych ws. wykroczeń, co per analogia potwierdza prawa świadków do ochrony swoich bliskich:

 

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17.10. 2012 r., IV KK 99/12
W polskim orzecznictwie ugruntowane jest stanowisko, przyznające prawu do obrony jako okoliczności uchylającej odpowiedzialność za przestępstwo składania fałszywych zeznań szeroki zakres (zob. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 1991 r., I KZP 12/91, OSNKW 1991/10-12/46, uchwała Sądu 3
Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2007 r. I KZP 4/07, OSNKW 2007/6/45, OSP 2008/3/29, Biul.SN 2007/4/18, uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 września 2007 r., I KZP 26/07, OSNKW 2007/10/71, Prok. i Pr.-wkł. 2007/12/9, OSP 2008/4/46, Biul. SN 2007/9/13). Analiza tych przełomowych dla analizowanego zagadnienia orzeczeń wskazuje na trafną tendencję ku znacznemu poszerzaniu granic prawa do obrony jako szczególnego rodzaju kontratypu zachowania w ramach uprawnień, mającego swoje umocowanie w przepisach ustawy zasadniczej (art. 42 ust. 1) oraz regulacjach zawartych w Kodeksie postępowania karnego (art. 6, art. 74 § 1 i art. 175 § 1 k.p.k.).
Sąd orzekający w tym składzie podziela pogląd, wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 20 września 2007 r. (I KZP 26/07, OSNKW 2007/10/71), zgodnie z którym działanie w warunkach wskazanego kontratypu nie jest uzależnione od formalno-procesowego statusu osoby sprawcy, ale wynika z obiektywnie istniejących okoliczności, tj. samego faktu popełnienia przestępstwa, stanowiącego źródło uprawnień, służących realizacji prawa do obrony. Stanowisko to jest aprobowane przez większość przedstawicieli doktryny (zob. glosy do wspomnianej uchwały Sądu Najwyższego: M. Filara, OSP 2008/4/46, A. Lacha, System Informacji Prawnej LEX 2008, nr 298949 oraz Sz. Stypuły, M.Prawn. 2008/15/834-837) i jest aktualne także na gruncie postępowania w sprawach o wykroczenia.
Wykładnia prokonstytucyjna w przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia nakazuje potwierdzić występowanie takich samych standardów prawa do obrony w postępowaniu prowadzonym na podstawie przepisów tego Kodeksu, tym bardziej, że przepis art. 4 k.p.w., na wzór art. 6 k.p.k., wprowadza zasadę prawa do obrony, natomiast art. 20 § 3 k.p.w., w zakresie praw obwinionego, nakazuje stosować odpowiednio art. 74 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 175 k.p.k., tj. przepisy, z których wywodzona jest ustawowa podstawa dla obowiązywania kontratypu prawa do obrony na gruncie postępowania karnego. Z tego względu składanie fałszywych zeznań nie może być uznane za przestępne, jeżeli zeznania te dotyczą okoliczności istotnych dla realizacji prawa do obrony w postępowaniu o wykroczenie.
Na gruncie niniejszej sprawy należy uznać za niewątpliwe, że w sprawie o wykroczenie, prowadzonej przez funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w R. oraz Prokuraturę Rejonową, w której R. O. występował jako świadek, celem 4 składanych przez niego zeznań było uchronienie się przed odpowiedzialnością za wykroczenie określone w art. 86 § 1 k.w., za które ostatecznie został skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w R. z dnia 7 stycznia 2012 r. Zapewnienie realności prawa do obrony skazanego wymaga uznania jego zachowania za działanie w warunkach uchylających bezprawność, niezależnie od faktu, że w trakcie składania relacji procesowych nie posiadał statusu obwinionego. Istotne jest bowiem to, że okoliczności, których dotyczyły składane przez niego zeznania, wskazywały bezpośrednio na dokonanie przez niego wykroczenia. Trzeba też podkreślić, że aktywna postawa w toku postępowania i decyzja o złożeniu fałszywych zeznań najpełniej realizowały prawo do obrony, albowiem odmowa składania zeznań i milczenie, mogłyby implicite zostać odebrane przez organy ścigania jako zatajenie własnego sprawstwa, powodując skoncentrowanie czynności wyjaśniających na osobie oskarżonego.
