20012018Nowości:
   |    Rejestracja

Samookaleczenie Szydłem


….ki diabeł zabrał się za podszeptywanie Jarosławowi Kaczyńskiemu – nie wiadomo. Od poważnego polityka, prezesa partii rządzącej, cieszącej się znacznym poparciem społecznym można by chyba wymagać by posiadał i używał pamięci obszerniejszej od tej w jaką wyposażyła natura złotą rybkę.


Czy naprawdę konieczne jest przypominać prezesowi Kaczyńskiemu rok 2007? Przypominać jak miał stabilną pozycję w Sejmie, władzę, brata w Belwederze? Koalicjantów z których jeden był bodaj najwartościowszym politykiem III RP, a drugi – choć ostatecznie okazał się kanalią – to w tamtym rozdaniu byłby, choćby z uwagi na swą mikrą siłę polityczną – byłby, za cenę uczestniczenia w słodkim torcie władzy, a – nie mając innej korzystniejszej alternatywy – lojalny.

To wszystko miał prezes Kaczyński – a jednak zamiast korzystać z układu sił i skupić się na naprawie Rzeczypospolitej – wdał się w gry polityczno-personalne, szukanie i generowanie haków na koalicjantów. Zniszczył koalicję, stracił władzę – a w dłuższej perspektywie doprowadził w sposób pośredni do tragedii smoleńskiej – bo to przez polityczne gierki i polityczny poker Jarosława – Lech został w Pałacu Prezydenckim sam – otoczony całkowicie i jednoznacznie wrogim środowiskiem politycznym i w kraju i poza granicami – posiadającym do tego wszelkie wynikające z faktu sprawowania władzy środki i możliwości działań prawnych i bezprawnych wobec Prezydenta. Efekty można obejrzeć w trumnach po ekshumacjach, co to je nam neobolszewia w Moskwie, Smoleńsku i czort jeden wie gdzie jeszcze, wyszykowała.

Więc – ponownie wdając się w gierki polityczne we własnym obozie – warto by o tym, Prezesie Kaczyński, pamiętać. Znów ma Pan pełnię władzy, lojalną i dość, mimo wszystko, sprawną ekipę wokół siebie. Znów może Pan skupić się na naprawie Rzeczypospolitej. Ma Pan Prezes na czele rządu Panią Premier cieszącą się wielkim poparciem społecznym w Polsce, ale i znacznym poważaniem za granicami. Rząd jest o krok od fundamentalnej dla dalszego procesu naprawy Państwa reformy sądownictwa – o krok, bo wydaje się że tymczasem przynajmniej prezydent Duda został spacyfikowany.

I w takim momencie zabierać się za zmianę premiera? Po co? Po jaki ch…? – chciałoby się zapytać, ale – przez wzgląd na damy – sformułujemy to oględniej: Po jaką cholerę, Panie Prezesie… Kochany? Stęsknił się Pan Prezes za kłopotami? Nie ma Pan z kim przegrać? Panie Prezesie? Jest Pan pewien?

Osobne kilka zdań należy się kandydatowi na nowego premiera -Mateuszowi Morawieckiemu. Skąd takie zaufanie? Pan Morawiecki oprócz uszczelnienia podatków dał się poznać w zasadzie wyłącznie jako wizjoner chętnie dzielący się swoimi przezroczami z otoczeniem – jednak prócz deklaracji nie za wiele z jego wizji wynika. Przecież w realnym świecie pan Morawiecki głównie poszerza penetrację Polski przez obcy kapitał. Sprowadza kolejne międzynarodowe firmy by te korzystając z taniej siły roboczej otwierały w Polsce swoje montownie. Takie są fakty – oprócz tego są tylko opowieści.

Warto też się przyjrzeć karierze Mateusza Morawieckiego PRZED wejściem do rządu. Pamiętacie Państwo Kornela Morawieckiego, niezłomnego opozycjonistę? Niech ktoś wreszcie wyjaśni, jak to jest, że syn tak nieprzejednanego wroga systemu robi tak oszałamiającą karierę w branży i środowisku o których doskonale wiadomo, że jest jak mało które inne zinfiltrowane i opanowane przez – ludzi owego systemu z silnym wskazaniem na wojsko, policję i służby specjalne. A Mateuszek wchodzi w to środowisko jak do siebie – niemal jak swego czasu młody Jaś Kulczyk…

Nie jest znana żadna siła polityczna wspierająca ewentualną kandydaturę Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera. To może stoi za nim jakaś NIEZNANA siła polityczna. Nieznana ogółowi obywateli. Aż chciałoby się zapytać Prezesa: jaka to siła, Panie Prezesie? Prosimy podzielić się swoją wiedzą z Suwerenem – wszak któż inny jak Suweren ma większe prawo zapytać – i uzyskać rzetelną odpowiedź.

Aż się ręce same składają do oklasków… z zachwytu nad talentami młodego bankowca. Może jednak zamiast klaskać (pamiętajmy, że głośne oklaski jak mało co ogłuszają) warto by raczej pomyśleć.

Rekonstrukcja rządu jest konieczna – ale w innych miejscach. Jak by mnie kto spytał, to bym powiedział tak: po pierwsze wyciąć w pień Rydzyka – czyli Macierewicz i Szyszko WON! Natychmiast!

Reszta może zostać. Są lepsi i gorsi, ale każdy z nich się uczy i wydają się kierować dobrymi intencjami. Więc warto dać im szansę kontynuacji.

Panu Prezesowi dobra rada: jest Pan coraz starszy i przed Panem coraz mniej szans na zrobienie dla Polski i pamięci swojego Brata czegoś dobrego DO KOŃCA – być może ta jest właśnie ostatnia szansa. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością – następnej szansy Pan nie dostanie.

Więc jeżeli ją Pan znów roztrwoni – nie będzie usprawiedliwienia. Zostawić Panią Premier na stanowisku – i dać Jej większe plenipotencje wobec podwładnych – oto co trzeba zrobić.

Wywalić Macierewicza i Szyszkę  – niech sobie zabiorą swój elektorat. Jeżeli PIS nie sprzeniewierzy się swojej misji, nie okaże się skrytym architektem Judeopolonii – do czasu wyborów odzyska ten elektorat dwa razy.

Otorbić i pilnować prezydenta, by znów nie próbował szkodzić – i przy pierwszej okazji wymienić go na Ziobrę (o ile ten czegoś nie spieprzy w reformie wymiaru sprawiedliwości).

Żeby się nie skończyło jak w tytule tego felietonu.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

312242