23082014Nowości:
   |    Rejestracja

Seryjny samobójca i nie tylko…


Lista tajemniczych zgonów – śmierć znanych ludzi. W Polsce oficjalnie jest rocznie około 6000 samobójstw i 1000 morderstw. W Rosji liczba samobójstw rocznie to ok 60 000, a morderstw 50 000… czyli 6:5 w Polsce 6:1. To są fakty.


http://pokazywarka.pl/tajemniczezgony/

 

 

Czasami zdarzają się bardzo dziwne lecz czysto losowe przypadki. Ustalona przez policję wersja ma w 100% ręce i nogi. Jednak problem zaczyna się gdy następuje samobójstwo kilku osób powiązanych ze sobą lub z jakąś sprawą, w dodatku często osób ustawionych, na dobrych stanowiskach/emeryturze i do tego znanych z odwagi…

Konkludując: Samobójcy w Polsce bardzo często bywają jednak seryjni, Jeśli kilka osób związanych z pewną sprawą popełnia samobójstwo i do tego w podobnym czasie, w czysto matematycznym ujęciu statystycznym jest to rzecz po prostu skrajnie nieprawdopodobna (matematyczna ciekawostka i nie chodzi tutaj o jakiejś durne teorie spiskowe wychodzące od wszystkim dobrze znanych środowisk RM/PiS).

Poniżej najbardziej znane serie:

Seria z Olewnika:

1. Krzysztof Olewnik (03.06.1976 – 05.09. 2003) – porwany i zamordowany syn biznesmena

2. Wojciech Franiewski (? – 19.06.2007) – samobójstwo w więzieniu, zabójca Krzysztofa Olewnika

3. Sławomir Kościuk (1956 – 04.04.2008) – samobójstwo w więzieniu, zabójca Krzysztofa Olewnika

4. Robert Pazik (1969 – 19.01.2009) – samobójstwo w więzieniu, zabójca Krzysztofa Olewnika

5. Mariusz K. (? – 13.07.2009) – samobójstwo, strażnik który w czerwcu 2007 roku pełnił dyżur w olsztyńskim więzieniu, gdy Franiewski powiesił się w celi. Oprawcy zostali znalezieni martwi w celach więziennych. Według Służby Więziennej i właściwych prokuratorów prowadzących śledztwa ponad wszelką wątpliwości “były to zwykłe, typowe samobójstwa, bez ingerencji osób trzecich.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Olewnik#.C5.9Amier.C4.87_morderc.C3.B3w_Olewnika

Seria Papały:

1. Marek Papała – Komendant Główny Policji – zamordowany 25.06.1998 r. stępionymi pociskami z pistoletu z tłumikiem co jest prawdziwą rzadkością (w Polsce praktycznie nikt nie słyszał o stosowaniu takiej broni – no chyba, że w przypadku złodziei starych samochodów;)

2. Artur Zirajewski ps. Iwan (29.01.1972 – 03.01.2010) – samobójstwo (?), płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały

3. Jeremiasz Barański - tradycyjne samobójstwo w celi, oczywiście nikt mu nie pomagał

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jeremiasz_Bara%C5%84ski

4. Jacek Dębski – polityk, były minister sportu – zamordowany 12.04.2001 r – kumpel Baraniny

5. Ireneusz Sekuła – minister i znany poseł na Sejm – samobójstwo, 3-krotnie strzelił siebie w brzuch 29.04.2000 r. kumpel Pershinga, Dziewulskiego, całkiem bliski znajomy Bagsika, Słowika, Raźniaka, pisał o tym Sumliński Wojciech (niedoszły samobójca) http://pl.wikipedia.org/wiki/Ireneusz_Seku%C5%82a

6. Andrzej Kolikowski ps. Pershing zginął w zamachu http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Kolikowski

i to nie koniec…

Dziwne, mało prawdopodobne samobójstwa, tajemnicze zgony ludzi powiązanych z…

Seria Leppera:

1. Dr Ryszard Kuciński – prawnik A. Leppera - “zmarł” w MAJU 2011 r.

2. Róża Żarska – adwokatka Leppera - “zmarła w

1005437 155982944594644 762643032 n 1LIPCU 2011 r. w Moskwie.

3. Wiesław Podgórski – był doradcą A. Leppera, zmarł koniec CZERWCA 2011 r.

4. Andrzej Lepper - 5 SIERPNIA 2011 r.

Szansa, że 4 konkretnych ludzi w jednym roku popełni samobójstwo wynosi:

[38mln (Polaków) / 4tys(samobójstw w 2010r) ] ^ 4 (osoby) to jak

1 do 8 145 062 500 000 000

Szansa, że wysyłając jedną kratkę lotto dzisiaj i jedną kratkę lotto w sobotę trafię dwie szóstki wynosi

1 do 196 000 000 000 000

Czyli szansa, że w Polsce popełnią samobójstwo 4 osoby związane ze sobą jest blisko 50 razy mniej prawdopodobna niż wygrać dwa razy z rzędu 6 w totka… Samobójstwa są zaraźliwe, bo tak działa ludzki umysł, jednak tylko w bardzo charakterystyczny sposób.

Mając na uwadze fakt, że wiedza o tym jak pozorować samobójstwo, jakie ślady zabezpiecza policja jest powszechnie dostępna oraz że dostęp do niezbędnych dla zabójstw idealnych środków jak GHB/ketamina/trucizn z roślin ozdobnych/shime-waza/alkohol jest wręcz śmiesznie łatwy, otwiera to spore pole możliwości…

Seria Falzmanna:

1. Michał Falzmann – kontroler NIK-u, badający sprawę FOZZ – umiera “na serce” 18.07.1991 r.

2. Jacek Sz.- oskarżony w sprawie FOZZ – umarł w 1993r.

3. Walerian Pańko – Prezes NIK i szef Felzmanna – ginie wkrótce po nim w tajemniczym wypadku samochodowym 7.10.1991 r

Z jego sejfu zniknęły ważne dokumenty w sprawie FOZZ. Śledztwo wykazało że samochód rozpadł się w wyniku wybuchu bomby umieszczonej pod autem. Jednak trzej policjanci, którzy jako pierwsi byli na miejscu wypadku, utonęli kilka miesięcy później podczas weekendowego wypoczynku (wszyscy trzej świetnie pływali). Oficjalnie podano że śmierć Pańki była wynikiem nieszczęśliwego wypadku.

4. Jego kierowca został… skazany na więzienie i wkrótce… również zmarł.

5. W 1991r. roku został zastrzelony Andrzej Struglik – były oficer kontrwywiadu wojskowego PRL, który pracował w firmie handlującej bronią. Struglik chciał się zwolnić, gdy kazano mu nielegalnie sprzedawać broń do innych krajów.

seria Popiełuszki

Siedmioro świadków związanych ze sprawą zamordowania księdza zginęło w tajemniczych okolicznościach.

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/77723,swiadkowie-smierci-popieluszki-tez-zgineli.html

1. Ks. Popiełuszko został uprowadzony przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa 19 października 1984 r. Dwa tygodnie później z zalewu na Wiśle koło Włocławka wyłowiono jego zwłoki. W czasie sekcji wykazano ślady torturowania.

2. Jan O. z Włocławka. Widział on, jak jacyś ludzie wrzucali do Wisły zwłoki księdza wtedy, gdy oskarżeni o zabójstwo (i o ukrycie zwłok) od dwóch dni siedzieli w areszcie. Jan O. zmarł w szpitalu wskutek zatrucia alkoholem metylowym.