Chociaż w polskim systemie prawnym wykroczenia stanowią odrębną od przestępstw kategorię czynów karalnych, to jednak w wyniku ewolucji jej ujęcia nastąpiło poszerzenie katalogu wykroczeń, tradycyjnie postrzeganych jako naruszenia o charakterze administracyjnym, o czyny, uznawane dotychczas za przestępne, w szczególności o tzw. czyny przepołowione, które od przestępstw odróżnia jedyne znamię ilościowe (zob. A. Marek, Prawo wykroczeń, Warszawa 2008, s. 30-33), wskazujące na mniejszy ciężar gatunkowy (społeczną szkodliwość) tego rodzaju czynów, stanowiący zasadniczą differentiam specificam między wykroczeniem a przestępstwem. Zbliżenie charakteru przestępstw i wykroczeń zdeterminowało także podobne uregulowanie zasad odpowiedzialności oraz jej ram formalno-procesowych, tj. przede wszystkim wprowadzenie w związku z art. 237 ust. 1 Konstytucji RP sądowego modelu odpowiedzialności za wykroczenia. Pozwala to na uznanie, że odpowiedzialność za wykroczenie stanowi rodzaj odpowiedzialności karnej, chociaż o zredukowanych konsekwencjach prawnych (zob. A. Marek, System prawa karnego. Zagadnienia ogólne. Tom I, pod red. A. Marka, Warszawa 2010, s. 46; por. T. Grzegorczyk, W. Jankowski, M. Zbrojewska, Kodeks wykroczeń. Komentarz, red. T. Grzegorczyk, Warszawa 2010, s. 20, gdzie odpowiedzialność za wykroczenia ujmowana jest jako odpowiedzialność karna sensu largo), co z kolei uzasadnia stosowanie jednakowych standardów w zakresie prawa do obrony. 5
Należy ponadto zauważyć, że na gruncie art. 42 ust. 2 Konstytucji RP, pojęcie postępowania karnego ma znaczenie swoiste, oznaczające wszelkiego rodzaju postępowanie o charakterze represyjnym, w tym także postępowanie w sprawach o wykroczenia (zob. W. Wróbel, Konstytucyjne prawo do obrony w perspektywie prawa karnego materialnego (w Węzłowe problemy prawa karnego, kryminologii i polityki kryminalnej. Księga pamiątkowa ofiarowana Profesorowi Andrzejowi Markowi, red. V. Konarska-Wrzosek, J. Lachowski, J. Wójcikiewicz, Warszawa 2010, s. 215-216; Cz. Kłak, Czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenia a ochrona praw człowieka, Prokuratura i Prawo 2008, nr 10, s. 83).
Mając na uwadze powyższe rozważania należy stwierdzić, że brak jest postaw ku temu, by na gruncie postępowania w sprawach o wykroczenie przyjmować węższy zakres realizacji zasady nemo se ipsum accusare tenetur, niż ten, który został ukształtowany przez orzecznictwo na płaszczyźnie postępowania karnego. Uznanie doniosłości dla realizacji prawa do obrony już samego faktu popełnienia czynu zabronionego, wypełniającego znamiona wykroczenia, implikuje bezkarność jego sprawcy za przestępstwo składania fałszywych zeznań w zakresie wszelkich informacji składanych organom władzy publicznej, o ile tylko celem składania fałszywych zeznań jest uniknięcie samodenuncjacji.
Na powyższe stanowisko nie ma wpływu obecna treść przepisu art. 183 k.p.k. Związany jest on bowiem z innym zagadnieniem prawnym, tj. z przyznaniem świadkowi uprawnienia do uchylenia się do odpowiedzi na dane pytanie. Nawet jeśli traktować ten przepis jako wyjątkowy, a zatem obligujący do literalnego stosowania, to jednak dotyczy on tylko jednej z form realizacji prawa do obrony, które to in extenso stanowi okoliczność uchylającą bezprawność. Z tego względu nie wydaje się ani racjonalne, ani celowe, zakreślanie granic tego kontratypu przez pryzmat przepisu o charakterze wyjątkowym, regulujący jedynie pewien wycinek sfery prawa oskarżonego do obrony.
Mając na uwadze powyższe rozważania, orzeczono jak w wyroku.

