22072017Nowości:
   |    Rejestracja

Scjentolodzy otwierają europejskie centrum


Kościół scjentologiczny otworzy w Dublinie centralę na Europę. Kościoł Scjentologiczny, uznany przez większość religii oraz rządów za groźną sektę, jest na finiszu prac remontowych budynku po chrześcijańskiej organizacji Victory Christian Fellowship.


image (3)

Europejska siedziba Koscioła Scjentologicznego powstaje w budynku Victory Centre na południowych przedmieściach Dublina, Firhouse. Nieruchomość, na którą składa się ośrodek wspólnotowy oraz kościół została sprzedana za sześć mln nabywcy, którego danych nie ujawniono, w ubiegłym roku. Sprawa wyszła szybko jednak na jaw – całość nabył Kościół Scjentologiczny w USA.

– Jestem pewien, że scjentolodzy wprowadzają się do Firhouse. To dla nas duże rozczarowanie. Nie ze względu na to, kto przejmuje budynek, lecz jako strata szansy dla lokalnej społeczności – mówi mediom Brian Lawlor, lokalny radny. – Nieruchomość ta z powodzeniem mogła zostać zaadaptowana na szkołę. W okolicy jest duże zapotrzebowanie na nowe placówki oświatowe. Staraliśmy się o ten budynek, ale Ministerstwo Edukacji się nie zgodziło. A teraz ma go Kościół scjentologiczny. To bardzo krótkowzroczna decyzja.

Obecnie jedyna międzynarodowa baza kościoła mieści się w Los Angeles. Dublińskie centrum mieści szereg dużych pomieszczeń oraz pomieszczenie modlitewne zdolne pomieścić 1,2 tys. osób. Na miejscu trwają prace remontowe, robotnicy odmawiają jednak udzielania informacji na temat nowego właściciela.

Kościół scjentologiczny już działa w Dublinie w dwóch małych lokalach w centrum miasta. W ubiegłym roku powołał on nowe biuro przy Merrion Square. Według strony internetowej, ma ono wspierać potrzebujących pomocy duchowej oraz pomagać w wychodzeniu np. z uzależnień i bezdomności. Sekta działa również – mimo zakazów – w innych krajach europejskich. I choć nie założą w Polsce przyczółka w postaci kościoła, lub związku wyznaniowego (nie otrzymaliby pozwolenia), chowają się za formą zarejestrowanych oficjalnie stowarzyszeń.

Spoglądanie na Polskę

Dlaczego przez większość państw europejskich są uznawani za niebezpieczną sektę, skoro formalnie obiecują jedynie i wyłącznie uwalnianie od nałogów, uzależnień i depresji. Odbywa się ono bowiem kosztem solidnego prania mózgu z wykorzystaniem nowoczesnej technologii. Oraz – to już później – kosztem prania portfela. Nie mniej solidnego.

Warto zauważyć, że Scjentolodzy skuteczność w leczeniu depresji oraz uzależnień i nałogów mają bardzo wysoką. Każdy, kto przeszedł leczenie scjentologiczne przyznaje dzisiaj, że nie ma dawnych kłopotów. Ale najczęściej dodaje również, że jest członkiem kościoła, albo przynajmniej takim członkiem się czuje.

Swoje inauguracyjne pięć minut w Polsce scjentolodzy mieli w 2006 roku, zaznaczając obecność kościoła żółtym namiotem rozstawionym na jednym z warszawskich rond w centrum miasta. Rozdawali ulotki i książki. Gdzieniegdzie przebłyskiwał ich charakterystyczny krzyż – taki sam, jak krzyż kościołów chrześcijańskich, z wpisaną weń różą wiatrów. Obiecywali to, co obiecuje większość religii – spokój, szczęście (jeszcze za życia, długiego – o czym warto pamiętać) i zbawienie. Oraz dostęp do wiedzy, która z wielu powodów jest dzisiaj na cenzurowanym, chociaż oni – scjentolodzy robią wszystko, żeby ją upowszechnić i zanieść przeciętnym ludziom. Większość z tych, którym uda się otworzyć oczy zostaną scjentologami – tylko do końca tego roku ma być ich w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. A, jak zapewniają członkowie kościoła, jest już kilka tysięcy, co niestety – z powodu nie uznania tej religii za oficjalną – nie jest do sprawdzenia bez pozostania scjentologiem i przejścia przynajmniej kilku szczebli kariery.

