19072018Nowości:
   |    Rejestracja

Stracili ziemię przez adwokata. Sądu to nie obchodzi.


Stracili ziemię przez adwokata. Sądu to nie obchodzi.


 

Przez kilkanaście lat walczyli z sąsiadami o swoją ziemię. Stracili do niej prawo, gdy sprawa trafiła do Sądu, a adwokat popełnił rażące zaniedbanie. Od tego czasu minęło kolejnych kilka lat, ale Zofia i Stanisław Duk wciąż nie odzyskali swojej własności. Zdaniem polskiego wymiaru „sprawiedliwości” wszystko jest jednak w porządku…

Państwo Duk w 1974 roku kupili działkę. Cztery lata później wszelkie formalności – włącznie z aktem notarialnym –były już całkiem zamknięte. Wtedy też pojawili się sąsiedzi. Wszystko układało się pomyślnie, ale do czasu…

Wojna o miedzę

Pan Stanisław postanowił ogrodzić swój teren. Opierając się na mapie geodezyjnej – na której wszak zaznaczone są granice należącego do niego gruntu – wybudował płot. Sąsiedzi natomiast wymurowali stodołę, tyle tylko, że częściowo na działce państwa Duków. Ponieważ „dogadać się” nie udało, sprawa trafiła do sądu.

W roku 2000 Sąd Rejonowy w Siedlcach wydał wyrok, zgodnie z którym działka miała zostać rozgraniczona z pokrzywdzeniem Stanisława i Zofii Duk. Apelacja przyniosła skutek, ale tylko pozorny. Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał ją za zasadną, wykazując przy tym szereg błędów i uchybień, do których doszło we wcześniejszym postępowaniu oraz uchylił poprzednie postanowienie. Tym samym sprawa wróciła do Sądu Rejonowego.

A ten oczywiście podtrzymał swoją wcześniejszą decyzję, argumentując ją tym, że „istniejące dokumenty geodezyjne nie pozwalają na określenie granicy użytkowania”.

Kolejna apelacja została jednak odrzucona przez siedlecki Sąd Rejonowy, ze względu na błąd proceduralny. I tak Zofia i Stanisław Duk stracili swoją ziemię…

Adwokat nie płaci

Otóż okazało się, że reprezentujący pokrzywdzonych adwokat Tadeusz T. z sobie tylko znanych przyczyn nie wniósł opłaty sądowej i dla Sądu stało się to wystarczającym powodem do odrzucenia apelacji.

Tu należy się Czytelnikom kilka słów wyjaśnienia. Biorąc pod uwagę charakter zawodu adwokata, tego typu zaniedbanie jest objawem wyjątkowej niekompetencji – tym bardziej, że kwota, o jakiej mowa nie jest szczególnie wysoka. Mecenas T. dopuścił się naruszenia etyki zawodowej w zakresie rzetelnego i sumiennego podejmowania działań na rzecz swojego klienta – na popełnianie tego rodzaju błędów, po latach nauki i profesjonalnej praktyki, nie ma w adwokackiej codzienności miejsca.

W związku z tym państwo Duk złożyli zawiadomienie do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Adwokackiej oraz wniosek o ukaranie swojego pełnomocnika procesowego. Kara rzeczywiście została wymierzona: najłagodniejsza z możliwych, czyli upomnienie!

Tak czy inaczej, Pani Zofia i Pan Stanisław prawnikami nie są, więc trudno się spodziewać, by orientowali się „z zamkniętymi oczami” we wszelkich niuansach prawnych – od tego mają przecież adwokata. Mecenas niestety okazał się niekompetentny.

Wobec tego prawnicy Kancelarii LEX NOSTRA złożyli w ich imieniu wniosek o przywrócenie terminu do złożenia apelacji – wszak cały problem jest wyłączną winą adwokata, nie zaś państwa Duk!

Mecenas winny, klient ukarany.

27 czerwca 2013 roku Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał, że apelacja została złożona po terminie i nie przychylił się do wniosku o przywrócenie terminu. Decyzja jest ostateczna i nieodwołalna.

Sąd nie wziął pod uwagę, że wina leżała po stronie pełnomocnika procesowego państwa Duk – podobno profesjonalisty. Nie wziął także pod uwagę, że tym samym ostatecznie pozbawia Zofię i Stanisława Duk ich własności.

Tym samym polscy obywatele stracili część swojego majątku z powodu błędu prawnika. Błędu, który został usankcjonowany prawnie przez siedlecki Sąd! Mecenas wprawdzie otrzymał upomnienie, ale prawdziwą karę za jego niekompetencję ponieśli właśnie oni!

W listopadzie 2013 roku prawnicy Kancelarii LEX NOSTRA wystąpili do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Opierając się na obowiązujących w kraju przepisach Państwo Polskie bezpośrednio ograniczyło poszkodowanym możliwość dochodzenia swoich praw, w konsekwencji – w imię prawa odbierając im ich własność!