 

 

ŁŁ (Tomasz Parol)

 

PS. Link do programu „Pytanie na Śniadanie” w TVP2  z 31.10.2013 gdzie dyskutowałem o bezprawiu mandatowym i mafii w mundurach. Zauważcie, że Prokuraturę Generalną mamy po naszej stronie:

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/12874524/czy-mozna-nie-przyjac-mandatu-od-strazy-miejskiej

 

 

Szanowni Czytelnicy,

jeżeli podoba Wam się portal i chcielibyście nam pomóc w jego utrzymaniu, to prosimy o wsparcie na konto Fundacji Trucker:

Bank ING: 97 1050 1025 1000 0090 7045 6703
SWIFT: BIC-INGBPLPW
IBAN: PL 97 1050 1025 1000 0090 7045 6703

z dopiskiem “Darowizna na 3obieg.pl”

(obecnie zbieramy na studio TV i kamery, którymi będziemy rejestrować bezprawne działania sędziów, prokuratorów i funkcjonariuszy na salach sądowych oraz na wsparcie prawników).

Szukamy też chętnych dziennikarzy obywatelskich, którzy nam będą pomagać w całym kraju w oparciu o legitymacje prasowe. Zainteresowanych prosimy o kontakt na redakcja@3obieg.pl 

Wesprzyjcie nas też jakimś groszem jeśli oczekujecie pomocy w konkretnej sprawie (trzeba pisać na redakcja@3obieg.pl) będziemy mieli wtedy motywację do odpowiadania na maile po godzinach 😉

 

Poprzednie moje artykuły w tym temacie znajdziecie tutaj:

http://3obieg.pl/mandat-podetrzyj-sie-wezwaniem

http://3obieg.pl/radary-anuluj-sobie-mandat

http://3obieg.pl/fotoradary-jestesmy-pokrzywdzonymi

http://3obieg.pl/odpowiadamy-na-kolejna-korespondencje-w-sprawie-mandatow

http://3obieg.pl/mandaty-podajemy-straznikow-miejskich-prokuratury

 

Wzory dokumentów zobaczycie i będziecie mogli pobrać gdy się zarejestrujecie w portalu, są tutaj:

http://3obieg.pl/wzory-dokumentow-dotyczace-obrony-przed-mandatami

 

 

Uwaga z dniem 18.04.2014 ruszył opracowany przeze mnie system „Anuluj Mandat”, w którym znajdziecie zaktualizowane dokumenty na każdy etap postępowania

http://3obieg.pl/mandaty/

 

system_anuluj_mandat

Napisane przez:

Kontakt: kontakt@anuluj-mandat.pl

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 44 dla artykułu "Straż Miejska to grupa przestępcza, która Cię zniszczy"

  1. Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

    W tym długaśnym tekście zapomniałem poprosić czytelników o choć jeden przykład właściwego działania Straży Miejskiej lub Gminnej w Polsce. Znajdzie się taki?

    • jweedrowycz pisze:

      Witam Panie Tomaszu.
      Wysłałem wczoraj do Pana wezwanie które o dziwo zawiera w pouczeniu informacje o moich prawach jako podejrzanego.
      Proszę zerknąć.

      Pozdrawiam serdecznie

    • Karola8787 pisze:

      Witam,
      Mam pytanie do powyższego tekstu, również nawiązując do Programu „Pytanie na śniadanie”, w którym Pan brał udział, a mianowicie: Czy można podważyć kompetencje Straży Gminnej w przypadku pomiarów prędkości za pomocą radarów przenośnych. Czy również Straż Gminna ma prawo rządać danych osobowych np. nazwisko panieńskie matki. Z góry dziękuję za odpowiedź.
      Pozdrawiam

  2. Statioratio Statioratio pisze:

    Nie znam takiego przykładu. Wiem natomiast, że dotąd prawo do odmowy samooskarżenia i oskarżenia najbliższych w wielu sądach się nie przyjęło … .