3, 4. W podobny sposób poniosły śmierć dwie inne osoby z najbliższej rodziny księdza Popiełuszki.

5, 6. W tajemniczym wypadku drogowym (niezidentyfikowana do dziś ciężarówka staranowała auto osobowe) zginęlidwaj funkcjonariusze Biura Śledczego MSW. Obaj badali (podobno nazbyt intensywnie) wcześniejszą działalność i powiązania esbeków oskarżonych o zamordowanie księdza Jerzego

7. “Przestań gadać, albo skończysz w Wiśle jak twój brat” – te słowa wielokrotnie słyszał w słuchawce telefonu Józef Popiełuszko – brat księdza Jerzego. W 1996 r. w białostockim szpitalu zmarła jego żona – Jadwiga Popiełuszko. W akcie zgonu, jako przyczynę śmierci wpisano lakoniczną formułę: “Zatrucie alkoholem metylowym”. To zdumiewająca przyczyna, bowiem pani Popiełuszko znana była jako osoba niepijąca.

Krzysztof Mańko - płetwonurek z Wrocławia –pierwszy odnalazł w Wiśle i wyłowił ciało księdza Popiełuszki – wyszedł z domu i więcej nie wrócił. Dziś mieszka i pracuje w Grecji do dziś milczy i nie chce wracać do Polski.

seria Pyjasa

http://pokazywarka.pl/sb/

http://www.infonurt3.com/index.php?option=com_content&view=article&id=318:dlugie-rece-sb-o-zamordowaniu-ksidza-jerzego-popieuszki&catid=44:sensacje&Itemid=53

Piotr Jaroszewicz - premier PRL – zamordowany 01.09.1992 r, wraz z żoną.

Seria mafii Paliwowej

W 2001 roku zamordowany został Stanisław Faltynowski - kelner z hotelu, w którym spotykali się członkowie mafii paliwowej z prokuratorami, politykami i oficerami służb. Oficjalnie jego śmierć uznano za samobójstwo.

Piotr M. (1962 – 18.05.2011) – samobójstwo, były szef malborskiej policji, powiązany z mafią paliwową

w lutym 2002 roku, zamordowany został Zdzisław Majka - drugi kluczowy świadek w sprawie mafii paliwowej. Jego zgon również uznano za samobójstwo, a syna który zabiegał o sekcję zwłok i rzetelne śledztwo, wsadzono na 3 miesiące do aresztu.

Jarosław Ziętara - dziennikarz śledczy, badał afery gospodarcze, wytropił aferę w PKS Śrem. Zniknął 1 września 1992 r. Szedł do redakcji, ale tam nie dotarł, a ślad urywa się tuż po wyjściu z domu. Według policji został zamordowany chociaż ciała do dziś nie odnaleziono. Cztery lata temu na placu budowy robotnicy odkopali przypadkiem zwłoki mężczyzny, a biegli stwierdzili, że został zamordowany w 1992 r. Jego tożsamości nie ustalono. Śledztwo wielokrotnie umarzano. Dopuszczono się na szczeblu kierownictwa MSW i UOP zacierania śladów prowadzących do służb specjalnych.

Janusz Zaporowski - dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu – zmarł 07.10.1991.

W przeciągu kilku miesięcy od wypadku zmarł zarówno kierowca Lancii, jak i policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku.

Proszę pamiętać, że to nie jest tak, że każdy przypadek wyszczególniony na tej stronie to teoria spiskowa, ani też odwrotnie. Po prostu zebrane są bardzo ogólnikowe fakty, że tacy ludzi zmarli w taki sposób, a tak działali i tyle… Interpretacja tych faktów zależy od odbiorcy, polecam doczytać, sprawdzać. Większość dziwnych śmierci to naprawdę przypadki… tylko, że dziwne.

W Szwajcarii, UK, Francji, Kanadzie, Australii generałowie czy prokuratorzy z dobrymi emeryturami/posadami, rodziną, wnukami, nie giną w tajemniczych “samobójstwach”, nie topią się w błocie, nie umierają podczas kradzieży samochodu. Giną w Kolumbii, ginęli kiedyś we Włoszech, giną w Polsce, giną w Meksyku, giną w Nigerii albo w DRK.

generał Sławomir Petelicki - dyplomata PRL, pierwszy dowódca Jednostki Wojskowej 2305 (GROM). Wielokrotnie odznaczany, na emeryturze ale wciąż pracował na kilku bardzo dobrze płatnych stanowiskach w firmach konsultingowych. Generał Petelicki miał żonę i dwójkę małych dzieci, w czwartek był z nimi na spacerze w parku jordanowskim. W sobotę zjadł obiad z rodziną i powiedział, że na chwilę idzie do garażu, zjechał windą na -1… Ochroniarz nic nie słyszał. 2012.06.16 PAP podało, że: “ciało, z ranami postrzałowymi znaleziono w w garażu” Zginął w dzień największego i najważniejszego od kilku lat meczu dla Polski. Kiedy wszyscy oglądali zmagania Polaków z Czechami w mediach pojawiła się informacja o jego śmierci. Dziwna pora jak na samobójstwo, na wynik meczu czekali wszyscy…

generał Sławomir Petelicki miał ulubioną maksymę: “Pan Bóg nie lubi tchórzy!” Był bezkompromisowym patriotą…http://www.mediarp.pl/polska/gen-slawomir-petelicki-pan-bog-nie-lubi-tchorzy-28790,1706.html

Ujawniał szokujące fakty dotyczące katastrofy Smoleńskiej i nieprawidłowości w wojsku: http://niezalezna.pl/8793-petelicki-ujawnia-szokujace-fakty http://niezalezna.pl/29972-gen-petelicki-nie-zyje http://niezalezna.pl/21233-skandaliczne-zachowanie-gen-parulskiego http://www.rp.pl/artykul/642925.html wierzył, że: “Amerykanie mają wszystkie rozmowy. Oni znają prawdę” http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/amerykanie-maja-wszystkie-rozmowy-oni-znaja-prawde,1,4808246,wiadomosc.html

Po jego śmierci Wprost24.pl usunął wywiad,w którym gen.Petelicki zarzucił rządowi odpowiedzialność za doprowadzenie do katastrofy smoleńskiej

Napisał list otwarty do Premiera Donalda Tuska http://kolatka.blogspot.com/2010/04/list-otwarty-do-premiera-donalda-tuska.html

Atakował i ośmieszał Donalda Tuska. “Kibice to waleczni młodzi ludzie” - 

target=”_blank”>

 

target=”_blank”>

 

target=”_blank”>

Zamieszanie w okół jednostki GROM – YouTube 

target=”_blank”>

W ostatnim czasie Petelicki był persona non grata w polskiej polityce, chętnie udzielał wywiadów i ujawniał zbyt wiele niewygodnych informacji. Posiadał wiedzę na temat danych operacyjnych zgromadzonych przez GROM, także dotyczących wewnętrznych instytucji naszego państwa, był w konflikcie z Pałubickim, który zarzucam mu korupcję, odwołał, a po fakcie nawet nie przeprosił. Mówił o czarnych listach rządzących, na których sam sie znajdował – tak za kadencji PiSu, jak i PO. Miażdżył sposób prowadzenia przez Polskę śledztwa w sprawie Smoleńska. Ujawniał kompromitujące dla establishmentu informacje (np. te o smsach po katastrofie) Domagał się trybunału stanu dla premiera, od lat krytykował stan polskiej armii i poczynania MONu, mówił otwarcie o przeciekach, podsłuchach, walkach na teczki. Mógł wiedzieć za dużo.

generał Henryk Szumski , szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (1997–2000), członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego – 30 stycznia 2012 roku zmarł po ugodzeniu nożem przez swojego syna.

