20042018Nowości:
   |    Rejestracja

Skoki – też narodowa sprawa


Po piątkowym konkursie (I i II period mistrzostw świata w lotach) napisałem „na gorąco” komentarz na portalu „wszystko o skokach”:


„Rację muszę przyznać Wam obu (Jaro i Dawid). Rzecz w tym, by punktacja za zmianę belki była racjonalnie wyliczona. Nr belki wpływa na prędkość na progu (ile to przeciętnie wynosi?). Prędkość wpływa na długość skoku, tylko tu ma jeszcze wpływ wiatr.

Tego nie da się wyliczyć teoretycznie. Ale można praktycznie – oczywiście w oparciu o dość ułomne pomiary wiatru, ale nawet w takiej sytuacji. Wystarczy wziąć na warsztat statystyczne wartości – powiedzmy 40 czołowych zawodników i uzyskać średnią. Wówczas okaże się, czy ilość punktów dodawana, bądź odejmowana za zmianę belki – ma potwierdzenie w rzeczywistości.

Wyliczenie należałoby przeprowadzić dla każdej skoczni oddzielnie. Ponadto należy je przeprowadzić dla każdego numeru belki. Inny wpływ na długość skoku może mieć zmiana z numeru 12 na 13 niż z 21 na 22.

To, z czym mamy do czynienia obecnie, to kpina z inteligencji widzów i kpina z możliwości analitycznych współczesnej techniki obliczeniowej. Oczywiście – mający wpływ na ten kontredans belkowy – wykorzystują to bezczelnie w nadziei na sukcesy „swoich”. Skądinąd wiadomo, że kierownictwo turnieju największą kasę ma od Niemców…”

Dzisiaj jesteśmy po zakończeniu mistrzostw; ostatni – czwarty konkurs nie odbył się. W trzecim (sobotnim) zdecydowanie wygrał Kamil. Już wyliczono, że Kamil miał łączną długość skoków (z trzech konkursów) większą od Tandego. To oczywiście nie jest miarodajne, bo może skakali z innych numerów belek i może inne były przeliczniki wiatrowe. Także podejrzenie, że odwołano czwarty konkurs, by przypadkiem Norweg nie stracił lauru jest naciągane, bo przecież Niemiec Frajtag był pozbawiony szans na poprawienie swojej pozycji (którą stracił na rzecz Kamila w III konkursie).

Istotne w tym turnieju jest dla mnie wspomniane prymitywne przeliczniki za nr belki startowej i nie przygotowanie zeskoku, co kosztowało naszego zawodnika chyba ponad 20 punktów (straty); Nisko oceniony był skok na odległość 230 m. z uwagi na lądowanie w kopnym nie ubitym, śniegu i Kamil po prostu musiał się ratować przed upadkiem i niewątpliwymi urazami. Ten fragment zeskoku TEŻ NALEŻAŁ DO OBIEKTU, NA KTÓRYM ROZGRYWANO MISTRZOSTWA, brak jego przygotowania daje podstawę do zakwestionowania werdyktu sędziów, co do punktacji za skok. Moim zdaniem – należałoby anulować te sędziowskie punktowanie i przydzielić Kamilowi punktacje będącą średnią arytmetyczną z pozostałych dwóch konkursów. Nie twierdzę, że to dałoby łączną punktację pozwalającą na odebranie mistrzostwa Tandemu na rzecz Stocha. Ale gdyby tak było, to powinno być zweryfikowane. W końcu odbiera się laury olimpijskie zawodnikom nawet po wielu latach.

Zwycięstwa uzyskane „psim swędem” powinny być eliminowane jeżeli jest to możliwe. W omawianym przypadku – możliwe jest. Rozczulanie się nad zawodnikiem – nie jest na miejscu – tam toczy się zażarta walka. Słynne są kombinezony w formie latawca (tu kłania się przypadek Severina – nigdy mu tego nie zakwestionowano). P. Prevc ma nadzwyczaj wywatowane ramiona i naciąga kombinezon przed skokiem; to samo robi Tande. Kombinezony naszych skoczków przylegają do ciała – nawet jakby za ciasne w przypadku D. Kubackiego.

Znane są kombinacje norweskich biegaczek śnieżnych (z astmą i nie tylko). Nasza J. Kowalczyk na olimpiadzie natykała się na torebki foliowe. W wyniku starcia z M. Birgen nasza zawodniczka się przewróciła, ale tamta nie pomogła jej wstać – pobiegła po zwycięstwo – fair play? – Co to takiego?

Już kilkadziesiąt lat temu nasz czołowy alpejczyk Andrzej Gąsienica Roj napisał książkę pt. „Brudny śnieg” – niewiele od tego czasu się zmieniło.

Zastanawia mnie tylko kapitulancka postawa kierownictwa PZN. Nie wiem, czy nie jest już najwyższy czas zmienić „wielce zasłużonego” Apoloniusza….

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

314282