29042017Nowości:
   |    Rejestracja

Sądowa przegrana ze słoneczną pocztą w tle …


 Nie wierzyłem tak do końca w te tytuły prasowe, ale też nie wierzyłem w zapewnienia Polskiej Grupy Pocztowej S.A. w Warszawie że wszystko sprawnie działa że jest okej, a ostrą jej krytyka to zemsta za nowoczesność. Znajomi przekonywali mnie że właśnie tak kształtować się powinien rynek, że monopoliści powinni być z niego wypierani, etc. Ale […]


 Nie wierzyłem tak do końca w te tytuły prasowe, ale też nie wierzyłem w zapewnienia Polskiej Grupy Pocztowej S.A. w Warszawie że wszystko sprawnie działa że jest okej, a ostrą jej krytyka to zemsta za nowoczesność. Znajomi przekonywali mnie że właśnie tak kształtować się powinien rynek, że monopoliści powinni być z niego wypierani, etc.

Ale jak zawsze w swoim życiu musiałem się otrzeć o tzw. konkurencję wolnorynkową. Otrzeć się o fatalnie działającą firmę PGP SA która to wygrała przetarg na dostarczanie przesyłek sądowych, której fatalne działanie przesądzić może o moich losach jako uczestnika postępowania sądowego.

Korespondencja sądowa na śmietniku”

Listonosze In Post nie dostarczają adresatom ważnych …”

Korespondencja sądowa doręczona prosto ze… sklepu rybnego! …”

SAMSUNG

Wrzucone dnia 12 lutego br. do skrzynki awizo zobowiązywało mnie do podjęcia przesyłki sądowej do dnia 27 lutego 2014 r. w punkcie wskazanym na druku. Punktem ten był kiosk oddalony od miejsca „wrzutki” o kilka kilometrów. Karnie stanąłem w kolejce jak inni odbiorcy poczty, obserwując zmagania ajenta In Postu nieudacznie wyszukującego kolejne listy.

W kolejce wyczuwalne było lekkie zdenerwowanie gdyż ajent miał duże problemy z odnajdywaniem przesyłek, …

Dane z awiza nie zawsze pokrywały się z danymi na przesyłce. Natomiast numer nadawczy był dla pana czarną magi. Nie umiał „na piechotę” porównać wielocyfrowego kodu, naklejonego na przesyłkę z naklejonym na awizo. Nie miał czytnika, wykonywał tę czynność „na piechotę”

Ta nerwowość agenta przeniosła się na mnie, dlatego też spytałem czy mnie ma kogoś do pomocy aby usprawnić obsługę. Pan pełnym nienawiści wzrokiem odwarknął że „nie”. Odłożył moje awizo na bok i rozpoczął przyjmowanie towaru do kiosku. Liczył papierosy, bilety, … jakieś batony.

Mój dowód osobisty leżał na ladzie raz z drukiem wzywającym mnie o odbioru listu. Kolejkowicze za mną z zainteresowaniem czytali co jest na nich napisane.

Na moja uwagę zwróconą panu za ladą że dane wpisane w dowód osobisty oraz adres widniejący na awizie są prawem chronione, opowiedział że działa on zgodnie z ustawą z dnia 23 listopada 2012 r. Prawo pocztowe, a inne prawa, takie jak choćby Ustawa o ochronie danych osobowych, jego jako ajenta punktu odbioru korespondencji ( POK – tak się nazywa ta „poczta” ) nie dotyczy. Prócz tego próbował mi wmówić, że jako „osoba prywatna nie musi stosować się do skazanych przeze mnie przepisów.

Wqrwił mnie tym strasznie, … , ale … 

Proszę więc faceta o jakikolwiek dokument potwierdzający że on to on, …

Że to jego firma In Post upoważniła do grzebania w cudzej korespondencji, …, lecz prócz złowrogiego warknięcia że „nie musi”, zabrał moje awizo i zniknął za drzwiami.

Kolejkowicze jak jeden stanęli za mną. Że bajzel, że daleko, że to nie pierwszy raz, … Że na poczcie to był porządek, listonosz przynosił, …

Wrócił ajent. Spod lady wyjął zeszyt, coś sprawdził. Powtórnie zniknął za drzwiami na kolejne dwadzieścia minut.

Pól godzinna nieobecność w lokalu InPostciarza spotęgował oburzenie klientów. Że długo, że nieprofesjonalnie, że do kitu, … ale dlaczego bez ewidencji, … itd.

Wreszcie wrócił za ladę, położył na niej awizo i oświadczył – „brak przesyłki pośród awizowanych w moim punkcie, … nie mam jej u siebie”.

Próbowałem co nieco wyjaśnić – „Jak to nie ma? Proszę raz jeszcze sprawdzić. Wyrażenie jest napisane że dwunastego lutego przesyłka została zdeponowana u pana” . Co teraz, jaka dalsza procedura? Gzie reklamować?.

InPostciarz jednym zdaniem odwarknął – „nie wiem”.

Udało mi się jednak przy pomocy pozostałych klientów Polskiej Grupy Pocztowej zmusić ajenta do pisemnego potwierdzenia że w oznaczonym czasie w Punkcie Odbioru Korespondencji Polskiej Grupy Pocztowej SA, przesyłki do mnie nie ma, oraz ustną obietnicę że w ciągu najbliższego czasu odszuka zaginiony list. Obietnicy jak się okazało na wyrost.

