18022018Nowości:
   |    Rejestracja

SPOŁECZNA GOSPODARKA WOLNORYNKOWA – nowy ustrój dla Polski


Kiedy tylko zaczynamy rozmawiać o gospodarce rzeczowo i konkretnie – to okazuje się, że zasadniczo wszyscy chcemy tego samego jeśli chodzi o konkrety i wszyscy wiemy co jest dobre dla gospodarki, dla nas. Wznieśmy więc wspólny sztandar!


 

Wierzę, że gdybyśmy przestali używać etykietek, słów-haseł i skrótów myślowych w rozmowach o gospodarce – a rozmawiali o konkretach normalnymi słowami – to poza tymi głupimi etykietami dostrzeglibyśmy, że tak naprawdę wszyscy chcemy tego samego jeśli chodzi o konkrety:

– jak najmniejszych podatków dla zwykłych ludzi

– jak najmniej urzędników

– skutecznego zakazu kradzieży

– skutecznego zakazu oszukiwania, naciągania i kiwania ludzi

– skutecznego zakazu współczesnego niewolnictwa

– aby niemożliwe było wykorzystywanie jednych przez drugich (również za pomocą ukrytych mechanizmów grabieży)

– aby ludzie nie bogacili się na krzywdzie innych – tylko na uczciwej pracy
Dla jasności dodam dość oczywiste definicje:
Kradzież – to odebranie komuś jego własności WBREW jego woli bądź bez jego wiedzy

(niezależnie od tego czy robi się to osobiście czy za pomocą pośrednika i niezależnie od tego czy się użyje siły, podstępu, oszustwa, wyłudzenia czy innej nieuczciwej praktyki.)

Niewolnictwo – to zmuszanie kogoś do pracy przez kogoś innego (przymus, „nakaz” pracy).

(Tzn. że ktoś jest zmuszany do pracy na rzecz kogoś innego)

Niewolnik to ten co musi pracować na swojego „pana” WBREW swojej woli.

I również nie na znaczenia czy niewolnika do pracy zmusza się osobiście czy za pomocą pośredników – oraz jakich metod przymusu się użyje: siły, przymusu fizycznego, podstępu czy przymusu prawnego.

Współczesne niewolnictwo od klasycznego niewolnictwa różni się więc tylko tym, że siłę zastąpiono podstępem i oszustwem – a przymus fizyczny przymusem prawnym.
Państwo poprzez prawo tworzy zbiór zasad współżycia społecznego za pomocą przepisów, nakazów i zakazów. Te, które odnoszą się do działalności gospodarczej tworzą ustrój gospodarczy.

.

Społeczna Gospodarka Wolnorynkowa (taką nazwę bym trochę przekornie zaproponował) – jako element nowej wizji państwa – to następujące, fundamentalne ZASADY współżycia społecznego, obowiązujące tak samo w działalności gospodarczej:

1. Intencją prawa jest zagwarantowanie uczciwości i dobrowolności w relacjach między ludźmi.

2. Uczciwość zawsze ma prawo po swojej stronie. Kto postępuje uczciwie zawsze jest chroniony przez prawo.

3. To uczciwość ma popłacać i być nagradzana – a nieuczciwość potępiana i karana.

4. Dobrowolność relacji między ludźmi oznacza, że nikt nie może nikomu uczynić nic wbrew jego woli. Dobrowolność opiera się na uczciwości – a tym samym jakakolwiek nieuczciwość (oszustwo, podstęp, manipulacja, wprowadzenie w błąd, niedopowiedzenie, zatajenie, itp. nieuczciwe praktyki) wyklucza dobrowolność.

5. Intencją kary jest aby była większa i dotkliwsza, niż potencjalna korzyść z występku. Niedopuszczalne jest aby występek czy nieuczciwość – nawet po ukaraniu – nadal się opłacały.

6. Każdy dorosły człowiek jest osobiście w pełni odpowiedzialny za swoje działania.
(żadne polecenia służbowe czy inne nie zdejmują z nikogo odpowiedzialności za to co robi)

.

I teraz proszę mi powiedzieć: czy to za mało, aby mądry Sędzia mógł rozstrzygnąć każdy spór w oparciu o powyższe zasady sprawiedliwości czyli uczciwość, dobrowolność i odpowiedzialność?

.

Czy to za mało, aby każdy uczciwy, normalny człowiek mógł jako uczestnik Sądu Przysięgłych rozstrzygnąć dowolny spór w sposób sprawiedliwy bez konieczności ukończenia studiów prawniczych?

.

Czy to za mało aby na tej podstawie móc stworzyć szczegółowe przepisy (precedensy) będące jedynie wyszczególnieniem powyższych zasad, czyli wskazówkami postępowania w określonych sytuacjach?

.

Przecież bezpośrednio z tego wynika, że nie wolno kraść, krzywdzić, oszukiwać, wyłudzać pieniędzy podstępem, manipulacją, niedopowiedzeniem, wprowadzeniem w błąd itp. nieuczciwymi praktykami. I to są właśnie przykłady wyszczególnionych zakazów wynikających z powyższych zasad.

.

Jak wygląda Społeczna Gospodarka Wolnorynkowa w praktyce:
.
Nikt nie potrzebuje pozwolenia żeby pracować – nie istnieje pojęcie pracy na czarno czy na szaro. Każdy uczciwie zarobiony pieniądz jest zarobiony legalnie – i nie potrzeba do tego żadnego urzędniczego papierka.
.
Jest tak dlatego, ponieważ nie ma ŻADNYCH kosztów pracy (koszty pracy wynoszą zero) – nie ma w ogóle takiego pojęcia jak koszty pracy. Jeśli pracodawca płaci za pracę pracownika 5000zł – to pracownik dostaje na rękę 5000zł (a nie tak jak dzisiaj ok 3100zł) – ponieważ państwo nie wymaga żadnych świadczeń zarówno od pracownika jak i pracodawcy z tytułu zatrudnienia kogoś.

.

Każdy może w każdej chwili podjąć dowolną działalność gospodarczą – nie ma koncesji, zezwoleń, licencji, decyzji, itp. biurokratycznych wymysłów. Każy może w każdej chwili wykonać dowolne zlecenie, dowolną pracę za pieniądze – i też będzie to legalne. (o ile nie popełnia przy tym przestępstwa, oczywiście)

.

Rozpoczęcie i prowadzenie działalności nie wiąże się z żadnymi przymusowymi kosztami, nie ma PRZYMUSOWYCH składek zusowskich, zaliczek, opłat skarbowych, itp. świadczeń. Nie ma rozliczania VATu.
.
Sprzedaż towarów i usług również jest nieopodatkowana. Jeśli producent chce sprzedać samochód za 30 tyś zł – to cena jest 30 tyś zł a nie 37 tyś tak jak dziś! (30 tyś + VAT)

.

To po co państwo, ktoś żyjący we współczesnym świecie może zapytać ze zdumieniem?
.
Otóż właśnie po to, żeby ZAGWARANTOWAĆ UCZCIWOŚĆ i skutecznie i surowo karać każdą, najmniejszą nawet próbę nieuczciwości.
Każdy może prowadzić dowolną działalność gospodarczą – O ILE ROBI TO UCZCIWIE i swoją działalnością nie czyni nikomu wbrew jego woli – nie szkodzi innym, krótko mówiąc!!!
To jest jedyne kryterium warunkujące możliwość działania: UCZCIWOŚĆ i dobrowolność relacji.
.