Poniżej lista samych tylko generałów, którzy zginęli w wypadkach lotniczych w ostatnim czasie:

Katastrofa polskiego Tu-154 w Smoleńsku

gen. Franciszek Gągor – szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego

gen. dyw. Tadeusz Buk – dowódca Wojsk Lądowych RP

gen. broni pil. Andrzej Błasik – dowódca Sił Powietrznych RP

wiceadmirał Andrzej Karweta – dowódca Marynarki Wojennej RP

gen. dyw. Włodzimierz Potasiński – dowódca Wojsk Specjalnych RP

gen. broni Bronisław Kwiatkowski – Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP

gen. bryg. Kazimierz Gilarski – dowódca Garnizonu Warszawa

bp. gen. dyw. Tadeusz Płoski – katolicki biskup polowy Wojska Polskiego

abp gen. bryg. Miron Chodakowski – prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego

ks. płk Adam Pilch – p.o. Ewangelickiego Biskupa Wojskowego

ks. ppłk Jan Osiński – Ordynariat Polowy Wojska Polskiego

Wypadek CASA

gen. bryg. pil. Andrzej Andrzejewski dowódca 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

sierż. Janusz Adamczyk technik pokładowy, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego

ppłk pil. Zdzisław Cieślik szef szkolenia, 1. Brygada Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

ppłk Zbigniew Książek zastępca dowódcy 22. Bazy Lotniczej w Malborku

ppłk pil. Wojciech Maniewski dowódca 40. Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

ppłk Dariusz Pawlak szef sekcji techniki lotniczej, 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu

mjr Piotr Firlinger szef sekcji techniki lotniczej, 21. Bazy Lotniczej w Świdwinie

mjr pil. Jarosław Haładus szef sekcji techniki lotniczej, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego

mjr pil. Grzegorz Jułga dowódca klucza technicznego, 8. Eskadra Lotnictwa Taktycznego

por. pil. Robert Kuźma starszy instruktor, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego

płk pil. Dariusz Maciąg dowódca 21. Bazy Lotniczej w Świdwinie

mjr pil. Robert Maj szef sekcji, 1. Brygada Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

płk pil. Jerzy Piłat dowódca 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu

mjr Krzysztof Smołucha specjalista, Oddział Operacyjny A3 Dowództwa Sił Powietrznych

por. pil. Michał Smyczyński starszy pilot, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego

kpt. Grzegorz Stepaniuk szef sekcji techniki lotniczej, 40. Eskadra Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

kpt. Karol Szmigiel dowódca klucza technicznego, 8. Eskadra Lotnictwa Taktycznego

mjr Mirosław Wilczyński szef sekcji techniki lotniczej, 1. Brygada Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

kpt. pil. Paweł Zdunek dowódca klucza Lotniczego, 8. Eskadra Lotnictwa Taktycznego

kpt. pil. Leszek Ziemski inspektor bezpieczeństwa lotów, szef sekcji, 40. Eskadra Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie

kpt. pil. Robert Kuźma 14 kwietnia 1972 instruktor sekcji szkolenia dowódca statku powietrznego

kpt. pil. Michał Smyczyński 25 sierpnia 1976 starszy pilot drugi pilot

ppłk Jarosław Haładus 23 marca 1965 szef techniki lotniczej technik pokładowy

chor. Janusz Adamczyk 19 listopada 1970 starszy technik samolotu

Seria Smoleńska

http://i.imgur.com/SKNq5.jpg

Remigiusz Miś - popełnił samobójstwo 28 października 2012, był technikiem pokładowym rządowego samolotu Jak-40 obecnego 10 kwietnia 2010 na lotnisku w Smoleńsku. Świadkiem wielkiej tragedii

Dariusz Szpineta - zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach.

Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, wskazując, że lot Tu-154M był lotem wojskowym. To kolejny człowiek, który podważał rządowo- FSB-owską wersję wydarzeń. Nic nie wskazywało na jakiekolwiek samobójcze zamiary, czy choćby zły nastrój. Ciekawe, czy SMS-y były też wysyłane…

prof. Jerzy Urbanowicz zmarł nagle na serce. Pracował do ostatniej chwili. Nic nie wskazywało, że to się tak straszliwie i dramatycznie skończy. Prawicowiec z „krwi i kości” organizował konferencja w sprawie Smoleńska, chciał aby toczyła się wokół tez i analiz stworzonych przez prof. Wiesława Biniendę, Kazimierza Nowaczyka i Grzegorza Szuladzińskiego.

Józef Szaniawski, politolog, sowietolog, publicysta, wykładowca UKSW, zginął we wtorek w Tatrach, spadł w przepaść. Miał 68 lat. W latach 70. i 80. prowadził działalność niepodległościową. Był pełnomocnikiem i przyjacielem płk. Ryszarda Kuklińskiego, swoimi staraniami doprowadził do rehabilitacji w świetle prawa płk. Kuklińskiego. Był też założycielem izby pamięci pułkownika Kuklińskiego. Wypowiadał się i działał na rzecz integracji Polski z NATO. W 1985 r. sąd wojskowy skazał go na 10 lat więzienia. Był przetrzymywany w więzieniach na warszawskim Mokotowie przy ul. Rakowieckiej i w Barczewie. W latach 1990-2003 publikował w prasie polskiej i polonijnej w USA, m.in. w “Tygodniku Solidarność”, “Polsce Zbrojnej”, “Nowym Świecie”, “Gazecie Polskiej”, “Dzienniku Chicagowskim”, “Nowym Dzienniku”, “Dzienniku Związkowym”.

Grzegorz Michniewicz - Dyr.Gen.Kancelarii Premiera Tuska, a wcześniej czł. Rady Nadzorczej PKN Orlen, zaufana osoba Donalda Tuska i Tomasza Arabskiego. Powiesił się 23 grudnia 2009 na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym.

Natychmiast po śmierci Michniewicza znikła z internetu większość wiadomości i artykułów związanych z osobą samobójcy. Chyba musiał odkryć coś wyjątkowo przerażającego.

Pan Michniewicz powiesił się, choć jeszcze tego dnia cieszył się z rychłego spotkania z rodziną w Boże Narodzenie.

To był 23 grudnia, tuż przed Wigilią. Czy czas Świąt Bożego Narodzenia to okres podatny na samobójstwa?

W śledztwie nie sprawdzono bilingów rozmów Michniewicza. Lekarz dokonujący sekcji zwłok nie określił nawet godziny zgonu Michniewicza, zaś prokuratura nie odtworzyła przebiegu ostatnich godzin z życia rzekomego samobójcy. Prokurator uznał, że nie doszło do ingerencji osób trzecich, a śledztwo szybko zakończono.

Marek Karp - był założycielem Ośrodka Studiów Wschodnich, który zajmował się analizami sytuacji politycznej i ekonomicznej w krajach byłego bloku sowieckiego.

“Oni za mną chodzą, śledzą mnie nawet tutaj, w szpitalu, ja stąd nie wyjdę żywy, za dużo wiem o wszystkim” ? mówił do swojego przyjaciela Stanisława Nowakowskiego Marek Karp na kilka dni przed śmiercią.