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Sądy trzeba wychować i właściwie przywoływać argumentację. Dziś s „Pytaniu na Śniadania”byłem z Rzecznikiem Prokuratury Generalnej, która ma jeszcze bardziej radykalne stanowisko niż ja i wystąpiła z kasacją do Sądu Najwyższego. 3 grudnia wyrok. Jeśli SN nie zawiedzie to mamy bat i na sądy.

  3. Statioratio Statioratio pisze:

    Nieźle wypadliście w telewizorze redaktorze.

  4. WoooHooo pisze:

    Wszystko fajnie… ale… to nie jest w sumie problem Straży Miejskiej. To problem systemowy. Niepraworządność to cecha charakterystyczna systemów władzy i nadzoru w Polsce, czy to policja, czy administracja publiczna, czy sądy. Głównie sądy i ich dość żałosne orzecznictwo tworzy system braku odpowiedzialności funkcjonariuszy. Mają działać skutecznie, a system prawny zawsze stanowi ograniczenie. Jeśli jednak omijanie norm prawnych nie jest w żaden sposób sankcjonowane to naturalnym odruchem jest „upraszczanie” działań. Skoro sądy uznają, że działania takie są prawidłowe (nie są nieprawidłowe) to stanowi to legitymizację ich działań. Zresztą oczekują wówczas stosowanie tych uproszczeń ich przełożeni i przełożeni ich przełożonych. W sumie skoro sąd pozwala na działanie na skróty to działanie kodeksowe może być wręcz uznane za obstrukcyjne (i często tak właśnie jest postrzegane). Śledzę akurat orzecznictwo sądów administracyjnych w innych obszarach, ale mechanizm jest taki sam – sąd uzasadnia bardziej swoją tezę, bardziej kreuje orzecznictwo do potrzeb określonego interesu niż orzeka (tak jak powinien) o zgodności różnych zdarzeń z prawem. Miałem nawet w ręce wyrok, w którym sąd, wbrew ustawie orzekł, że danego przepisu stosował nie będzie, bo jest niezgodny z konstytucją, a sędzia stwierdził arbitralnie, że ma wszelkie uprawnienia, żeby orzekać o zgodności ustawy z konstytucją. W sumie co się dziwić, jak sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie tak dawno stwierdził, że Trybunał nie tylko stoi na straży konstytucji, ale musi również dbać o budżet państwa (mówiąc w skrócie). Oczywista bzdura, ale mówi ją autorytet prawny… więc cały ład prawny, wszelkie zasady formalizmu, obiektywizmu i praworządności idą w diabły… Następnie kaskadowo rozlewa się to na niższe poziomy. Nie wspomnę o nieformalnych naciskach i wytycznych w „cichym obiegu”, które są wprost niezgodne z prawem, ale są codziennością w aparatach władzy. Funkcjonariusz na końcu tego łańcucha to marionetka, robi co do niego należy (co mu nakazują wyższe szczeble) , a nie to co słuszne i praworządne. Ponieważ funkcjonariusza na końcu łańcucha nikt i nic nie chroni (a opinia publiczna wręcz uwielbia linczowanie urzędników) to taki funkcjonariusz nie ma niezbędnej autonomii, nie działa jak funkcjonariusz tylko jak pracownik najemny wykonujący zwykłe czynności zawodowe. Działanie niezgodne z wytycznymi jest traktowane jak niesubordynacja, byłem wielokrotnie świadkiem takiej „miękkiej” presji na funkcjonariuszu. Takie niestety mamy zepsute państwo. Całe. Straż Miejska to tylko symptom.
    Na potwierdzenie – niedawno wybuchła afera z policyjnymi „suszarkami” co to mierzą co chcą. Na samym szczycie padło wówczas hasło: policjant który widzi kolumnę pojazdów powinien odstąpić od pomiaru prędkości przy pomocy fotoradaru. Tia… gadać to można, bo na samym dole, słusznie oburzeni policjanci, przyjęli te „wytyczne” z oburzeniem. Wszak fotoradary mają homologację, a oni obowiązek łapania piratów drogowych. Od kiedy więc „wytyczne” nawet z samej góry są ważniejsze od prawa powszechnie obowiązującego? Ale w tym kraju władza sama się legitymizuje, a utrwalają to sądy. I tak to się nakręca.