Np. Państwo jest po to, żeby zagwarantować, że skład podany na opakowaniu odpowiada zawartości. A nawet, że samo opakowanie odpowiada zawartości! (a nie, że sok z czarnej porzeczki okazuje się być napojem wieloowocowym z przewagę aronii, albo piwo podwójnie chmielone nie ma w ogóle chmielu w składzie!)

Państwo jest po to, żeby zagwarantować, że jak zapytacie o coś sprzedawcę albo handlarza – to on NIE MA PRAWA Wam skłamać, ani Was oszukać ani wprowadzić w błąd – i jeśli czegoś nie wie, to najlepiej dla niego, żeby powiedział „nie wiem, muszę sprawdzić” – a nie „tak, tak, oczywiście, że ten aprat ma to o co Pan pyta”
Pańśtwo jest po to, że jak zadzowni do Was jakiś przeszkolony w technikach wywierania wpływu „ktoś z call-center” od Waszego operatora – i zacznie rozmowę od „mam dla Pana prezent od naszej firmy bo jest Pan stałym klientem” a nie od „chciałbym Panu zaoferować/sprzedać nasz nowy produkt/usługę”

– to będzie zmuszony przez państwo, żeby Wam ten prezent dać ZA DARMO, a nie wyłudzać pieniądze manipulując ludźmi za pomocą wyuczonych technik wywierania wpływu.

.
Nie muszę chyba dodawać, że skoro nikt nie musi płacić państwu za „pozwolenie na pracę” ani płacić za „zatrudnianie kogoś” ani płacić za „przywilej prowadzenia działalności gospodarczej” – to takie coś jak bezrobocie w ogóle nie istnieje.

Podatki
.
Ale skoro praca jest nieopodatkowana, sprzedaż jest nieopodatkowana, prowadzenie działalności jest nieopodatkowane, zarabianie jest nieopodatkowane – to pojawia się oczywiste pytanie z czego państwo finansuje swoją działalność w takim razie?
.
Otóż  Nowa wizja państwa – to również innowacyjne spojrzenie na system podatkowy. Wszystkie powyższe rzeczy są nieopodatkowane – bo są to podatki szkodliwe, hamujące i krępujące gospodarkę. (koszt obecnego systemu podatkowego szacuje się na 30% – czyli ok. 100 mld zł (!!!) rocznie – o tyle mniej więcej fikcyjnie ZAWYŻONY jest nasz budżet na papierze)

.

Opodatkowane jest natomiast posiadanie majątku oraz korzystanie z dóbr wspólnych – czyli np. ziemi, infrastruktury, itp. Ponadto opodatkowana jest nieuczciwość, czyli łamanie zasad współżycia społecznego (przestępcy płacą większe podatki, krótko mówiąc)
.
Dziś największe podatki płacą najbiedniejsi – a w Nowej wizji państwa najbiedniejsi płacą najmniejsze podatki.
.
Dzisiaj żyjemy w świecie hipokryzji, np. składek zusowskich nie wlicza się do budżetu, nie traktuje się ich jak podatki – ale przecież są to wpływy do kasy państwa i finansują one bieżące wydatki państwa (emerytury, renty, zasiłki chorobowe, itp.)
.
Społeczna Gospodarka Wolnorynkowa to m.in. wyjście z tej hipokryzji. Skoro wszystkie wydatki państwa są finansowane przez społeczeństwo prędzej czy później – a nie ma innej możliwości – niezależnie od tego czy podatek nazwiemy podatkiem, czy składką społeczną – to przestańmy się oszukiwać: bieżące emerytury wcale nie pochodzą z odłożonych wcześniej składek, tylko są wypłacane z bieżących wpływów do wspólnej kasy państwa.
.
Dlatego nie ma znaczenia jak zagmatwany jest system podatkowy i emerytalny – i tak całe społeczeństwo musi solidarnie ponosić koszty finansowania wszystkich bieżących wydatków państwa. (Podobnie jak całe społeczeństwo ma prawo mieć udział w solidarnie wypracowanym bogactwie i wzroście gospodarczym)
.
I nie ma żadnego powodu, żeby system podatkowy nie miał wyglądać zupełnie inaczej, sprawiedliwiej – powiedziałbym – a przy tym był tańszy i korzystniejszy dla gospodarki.
.
Skoro wszyscy żyjemy na polskiej ziemi – i jest ona jakby nie patrzeć naszą wspólną własnością – to im kto więcej ziemi posiada na własność – tym więcej niejako staje się niedostępne dla wszystkich innych, prawda? Zatem usprawiedliwione jest, żeby płacił z tego tytułu podatek do wspólnej kasy. Im więcej ziemi chce mieć na własność – tym większy podatek.
.

I na tej samej zasadzie korzystanie z wszystkich innych ograniczonych zasobów bądź infrastruktury jest opodatkowane. Szczegóły przedstawię w kolejnych wpisach poświęconym tylko podatkom w Nowej wizji państwa.
.
Dziś dodam, że oprócz tego typu podatków – jest jeszcze genialny podatek emisyjny – który polega na emisji pieniądza pro publico bono – i on również jest częścią systemu finansowania państwa w postulowanej Społecznej Gospodarce Wolnorynkowej.
Pieniądz jest własnością społeczeństwa, które go używa – w tym sensie, że nikt nie ma prawa zwiększać jego ilości – bo to byłaby kradzież (jest kradzież dzisiaj, której dokonuje system bankowy, średnio ok. 60 mld rocznie rośnie podaż pieniądza)
Każda bowiem wyemitowana kwota jest własnością całego społeczeństwa, a zatem jeśli robi to państwo – to każda wyemitowana kwota jest już ściągniętym podatkiem, który wypracować musi całe społecześtwo.
.

Proszę to dobrze zrozumieć: jeśli dziś każdy z nas płaci średnio np. 10 000 zł podatku rocznie (w tym 1000zł dochodowego, 5000zł VATu, 1000zł akcyzy i 3000zł składek zusowskich) – to jeśli zapłacimy zamiast tego 2000zł podatku drogowego, 3000zł podatku od nieruchomości, 1000zł pogłównego oraz 4000zł podatku emisyjnego – to i tak nadal zapłacimy tyle samo, 10 000zł, z tym, że gospodarka „wystrzeli jak rakieta” bo znikną wszystkie krępujące ludzką działaność rodzaje obciążeń podatkowych.
.
Ale UWAGA – taki system podatkowy będzie miał kilkakrotnie niższe koszty !!! A więc i łączne obciążenia podatkowe będą niższe – tylko z tytułu zmiany sposobu ściągania podatków.

.

Pieniądz
.

Na koniec został nam temat pieniądza właśnie – a więc systemu bankowego i rynków finansowych – i powiem najkrócej jak się da, bo wielokrotnie o tym już pisałem:

kreacja pieniądza dłużnego przez system bankowy to zbrodnia – i powinna być bezwględnie zakazana.
To samo dotyczy kreacji instrumentów finansowych notowanych na giełdzie – skutek jest taki sam, spadek wartości złotówki i w Społecznej Gospodarce Wolnorynkowej takie coś jak „rynki finansowe” (czyli esencja spekulacji pieniądzem), „rezerwa częściowa” czy jakakolwiek „kreacja pieniądza” NIE ISTNIEJĄ.