Bezspornie symbolika scjentologów – ów krzyż – ułatwia im pozyskiwanie nowych wyznawców, szczególnie wśród ludzi młodych. Duży procent z nich zostaje w kościele, choć ten z chrześcijaństwem ma niewiele wspólnego.

Nawet sam początek kościoła nie jest do końca jasny. Oficjalnie mówi się, że został on założony przez Rona Hubbarda, pisarza science fiction i na początku miał być niczym więcej, niż alternatywą dla psychologii. Jeszcze w latach 50 ub. wieku Hubbard zaczął nazywać swoje nauki stosowaną filozofią religijną.

Niektóre źródła podają jednak, że prawdziwa scjentologia jest efektem pewnej umowy między trzema najbardziej poczytnymi amerykańskimi pisarzami SF. Chodzi o Philipa K. Dicka, Philipa Jose Farmera oraz Roberta Heinleina. Wszyscy trzej pisali powieści, które sięgały głęboko w sfery religijne. Mieszając religię z technologią i kosmitami tworzyli imponujące dzieła, wielokrotnie nagradzane i doskonale sprzedające się. Scjentologia, jako religia, sprawia wrażenie idei żywcem wyciętej z ich powieści.

Stres miliardów lat

Scjentolodzy określają się jako religijna organizacja non-profit, poświęcona propagowaniu rozwoju ducha ludzkiego oraz programom doradztwa i rehabilitacji. Wielu członków tej organizacji twierdzi, że nauki Hubbarda (zwane w terminologii scjentologicznej „technologią”) uwolniły ich od wielu problemów i chorób. Bywały również przypadki radzenia sobie z kłopotami wynikającymi z kontaktów ze światem zewnętrznym.Church_of_Scientology_building_in_Los_Angeles_Fountain_Avenue

Jak deklarują wierni kościoła scjentologicznego, ich wierzenia składają się z szeregu coraz bardziej zaawansowanych poziomów wiedzy ezoterycznej. Opisuje się to jako droga w górę „Mostu Całkowitej Wolności” lub po prostu „Mostu”. Wierzą oni, że każda osoba jest nieśmiertelną istotą duchową (określaną jako thetan), która posiada ciało i umysł. Każdy thetan (czyli każdy z nas) przeżył już wiele żyć i żyć będzie ponownie po śmierci ciała. Wierzą również, że wszyscy z natury jesteśmy dobrzy, choć nasza natura bywa skażona przez chwile cierpienia. – Prawdziwe jest to, co jest prawdziwe dla ciebie – mówią. – A nasza prawdziwa nauka ma pomóc światu na wielką skalę z takimi problemami, jak narkotyki, przestępczość, analfabetyzm, czy prawa człowieka.

Ostatecznym celem teologi scjentologicznej jest przywrócenie duszy do jej naturalnego stanu całkowitej wolności, który da jej kontrolę nad materią, energią, czasem, przestrzenią, myślami, formą i życiem. Ten stan zwany jest Operującym Thetanem, inaczej OT. Wypaczenia ludzkiego umysłu są – według kościoła – zakamuflowanymi nieświadomymi wspomnieniami traumatycznych przeżyć i wyrzutów sumienia, ale nie z obecnego życia tylko ze wszystkich żyć w ciągu ostatnich kilku miliardów lat. Co więcej, niektóre z tych traum zostały celowo wszczepione w formie implantów przez… dyktatury pozaziemskie w celu kontroli nad jednostkami. Doktryna scjentologii zawiera w sobie wiele wierzeń w cywilizacje pozaziemskie i obce interwencje na Ziemi, opisywanych łącznie przez pierwszą głowę kościoła – Hubbarda – jako space opera.