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich leczył się z urazów po wypadku samochodowym, który wydarzył się 28 sierpnia 2004r. w pobliżu Białej Podlaskiej. Trafił do szpitala, gdzie według oficjalnej wersji “zmarł z powodu powikłań powypadkowych”. Prokuratura sprawę umorzyła, lecz prawdziwych okoliczności wypadku nie zostały wyjaśnione do dziś.Przed śmiercią badał sprawę przejmowania polskiego sektora energetycznego przez rosyjskie spółki kontrolowane przez KGB i GRU. Podobno była to zaplanowana i zrealizowana w najdrobniejszych szczegółach egzekucja, dokonana dla zabezpieczenia paliwowych i energetycznych interesów rosyjskich służb specjalnych.

Marian Goliński (16.07.1949 – 11.06.2009) – wypadek, polityk, poseł na Sejm

Jan Wejchert (05.01.1950 – 31.10.2009) – niewydolność serca spowodowana infekcją bakteryjną i sepsą,polski przedsiębiorca, założyciel grupy ITI

Daniel Podrzycki - kandydat na prezydenta w 2005r. Zmarł podczas kampanii wyborczej w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku drogowym. W latach 90. współpracował z gen. Tadeuszem Wileckim i Andrzejem Lepperem, W 1997 wraz z Andrzejem Lepperem, Wł. Bojarskim i W. Michałowskim podpisał zawiadomienie do prokuratury w związku z nadużyciami podczas podpisywania kontraktu na budowę Rurociągu Jamalskiego.

Podpułkownik Barbara P. – popełniła samobójstwo 19.01.2009 r, powiesiła się w swoim domku letniskowym korzystając z nieobecności męża.

W delegaturze spekuluje się, że przyczyną mógł być mobbing ze strony szefostwa ABW.

Samobójstwo Barbary P. nie jest pierwszą taką tragedią związaną z ABW. W kwietniu 2008 r. w Garwolinie powiesił się sędzia, któremu ABW przeszukało biuro, podejrzewając go o korupcję.

Chorąży Stefan Zielonka - szyfrant w kancelarii premiera, lat. Zielonka dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO oraz miał dostęp do najściślejszych danych, m.in. wiadomości nadawanych z placówek zagranicznych do centrali.

Zaginął 13 kwietnia 2009, Wywiad nie przekazał informacji o zaginięciu Zielonki ani do prokuratury wojskowej, ani do żandarmerii, o zaginięciu powiadomiono po 2 dniach. Utopiony, zwłoki znaleziono 27 kwietnia 2010 przy brzegu Wisły. Zgniło niemal doszczętnie wszystko, ale wyciągi z banków pozostały nienaruszone,bo znajdowały się w wodoszczelnej teczce, żeby policjantom ułatwić identyfikację (?). Przyczyny śmierci Stefana Zielonki nie zostały ustalone, a prokuratura nie potwierdziła, że żołnierz popełnił samobójstwo.

Prof.Stefan Grocholewski - ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach cz. skrzynek z CASY. “Zmarł” 31.03.2010r.

Mieczysław Cieślar, “zginął w wypadku samochodowym” dokładnie 18.04.2010 r, miał być następcą Adama Pilcha, który zginął w Smoleńsku. Podobno otrzymał telefon ze Smoleńska od A.Plicha. Mieczysław Cieślar to biskup Diecezji Warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Podobno otrzymał telefon ze Smoleńska od A.Pilcha już po katastrofie.

płk Leszek Tobiasz były oficer WSI, główny świadek w “aferze marszałkowej”. Zmarł 17.02.2012 podczas balu OHP (“zatańcował się na śmierć”) rzekoma przyczyna zgonu: niewydolność krążenia. 01.03.2012 miał składać zeznania przed sądem. Podczas tańca z partnerką upadł, uderzył głową w parkiet i stracił przytomność. Już się nie obudził. Był ostatnim świadkiem w sprawie aneksu do raportu z weryfikacji WSI, świadkiem, którego zeznania mogły pogrążyć obecnego prezydenta.

Jerzy Pronobis - prezes spółki Club&Travel, która zajmuje się rozprowadzaniem lukratywnych biletów na Euro 2012. Rozprowadzanie biletów odbywało się w atmosferze korupcji i skandalu. Pronobis “wpadł” pod pociąg. Policja nie wyklucza samobójstwa, choć denat tradycyjnie nie pozostawił listu pożegnalnego. Nazwisko Pronobisa pojawia się w tzw. “taśmach Grzegorza Laty”.

Krzysztof Knyż - operator Faktów, pracował z W. Baterem (tym, który pierwszego dnia podał poprawną godzinę katastrofy Tu-154, co media odkryły po 10 dniach). Zmarł w Moskwie na sepsę 2 czerwca 2010r.Śmierć całkiem przemilczana.

Prof.Marek Dulinicz - szef grupy archeologicznej – zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska.

Dariusz Ratajczak - dr historii, autor tematów niebezpiecznych, zbioru esejów historyczno-politycznych skazany za kłamstwo oświęcimskie. 11 czerwca 2010 znaleziono jego zwłoki w zaparkowanym samochodzie pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu, w którym mogły przeleżeć wg śledczych kilka dni, sekcja zwłok wykazała, że zmarł w wyniku zatrucia alkoholem.

Eugeniusz Wróbel - wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101.

Pocięty piłą mechaniczną 16.10.2010 r przez swego syna, który zdołał zabić i pociąć swego ojca, usunąć ślady krwi, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i zapomnieć wszystko.

Złego stanu swego “chorego psychicznie” syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka, która jest psychiatrą.

Bogusław Kania (1968 – 31.05.2010) – katastrofa lotnicza, przedsiębiorca (firma Kanlux SA), zaangażowany katolik

Marek Rosiak (1948 – 19.10.2010) – zamordowany, pracownik biura poselskiego posła Janusza Wojciechowskiego

Witold Hatka (25.06.1939 – 13.11.2010) – wypadek, były poseł, polityk, przedsiębiorca

Paweł Żak (1966 – 13.12.2010) – samobójstwo, były komendant miejski policji w Kielcach

Mirosław Wróbel - Wrocławski wpływowy milioner, żonaty, trójka dzieci. On i jego rodzina są dilerami mercedesa i Opla – obie firmy w świetnej kondycji finansowej. Pewnego dnia rzucił się pod pociąg… “ciało jednego z największych dilerów samochodowych w Polsce znaleziono na torach kolejowych niedaleko jego domu”

http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12253337,wiadomosc.html?ticaid=1e16b&_ticrsn=3

Dr Ryszard Kuciński - prawnik A.Leppera – “zmarł” w maju 2011 r.

Wiesław Podgórski - był doradcą A.Leppera, gdy ten by ministrem rolnictwa, znaleziony martwy w biurze Samoobrony pod koniec czerwca 2011r. Jako przyczynę śmierci podano samobójstwo.

12 czerwca 2011 roku samobójstwo przez powieszenie popełnił oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służący w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Żołnierz posiadał najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych.

Róża Żarska - adwokatka Leppera – “zmarła w lipcu 2011 r. w Moskwie.

Andrzej Lepper - szef Samoobrony, poseł, wicemarszałek, wicepremier i minister rolnictwa w rządzie Marcinkiewicza i J.Kaczyńskiego. Znaleziony martwy w biurze Samoobrony 5 sierpnia 2011r.

Od 1-go dnia, zanim zrobiono sekcję zwłok przyjęto wersję samobójstwa przez powieszenie bez udziału osób trzecich. Twardziel, bokser i trybun ludowy, mający dziwnym trafem dostęp do szczegółowych informacji, kto, z kim, gdzie i o której godzinie robił mętne interesy (wypowiedzi Leppera z trybuny sejmowej w 2001 roku, podczas posiedzenia, na którym debatowano nad odwołaniem go z funkcji wicemarszałka sejmu: sypie tam konkretnymi nazwiskami, można to obejrzeć na You Tube).