Zarobić pieniądze i dorobić się można tylko w sposób uczciwy.

.

Zapraszam do rzeczowej i konkretnej rozmowy o gospodarce: chętnie rozważę publicznie wszelkie sytuacje i zagadnienia przez pryzmat Społecznej Gospodarki Wolnorynkowej oraz Nowej wizji państwa.

.

PS.

Uważam, że tradycyjny spór między tzw. wolnorynkowcami a tzw. trzeciodrogowcami (SGR’owcami) jest absurdalny i bierze się stąd, że – jak to trafnie ujął kiedyś Pan Jerzy Wawro – idea wolnego rynku (podkreślająca, że społeczeństwo składa się z jednostek) przyciąga też ludzi pozbawionych elementarnej przyzwoitości, szukających usprawiedliwienia dla draństwa („liberałów”, patrz PO) – i oni są najgłosniejsi – a społeczna gospodarka rynkowa (podkreślająca, że jednostka żyje w społeczeństwie) przyciąga też ludzi szukających usprawiedliwienia dla grabieży („socjalistów”) – i ot oni są najgłośniejsi po drigiej stronie.

.

To przez tą głośną mieszaninę zwyrodnialców wypaczających zdrowe gospodarcze poglądy powstają bezsensowne w istocie spory, nie mające za wiele wspólnego z gospodarką – i trudno nam zrozumieć, że chcemy tak naprawdę tego samego i obie strony mają rację – bo prawda jest jedna:
„Każda jednostka żyje w społeczeństwie – i każde społeczeństwo składa się z jednostek”
.
Czas aby rozsądni ludzie wznieśli wspólny sztandar „Społecznej Gospodarki Wolnorynkowej” i przeciwstawili się krzykom i dyktatowi zwyrodnialców i degeneratów podczepiających się pod rozmowę o gospodarce ze swoją ideologią, zarówno z jednej („socjalistów”) jak i drugiej strony („liberałów”).

Napisane przez:


Wyłącz tv - włącz myślenie.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 33 dla artykułu "SPOŁECZNA GOSPODARKA WOLNORYNKOWA – nowy ustrój dla Polski"

  1. Tak pojęta „społeczna gospodarka rynkowa” jest fikcją, bajką. Nie ma prawa zadziałać. Taki system uderzy w najbiedniejszych, którzy będą zarabiali najmniej, najmniej będą mieli więc pieniędzy na leczenie z ciężkiej choroby (ubezpieczenie zdrowotne to koszty pracy) oraz najmniej do odłożenia na emeryturę (ubezpieczenie emerytalne – takoż koszty pracy).

    Jeśli pracodawca nie będzie prawnie zmuszony do oddania pieniędzy na te cele – w ogóle tych pieniędzy pracownikowi nie da tylko umówi się z innymi pracodawcami i po prostu wszyscy jak jeden mąż obetną płace pracownikom.

    Zarabiam coś koło 2500 ale żeby uwierzyć, że kiedykolwiek te pieniądze zobaczę w jakimkolwiek systemie – musiałbym być debilem. Nie, nie zobaczę, bo żaden zdrowy na umyśle pracodawca mi ich nie da, tylko zgarnie do kieszeni a mi na rękę wypłaci tyle samo. I będę co najwyżej mógł poszukać innej pracy – co nic nie zmieni bo KAŻDY pracodawca DBAJĄC O SWÓJ EKONOMICZNY INTERES zrobi dokładnie to samo.

    Sąd? Nie będzie mnie stać na sądy. Ludzi niewiele zarabiających nigdy nie było stać na sądy i nigdy nie będzie stać, mam dość pierdolenia o tym że człowiek niewiele zarabiający coś w sądzie może. Podrapać się może i skląć pracodawcę sumiennie, nic więcej. Żyć z czegoś trzeba.

    Zabronić takich praktyk prawnie? A niby jakim cudem? Poza tym to się kłóci z postulatem wolności. Nie wolno pracodawcy ustalać takiej płacy jaką zechce? Wolno. Zmowy są niby zakazane – ale jak do cholery komukolwiek udowodnisz zmowę? Nie da się, to niemal niewykonalne i dlatego zmowy w biznesie były, są i zawsze będą istnieć niezależnie od tego jaki kretyńskie hasełka o uczciwości i obronie najsłabszych ktoś sobie wypisze na sztandarach.

    Ja się nie sprzeciwiam liberalnym pomysłom dlatego, że się nazywają liberalne. Ja się im sprzeciwiam dlatego, że są GŁUPIE I NIEREALNE, a ich realizacja uderza w najmniej zarabiających obywateli, dając pełnię władzy grupce bogaczy, który w liberalnej gospodarce nigdy nie będą odpowiadać za nic ani mieć żadnych obowiązków względem tych, którym się w życiu mniej powiodło.

    Ja wychodzę z założenia, że jak ktokolwiek nie poczuwa się do obowiązku pomocy słabszym od siebie członkom społeczeństwa – to won za granicę. Za jednostkami aspołecznymi i amoralnymi nikt raczej płakał nie będzie. Tacy ludzie i tak nie będą nikomu pomagać, a jedynie będą brać jak najwięcej dla siebie.

    • zjanusz zjanusz pisze:

      No ale to co opisujesz (rip LunarBird CLH) to właśnie efekt „społecznej” gospodarki rynkowej. Moich dziadków ze strony mamy (robotnik kolejowy i „bezrobotna” babcia) na przełomie XIX i XX wieku – wieków „okrutnego” kapitalizmu, zaborów, wojen i wyzysku – stać było na chowanie, wychowanie i wykształcenie 10-ciorga dzieci z których większość ukończyła studia wyższe, lub półwyższe. Jak to możliwe? Ano kto już zarabiał, to oddawał kasę dziadkom, która szła na wspólne cele do momentu jak się taki nie ożenił lub córka nie wyszła za mąż – wtedy dostawali wiano. Moja mama dostała w wianie od swoich rodziców, a moich dziadków, malutki domek pod miastem. Ze strony mojego taty z kolei (rolnicy pod rosyjskim zaborem – żadni tam kułacy) było tylko 5-cioro dzieci, ale i tak jeden wykształcił się na inżyniera, drugi na magistra (dwoje miało tylko maturę i kursy pomaturalne). Część, ze strony męskiej brała udział w II Wojnie Światowej (Dywizjon RAF 308, czołgista u Andersa, część się ukrywała, lub jak mój tata, trafili do niewoli, na szczęście” niemieckiej (Oflag IIc).
      No ale nie było wtedy:
      Społecznej gospodarki rynkowej
      Społecznego szkolnictwa na wyższym poziomie
      Społecznej służby zdrowia
      Sprawiedliwości społecznej
      i
      Społecznej nauki Kościoła Katolickiego
      Janusz Żurek

  2. Z oceną obecnego systemu bankowego się natomiast zgadzam. Zgadzam się też, że administracja stanowczo wymaga przycięcia etatów, natomiast system podatkowy wymaga radykalnego uproszczenia.