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Tak, działanie przestepcze Straży Miejskiej to głównie nasz problem nie ich. Na razie. Trzeba zrobnić by zaczęli za to odpowiadać przed prokuratorem.

  5. Statioratio Statioratio pisze:

    Obawiam się, że wynikiem ewentualnie pozytywnego dla mas wyroku SN będzie znacząca zmiana prawa polegająca wyłączeniu kognicji sądu karnego w tych sprawach i przerzucenia całości tych spraw do trybu administracyjnego (tak jak dziś rozstrzygana jest większości spraw dotyczących transportu drogowego), a tam nie ma gadania o prawie do odmowy samooskarżenia, czy domniemania niewinności. Wręcz przeciwnie – jest zasada obiektywnej odpowiedzialności właściciela przedsiębiorstwa i jego ryzyka za naruszenie prawa stwierdzone arbitralnie przez funkcjonariusza ITD, chyba że on sam jednoznacznie i ponad wszelką wątpliwość wykaże, że naruszeniu przepisów absolutnie nie mógł zapobiec. A sądy administracyjne mają z wymiarem sprawiedliwości tyle wspólnego co – nie przymierzając – platforma z obywatelskością.

  6. magdalena pisze:

    witam od dawna interesuje mnie ten temat… mam pytanie a jak wygląda sprawa korzystania z monitoringu miejskiego celem wystawienia mandatu przez straż miejską czy to dozwolone?

  7. WW pisze:

    Sadzę, że problem jest szerszy i tam powinno się skupić uwagę.
    Chodzi o mnogość instytucji uprawnionych do kontroli i egzekwowania prawa.
    Kiedyś sprawa była jasna, na drodze jedynym władnym była milicja/policja. Dziś, instytucje powołane do zupełnie innych, celów rozszerzają swoje kompetencje. Przykładem ITD, służba celna czy policja skarbowa.
    Źle się dzieje w państwie Polskim!

    Chapeau bas za kolejny świetny artykuł. Warto by zacząć to opracowywać jako kompendium.
    Szkoda, że nie mogłę rano oglądać telewizji. :-(

    WW

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Masz rację jak cholera, ale dobierać się do skóry trzeba w kwestiach konkretnych, oddolnie, stawiając się, zawiadamiając prokuraturę i utrudniając bandytom w mundurach popełnianie przestępstw. Przynajmniej póki nie mamy wpływu na legislację i władzę w tym Państwie.

  8. Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

    Tu link do programu w TVP2 w którym dyskutowałem o bandyctwie mandatowym http://pytanienasniadanie.tvp.pl/12874524/czy-mozna-nie-przyjac-mandatu-od-strazy-miejskiej
    mam nadzieję, że trafił ten przekaz do wielu telewidzów

  9. A.K. pisze:

    Chciałbym zwrócić uwagę na przeoczoną przy okazji dyskusji nad strażą miejską, ITD itd sprawę a mianowicie zagadnienie tzw. „szczególnej ostrożności” ,o której często mowa w różnych przepisach o ruchu drogowym.
    Sprawa jest ściśle związana z fotoradarami i to paradoksalnie w ten sposób ,że fotoradar z założenia mający zwiększyć bezpieczeństwo na drodze zwyczajnie je może pogarszać.