Zmiana nadejdzie. Również w Polsce…

Dalej jest jeszcze dziwniej, bo odwrócenie większości traum i procesów jest możliwe wyłącznie poprzez przeprowadzenie szeregu scjentologicznych procesów, podczas których pragnący osiągnąć wyższy poziom wyznawca przechodzi pranie mózgu. Musi je przejść bowiem tylko w ten sposób uwolni się od Xenu, galaktycznego tyrana, który rządził (i rządzi do dzisiaj – jak przekonują scjentologowie) 36 planetami oraz uwięził istoty uznane przez siebie za populację nadmiarową, załadował na samoloty kosmiczne i przewiózł na miejsce zagłady, planetę Teegeeack, czyli naszą Ziemię. Ta cała przymusowa migracja miała się odbyć 75 mln lat temu i tylko część thetan przeżyła, bowiem większość – zamrożona w statkach kosmicznych – została unicestwiona przy pomocy bomb wodorowych. Wierni kościoła nie potrafią odpowiedzieć, dlaczego Xenu transportował owe dusze w statkach kosmicznych aż na Ziemię, zamiast pozbyć się problemu gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Widać miał powód.

Te zaś, które przeżyły były indoktrynowane – Xenu okłamywał je, że stwórcą Wszechświata i ich samych jest Jezus, Bóg i Diabeł w jednej osobie, czego echem mają być obecne religie. Poddane traumie thetany wniknęły do ludzkich ciał, zmieniając je w pasożyty duchowe zwane thetanami cielesnymi, których pozbyć się można jedynie przy pomocy zaawansowanych technik scjentologicznych – nie są one tanie, bo jedna sesja zamyka się w kwocie 80 tys. dolarów. Sam Xenu zaś jest uwięziony wewnątrz góry przez pole siłowe, zasilane przez wieczną baterię, i żyje po dziś dzień.

Najwyższy stopień wtajemniczenia w kościele oznacza poznanie ukrytej Prawdy o naturze wszechświata. I choć poznało ją już wielu scjentologów, żaden nie chciał się nią podzielić z innymi. Z wielu powodów – po pierwsze to wiedza, której nieprzygotowani i nieprzeszkoleni ludzie znać nie powinni. Po drugie – dojście do etapu poznania Prawdy Absolutnej to szereg scjentologicznych kursów, których łączny koszt może osiągnąć i pół miliona dolarów.

To pranie mózgu i przejmowanie majątków członków kościoła (co zwykle jest sprzeczne z wolą rodzin członków kościoła) spowodowało, że w większości krajów świata religia ta jest uznana za niebezpieczną.

W Niemczech nad scjentologami pochylił się nawet Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, uznając że kościół nie tylko zarabia na swojej wierze, ale także planuje na dłużej zagościć w polityce. A cele kościoła musiałyby być wówczas sprzeczne z Konsytucją. We Francji Kościół Scjentologii został uznany za organizację przestępczą a jego francuski przywódca Alain Rosenberg został skazany na karę pozbawienia wolności.

Wiara w kosmitów, transfery duszy i osobowości oraz 75 mln historię dusz zesłanych na Ziemię przez złego cesarza, który dzisiaj drzemie w wulkanie może wydawać się dziwna. Jednak wyznaje ją ponad 10 milionów ludzi na Ziemi. Wśród nich Tom Cruise, hollywodzki aktor. Sympatykami kościoła są zaś aktor Dustin Hoffman, reżyser Oliver Stone, pisarz Mario Puzo oraz dziennikarz telewizyjny Larry King – wszyscy oni wielokrotnie występowali w obronie scjentologów.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

306971