    Ale nigdy nie można przy tym wychodzić z założenia, że jak każdy płaci 5% podatku to jest sprawiedliwe. Nie, nie jest, bo dla biedaka te 5% to mniej masła i chleba do jedzenia, a dla bogacza jeden Rolls-Royce mniej w garażu. To nie są porównywalne potrzeby.

    Im ktoś mniej zarabia, tym mniejszy procent może oddać na opłaty – bo większy procent wypłaty to podstawowe jedzenie, ubranie itp. na których zaoszczędzić się raczej nie da.

    Sprzeciwiam się też nazywaniu podatku grabieżą. Cała podstawowa definicja prawa to nic innego jak zasady wymuszone groźbą użycia siły fizycznej. Może to być siła militarna, siła służb porządkowych albo po prostu ręce zwykłych obywateli, którzy przyjdą ci spuścić wpierdol. Ale podstawowa zasada działania prawa pozostaje ta sama.

    Śmieszny jest wrzask jednego skurwysyna, który uchyla się przed płaceniem podatków tak jak wszyscy inni i jeszcze krzyczy, że go zmuszają, okradają itp. Dobrze, takiemu wpierdol się jak najbardziej należy. Może se wrzeszczeć, może se rzucać hasełka o kradzieży, gówno mnie to obchodzi. WSZYSCY PŁACĄ PODATEK I ON JEDEN TEŻ MUSI, a nie to mu zabierzemy siłą – ot co.

    No chyba, że faktycznie nie ma na ten podatek i dlatego nie płaci.

    • JohnGaltSpeakin pisze:

      „Dobrze, takiemu wpierdol się jak najbardziej należy. Może se wrzeszczeć, może se rzucać hasełka o kradzieży, gówno mnie to obchodzi. WSZYSCY PŁACĄ PODATEK I ON JEDEN TEŻ MUSI, a nie to mu zabierzemy siłą – ot co.” Hitler to twój wzór, nie? Ciesz się, że nie ma dostępu do broni, bo by trudniej ci było kraść.

  3. Mieszkając i pracując w tym kraju każdy bierze na siebie oczywiste obowiązki, w tym obowiązek płacenia podatków bez pierdolenia o bandytyzmie państwa, które przecież nie kradnie tylko po prostu egzekwuje to, co większość obywateli ustaliła.

    Nie pasuje komuś jakie ma w Polsce obowiązki – granice otwarte. I kopa na zapęd też może dostać, jak zechce.

  4. AS pisze:

    Na razie zróbmy to co jest w Chinach i jest to możliwe jednym rozporządzeniem, a nie ustawą. Nie ma innych wypłat dla pracowników, jak tylko przelewy bankowe. Od tego zacznijmy.

  5. Rusticulus Rusticulus pisze:

    Autorowi wydaje się, że współczesna Polska to antyczna Grecja lub republikański Rzym, ewentualnie I Rzeczpospolita, gdzie OBYWATELE stanowili prawa. Po zagarnięciu Polski przez żydokomunę w 1944 roku stan ten trwa do dzisiaj. Kasta Żydów, ich mieszańców i szabesgojów, dzisiaj już w kolejnym pokoleniu, całkowicie obca Polakom, traktuje nas jak niewolników. I słusznie, bo dajemy się gwałcić i jeszcze cieszymy się z „demokracji”. Przezornie nasi okupanci wymordowali polskie elity (pierwsze porozumienie żydowskiego NKWD z niemieckim Gestapo zawarto na konferencji w Zakopanem pierwszej zimy wojennej), ewentualnie zmusili do emigracji.
    Zatem wszelkie REFORMOWANIE Polski można o kant dupy roztłuc, konieczną jest rewolucja ze scenami jak na obrazie Norblina (awatar).

    • goodness goodness pisze:

      Rusticulus……… i jeszcze cieszymy się z “demokracji”. ……… wybij sobie z głowy cieszenie demokracją, bo przy nierównowadze społecznej jej poprostu nie ma.:)

      • Rusticulus Rusticulus pisze:

        Jasne że nie ma.
        Po prostu ubawił mnie wpis jakiegoś cudaka, cytuję –
        „Mieszkając i pracując w tym kraju każdy bierze na siebie oczywiste obowiązki, w tym obowiązek płacenia podatków bez pierdolenia o bandytyzmie państwa, które przecież nie kradnie tylko po prostu egzekwuje to, co większość obywateli ustaliła.

        Nie pasuje komuś jakie ma w Polsce obowiązki – granice otwarte. I kopa na zapęd też może dostać, jak zechce.”

        Z drugiej strony mało śmiesznym jest, gdy byle żydek wypędza mnie Polaka z Polski.
        Coś się tym gudłajom w główkach popier……!

        • goodness goodness pisze:

          No cóż począć? Wmawiają nam, białe jest czarne, czarne jest białe, są plusy dodatnie, są plusy ujemne, nawet na najwyższym miejscu w Konstytucji III RP mamy zapisana trójkę o znamionach liczby parzystej. Lecz nawet, zwykłe proste urządzenie mechaniczne warunkach zamulonej pomroczności jasnej też nie działają. No i trójkąt się zamyka……. „Nie trzeba wszechobecnej korupcji, żeby sponiewierać tzw. sprawiedliwość społeczną!” …Jak napisał Adam Kłykow http://3obieg.pl/szacunek-dla-sedziego-nagroda-czy-obowiazek

    • Janusz pisze:

      Kotrrewolucja Rusticulus! „Rewolucji” mieliśmy już dość.
      Janusz Żurek

  6. Radek Biały pisze:

    Zapraszam do oglądania.Prawo własności jedynym prawem człowieka :http://www.youtube.com/watch?v=eVax3SEHbDo&feature=youtu.be.

  7. zjanusz zjanusz pisze:

    – „odpowiednie dać rzeczy – słowo” napisał kiedyś poeta (C.K. Norwid).
    „Wierzę, że gdybyśmy przestali używać etykietek, słów-haseł i skrótów myślowych w rozmowach o gospodarce – a rozmawiali o konkretach normalnymi słowami…”
    napisał Autor (Freedom) – od razu dając w tytule etykietkę: „Społeczna”.
    A nie mogła by być po prostu Gospodarka Wolnorynkowa? Potrzebny komu ten przymiotnik zmieniający od razu sens? Krzesło z dopiskiem „elektryczne” nie jest już tym samym zwykłym krzesłem (to z Korwin-Mikkego). Co oznaczają słowa „liberalny”, „liberał”? Powinny znaczyć wolnościowy, kochający wolność. A w jakim znaczeniu są używane? Najczęściej obelgi! A przecież My Polacy tak bardzo ceniliśmy sobie kiedyś wolność! Walczyliśmy o nią! i Co?
    Teraz opluwamy się tą „wolnością”.
    Proponuję wszystkim lubiącym powtarzać słowa tworzone od wyrazów obcych zabawę.
    Otóż polski przymiotnik „społeczny” ma swój łaciński odpowiednik „socjalis” od, którego utworzono przymiotnik „socjalistyczny”. Proponuję pozamieniać we wszystkich zbitkach, etykietkach słownych itp. słowo społeczny na socjalistyczny. I wszystko od razu z głowy stanie na nogi:
    Polityka społeczna – polityka socjalistyczna
    Społeczna gospodarka rynkowa – socjalistyczna gospodarka rynkowa
    Społeczne szkolnictwo – szkolnictwo socjalistyczne
    Społeczna służba zdrowia – socjalistyczna służba zdrowia
    Sprawiedliwość społeczna – sprawiedliwość socjalistyczna
    Społeczna nauka Kościoła Katolickiego – socjalistyczna nauka Kościoła
    Itd. itp.
    Życzę miłej zabawy
    Żurek Janusz
    P.S.
    „Wyłącz tv – włącz myślenie” – Freedom