    Sprawa jest taka ,że odpowiednia ilość fotoradarów ustawionych w uzasadnionych miejscach faktycznie wymuszałaby na kierowcach pewne dobre zachowanie. Jeśli widzę zakręt a znaki ostrzegają o zwiększonej możliwości potrącenia powiedzmy dziecka a ja nadal jade 80km/godz przy szkole za zakrętem to zgoda zdjęcie ,postępowanie, mandat. Po pewnym czasie takie logicznie postawione i uzasadnione fotoradary mogą nauczyć pędzących kierowców lepszego zachowania, wychowywać do dobrej jazdy bo taki jest „z założenia” cel montowania fotoradarów. Po prostu jadąc wiem mam w głowie schermat : miejsce uzasadnione limitem prędkości = fotoradar, szkoła, przedszkole, ostry zakręt na którym dachowało wcześniej kilka samochodów OK.

    Polskie drogi są jednak pełne przypadkowo postawionych słupów z biznes-budkami.
    Człowiek jadąc zaczyna wyrabiać w sobie odruch przeszukiwania takich obiektów w każdym miejscu jak tylko minie tablicę z nazwą miejscowości tym bardziej ,że oprócz setek fotoradarów są następne setki pustych ostrzeżeń o fotoradarach a wynikających między innymi z tego ,że w tych miejscach dobrze się łapie na tzw śmietniki czyli fotoradary przenośne więc się stawia „kontrola prędkości” i załatwione.W tym momencie pojawia się problem. Człowiek jadący powiedzmy na wakacje 300km po Polsce zaczyna wypatrywać fotoradarów zamiast obserwować drogę,pobocze i przewidywać niekorzystne zdarzenia. Owszem jedzie wolniej ale bezmyślnie. Dodatkowym efektem jest przyspieszanie tuż za fotoradarem. Mijam budkę uf… z głowy, do następnej wioski i tak leci trasa Jazda setką, hamowanie wypatrywanie radaru, za radarem gazu. Jak to ma zwiększyć bezpieczeństwo na drogach?

  10. Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

    Oto komentarz, jaki pojawił się dziś na fb. Rzecz należy zweryfikować ale…:
    Trybunał Konstytucyjny orzekł, że strażnicy miejscy nie mogą karać kierowców mandatami na podstawie zdjęć z fotoradarów. Trybunał wydał wyrok w sprawie skargi Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącej uprawnień straży miejskiej. Trybunał uznał, że strażnicy nie mają prawa do wszczynania postępowania mandatowego za przekroczenie prędkości ani do kierowania takich spraw do sądów grodzkich. Oznacza to, że straż miejska może robić zdjęcia fotoradarami, ale nie może karać na podstawie tych zdjęć. Kompetencje i uprawnienia strażników miejskich i gminnych do karania kierowców przekraczających dopuszczalną prędkość nie są bowiem wpisane do ustawy „Prawo o ruchu drogowym”. Uprawnienia strażników w tym zakresie są bowiem ujęte w rozporządzeniu do ustawy o ruchu drogowym, które Trybunał uznał dzisiaj za niekonstytucyjne, ponieważ wykracza poza delegację ustawy „Prawo o Ruchu Drogowym”. Przepisy niekonstytucyjnego rozporządzenia tracą moc z dniem ich ogłoszenia.

  11. Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

    Fałszywka, to stare orzeczenie TK z 2007 r. Dotyczące dawnych przepisów więc nie ważne

  12. Tyberiusz pisze:

    Raczej „nieważne”, Panie Tomaszu :).

  13. 31węzłowy Burke pisze:

    Świetna robota. Chcę wesprzeć ale : jakieś dziwne namiary bankowe i nie wiem o co chodzi( trzy banki ?).Proszę podesłać mnie konkretny namiar jak do Was przelać. Z szacunkiem.31

  14. adalony pisze:

    A co jesli straz miejska poprzez policje przesle sprawe so sadu? Czy wogole takowe sprawy powinny sie odbywac skoro SM wszczyna proces na swoj wniosek a nie jest organem uprawnionym? Sady nie powinny wogole na nie reagowac prawda?

  15. adalony pisze:

    Panie Tomaszu link do wzory dokumentów nie działa?:-(((

  16. Nielot pisze:

    A pan komendant SM może poginąć 140km/h w terenie zabudowanym -> http://czluchow.tygodnik.pl/a/gmina-czluchow-komendant-jechal-140-kmh-w-terenie-
    Ciekawe kto dał mu immunitet na taka jazdę, Ja też chcę mieć prywatny tor wyścigowy!!!