PGP

Wobec nie pojęcia przez ajenta żadnych działań, próbowałem już na własną rękę, ale bezskutecznie interweniować w Polskiej Grupie Pocztowej S.A. w Warszawie. Zażądałem odnalezienia w/w listu jako przesyłki procesowej, obarczonej terminami prawem przepisanych, pisemnego potwierdzenia zaistniałego faktu zaginięcia przesyłki, oraz szczegółowej informacji jak do tego łamiącego prawo zdarzenia doszło. Tym bardziej że na stronie internetowej PGP widnieje ona jako „dostarczona do Punktu Odbioru Korespondencji (w którym jej nie ma) i jest dwukrotnie awizowana.  

Nie odpowiedzieli na pisemną reklamację, nie przyjmują też telefonicznych zgłoszeń. Termin obioru przesyłki mija jutro, a listu w dalszym ciągu nie ma.

Przecież termin zawarty w zaginionym piśmie może przesądzić o moich losach jako uczestnika postępiania którego przesyłka dotyczy, a o którym to nie mam żadnej wiedzy.

Napisane przez:


Moje działania dziennikarskie poświęcone są ludzkim sprawom w myśl zasady - "razem z Wami, wspólnie dla Was", oparte na dewizie - "jeśli uważasz, że zrobiłeś już wszystko, znaczy to - że masz wiele spraw do załatwienia". Mam tez wspaniałą Rodzinę, oraz sprawdzonych przyjaciół

loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 11 dla artykułu "Sądowa przegrana ze słoneczną pocztą w tle …"

  1. Robert pisze:

    Za kazdym razem na poczcie mam jakies problemy. Takich artykulow mogl bym o tym napisac ze 20. Dzis wycyckali mnie na jakies 3 zl, a probowali, jak zwykle, na wiecej… Ciekawe dlaczego ludzie wola wysylac prywatnymi firmami zamiast poczta…

    Oczywiscie – nasuwa sie pytanie: po co panstwowa poczta, skoro nawet sad wybiera prywatnych doreczycieli…

    • Agnieszka pisze:

      hm… to po coś Pan na pocztę lazł?! nie trzeba było skoro tam cyckją. jest wolny rynek przecież……

      powodzenia!

      • Robert pisze:

        A co to ma do rzeczy ? Jak jest wolny rynek to wolno naciagac, oszukiwac i jeszcze walic oszczerstwami w innych ?

        Nie ma wolnego rynku, bo nie wszystkie uslugi pocztowe sa uwolnione, z tego co mi wiadomo… A nawet gdyby byl, to poczta przez jakis czas bedzie miala pozycje monopolistyczna.

  2. strażnik gaju pisze:

    Słonawski ajent In-Postu ma twój list i to nie on musi się przed tobą legitymo9wać, to Ty musisz się wylegitymować by ten list otrzymać, na podstawie czyjego upoważnienia chciałeś kontrolować jego uprawnienie do prowadzenia placówki pocztowej

    • Andrzej Slonawski Andrzej Slonawski pisze:

      „(…) ajent In-Postu ma twój list i to nie on musi się przed tobą legitymować, to Ty musisz się wylegitymować by ten list otrzymać, na podstawie czyjego upoważnienia chciałeś kontrolować jego uprawnienie do prowadzenia placówki pocztowej” – no właśnie że nie ma. W tym problem. A na jakiej podstawie żądałem okazania jego uprawnień? Na każde żądanie klienta ma jednak taki obowiązek, a to wynika z przepisów prawa. Ajent musi mieć czytelny identyfikator ze zdjęciem. Bez niego jest on zwykłym sprzedawcą.

  3. kanton pisze:

    W urzędach polskich z każdego kąta wyziera beznadziejność. Nikt na niczym nie panuje :-(.

  4. manekin pisze:

    Mnie najbardziej podobało się niedawno na poczcie (PP):
    – czy chce pani aby pieniądze dotarcły na jutro?
    – tak
    – 3 zł proszę
    – czy chce pan aby pieniądze dotarły na jutro?
    – tak
    -3 zł dopłaty
    – ….
    Stałem raptem chwilę nadając polecony a taki dialog usłyszałem ze trzy razy. Myślałem, że chodzi o przelewy (prywatne) – choć kto dziś wysyła bliskim pieniądze na PP? Jakoś nie dociekałem zaaferowany swoimi sprawami. Wyjaśniło się gdy żona poinformowała mnie zdziwiona, że pracownik poczty nachalnie (strzelał miny w odpowiedzi) chciał 3 zł przy płaceniu zaległego (dużo) rachunku telefonicznego. A więc to tak! Wysyłając przelew z r.bankowego jest on zazwyczaj najdalej na drugi dzień na koncie odbiorcy. A tu się robi łaskę – za brak przetrzymania pieniędzy należy zapłacić 3 zł! To chyba petent powinien dostać odsetki a nie dopłacać. Ludzie często mają niezapłacone rachunki i siekierę nad głową – bo przyjdą i wyłączą prąd. No to się kręci.

    • roman pisze:

      do godziny 14.00 pieniądze są w tym samym dniu na koncie po godz 14 na drugi dzień … to nie jest bank !!! jak nie znasz usług to się nie wypowiadaj , jak coś nie pasi to wybierz kogoś innego za 3 złote albo taniej , masz wolny rynek … ale zawsze tradycją było narzekanie na pocztę więc trzeba się tego trzymać .

    • Robert pisze:

      Tak samo jest ze wszystkim. Ciesz sie, ze informowali o doplacie…

  5. roman pisze:

    i nie trzy złote dopłaty tylko 0.50 … , miska ryżu jest droższa

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

171603