  8. Janusz pisze:

    Dodam jeszcze, że socjalizm mamy zapisany także w obecnej Konstytucji RP!
    Art 2. : Polska jest demokratycznym państwem prawnym (konia z rzędem temu kto wytłumaczy co to oznacza), urzeczywistniajacym zasady dprawiedliwości socjalistycznej (społecznej).
    To chyba wyjaśnia wszystko. Dalej już można nie czytać.
    Żurek Janusz

    • Janusz pisze:

      Znowu? Trzecia droga do Trzeciego Świata?
      Żurek Janusz

      • Zdrowy Kraj pisze:

        Obalisz to?

        „WYJAŚNIENIE DLA KONIA”.

        Zakładamy, że jakiś człowiek (koncern) ma 10 tysięcy stacji benzynowych (lub sklepów lub innych…), które przynoszą mu określony zysk. Ile on potrzebuje domów? 1, 2, 5? Ilu murarzy zarobi? 1,2,5? I tyle. Co zrobi z nadmiarem bogactwa? Będzie budował imperium finansowe (banki, korporacje), bo nie chce i nawet NIE JEST W STANIE wydać swoich pieniędzy, nawet po zaspokojeniu wymyślnych potrzeb (link). Mało tego, będzie sponsorował kampanie wyborcze politykom w zamian za sprzyjające mu przepisy prawne żeby powiększać swoje imperium i kolonizować następne rynki zbytu… Czy jego pracownicy mogą wybudować sobie domy zarabiając 1500 zł brutto? HA HA HA

        A teraz zakładamy, że jest 10 tysięcy właścicieli pojedynczych (lub kilku) stacji benzynowych (sklepów lub innych…), które przynoszą im określony zysk. Ile wybudują domów? 10 tysięcy? Może 20, bo trzeba pomóc dzieciom. Jak interes dobrze idzie to nawet 30 tysięcy, bo fajnie mieć domek za miastem. Ilu murarzy zarobi? 20 tysięcy? Murarze też chcą sobie budować i urządzać domy, bo mają sporo pracy i ich stać. Nawet swoim dzieciom mogą pomóc. Kupują pralki, lodówki, samochody, ubrania i inne dobra… O, inni zaczynają sprzedawać pralki, lodówki, samochody, ubrania, to też ich stać budować domy… Wzrasta produkcja…
        O jej, nie ma bezrobocia, bo wszyscy są zajęci, pracują kupują, budują, jedzą w restauracjach, bo ich stać…
        O jej, brakuje ludzi do pracy, bo wszyscy są zajęci…
        Trzeba ludzi przyciągnąć do pracy. Tylko jak? Podnieść wypłaty, zaoferować inne świadczenia, bo nie będzie komu pracować… Co? Pracownicy stacji benzynowych dostali podwyżki? To mają zdolność kredytową. Też chcą budować domy, kupować pralki, lodówki, samochody i ubrania, żeby pokazać się znajomym… Istne szaleństwo! Urzędy pracy świecą pustkami. Urzędnicy się zwalniają, żeby zakładać własne stacje benzynowe lub inne interesy, bo jest dużo konsumpcji na rynku… ZUS ma tyle kasy, że obniża składki, urzędnicy dostają podwyżki, żeby nadążyć liczyć kasę w nadgodzinach… Co? Oni też chcą mieć swoje domy? Pralki? Lodówki? Samochody? Kto to wszystko ma wyprodukować? Chyba roboty…

        Teraz szybkie, proste pytanie:

        Pamiętacie ile było w Polsce małych lokalnych prywatnych stacji benzynowych, sklepów w latach 90-2010?
        Ile jest teraz?

        Coś wam to przypomina???

        Większość przejęły koncerny…. Wystarczy zobaczyć loga.
        Przychodzi przedstawiciel koncernu do właściciela stacji i mówi: Sprzedaj pan stację po dobrej cenie, bo jak nie to obok wybudujemy drugą i zniszczymy pana cenami! Starci pan wszystko za darmo, a tak dostanie pan chociaż jakieś pieniądze za to pan teraz ma. Myślicie, że ktoś ma wybór? Ich stać na zaniżanie cen latami, aby tylko wykończyć konkurencję…(potwierdzający sprawę link) (Jeszcze UE pomaga koncernom wprowadzając prawo zaostrzające wymogi środowiska np. wymiana zbiorników itp.)
        Tak to z grubsza wygląda.
        Więcej na stronie:
        http://zdrowykraj.blogspot.com/p/nie-socjalizm-i-nie-ostry-kapitalizm.html

  9. FanDaVinci FanDaVinci pisze:

    Szanowny blogerze, całkiem możliwe że by wystarczyło prawnie sankcjonować poczynania państwowych urzędników, od prezydenta i premiera zaczynając, by jak się okaże źle zarządzali narodowym majątkiem poszli do paki, tak jest w każdej normalnej firmie, w której księgowy, czy nawet prezes, działają na szkodę firmy, stają przed sądem!
    Podobnie powinno być z głoszonym słowem wyborczym, by wyborca mógł podać do sądu „swojego” wybrańca, jeżeli ten oszukiwał, kłamał podczas wyborów. Te dwie zasady już by gwarantowały, że taki Vicek R. by się 100 razy zastanowił, czy zaciągać gwarancje bankowe, czy kredyty, nie mówiąc już o zatrudnianiu „królików”, wszelkich premii itp. malwersacji w świetle ich własnego prawa, tworzonego na takie potrzeby. Straszeniem TS, to zabawka, ale wizja procesu sądowego, a nawet aresztu, to już robi wrażenie.
    Dla przykładu taki Bronisław K. czy Donald T. po swojej kadencji ,powinni stanąć przed sądami i to nie jednymi, z domniemanymi wyrokami do 10 lat !

  10. Freedom Freedom pisze:

    @FanDaVinci – obawiam się, że by nie wystarczyło, choć zapewne byłby to pierwszy krok w dobrym kierunku.

    Od wsadzenia Donalda T. do więzienia – nie zmniejszą się obciążenia podatkowe – najkrócej mówiąc.

    Od wsadzenia Bronisława K. do pierdla – nie zmniejszą się haracze i bariery w prowadzeniu działalności gospodarczej czy zarobkowej.

    itp. itd.

    PS. Od strącenia pionków z szachownicy nie zmianią się zasady gry, nie zmieni się system.