  17. Kula Lis 62 pisze:

    Słowo przeciwko słowu, czyli strażnik miejski ma zawsze rację. ZOBACZ NAGRANIE! Nagrywanie Straży Miejskiej to już przestępstwo? Okazuje się, że tak. Wystarczy w dokumentach opisać wydarzenie inaczej niż faktycznie wyglądało.

    Wczoraj w serwisie youtube Przemysław Ch. umieścił film. Nagrał jak Straż Miejska wkłada do człowieka do radiowozu. Po jakimś czasie dostał wezwanie, gdyż okazało się, że … ma zarzuty. Wyszło na jaw, że strażnicy miejscy całą sytuację opisali zupełnie inaczej niż to miało miejsce.

    Mężczyzna dostał wezwanie w którym funkcjonariusze opisali, że „wbrew obowiązkowi nie udzielił funkcjonariuszom Straży Miejskiej dokumentów co do tożsamości własnej”, jak również „w miejscu publicznym używał słów nieprzyzwoitych”.

    W notatce funkcjonariusza widnieje, iż Przemysław Ch. obrażał Strażnika Miejskiego słowami: „Ku..y, uje..ę was, załatwię was za to, że mnie pobiliście”.

    Często w walce z urzędnikami państwowymi jesteśmy bez szans. W tym wypadku jest inaczej. Na filmie Przemysława Ch. wszystko wyraźnie jest opisane.

    Na nagraniu możemy zobaczyć, że Strażnik Miejski nie przedstawia się i nie mówi na podstawie jakich zarzutów żąda okazania dokumentu tożsamości. A zgodnie z ustawą o Straży Miejskiej, funkcjonariusz ma prawo poprosić o dokumenty w wypadku, gdy popełniło się przestępstwo lub jest się świadkiem popełnienia przestępstwa. http://niezalezna.pl/uploads/foto2013/47969-542391383738869.jpg

    http://www.savetubevideo.com/?v=XhF82LpYkQY Pierwsza odsłona zapowiadanej serii o łamaniu prawa przez niektórych funkcjonariuszy Straży Miejskiej. W tym odcinku przedstawiam proceder składania fałszywych zeznań, tzw. słowo przeciwko słowu, gdzie z reguły osoba oskarżana przez SM nie ma najmniejszych szans na udowodnienie swojej niewinności. Funkcjonariusz 1712 wiedział, że był nagrywany, a mimo to postanowił wymyślić powód aby postawić mi zarzuty. Pozostawiam to bez komentarza…A może i was spotkała kiedyś podobna sytuacja? UBecja i ich POmiot w akcji! Pamiętajcie, że w Straży Miejskiej zatrudnieni są byli pracownicy dawnych służ na emeryturach, i to dużych emeryturach, z którymi nie wiadomo było co zrobić po 1989r. Z tych samych służb składają się wszystkie firmy windykacyjne w Polsce powstałe do gnębienia naszego Narodu. Oni kolejno teraz zatrudniają swoje dzieci i wnuki. Czy myślicie, że mamy demokrację? Jesteście w błędzie, mamy już drugą Białoruś, a nawet posunę się o krok dalej i stwierdzę, że Białoruś to mały pikuś w porównaniu z Polską. Prędzej na Białorusi jest demokracja. Straż Miejska i firmy windykacyjne w Polsce powinny zostać natychmiast rozwiązane! To my z naszych podatków, z naszej ciężkiej pracy utrzymujemy te formacje aby nas gnębili. Oni nie ścigają bandziorów i złodziei, oni są POwołani do ścigania Polaków którzy wyrażają niezadowolenie z obecnej władzy. Niedługo poczujecie ich pały na swoim grzbiecie, jak powiedział Bolek: „Bendem pałować”. Pamiętajmy o tym! POdziękujmy lemingom! Lemingi też to odczują. Ich też nie oszczędzą.

  18. Podejrzany pisze:

    Panie Tomku,

    Link do dokumentów nie działa. Można prosić o odświeżenie ?