Jeszcze dzień wcześniej Andrzej Lepper snuł plany na przyszłość, żywił nadzieje, iż jego syn wyjdzie z poważnej choroby, a już następnego dnia skorzystał z paska od spodni i powiesił się, przy czym w godzinę później przedstawiciel prokuratury stwierdził, że to było samobójstwo.

Nawet odrobina nadziei podnosi cierpliwość i wytrwałość rodziców, czasami do poziomu zupełnie wcześniej niewyobrażalnego. Tym bardziej w sytuacji poprawy stanu dziecka!

Stan psychiczny rodziców chorych dzieci jest ewidentnie sprzeczny z sugestią mediów i “świadków” typu Tymochowicz.

poseł Tadeusz Kowalczyk - zginął w 1997 roku w tajemniczym wypadku, dużo wiedział o związkach polityków i mafii.

Ireneusz Ludwik Sekuła wedle ustaleń poczynionych w wyniku śledztwa było to samobójstwo, Ireneusz Sekuła strzelił sobie trzy razy w brzuch, raz nie trafiając. 29 kwietnia 2000 w Warszawie W swoim czasie był to bardzo znany i wpływowy polski polityk, były minister, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej X, I i II kadencji.

Przy okazji samobójstwa gen. Petelickiego natychmiast pojawiły się dwa ciekawe oświadczenia ludzi związanych z wojskiem:

Oświadczenie ppłk. Mariusza Lewińskiego – nie zamierzam się zabić!

target=”_blank”>

Romuald Szeremietiew

“Oświadczam, że jestem zdrowy, nie mam żadnych kłopotów natury osobistej lub finansowej i nie zamierzam popełniać samobójstwa”

http://romualdszeremietiew.salon24.pl/427482,oswiadczam

SKNq5

 

W skrócie:

Wojciech Franiewski (? – 19.06.2007) – samobójstwo w więzieniu

Sławomir Kościuk (1956 – 04.04.2008) – samobójstwo w więzieniu

Robert Pazik (1969 – 19.01.2009) – samobójstwo w więzieniu

Mariusz K. (? – 13.07.2009) – samobójstwo, strażnik który w czerwcu 2007 roku pełnił dyżur w olsztyńskim więzieniu, gdy Franiewski powiesił się w celi

Marian Goliński (16.07.1949 – 11.06.2009) – wypadek, polityk, poseł na Sejm

Jan Wejchert (05.01.1950 – 31.10.2009) – niewydolność serca spowodowana infekcją bakteryjną i sepsą,polski przedsiębiorca, założyciel grupy ITI

Grzegorz Michniewicz (1961 – 23.12.2009) – samobójstwo, Dyrektor Generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Artur Zirajewski ps. Iwan (29.01.1972 – 03.01.2010) – samobójstwo (?), płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały

Stefan Zielonka (1957 – przed 27.04.2010) – samobójstwo (?), szyfrant, chorąży

Mieczysław Cieślar (28.03.1950 – 18.04.2010) – wypadek, duchowny luterański, biskup Diecezji Warszawskiej, przewodniczący Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB

Mirosław Wróbel (1958 – 08.05.2010) – samobójstwo, jeden z największych dilerów samochodowych w Polsce

Bogusław Kania (1968 – 31.05.2010) – katastrofa lotnicza, przedsiębiorca (firma Kanlux SA), zaangażowany katolik

Marek Dulinicz (10.05.1957 – 06.06.2010) – historyk, szef grupy archeologów mających badać miejsce katastrofy w Smoleńsku

Dariusz Ratajczak (28.11.1962 – przed 11.06.2010) – samobójstwo (?), historyk i publicysta

Eugeniusz Wróbel (1951 – 15.10.2010) – zamordowany, były wicewojewoda katowicki i były wiceminister transportu

Marek Rosiak (1948 – 19.10.2010) – zamordowany, pracownik biura poselskiego posła Janusza Wojciechowskiego

Witold Hatka (25.06.1939 – 13.11.2010) – wypadek, były poseł, polityk, przedsiębiorca

Paweł Żak (1966 – 13.12.2010) – samobójstwo, były komendant miejski policji w Kielcach

Piotr M. (1962 – 18.05.2011) – samobójstwo, były szef malborskiej policji, powiązany z mafią paliwową

Wiesław Podgórski (? – przed 30.06.2011) – samobójstwo, były doradca Andrzeja Leppera ds. kultury i dziedzictwa narodowego

Andrzej Lepper (13.06.1954 – 05.08.2011) – samobójstwo, przewodniczący partii Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej oraz Związku Zawodowego Samoobrona

Henryk Szumski (6.04.1941 – 30.01.2012) – zamordowany, generał broni WP, szef Sztabu Generalnego, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego

Leszek Tobiasz (1957 – 10.02.2012) – niewydolność układu krążenia, pułkownik WSI, główny świadek w tzw. aferze marszałkowej

Sławomir Petelicki (13.09.1946 – 16.06.2012) – samobójstwo, generał brygady WP, dyplomata PRL, dowódca jednostki GROM

W Polsce rocznie zdarza się blisko 6000 samobójstw (tyle co ofiar wypadków), a morderstw tylko 1000… Zastanawiające, podczas gdy np. w Rosji samobójstw jest 60tys, a morderstw blisko 50tys..

Małe miasteczko w Alabamie. Na środku chodnika leży Murzyn z pięcioma kulami w głowie i dziesięcioma w brzuchu i klatce piersiowej. Przechodzi szeryf, pochyla się nad trupem i mamrocze:

- Cholera, dwadzieścia lat jestem tu szeryfem, ale tak brutalnego samobójstwa jeszcze nie widziałem…

“Patrol patrolujący rejon patrolowania okolic królewskiego parku… (…)

… napotkał sześć trupów należących do obcokrajowców…

– Bogowie! Jak się pisze „trupów”? a poza tym chodzi o trupy obcokrajowców, czy jedynie o trupy, które były własnością obcokrajowców? (…)

Wszyscy oni dnia dzisiejszego postanowili targnąć się na żywot własny, co niniejszym uczynili.

(…)

Pięciu z nich zastrzeliło się z własnych kusz, w tym trzech za pierwszym razem nie wycelowało dobrze i musieli ponownie założyć bełty, by nimi się razić. A jeden to strzelił do siebie aż cztery razy, zanim wycelował dobrze i się ubił…

(…)

Jeden natomiast z obcokrajowców musiał czuć do siebie szczególny żal. Najpierw sam raził się z kuszy, chcąc pewnie ugodzić się w samo serce, ale nie wycelował dobrze, raniąc swą nogą od tyłu w łydkę. Następnie zaczął okładać się kolbą kuszy, a potem zadał sobie siedemnaście ciosów własnym nożem, godząc w klatkę piersiową, ale głównie właściwie, to w plecy…

– W plecy, k@@@a, się raził?!!! Nożem?!!!

… następnie wyrwał z płotu pozłacaną sztachetę i dalejże się nią okładać okrutnie, co zeznali jak następuje świadkowie…(…)

… następnie zawzięty okrutnie na swój żywot samobójca wdrapał się na mur okalający park i skoczył na trawę oddając ducha…

– Bogowie! Przecież ten mur… Tfu! … murek, ma raptem dwa łokcie wysokości! Jak to się wdrapał i skoczył na… trawę? Nie mogłeś, pacanie, napisać chociaż, że uderzył głową w jakiś korzeń?

– Tam nie ma korzenia.