  11. jahvevpohve pisze:

    Tym którzy wspominają o rewolucji czy kontrrewolucji przypominam, ze dokonując jakichkolwiek zmian czy to rewolucyjnie czy ewolucyjnie trzeba wiedzieć, co i NA CO chce sie zamienić. Nie mozna zrobic rewolucji , dokonać resetu zrównująć wszystko z ziemią, a po tem dopiero zastanawiać sie co na tym pogorzelisku wybudowac. Trzeba miec plan i o tym, zakłądam, jest ten artykuł. O ocene tego czy propozycja jest dobra czy złą i w których punktach raczyl prosic sam autor zapraszajac do dyskusji.

    o do merytorycznej zawartości: jakkowiek zgadzam sie z ideą zlikwidowania systemu rezerwy czastkowej i przywrocenie tradycynej bankowosci, ktorej podstawą jest 100% owe pokrycie kredytów w depozytach, brakuje mi w tym artykule konkretów związanych z rzetelna analiza sposobów finansowania państwa.

    Padło też w toku dyskusji spostrzezenie, ze w proponowanym systemie biedny bedzie mial gorzej bo te same kwoty odcinane z jego dochodu moga decydowac o wpedzeniu go w strefe ubostwa, a w przypaku bogatego oznaczaja „jeden garaż mniej”. Mysle ze dobrym kierunkiem rozwazan jest zastanowienie sie nad wysoka kwota zwolnioną od podatku (czy to dochodowego, czy majatkowego). W krajach zachodnich kwoty zwolnione od podatku sa kilkukrotnie (np. 5-6krotnie) wieksze od naszego przy zblizonych progach podatkowych. Pisze o tym, bo uwazam, ze zadbanie o minimalny poziom egzystencji obywateli (nie w sposob socjalistyczny – czyli przez zabieranie mu dochodow a pozniej laskawe przyznawanie zasilkow, ale poprzez nie zabieranie mu tego co sie skromnie dorobil) oszczedza sporo kosztow innym obywatelom poprzez eliminacje patologii, ktore w skutek tego ubostwa sie pojawiaja (wyzsze koszty zwiazane z gorszm stanem zdrowia, przestepczosc, patologie i dysfunkcje rodzinne wynikjace z braku dostepu do wiedzy (ktora tez kosztuje).

    W toku rzuconych hasel dodam jeszcze jedno: zdecydowane ograniczenie rynku reklamowego. Ktos powie ze to „niewolnościowe”. Za niewolnościowe mozna tez uznac delegalizacje narkotykow, ale mysle ze zdecydowana wiekszosc sie zgodzi, ze eliminacja narkotkow z zycia spolecznego przynioslaby korzysci. Pod pojeciem „zdecydowane ograniczenie” mam na mysli okrojenie reklam do tekstowych wiadomosci o: nazwie produktu, nazwie/logo producenta, cenie, funkcjach/specyfikacji, dostepnosci (czyli gdzie mozna go dostac), przy calkowitym zakazie sfomułowan subiektywnych i ocennych. Dlaczego tak? Otoz jestem zdania, ze jezeli np. w cenie serka za 2zl polowa to koszty przeznaczone na reklame i marketing – to cos jest nie tak. Uwazam, ze reklamy żeruja na: ludzkiej naiwnosci i niskich instynktach, kierują sie manipulacja i postepem, by sklonic nas do zakupu i sa zbednym kosztem wytworzenia w rozumieniu ostatecznej uzyteznosci dla odbiorcy. Ergo – wszyscy obywatele ponosza koszty wytworzenia reklamy, ktora koncentruje sie na zaspokajaniu ludzkiej proznosci, a nie faktycznych potrzeb. Ludzie taki czy inny serek musza kupic, a mogliby zaplacic za niego taniej.

    I tu trzci temat, ktory wychodzi niejako automatycznie. Konsekwencja uposzczenia systemu jest zwolnienie od dotychcas wykonywanej pacy rzeszy ludzi: urzednikow, tzw. specjalistow od finansow roznych kategorii, specjalistow z branzy reklamowej, prawnikow i pewnie paru inych zawodow. Co z nimi zrobić – co im zapoponowac, zeby mogli uczciwie zarobic na wlasna egzystencje. Wszak pewnie pzez pol zycia robili rzeczy nieprzydatne i byc moze niewiele innego nie potrfią, bo tak ich wykształcił obecny system. Mysle, ze to temat bardziej powazny, niz wszyscy zdajemy sobie sprawe.

  12. Krzywousty pisze:

    W takiej Polsce NIE CHCIAŁBYM ŻYĆ!!!
    Zwiał bym z niej pierwszego dnia po wprowadzeniu tych „wspaniałych” zasad podatkowych.
    Zgoda na swobodną działalność gospodarczą. Zgoda na wypłacanie 100% pensji pracownikowi i zobligowanie pracownika zamiast pracodawcy do odprowadzania należnego podatku.
    Ale nie ma zgody na ten chory według mnie podatek od „majątku”! Podatek taki obowiązuje w większości państw zachodnich (plus oczywiście wszystkie pozostałe podatki). Jest on najczęściej horendalnie wysoki. Jest źródłem tragedii i niesprawiedliwości. Niestety społeczeństwa zachodnie, mimo wielkiego oporu i próbom ucieczki przed tym podatkiem (przeprowadzanie sie daleko od miast), są bezsilne i nie są w stanie go zlikwidować ponieważ jest on z reguły podatkiem w całości lokalnym, i w całosci finansującym szkolnictwo podstawowe, średnie oraz lokalną policję i straż pożarną. Walka z nim to jak walka z hydrą.
    .
    Zwykły przykład: osoba zbiera przez pół życia pieniadze, w końcu kupuje lub buduje sobie ten wymarzony dom, płacąc i tak podatek od swoich zarobków, plus podatek od materiałów (lub od wartości domu przy jego zakupie). Wprowadza się do domu i zaczyna płacić roczny bardzo wysoki podatek. W domu wychowują sie dzieci, związują sie przyjaźnie z sąsiadami, wokół tego „majątku” powstaje rodzina.
    Ale nagle… tracimy pracę, lub przechodzimy na emeryturę. Nasza emerytura lub „bezrobocie” w żaden sposób nie pozwala na płacenie tych horendalny podatków od tego twojego „majątku”. Musimy dom sprzedać (jeśli zdążymy przed przejęciem go) i wyprowadzić sie do mniejszego domku, często dziesiątki lub setki kilometrów dalej gdzie działki są tańsze, podatki niższe. Jest to normalna praktyka Kanadyjczyków, Amerykanów… Oznacza to że po kilkudziesieciu latach zostajemy wysłani na banicję w obce nam miejsce. Bez przyjaciół, znajomych wokół, daleko od własnych dzieci…
    Jest to najbardziej chora forma podatku ponieważ to nie ja jestem włascicielem „mojego” domu i majatku, tylko jest nim pierniczone państwo i społeczeństwo na rzecz którego ten haracz jest ściągany. Wystarczy bym przestał płacić ten haracz, i mimo iż do majątku doszedłem pracą całego swego życia, w mgnieniu oka przestaje być on moim majątkiem. Idzie pod młotek dla „dobra wspólnego”.
    .
    Dlatego gwarantuję ci Freedom – zacznij poważnie pracować nad taką formą podatków, a ja natychmiast zacznę pracować nad tym by nigdy one nie zostały wprowadzone w Polsce. Poznałem gorycz takiego podatku mieszkając na zachodzie.
    Jeśli zaś postulujesz by podatek od majątku płacony był tylko raz – przy jego zakupie lub powstawaniu, to czym by sie on różnił od VATu?