  19. Aśka pisze:

    Wszystko fajnie Tylko co w przypadku gdy zostało mi zrobione zdjęcie z fotoradaru przenośnego
    SM.Właścicielem samochodu jest mąż który mieszka od pół roku za granicą i nie prędko wróci
    a przyszło pisemko ze SM którego ja nie odebrałam bo …
    Nie jest do mnie
    Mąż nie może się stawić w przeciągu określonego czasu do SM
    Nawet wypełniając dokumenty to przecież nie mam prawa podpisywać się za męża
    Zignorować to ?Co z tym zrobić?

  20. Bartosz78 Bartosz78 pisze:

    „Straż miejska nie jest jednak uprawniona do kierowania wniosków o ukaranie o ten czyn. Tym samym nie jest uprawniona do wykonywania funkcji oskarżyciela publicznego w w/w sprawach. Wykroczenie z art. 96 § 3 k.w. nie mieści się bowiem w zakresie kompetencji straży miejskiej do wykonywania kontroli ruchu drogowego, który został określony w art. 129b ust. 2 pkt 1 i 2 prd.”

    http://kodeks-drogowy.org/kontrola-ruchu-drogowego/uprawnienia-policji-i-innych-organow

    Art. 129b pkt 2 ppkt 1b mówi, że SM może dokonać kontroli ruchu drogowego wobec kierującego pojazdem naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego, a co za tym idzie, mogą żądać od właściciela lub posiadacza pojazdu wskazania komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie – Art 129b pkt 3 ppkt 7.

    A zatem czego nie rozumiem Panie Tomaszu?

    • maqlec pisze:

      Przepis ten jest skonstruowany w odniesieniu do kierującego pojazdem a nie właściciela lub posiadacza pojazdu. Wydaje mi sie ze to jest ta subtelna roznica.

  21. rafaldoblo pisze:

    Czytając wpisy dot. głównie działania Straży Miejskiej i Straży Gminnej miałem dziwne wrażenie, że ich praktyki coś mi przypominają. Dopiero oświecił mnie Pan Tomasz – brawo Panie Tomaszu. Wypisz, wymaluj to praktyki wzorcowej MAFII. Gotowy scenariusz na film. Aż dziw, że jeszcze nikt nie nakręcił o tym serialu. Z drugiej strony taki film musiał by powstać za granicami RP. Bo u nas byłoby niebezpiecznie. „Rodzina” pilnuje swoich interesów. A swoją drogą ciekawe kto jest szefem szefów. Aż strach się domyślać ?! Pozdrawiam

  22. kZn1 pisze:

    Witam,
    Skorzystałem z Pana porad i z wzoru odpowiedzi na wezwanie w sprawie parkowania na zakazie. Po około tygodniu dostałem odpowiedź: http://img534.imageshack.us/img534/6391/le7x.png

    Nie wiem już co robić. To w końcu SM jest organem, który ma prawo? Jest na to jakaś odpowiedź?

  23. Mario80 pisze:

    NIestety link do programu w TVP2 nie dziala. Widocznie „wladza” kazala usunac bo zrobilo sie niewygodnie.

  24. Grzegorz Szczawiński Bydgoszcz pisze:

    Straż miejska wdarła się do mojego domu.Stałem o kulach, wyrwali mi je.Upadłem,wywlekli mnie na ulicę i łamali kości.Mam stabilizowane prętem śródszpikowym.Wzywałem pomocy medycznej i umożliwienie zażycia nitrogliceryny.Nieudzielono tylko zakuto w kajdany na plecach.Mam i grupę inwalidzką ze wględu na narząd ruchu.Oskarżono mnie o chodzenie po ulicy i krzyczenie. Zdarzenie obserwowało wiele osób ale sąd nie chce ich przesłuchać.Wydaje mi się że, bandytyzm straży miejkich osiągną apogeum.

  25. Łukasz pisze:

    Witam
    Kiedyś gdzieś czytałem, że opłata pobierana przez firmę leasingową za „udzielenie informacji organom administracji” jest bezprawna. Gdzie mogę znaleźć jakąś podstawę prawną?

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

144118