Po raz kolejny uczciwi obywatele polscy muszą „walczyć o swoje” w Strasburgu. Bo Polska im tego odmawia.

Maciej Lisowski

Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

www.fundacja.lexnostra.pl

Powyższy tekst został opublikowany na stronie Fundacji LEX NOSTRA
http://www.fundacja.lexnostra.pl/index.php/wiadomosci/interwencje/257-stracili-ziemie-przez-adwokata-sadu-to-nie-obchodzi

Fundacja LEX NOSTRA jest zarejestrowana w Rejestrze Dzienników i Czasopism pod nr Rej PR 666.

Ponieważ nie otrzymujemy żadnych środków publicznych wyłącznie od Waszego wsparcia zależy dalsze istnienie Fundacji LEX NOSTRA. Każda złotówka jest ważna!
http://fundacja.lexnostra.pl/index.php/pomoz-fundacji/wplata-na-konto-przez-ecard

 

Zdjęcie ma charakter wyłącznie ilustracyjny i nie przedstawia gruntu, o którym mowa w artykule.

Napisane przez:

Kontakt: fundacja@lexnostra.pl

W służbie Obywatelowi !

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarzy 7 dla artykułu "Stracili ziemię przez adwokata. Sądu to nie obchodzi."

  1. Piotr B. napisał(a):

    do autora:
    Proszę nie pisać „…Sądu to nie obchodzi…”, ponieważ jest to powaznym nadużyciem. Sąd jest instytucją, obłożoną atrybutami niezawisłości i niezależności. Sąd taki rozpatruje każdą sprawe zgodnie faktami, dowodami i prawdą. Zobligowany jest do uwzględnienia wszystkich dowodów w sprawie. Natomiast sytuacja, która jest opisana nie dotyczy Sądu a konkretnie z imienia i nazwiska pracownika, który ma w głębokim poważaniu urząd Sądu, prawo, prawde, dowody.
    Proszę pisać nie Sąd a z imienia i nazwiska pracownika takiego a takiego Sądu.

  2. Humpty Dumpty Humpty Dumpty napisał(a):

    Przyznam, że już dawno nie czytałem większej bzdury. Adwokat pochodził z wyboru strony, a nie z urzędu. Skoro tak, to jego zaniedbania są własnymi zaniedbaniami strony w procesie. A więc tylko pozew wobec pełnomocnika. Znane mi kancelarie są ubezpieczone przeciętnie na 500.000 zł.
    I jeszcze jedno. Podobną sprawę (zaniedbanie pełnomocnika procesowego) Trybunał rozpatrywał w latach 1990-tych. I zgodnie uznał, że Państwu nic do tego, co strona wyrabia na procesie. Oddalił skargę jednogłośnie, o czym swego czasu donosił M.A. Nowicki.
    Taki sam los spotka i sygnalizowaną w tekście skargę.

  3. Blady napisał(a):

    „…jego zaniedbania są własnymi zaniedbaniami strony w procesie…”
    Chwileczkę. Przecież Sąd ma orzekać na podstawie faktów, ma ustalić prawdę a nie szukać wymówek i niedoróbek formalnych.
    To sędzia w tym sądzie nie był profesjonalistą? Nie widział, że orzeka niezgodnie z prawem i ze stanem faktycznym?
    To brak przysłowiowego przecinka czy przekroczenie terminu o 1 minutę jest ważniejsze od prawdy i ma decydować o winie czy karze?
    To prawda już nie jest istotna?
    To po co są sędziowie i takie ciężkie pieniądze biorą? Kto ich zwolnił z myślenia?
    Warunki formalne pism i terminy to mogą gimnazjaliści sprawdzać i wydawać wyroki – do tego nie potrzeba studiów prawniczych.
    Ale chyba nie na tym polega wymiar sprawiedliwości, nie taka była idea powoływania sądów czy sędziów.

    • Anita napisał(a):

      Zgadzam sie w całej rozciągłości. Sędzia opiera się na dowodach i prawdzie, dąży uwzględnienia wszystkich faktów i dowodów. Uwzględnia okoliczności nawet te, które nie zostały przedstwaione przez strony procesowe a które zostały ujawnione w trakcie procesu. Zatem, opieranie się na domysłach, nieistotnych argumentach lub celowo źle interpretowanych dowodach nie leży w geście Sądu a interesie szeroko rozumianej PRYWATY!

  4. Statioratio Statioratio napisał(a):

    Czy Waszym zdaniem adwokat podejmujący się reprezentacji klienta przejmuje na siebie fiskalne obowiązki związane z podejmowanymi czynnościami?

  5. Przemek napisał(a):

    Cóż dla postkolonialnego urzędnika argumentacja nie poparta opłatą jest fałszywa. To komicznie logiczne. Taki błąd – czysto formalny, powinien na zawsze eliminować adwokata z zawodu. Inaczej, skutecznie psuje renomę wszystkim innym.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

166866