26092017Nowości:
   |    Rejestracja

Sąd Najwyższy – przyczajony tygrys, ukryty słoń


Należę, podobnie jak zdecydowana większość osób piszących na tym portalu, do osób sędziosceptycznych. Dlatego jestem zdania, ze cała ta sejmowa zadyma bez względu na rozwiązanie (łatwe do przewidzenia – PiS po kilku dniach spazmów totalitarnej opozycji i tak zrobi swoje) dla zwykłego Polaka jest bez znaczenia, jeśli za nią nie nastąpi zmiana prawa umożliwiająca likwidację skutków wymierzanej od wielu lat niesprawiedliwości.


tiger-655593_960_720Jak na razie reforma polskiej Temidy sprowadza się do dylematu sformułowanego ponad dwa tysiące lat temu przez buddyjskiego mędrca – lepiej być zagryzionym przez tygrysa czy też zadeptanym przez słonia?

 

Publiczność zaangażowana po stronie totalitarnej opozycji zatraciła tymczasem resztki zdrowego rozsądku.

 

Bo tak naprawdę podsuwają PiS-owi koronny argument za słusznością poddania sędziów realnej kontroli.

 

Przypomnijmy nie tak dawno wygłoszone słowa sędzi Ireny Kamińskiej z NSA:

 

 

Sędziowie to nadzwyczajna kasta ludzi.

 

Tymczasem okazuje się, że jeśli sędziom ograniczy się do tej pory wyłączne prawo do wybierania sędziów, a prezesami sądów będą osoby mianowane na to stanowisko przez Ministra Sprawiedliwości zaraz do głosu dorwą się łotry i kanalie, gotowi na całkowitą współpracę z władzą wykonawczą bez względu na uwarunkowania prawne.

 

Tylko tak można rozumieć słowa pochodzące z manifestu byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego:

 

„Dyskrecjonalna władza ministra sprawiedliwości w obsadzaniu stanowisk prezesów sądów powszechnych da władzy wykonawczej stały instrument do wkraczania w sferę niezawisłości sędziowskiej przez stworzenie korpusu gotowych na polityczne posłuszeństwo sędziów funkcyjnych.”

 

Czyli w nadzwyczajnej kaście są ludzie, którzy gotowi są na kolaborację z rządem.

 

Jeśli tak jest w istocie (a jest – vide sędzia Milewski) to tym bardziej należy obawiać się, że istnieje także grupa gotowa na współpracę dla pieniędzy.

 

Obojętnie z kim, bo to przecież jedynie kwestia ceny.

 

Zdaniem byłego szefa Trybunału Konstytucyjnego mgr Jerzego Stępnia:

 

– Dla zwykłego obywatela to oznacza, że przychodzi do sądu i nie wie, kto wydaje ten wyrok. Czy ten sędzia, który prowadzi sprawę, czy jakiś jego nadzorca, być może polityk, od którego istnienie tego sędziego w sądzie jest uzależnione.

 

 

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/projekt-zmian-w-sadzie-najwyzszym-relacja-na-zywo,756519.html

 

W zasadzie trafił. Z tym, że niekoniecznie za wyrokiem stoi jakiś polityk. Pamiętamy przecież, że sprawy reprywatyzacyjne przebiegały wyjątkowo sprawnie. Tak samo było na prowincji – rekord, prawdopodobnie nie pobity, należy do sędzi Domiceli Gawlińskiej – Kowalczyk (obecnie wydział cywilny Sądu Okręgowego w Gliwicach), która w ciągu 3 dni (i to licząc od wpływu pozwu do sądu!) wydała nakaz zapłaty kwoty 200.000,- zł. Beneficjentem była osoba pochodząca z rodziny gliwickiego gangstera.

 

http://3obieg.pl/criminal-tango

 

Prawda, że tak powinno być również w innych sprawach?

 

 

Sąd zatem może, ale najwidoczniej ktoś sypie piasek w tryby wymiaru sprawiedliwości w sprawach, za którymi nikt nie czai się w cieniu.

A może czai, a wtedy przewlekłość postępowania powoduje, że wyrok można zawiesić w ramkach na ścianie – dłużnik już dawno wyzbył się majątku.

 

Zwykły obywatel właśnie teraz nie wie, kto stoi po drugiej stronie, ukryty za sędziowską togą.

 

Pisanie apelacji, skarg do rzeczników dyscyplinarnych nic nie daje – za to czasem kończy się ukaraniem upierdliwego petenta ….grzywną za obrazę sądu!

 

Tak więc utworzenie specwydziału dyscyplinarnego dla prawników gros ludzi wita z radością.

 

Ale ta reforma nie zmienia smutnego stanu rzeczy.

 

Dalej jesteśmy, obywatele RP (nie mylić z putinowską jaczejką niejakiego Pawła Kasprzaka), skazani na samowolę lokalnych bogów i bogiń.

 

A przecież Bóg  wysoko, a do Ziobry też trudno się dostać.

 

Tylko taka reforma, która „kaście nadzwyczajnych ludzi” również „łotrom i kanaliom” odbierze możliwość orzekania o winie może dawać gwarancję sprawiedliwego wyroku również najmniejszym, których nie stać nawet na adwokata z urzędu. Gwarancję na teraz i na przyszłość bez względu na to, jaka będzie władza.

 

Inaczej na dole nic się nie zmieni.

 

Wymiar sprawiedliwości obecnie jest ograniczony praktycznie do wąskiej grupy zawodowców, na dodatek wyposażonych w atrybut bezkarności zwyczajowo zwany immunitetem. Nie dziwmy się, że co poniektórym odbiło.

 

Stare przysłowie przedsiębiorców mówi, że od ministra finansów ważniejszy dla obywatela jest naczelnik jego urzędu skarbowego.

elephant-670645_960_720

Dla obywatela najważniejszy jest sędzia w rejonówce. Właśnie jego nadęta często do granic śmieszności „boskość” powoduje zły obrazcałego wymiaru sprawiedliwości.

 

Reforma nie może dotyczyć jedynie Warszawy.

 

 

19.07 2017

 

 

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

307059