(…) – Następnym razem, półgłówku, napisz, że korzeń był, ale go zbójcy potem ukradli. Taaaaaaa… Taaaa… Samotność i zły los często do samobójstwa przywodzą, nawet sześciu ludzi naraz. Mniemam jednak, że po stronie samotności i złego losu żadnych strat nie zanotowano, co?

– A gdzie tam, szefie. Te samotności i złe losy poszli później chlać do knajpy.”

A. Ziemiański, “Achaja”

Kto wynajął „Seryjnego samobójcę” grasującego po Polsce?

Historia współczesnego świata i statystyka nie znają drugiego takiego przypadku jak polska seria samobójstw oraz śmiertelnych wypadków przedstawicieli jednej tylko strony sceny politycznej i świadków kluczowych śledztw. Zdarzały się za to identyczne serie zabójstw, np. we Włoszech podczas tzw. drugiej wielkiej wojny mafijnej klanów sycylijskich, albo w Związku Radzieckim w latach czystek NKWD. Wtedy też masowo ginęli politycy, urzędnicy państwowi i świadkowie, ale sprawy te, z uwagi na zazwyczaj dużą ilość ran postrzałowych, można było zaklasyfikować według mniej kontrowersyjnego kryterium.

Obecnie zamiast pragmatycznych komunikatów prasowych prokuratury słyszymy raczej nacechowane emocjami stanowisko polityczne, oparte nie na wiedzy naukowej (medycynie sądowej, kryminalistyce, kryminologii i suicydologii), lecz na wiedzy chodnikowej, zgodnie z którą pierwsze wrażenie nie kłamie, samobójstw nigdy się nie pozoruje, a ustalenie po czasie przebiegu wydarzeń jest dziecinnie proste. Nie, nie jest. I powie to każdy uczciwy „prorok” i “pies”. A później doda, że tak naprawdę klasyfikacja zgonu jako samobójstwo to często pójście po najlżejszej linii oporu, byle statystyka zamkniętych spraw się zgadzała a koszty śledztwa były minimalne.

Gdy do ofiar się nie strzela, niekiedy trudno zauważyć przestępstwo

Każdego roku w Polsce skuteczną próbę samobójczą podejmuje cztery tysiące osób, z czego ponad 75 proc. wybiera śmierć przez powieszenie. W ponad połowie przypadków organa ścigania nie ustalają stanu świadomości zmarłego, tj. czy był on w chwili śmierci trzeźwy, pod wpływem alkoholu, substancji psychotropowych, albo innych środków wpływających na świadomość. Nie są bowiem zainteresowane zgłębianiem tego typu spraw, a ich jak najszybszym umorzeniem. Nie jest to tajemnicą ani w półświatku przestępczym, ani wśród funkcjonariuszy.

Dawniej, gdy przestępcami byli zwykle kiepsko wykształceni „chuligani”, ewentualne pozorowanie przez nich śmiertelnych wypadków przyjmowało karykaturalne kształty, jak np. obmycie i zaklejenie rany po pchnięciu nożem, a następnie przekonywanie lekarzy pogotowia, że zmarły miał zawał. Tamte czasy odeszły do lamusa, podobnie jak strzelaniny na warszawskich ulicach.

Dzisiaj profesjonaliści czytają, chociażby świetną „Kryminalistykę”; prof. Hołysta. Wiedzą, jakie ślady zostawia się na miejscu zdarzenia i jak technik policyjny będzie je zabezpieczał, a prokurator interpretował. Liczba zabójstw w statystyce spada – w 2000 roku odnotowano ich 1158, a w 2011 tylko 684. Gdy do ofiar się nie strzela, niekiedy trudno zauważyć przestępstwo.

Im więcej rutyny w działaniach organów ścigania, tym łatwiejsze reżyserowanie zbrodni na neutralne prawnokarne zdarzenia. Zarówno te powody, jak i stosunkowo prosty mechanizm śmierci przez powieszenie, czynią potencjalnie możliwym upozorowanie samobójstwa, czemu w przypadku osób znanych i „niepopularnych” sprzyja konformistyczne nastawienie prokuratorów oraz kształtujące opinię publiczną, ale zarazem niemerytoryczne, media.

Każdy człowiek w przynajmniej jednej materii życia jest niespełniony

W pierwszej kolejności wskazać trzeba nazbyt przeceniany motyw rzekomego samobójstwa. Wciąż słyszymy, że zmarły był chory, miał długi, rozstał się z małżonkiem. W oczach laika może to być dostatecznym wyjaśnieniem, jednak wcale nim nie jest.

Każdy człowiek w przynajmniej jednej materii życia jest niespełniony. Grono szczęśliwców wiodących absolutnie udaną egzystencję oscyluje w granicach błędu statystycznego. Wystąpienie powyższych okoliczności nie uprawnia więc do automatycznego potwierdzenia targnięcia samobójczego, gdyż tym kryterium można by objąć 99 proc. ofiar wszelkich zabójstw, wypadków, a nawet osób czytających niniejsze słowa.

Symptomem takim mogą być natomiast schorzenia psychiatryczne (np. depresja endogenna), odizolowanie od społeczeństwa oraz wcześniejsze, nieudane próby samobójcze, a także jawne obnoszenie się z zamiarem samobójczym. Około 75 proc. sprawców takiego czynu nie kryje się ze swoimi planami, żegna się z bliskimi, rozdaje swe sprzęty, ewentualnie sporządza listy pożegnalne.

Według przecieków z bieżących śledztw o tle politycznym nic takiego nie miało miejsca w żadnym z bulwersujących przypadków. Andrzej Lepper planował nowe interesy z Białorusią i dbał o cudem wracającego do zdrowia syna. Gen. Petelicki sprowadzał do Polski amerykańską wywiadownię gospodarczą, zachowywał też wesoły nastrój w czasie imprez z kolegami. Remigiusz Muś (technik JAK-a) wierzył, że znajdzie dobrą pracę w sektorze cywilnym, poza tym był młody, miał kochającą żonę a podstawy egzystencji zapewniała wojskowa emerytura. Żaden z nich nie pozostawił listu pożegnalnego, ani nie leczył się psychiatrycznie, za to wszyscy z nich byli umówieni wkrótce po dniu śmierci na spotkania ze znajomymi lub kontrahentami. Ich bliscy nie wierzą w samobójstwa.

Po otwarciu zwłok lekarz nie znajduje karteczki z napisem „zabiłem się”

Drugim grzechem mediów i polityków pozostaje nieroztropna, nazbyt sensacyjna interpretacja komunikatów prokuratury. Często usłyszeć możemy, że sekcja zwłok potwierdziła samobójstwo. Nic takiego technicznie nie jest możliwe. Po otwarciu zwłok lekarz nie znajduje karteczki z napisem „zabiłem się”.

W żadnym zakresie, żaden poważny lekarz sądowy nie odważy się kategorycznie napisać, że na pewno doszło do samobójstwa, gdyż to ustalić można dopiero na podstawie wszechstronnej analizy materiału dowodowego. A już szczególnie trudne jest wydanie takich opinii w przypadku powieszeń. Publikacje z zakresu medycyny sądowej często pouczają, iż dla rozstrzygnięcia, czy śmierć miała wtedy samobójczy charakter, czy też wynikała ze zbrodniczego działania, decydujące znaczenie ma nie autopsja, lecz dokładne oględziny miejsca znalezienia zwłok, przebiegu i miejsca zaczepienia pętli, sposobu wiązania węzła i oględziny ciała.

