22112017Nowości:
   |    Rejestracja

Skutki oglądania telewizji w sobotę


Oglądam telewizyjną relację z protestów trwających właśnie w Warszawie – służby zdrowia i KODu – i słowo daję takiej nudy nie doświadczyłam jak żyję. Ciekawsze są chyba nawet obrady parlamentu północnokoreańskiego na temat wyboru dostawcy majtek dla Wielkiego Wodza Una, Kim Dzong Una.


Zdjęcia: thinkstockphotos.com

Zdjęcia: thinkstockphotos.com

 

Wiele protestów lekarzy czy pielęgniarek miałam już okazję obserwować, a nawet relacjonować, ale TO jest jakiś kabaret. Wszystko sprowadza się do tego, że na wielką estradę wychodzą kolejne panie, czasem panowie, reprezentujący różne związki, towarzystwa czy izby i rozmaitymi słowami mówią to samo, w skrócie: bród, smród i ubóstwo, chcemy zmian. Jeden pan to nawet był uprzejmy zauważyć, że ta impreza trwa od lat, przeszło 25 lat, bezustannie.

Nie chciałabym być nadmiernie złośliwa, ale skoro przez 25 lat z ogonkiem, pracownicy służby medycznej narzekają i nie mogą dogadać się z żadnym ministrem, a przecież przez resort przewinęło się ich kilkudziesięciu, to może problem nie leży po stronie tych ministrów, a po stronie służby zdrowia?

Dobra, ministrów mieliśmy różnych, lepszych, gorszych. Obecny, Konstanty Radziwiłł, także może być niewiarygodny, bo choć lekarz (jak z resztą większość byłych ministrów zdrowia) to jednak Radziwiłł, a Radziwiłłowie – jeśli mnie pamięć nie myli – zawsze kierowali się interesem Radziwiłłów, a nie Rzeczpospolitej, bez względu na liczbę narodów w jej nazwie. Mało tego, interes Radziwiłłów nigdy nie był zbieżny z interesem Rzeczpospolitej, tej, poprzednich, ani następnych też nie będzie. No chyba, że Konstanty Mikołaj Melchior Maria Książę Radziwiłł herbu Trąby (kolejność może dobra, może nie, nie wiem) nagle wbrew rodzinnym tradycjom i koneksjom poprze to protestujące – za przeproszeniem – pospólstwo, któremu nawet na pytania nie raczył odpowiedzieć by mu ministerialna korona z głowy nie spadła, w jego dążeniach do czegoś tam (czego? trudno powiedzieć bo z estrady pada jedynie postulat „chcemy zmian”) i zrezygnuje z własnych interesów. Tylko co na to rodzina? Bo co na to rząd potrafię sobie wyobrazić.

Cała służba zdrowia zjednoczona w jednym proteście, o sorry, na jednej nudnej imprezie skiepściła wszystko rozlazłą i nieprzemyślaną mamałygą estradową, czy też „retoryką”, jak zwał tak zwał. Nie chce mi się wierzyć, że rozsądni, wykształceni ludzie nie potrafią przygotować scenariusza lub zlecić komuś kto się na tym zna organizację porządnego protestu. Bo to wbrew pozorom łatwe nie jest. No chyba, że nie chodzi o globalny protest służby zdrowia, ale o opłaconą przez jakąś grupę, nazwijmy ją opozycją, rozpierduchę. Coś na kształt kąsania dla kąsania: ugryzę bo mogę. Ugryzę ja, ugryziesz ty, ugryziemy wszyscy, niech ich boli. Tylko po co?

Moja konkluzja z imprezy na pl. Konstytucji w Warszawie jest taka: przyszli, przyjechali, popieprzyli sobie, pokrzyczeli, połazili z gadżetami po mieście i wygwizdali ministra. A minister, choć przyszedł na ich imprezę, wpisał się w nurt bo tak jak organizatorzy popieprzył trochę, poobiecywał dużo (to akurat Radziwiłłowie opanowali bardzo dobrze) i poszedł sobie. Dokąd?

Ciekawe czy odwiedzi drugą imprezę: przemarsz Komitetu Obrony Demokracji, wszak tam również o medycynie, z tym że skoncentrowanej na kobiecym kroczu. Jest wiele innych ciekawych tematów do omówienia, no ale skoro kluczowym zagadnieniem ma być grzebanie w macicach, to ja się rakiem wycofuję, nie będę się angażować, w myśl KOD-owych haseł, moja macica, moja sprawa, niech się KOD od niej odkoduje.

Szukam więc innych tematów, zajmujących uczestników imprezy KOD. Szukam i szukam i słyszę nagle skandujących: „NASZE DZIECI NASZA PRZYSZŁOŚĆ”! To dziwne, bo chwilę wcześniej, w jakimś czarnym proteście członkowie Komitetu Obrony Demokracji „wyabortowali w proteście przeciwko zakazowi aborcji” wszystkie swoje dzieci (te nie KODowe też chętnie by wyabortowali, ale obrońcy życia dali im odpór) i tym samym wykazali, że przyszłości jednak nie mają. Swoją przyszłość poddali wszak aborcji. Może to i lepiej. Tylko kabaretu szkoda…

 

/mp

Napisane przez:


Napisz do nas jeśli w Twoim otoczeniu dzieje się coś, co wymaga interwencji dziennikarskiej redakcja@3obieg.pl

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "Skutki oglądania telewizji w sobotę"

  1. Marek pisze:

    Nie będę się rozpisywał więc krótko WON OD MOICH PODATKÓW!
    Jak się nie podoba zmienić pracę i kredyt

  2. Maniek pisze:

    Powiem krótko: dawna opozycja a obecna władza nazywała to arogancją władzy.
    Artykuł w tym tonie nazywano podobnie.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

292358