    • Freedom Freedom pisze:

      Przyjacielu, to jakieś nieporozumienie.

      Jak myślisz ile podatku płacą dzisiaj bezrobotni? Ile emeryci?
      Ile Ty płacisz podatków miesięcznie?

      Ile podatku płaci dzisiaj żebrak, który nigdzie nie pracuje, nigdzie nie mieszka, niczym nie jeździ a tylko egzystuje i żebra?

      Ile podatku płaci dzisiaj każdy kto posiada samochód?
      Ile podatku płaci każdy kto posiada dom albo mieszkanie?

      Ja PRZEDE WSZYSTKIM wołam o opamiętanie abyśmy płacili MNIEJSZE podatki – abyśmy nie pozwalali sobie odbierać tak ogromnych sum pieniędzy przez:
      1) system podatkowy
      2) mechanizm kreacji pieniądza

      Krótko mówiąc ja namawiam do i proponuję znaczące ZMNIEJSZENIE podatków – czyli znaczące WZBOGACENIE się społeczeństwa.

      To co próbujesz mi zarzucić nie ma nic wspólnego z moimi propozycjami. Pozdrawiam

  13. Krzywousty pisze:

    Przyjacielu, jeśli proponujesz to co powyżej wspominasz, to proponuj własnie to, a nie bzdury który zamieściłeś w artykule.
    Napisz prosto że nie wiesz jaki wprowadzić system podatkowy, zamiast proponować bzdety które wpuszczą nas z deszczu pod rynnę. Będzie to o wiele bardziej konstruktywne i uczciwe. Wszak uczciwość promujesz jako bazę na której należy budować gospodarkę.
    .
    Może rozpocznij debatę nad reformą systemu podatkowego, gospodarki wogóle, wolności w gospodarce. Wiele dobrego może z tego wyniknąć. Z dawaniem recept na tym etapie wstrzymał bym się.
    Wystarczy też wziąć do ręki kalkulator by zobaczyć, że proponowany przez ciebie system, czyli finansowanie świadczeń jakie otrzymuje od „państwa” społeczeństwo, zwłaszcza ta biedniejsza jego część, nigdy nie odbędzie się z kieszeni tzw. „bogatych”. Jest to po prostu fizycznie niemożliwe. Możesz opodatkować ich podatkiem 100% nie zostawiajac im nawet złotówki w kieszeni, a i tak bedzie to kropla w morzu. Już bardzo dawno temu przekonały sie o tym niektóre państwa i musiały o takich pomysłach raz na zawsze zapomnieć.
    Wszyscy w Polsce przecież chcą mieć „za darmo”:
    1. Szkolnictwo w tym nawet wyższe
    2. Opiekę zdrowotną, leczenie szpitalne i poszpitalne
    3. Bezpłatne urlopy macieżyńskie i to roczne
    4. Policję pilnującą porządku
    5. Wojsko broniące państwa
    6. Doszły do tego świadczenia na rzecz wielu zawodów jak wczesne emerytury górników
    Społeczństwo domaga się „godnych” zarobków dla nauczycieli, pielęgniarek, „godnych” emerytur dla emerytów… Gdziekolwiek byś nie popatrzył społeczeństwo chce finansowania przez „państwo”.
    Czy ty myślkisz że pokryjesz te koszty wyłącznie tnąc liczbę urzędników i zabierając nawet wszystko bogatym? Pomijając fakt że doprowadziło by to do jeszcze większej ruiny gospodarkę, bo wszyscy którym się coś chce robić uciekli by z tego systemu, to nawet gdybyś ich siłą zatrzymał nie pokrył byś ułamka potrzeb finansowych „państwa”.
    .
    Dlatego propobuję, byś w przyszłości zastanowił się nad propozycjami jakie publicznie składasz. Cokolwiek byś nie proponował, musi trzymać się kupy. Jeśli nie wiesz jak osiągnąć to czego chcesz, po prostu pytaj zamiast spekulować.

    • Freedom Freedom pisze:

      Ja nie spekuluję, tylko prezentuję pomysły na państwo, które dotyczą całej państwowości.
      Z oczywistych względów prezentuję je w odcinkach – gdybym zamieścił tu całą książkę na temat innowacyjnej wizji państwa – to nikt by tego nie przeczytał.
      .
      Jeśli ktoś wyczyta sobie z takiej notki coś czego tam nie ma – albo dopowie sobie coś sam, wbrew moim intencjom – to nic na to nie poradzę, mogę tylko cierpliwie i konsekwentnie wyjaśniać wszystko po kolei. A to jest robota na lata, podejrzewam.
      .
      To co piszesz ma się nijak do mojej notki. Piszesz np., że „społeczeństwo chce finansowania przez państwo” – a dla mnie to nie jest żaden argument.
      .
      Społeczeństwo musi zrozumieć bowiem, że państwo NICZEGO nie finansuje.
      To społeczeństwo FINANSUJE państwo, zawsze i wszędzie.
      .
      Dopiero jak społeczeństwo to zrozumie – że państwo ma do wydania tyle, ile ZABIERZE społeczeństwu – i im więcej państwo wydaje, tym BIEDNIEJSZE jest społeczeństwo bo musi sfinansować większe koszty funkcjonowania państwa – będzie można rozmawiać na poważnie.
      .
      Jeśli ktoś nie rozumie, że podatki w obecnej formie (czyli podatki od zarabiania (PIT, ZUS) i wydawania (VAT, akcyza) pieniędzy najbardziej dotykają najbiedniejszych oraz sztucznie zawyżają budżet o ok. 1/3 – to jak mam z nim rozmawiać o rozwiązaniach – kiedy taki ktoś nawet nie wie gdzie leży problem.
      .
      Mogę tylko wzruszyć ze smutkiem ramionami – i mieć nadzieję, że kiedyś się ponownie „spotkamy” – i może wówczas zostanę dobrze zrozumiany. Pozdrawiam

      • Krzywousty pisze:

        Ja się z tobą w 99% zgadzam Freedom. Tym bardziej jest dla mnie szokujące rozwiązanie podatkowe które proponujesz. Nie mogę tylko zrozumieć że w swojej polemice i wyjaśnieniach, niejako przeczysz temu co sam napisałeś w artykule.
        Gdybym nie czytał artykułu to zgodził bym się z tobą w 100%.
        .
        O proponowanym przez siebie systemie podatkowym piszesz tak:
        „Opodatkowane jest natomiast posiadanie majątku oraz korzystanie z dóbr wspólnych – czyli np. ziemi, infrastruktury…”
        .
        Czyli wbrew temu co przed chwilą powiedziałeś, jednak proponujesz podatkować majątek najczęściej cieżko zapracowany. Skoro POSIADANIE majątku ma być podatkowane, to znaczy że nie proponujesz jednorazowego podatku, a coroczny podatek od majątku. No i jeśli to głównie on ma finansować pozostałe potrzeby społeczeństwa, to podatek od majątku musiał by być naprawdę słony i bardzo bolesny – czyli coś jeszcze gorszego niż obowiązuje obecnie na zachodzie.
        Odnośnie tego właśnie podatku nigdy się z Tobą nie zgodzę. Chyba że coś źle zrozumiałem.
        Poza tym ja równiż jestem za maksymalnym obniżeniem podatków dla wszystkich, i za znacznie większym udziałem naszych własnych pieniedzy w tzw. ogólniedostępnych świadczeniach. Uważam że żadne świadczenia nie powinny być w 100% pokrywane przez państwo, czyli przez podatnika, ponieważ prowadzi to do kolosalnych nadużyć, patologii i wychowywania społeczeństwa w duchu roszczeniowym, niemalże socjalistycznym.
        Pozdrawiam
        .
        PS. Ważniejsze jest by dochodzić do konsensusu i konstruktywnie zmieniać, budować, niż bezproduktywnie, tak po polsku spierać się o drobiazgi.

        • Freedom Freedom pisze:

          Potwierdzam, albo źle zostałem zrozumiany – albo bardzo nieprecyzyjnie się wyraziłem – czyli brak zrozumienia moich słów jest wynikiem mojego błędu.
          (a właściewie to nie albo albo – tylko ponieważ wyraziłem się w taki sposób – to zostałem źle zrozumiany).

          To może pokrótce tylko wyjaśnię, że posiadanie domu – w moim rozumieniu to NIE JEST posiadanie majątku, tylko podstawowe potrzeby bytowe.

          Pisząc o majątku miałem na myśli raczej korporacje i grupy kapitałowe – a nie zwykłych ludzi.

          Natomiast trochę mnie przeraża, że jakby nie zauważasz, że rodzaj podatku jest trochę wtórnym problemem – a dużo ważniejsza jest WYSOKOŚĆ łącznych obciążeń podatkowych.

          Powtarzam więc: DZISIAJ nawet żebrak, który nie gdzie mieszkać, nie pracuje i nic nie posiada, a żyje tylko z jałmużny I TAK MUSI ZAPŁĄCIĆ Z TEGO PODATEK W WYSOKOŚCI CO NAJMNIEJ 1/5 tego co użebrze !!!
          (mówię oczywiście o VAT-cie, akcyzach i innych podatkach pośrednich, które stanową lwią część wpływów budżetowych)

          !!! Przecież to jest chore !!!

          I o tym właściwie chciałem wspomnieć w kontekście podatków w powyższym wpisie. Przyznaję, że zrobiłem to dość niezręcznie skoro spowodowałem tym nieporozumienie. Pozdrawiam i postaram się pisać jaśniej i konkretniej.

  14. Marek1taki pisze:

    Cześć Freedom!
    Pomysł z dopisaniem słowa „społeczny” jest niezły ale jak widać po komentarzach obywatele są świadomi swoich potrzeb i nie dadzą się podejść. Im nie chodzi o niższe podatki ale o to aby innym dać po tyłku, żeby nie pozwolić się komuś dorobić. Wyraźnie piszesz, że chodzi o niższe podatki a problemem wg nich jest, że owszem – niższe dla biednych, ale też niższe dla bogatych. Wiadomo: bogaty jak odłoży to pieniądze połknie i aż się gruby od tego zrobi, a biednemu nic z tego nie przyjdzie – twierdzi miłośnik równości. Moim zdaniem tylko udaje głupka, że nie wie o tym, że bogacz zarobione ciężką pracą pieniądze wyda i trafią do biedniejszych od niego. Jednak miłośnikowi równości zależy żeby nie było „bogaczy”, żeby uniemożliwić innym aby go przewyższyli, a to z tego powodu, że jemu się nie chce pracować.

    • Freedom Freedom pisze:

      Na głupotę nie ma siły. Trzeba cierpiwie tłumaczyć i pokazywać prawdę – i wtedy prędzej czy później każdy choć trochę myślący człowiek połąpie się w podstawach ekonomii.
      .
      Natomiast na siłę z głupotą się nie wygra – i nic na to nie poradzimy.
      .
      Jeśli ktoś naprawdę nie jest w stanie zrozumieć, że bogactwo to nie pieniądze – tylko wszystko to co można sobie za nie KUPIĆ – i ktoś to wszystko musi stworzyć, zbudować, wyprodukować – czyli WYPRACOWAĆ – to nie ma rady, trzeba spisać go na straty i szukać innych, myślących ludzi.
      .
      Jeśli ktoś nie rozumie, że podatki dzisiaj to GŁÓWNIE podatki pośrednie – a więc podstępnie ukryte w cenach, żeby ludzie ich nie widzieli – a te zawsze najbardziej dotykają NAJBIEDNIEJSZYCH – tych którzy nie prowadzą firm i nie mogą sobie odpisać VATu czy wrzucić np. zakupu samochodu „w koszty” – to co można poradzić? Tylko modlić się o rozum i opamiętanie dla takich ludzi.
      .
      Jeśli ktoś nie rozumie, że każda złotówka w budżecie to złotówka mniej w kieszeni zwykłych ludzi – bo żadna złotówka nie spada do budżetu z nieba – tylko musi być sfinansowana przez spełeczeństwo w takiej lub innej formie – to można tylko mieć nadzieję, że jednak większość Polaków to kiedyś zrozumie.

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Drogi Freedom!
        Ty zakładasz, że ludzie myślą, lub że poprzez nauczanie ich podstaw ekonomii sprawi się. że zaczną myśleć ekonomicznie na poziomie wyższym niż ich własne gospodarstwo. Otóż jesteś w błędzie. Przeczytaj sobie książkę „Zasada Petera” i dowiedz się, że w każdej społeczności jest niewielki procent ludzi MYŚLĄCYCH (według prof. Petera „superkompetentnych), którzy są w stanie TWÓRCZO przyswoić sobie wiedzę. Reszta niestety NIE, choćby nawet bardzo chciała i na głowie stawała! Projektowanie i co gorsza budowanie systemu na „pobożnych życzeniach” bez uwzględniania obiektywnych zasad i praw (także ekonomicznych, ale nie tylko) prowadzi do tragedii i to całych narodów, o czym się już w XX wieku przekonaliśmy.
        ” Natomiast na siłę z głupotą się nie wygra – i nic na to nie poradzimy.”
        – Sam to powyżej napisałeś! To są Twoje własne słowa! Jeśli MYŚLISZ, to wyciągnij z nich prawidłowy wniosek.
        Aby system dobrze funkcjonował musi uwzględniać „czynnik ludzki” czyli również ludzką głupotę, pazerność, niezdolność przewidywania etc.
        I nie pomoże tu wyższe wykształcenie dla każdego, ani „oświecanie” Ludu przez radio i telewizję – po prostu NIC! „Próżno głową o mur tłuc, byłeś…”.
        Porzuć mrzonki i nie trać czasu wymyślając kolejną „Trzecią drogę do Trzeciego Świata”. Zajmij się lepiej czymś pożytecznym z korzyścią dla Siebie i bliźnich.
        “Wyłącz tv – włącz myślenie” – Freedom
        Żurek Janusz
        P.S.
        Jak już to wcześniej w komentarzach napisałem, prezydent Kaczyński tak był zdziwiony raportem, że najwyższą stawkę podatkową płacą w Polsce prawie wyłącznie wysocy urzędnicy, że z wrażenia ogłosił publicznie, że nie ma sensu z tego względu jej podnosić, bo spowoduje to tylko kolejne wyciągnięcie pieniędzy od najuboższych.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

121209