Także odnalezienie ran nie zawsze jest dowodem zbrodni, gdyż te mogły powstać w innych okolicznościach, np. jako konsekwencja drgawek przedśmiertnych, a ich brak nie wyklucza zabójstwa. Ujawnienie śladów nie po ciosach, a po chwytach obezwładniających założonych prawidłowo i bez uszkodzenia kości, bywa często niemożliwe. Kurtka, marynarka lub bluza wykluczą nawet powstanie powierzchownych zadrapań.

Gdy więc patomorfolog nic podejrzanego nie znajdzie, w protokole zamieści standardowy zapis, że nic nie sprzeciwia się przyjęciu poglądu o targnięciu samobójczym. I ni mniej, ni więcej, będzie to właśnie znaczyło, że brak dowodów przeciwnych, ale zupełne wykluczenie nigdy nie będzie z tego poziomu możliwe. Lekarz weryfikuje mechanizm śmierci i szuka ewentualnych atypowych dla okoliczności zgonu śladów. Tymi mogą być np. plamy opadowe na plecach w przypadku powieszenia pionowego. Wtedy, choć patomechanizm będzie typowy dla powieszenia (zamknięcie naczyń krwionośnych spowodowane uciskiem sznura), to stwierdzone zostaną ślady wskazujące na udział osób trzecich w zdarzeniu i raczej wykluczające samobójstwo. Nigdy więc nie należy utożsamiać wyników sekcji z wynikiem śledztwa, co polskie media czynią nagminnie. W ostatnich głośnych sprawach sekcje jedynie nie wykluczyły samobójstw.

Pozbawienie świadomości w finezyjny sposób

W praktyce nie jest możliwe zabójstwo świadomego, sprawnego człowieka przez powieszenie bez pozostawienia widocznych obrażeń defensywnych na jego ciele. Ofiara zawsze walczy, broni się. Jedyny wyjątek to pozbawienie świadomości w finezyjny sposób.

Popularną w ostatnich latach metodą jest tzw. pigułka gwałtu GHB, czyli kwas gamma-hydroksymasłowy. Osoba której podano tą substancję traci kontrolę nad ciałem, nie jest zdolna do stawiania oporu. Po upływie 8 godzin narkotyk nie jest już wykrywalny w osoczu, a po 12 godzinach w moczu. Po śmierci organizmu synteza GHB nadal występuje, lecz katabolizm ulega zwolnieniu. Według niektórych źródeł przy skrajnie korzystnych warunkach możliwe jest wykrycie intoksynacji do 72 godzin, lecz z uwagi na zachodzące procesy pośmiertne zazwyczaj już po kilku będzie to znacznie utrudnione. Zwłaszcza, że GHB powstaje, podobnie jak alkohol, także endogenicznie.

Podobne efekty oszałamiające zapewniają środki anestezjologiczne, np. stosowana dawniej w medycynie, a obecnie głównie w weterynarii, ketamina. Inne substancje, których nazw nie należy zbytnio upubliczniać, podlegają pełnemu rozpadowi niezwłocznie po zatrzymaniu krążenia, w związku z czym ich wykrycie jest niemal natychmiast niemożliwe. Ale to ślepe uliczki. Jeśli ostatnie głośne samobójstwa zostałyby upozorowane, to niemal na pewno nie użyto żadnego z tych środków.

Podanie narkotyku lub leku wymaga bezpośredniego kontaktu ze środowiskiem ofiary, co w przypadku np. zatrucia produktów spożywczych utrudnia kontrolę czasu, w którym dojdzie do pozbawienia świadomości. Dokonanie iniekcji pozostawia widoczny ślad po nakłuciu, a tym samym również eliminuje dyskrecję. Rozpylenie środka obezwładniającego w zamkniętym pomieszczeniu, a właśnie w takich miejscach zmarli Andrzej Lepper i technik JAK-a, uniemożliwiłoby swobodne reżyserowanie okoliczności śmierci. Stąd teorie te są mało prawdopodobne.

Identyczny brak śladów i przytomności ofiary zapewnić może jednak wprawnie wykonane duszenie (shime-waza) w postaci ucisku ramieniem i przedramieniem na tętnice szyjne. Nie dochodzi wówczas do uszkodzenia chrząstki tarczowatej ani innych części krtani. Jest to jeden z podstawowych chwytów judo i jujitsu, uczony też podczas kursu samoobrony w każdej służbie mundurowej. W ciągu kilku sekund pozbawia przytomności uniemożliwiając powstanie obrażeń defensywnych, a szeroki obszar ucisku nie powoduje dostrzegalnego naruszenia tkanek szyjnych i pozostaje w pełni zgodny z mechanizmem późniejszej śmierci.

Wbrew obiegowym opiniom, zgon przez powieszenie nie wynika z odcięcia dopływu powietrza do płuc, a zazwyczaj właśnie z zamknięcia tętnic szyjnych i kręgowych, czyli zablokowania dopływu krwi do mózgu. Ostre niedotlenienie powoduje wtedy w ciągu kilku sekund utratę świadomości, lecz sama śmierć następuje dużo później. Badania uszkodzeń mózgu potwierdzą naturalne dla powieszenia zmiany, a oględziny ciała nie ujawnią żadnych śladów walki. Jak widać, wcale nie potrzeba do tego żadnych wymyślnych technik z arsenału Jamesa Bonda. Jedynie obezwładnienie tym sposobem komandosa, którym był gen. Petelicki, pozostawało niemożliwe. On zginął od kuli.

Brak śladów walki na ciele ofiary również nie może więc wykluczyć udziału osób trzecich, zwłaszcza, gdy brak wskazanych wcześniej bezpośrednich symptomów wskazujących na zagrożenie samobójstwem, a zarazem zmarły miał podstawy by obawiać się o życie. Eksperci ds. kryminalistyki i medycyny sądowej powinni wreszcie głośno powiedzieć, że w takich przypadkach ustalenie przebiegu wydarzeń nie może być oparte tylko o te, nadmiernie eksponowane na potrzeby mediów a faktycznie z powodu ewolucji przestępczości już od lat mało użyteczne, czynności procesowe.

Zbrodnia doskonała

Jeśli hipotetyczny sprawca miał doświadczenie w zakresie czynności dochodzeniowo-śledczych, dysponował wiedzą z zakresu medycyny sądowej i kryminalistyki, a także był sprawny fizycznie, znalezienie dowodów zabójstwa jest niemal niemożliwe.

Stąd świadomość wielu policjantów i prokuratorów, że wśród rutynowo umorzonych w ich karierach setek spraw samobójstw, co najmniej w kilku przypadkach miała miejsce zbrodnia doskonała. Zabójcy Krzysztofa Olewnika i strażnik więzienny ich pilnujący, powiązani z zabójstwem gen. Papały Baranina i Sasza, członkowie struktur tzw. mafii paliwowej, dyrektor kancelarii premiera Grzegorz Michniewicz (śmierć w noc powrotu Tupolewa z rosyjskiej Samary) i wielu innych… Ich „samobójstwa potwierdziła sekcja zwłok”.

Opisane pokrótce czynniki mogące niesłusznie wskazywać targnięcie samobójcze, wykluczają wyciąganie szybkich wniosków na podstawie samego protokołu sekcji zwłok, czy nawet oględzin miejsca zdarzenia. Każdą sprawę rozpatrywać należy indywidualnie i z wielką pokorą podchodzić do wyciąganych wniosków. Tego w działaniach polskiej prokuratury absolutnie nie widać.

Również ograniczone możliwości wykrycia sprawstwa profesjonalisty w żadnym zakresie nie mogą tłumaczyć rutynowego zaniechania zabezpieczenia dowodów na potrzeby badań toksykologicznych. Zwłaszcza, że próbki krwi pobrać może w sytuacji awaryjnej (a taką były zgony wicepremiera, twórcy GROM-u i świadka katastrofy smoleńskiej) lekarz pogotowia stwierdzający zgon.

W przypadku ostatnich samobójstw mieliśmy do czynienia z niemal natychmiastowym odnalezieniem zwłok, a w przypadku śmierci nagłych zazwyczaj zachowują one pełną płynność krwi. Jej zabezpieczenie i niezwłoczne przekazanie do laboratorium nie stanowiło żadnego problemu. Istotne jest jedynie odnotowanie do protokołu, a najlepiej i udokumentowanie fotograficzne, miejsca dokonania iniekcji, by nakłucie nie zostało później błędnie zidentyfikowane jako ślad przestępstwa.

Poza pigułką gwałtu, czas jest kluczowy dla identyfikacji spożytego alkoholu, jeszcze przed wytworzeniem w procesie fermentacji alkoholu endogennego, a także chociażby ulegającego szybkiemu rozpadowi wyciągu z pewnej powszechnie dostępnej w Polsce rośliny ozdobnej, której podanie pozoruje naturalny atak serca.

Współcześni przestępcy nie korzystają już z trucizn pokroju wiecznotrwałego arszeniku, więc późniejsze podjęcie czynności jest faktycznie stratą czasu i pieniędzy podatnika. Pamiętać też należy, że w przypadku wykrycia zupełnie innego patomechanizmu śmierci, np. niewidocznych gołym okiem obrażeń wewnętrznych, opóźniona w priorytetowych sprawach sekcja umożliwia sprawcy spokojne opuszczenie terytorium Polski.

Kolejną kwestią pozostaje zupełne zaniechanie prewencji. Informowanie środowisk przestępczych o przyjmowaniu a priori domniemania samobójstwa i praktykowaniu wolnych sobót świadczy o znacznym ograniczeniu zrozumienia prawideł kryminologicznych przez rodzime organa ścigania. Dlaczego ktoś wręcza do rąk niebezpiecznych ludzi gotowe recepty na bezpieczną zbrodnię?

W sytuacji, w której umierają po kolei wicepremier, szef jednostki specjalnej GROM, a następnie kluczowy świadek w sprawie śmierci prezydenta oraz całego sztabu Wojska Polskiego, opóźnianie o parę dni działań, z uwagi na weekend, potraktować należy jako niedorzeczność. Nawet w przypadku śmierci osoby nikomu nieznanej w sobotnią noc, na miejsce zdarzenia przybywa prokurator i Policja. Nie ma żadnego powodu, dla którego w europejskiej metropolii, jaką jest Warszawa, nie miałby im towarzyszyć pozostający na taką ewentualność pod telefonem jeden, dyżurny patomorfolog.

Warto pomyśleć o tym na przyszłość, gdyż nic nie zapowiada końca czarnej serii nagłych i nieoczekiwanych zgonów. Zwłaszcza, przy tak intensywnej reklamie indolencji naszych śledczych.

Autor: Kazimierz Turaliński – doktorant nauk prawnych, politolog, ekonomista, specjalista ds. bezpieczeństwa. Autor opracowań książkowych dotyczących służb specjalnych oraz przestępczości zorganizowanej. Od 2001 roku pracuje w komercyjnym sektorze wywiadu gospodarczego i politycznego, w tym przy organizacji usług detektywistycznych, ochroniarskich i prawnych na terenie państw dawnego Bloku Wschodniego.

 

Napisane przez:


Napisz do nas jeśli w Twoim otoczeniu dzieje się coś, co wymaga interwencji dziennikarskiej redakcja@3obieg.pl lub malgorzata.pietkun@3obieg.pl

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 6 dla artykułu "Seryjny samobójca i nie tylko…"

  1. AS pisze:

    W II Rp było podobnie. Dlaczego w III Rp ma być inaczej? Jak kontynuacja to kontynuacja.

  2. Krzywousty pisze:

    Ja tylko w kwesti formalnej. Rzeczywiste prawdopodobieństwo wymienionych samobójstw jest wystarczająco wysokie by trzeba było uciekać się do woodoo statystyki.

    “Szansa, że 4 konkretnych ludzi w jednym roku popełni samobójstwo wynosi:
    [38mln (Polaków) / 4tys(samobójstw w 2010r) ] ^ 4 (osoby) to jak
    1 do 8 145 062 500 000 000
    Szansa, że wysyłając jedną kratkę lotto dzisiaj i jedną kratkę lotto w sobotę trafię dwie szóstki wynosi 1 do 196 000 000 000 000
    Czyli szansa, że w Polsce popełnią samobójstwo 4 osoby związane ze sobą jest blisko 50 razy mniej prawdopodobna niż wygrać dwa razy z rzędu 6 w totka…”

    Właśnie oblaliście egzamin za statystyki…
    Nie można do obliczeń urzyć wyłącznie tych konkretnych 4 ludzi, tylko należy wliczyć cały krąg ludzi związanych w jakikolwiek sposób ze sprawą. Ktokoliwek z osób bliżej lub dalej związanych ze sprawą popełnił by samobójstwo, to automatycznie już po fakcie byłby jednym z tych czterech. Dlatego baza do obliczenia prawdopodobieństwa jest kilka rzędów większa. Wciąż prawdopodobieństwo będzie niskie, wystarczająco niskie by zajęły się tym kompetentne instytucje, ale nie będzie oszołomsko niskie – “50 razy mnijesze niż wygranie dwa razy z rzędu 6 w totolotka”.
    .
    Właśnie takie oszołomskie obliczenia, argumenty, czy dowody, powodują że zamiast poważnie przyjrzeć się sprawie, wykształceni ludzie odwracają się od nich na pięcie.
    Powtarzam – wystarczy by prawdopodobieństwo w kilku przypadkach było o połowę wyższe niż teoretyczne, aby zapaliła się czerwona lampka. W USA może to być nawet traktowane jako dowód w sądzie. Ale obliczenia muszą być poprawne.
    Proponuję policzyć jeszcze raz. Krąg znajomych i związanych za sprawą załóżcie. Statystyka na to pozwala…

  3. marek pisze:

    wladza na krwi i pocie niewolnikow stoj

  4. JamJestSceptyk pisze:

    “opóźnianie o parę dni działań, z uwagi na weekend, potraktować należy jako niedorzeczność”
    Nie zgadzam się, należy to potraktować jako CELOWE zacieranie śladów.

  5. Kamil pisze:

    Tak z innej beczki. Artykuł, mimo że ciekawy, wydaje się śpiewać “o jaki jestem rozpieprzony rozpieprzony…!”.
    Brakuje mi trochę wizualnego dopieszczenia artykułów na 3 obiegu. A wbrew pozorom to istotna sprawa.

  6. kanton pisze:

    Wydaje mi się że opracowanie jest poprawne. Coi do szczegółów nie będę się czepiał. Jednak bardzo ważne jest to aby przypominać nieustannie o takich faktach. Proponuje taką ponura zabawę.
    Kto następny popełni samobójstwo. Kerry spotka się z Komorowskim i pewnie przypomni mu co Amerykanie wiedzą na temat podsłuchów telefonicznych.
    I jak się znam na tym , to za niedlugi czas nasza armia będzie się zaopatrywać w sprzęt wojskowy z napisem USA.
    Komorowski się rozchruje na żołądek po powrocie do kraju.
    Oj będzie zadyma…

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz