22072017Nowości:
   |    Rejestracja

RÓŻA ZMIENIONA W HIENĘ


RÓŻA ZMIENIONA W HIENĘ – HERBU PLATER

Zjawisko paranormalne – Poltergeist – złośliwa bezcielesna moc mająca dokonywać zniszczeń wokół określonej osoby, osób,  w określonym miejscu.


Zachodzi tu dodatkowe zjawisko paranormalne – róża zamiast pachnieć, śmierdziała i to nie z grządki, a z telewizora „Bez Retuszu” w programie red. Michała Adamczyka w niedzielę 25 czerwca 2017 roku.

 

AMBER GOLD TO LIPA, CZY RÓŻA THUN TO *IPA?

 

Prowadzący program „Bez Retuszu” zaprosił do studia w tym dniu m.in. europosłankę  PO Różę Marię Gräfin von Thun und Hohenstein, herbu Plater.

Róża Thun z domu Woźniakowska, właśc. Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein[a] (ur. 13 kwietnia 1954 w Krakowie) – polska działaczka organizacji pozarządowych, publicystka; była szefowa Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, posłanka do Parlamentu Europejskiego VII i VIII kadencji.

Prawnuczka Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Córka hrabianki Marii Karoliny Plater-Zyberk z Wabolu herbu Plater i profesora Jacka Woźniakowskiego, inicjatora wydawnictwa „Znak” i byłego prezydenta Krakowa, siostra Henryka Wożniakowskiego dyrektora wydawnictwa „Znak”. Od 1981 r. żona Franza Grafa von Thun und Hohenstein (ur. 1948). Matka trzech córek i syna. Siostra Henryka Woźniakowskiego.

Róża Thun w programie „Bez Retuszu” nie była w stanie podjąć merytorycznej dyskusji. Za to z ogromną pewnością siebie obrażała dobre obyczaje i odnosiła się wyniośle do obecnych w studiu.

Na początku programu powiedziała wytwornie, iż zastawiała się czy przyjść do tych pisiorów, w końcu się zdecydowała. Zabierając głos nie mówiła, lecz po chamsku wrzeszczała, dodatkowo obrażając kogo sie tylko dało. Swoimi wystąpieniami nie merytorycznymi dała pokaz braku elementarza kultury, przemieniając go w zwykłe chamskie zachowanie rodem z targowisk.

Zamiast być naszymi wysłannikami do Europarlamentu i reprezentować polskie interesy, stają się karbowymi Brukseli w „ten kraju”. Przywożą nam światłe wytyczne. Do tej kategorii z pewnością zalicza się pani posłanka. Trudno powiedzieć czy rzeczywiście wierzy w to co mówi czy tylko klepie przekazy dnia, bo takie są partyjne wymogi, ale robi to z taką cyniczną ostentacją i takim niepohamowanym tupetem, że chyba nawet jej polityczni zwolennicy czują zażenowanie.

Nie warto wdawać się jakiekolwiek polemiki z tym, co mówiła w niedzielny wieczór w programie „Bez Retuszu”, bo są to te same wyświechtane platformerskie zagrywki, które stosują wszyscy wysłannicy tego ugrupowania do telewizji. Odzew na hasło Amber Gold to afera Skoku Wołomin. Komisja śledcza to atak na przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, przesłuchanie jego syna to zemsta tej ohydnej komisji z tą całą Wassermann i cała reszta w tym stylu. Dochodzi do tego modne obecnie wśród działaczy PO obrażanie i poniżanie dziennikarzy.

Co jest najbardziej zasmucające, osoba publiczna jaką jest pani europosłanka nie ma za grosz poszanowania dla widza. Bezczelnie przerywa innym rozmówcom, do prowadzącego odnosi się z zupełną nonszalancją i trudno określić z czego wynikającą wyższością. Mamy do czynienia ze zwykłą pyskówką pasującą do słynnych przekupek z bazaru, a nie do kogoś kto reprezentuje Rzeczpospolitą na salonach Europy.

Poza tym, co jest może mało uchwytne, ale jednak emanuje w niektórych spojrzeniach pani posłanki, to zjadliwa nienawiść do tych, którzy ośmielają się mieć inne poglądy. Przecież jest zestaw jedynie słusznych pojęć wypracowanych w Berlinie, czy Paryżu i jak można się nie podporządkować rozkazom możnych Europy. Jaka dyskusja? Unia rozkazuje i tyle. Ja tu przybyłam, jako osoba zdecydowanie mądrzejsza, wręcz oświecona i wszelkie uwagi tubylczej gawiedzi są nie na miejscu.

Pani Róża Thun najwyraźniej jest w tej ekipie, która by miała satysfakcję gdybyśmy zostali ukarani sankcjami albo spotkały nas represje którejkolwiek z instytucji unijnych.

Flagowymi zachowaniami PO jest atakowanie PiS za wszelką cenę. I jest to może jakaś taktyka. Niestety w wykonaniu członków partii opozycyjnej wypada siermiężnie, knajacko i tromtadracko. A europosłanka Thun jest w czołówce tych, którzy uważają, że brak argumentów wystarczy zastąpić epitetami wyrażanymi z butną miną i ludzie to kupią.

Niestety nie kupią. Odbiorca oczekuje jednak od gościa w telewizji minimalnej kultury, a przede wszystkim mądrości. W przypadku wystąpienia Róży Thun w „Bez Retuszu”, ani tego, ani tego nie było. Widziałem na twarzach publiczności, w większości młodych ludzi, grymasy niechęci, niekiedy śmiechu, ale też i przerażenia.

Niestety takie programy nie mają zupełnie sensu. Zamiast rzeczowego komentarza trzeba się zetknąć z platformerską arogancją.

Telewizja publiczna powinna rozważyć, by dla totalnej opozycji robić osobne programy. Niech ujadają na siebie, bo narażanie porządnych ludzi na kontakt w studiu z takimi indywiduami jest zupełnie niecelowy.

Występy Róży Thun, czy też jej zmiennika w tym programie też europosła, człowieka ohydy Adama Szejnfelda, mają w sobie coś upiornego. Adam Szejnfeld już „wsławił się” malując na swoim profilu potwora z napisem Polska. Ci ludzie niedbający o bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, wygadujący zwykłe głupoty, zadufani w sobie do granic, opływają w luksusy i wiodą na nasz koszt dostatnie życie.

Czy to jest właśnie ten sens Unii Europejskiej?

A przy najbliższych wyborach, warto się lepiej przyglądać kandydatom, by potem nie mieć zwykłego poczucia wstydu i nie zastanawiać się kogo ci ludzie reprezentują.

Każda wypowiedź Róży Marii Gräfin von Thun und Hohenstein skłania nas, żeby zastanowić się nad tym, w jakim świecie i wymiarze żyje. Na antenie TOK FM z całą powagą stwierdziła, że mieszanie uchodźców w zamachy to koszmarny grzech, a słowa pani premier Beaty Szydło w Sejmie to dyrdymały.

Pani premier chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest szefową rządu, że zasiada w Radzie Europejskiej i ma niesamowicie dużo do powiedzenia w UE. Ona mówi o jakichś abstrakcyjnych elitach w UE i Europie, która ma powstawać z kolan, kiedy za chwilę będziemy w wielkiej piątce. Wygląda to tak, jakby nie zdawała sobie sprawy, jaka jest jej funkcja w całej tej organizacji— mówiła Róża Thun.

Stwierdziła, że słowa premier Szydło to czysty populizm zarzucając jej jednocześnie, że uciekała od tematu odwołania ministra Macierewicza, który niszczy polski bezpieczeństwo na świecie

Jej obowiązkiem nie jest jakieś głupie gadanie o powstawaniu z kolan Europy, tylko zadbanie o to, żeby do hot spotów – które sprawdzają, kim są ci ludzie, którzy przyjeżdżają na teren europejski i mają być rozparcelowani do różnych państw – przyjeżdżali Polacy, jako te osoby, te służby, które sprawdzają „who is who”. Zamiast dbać o bezpieczeństwo Polski i Unii Europejskiej, to ona opowiada jakieś dyrdymały, jakbyśmy w ogóle nie byli w UE — rozpaczała Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein.

Ona mówi takim językiem, jakbyśmy byli już w tej chwili poza UE i nawoływała by do jakiegoś ciała obcego, na które nie ma wpływu. Zupełnie, jakby nie wiedziała kim jest, jaką ma funkcję i odpowiedzialność nie tylko za wszystkich Polaków, ale w znacznym stopniu za całą UE — stwierdziła Thun.

 

W całym swoim amoku doszła do wniosku, że nie wolno łączyć zamachów w Europie z uchodźcami.

Mieszanie uchodźców w to wszystko to jest koszmarny grzech. Mówimy tak naprawdę o azylantach, o ludziach, którzy są relokowani z obozów. Jeżeli wziąć wszystkie zamachy, które miały miejsce w krajach unijnych, nigdzie nikt, kto był relokowany nie został namierzony, aby miał jakikolwiek związek z zamachami — zapewniała Róża Thun dodając, że słowa premier były nieprawdopodobne.

Ciągle jesteśmy w UE. Pani premier z urzędu jest jednym z premierów, którzy mają najwięcej do powiedzenia, bo mamy ogromną siłę głosu i tego nie wykorzystuje po to, żeby współrządzić UE. To jest nieprawdopodobne — powiedziała na antenie TOK FM  Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein.

Sprawa Amber Gold według Róży Thun: „O co chodzi komisji i Wassermann? Żeby skompromitować nazwisko Tusk przy okazji kompromitując nas w UE”

Trochę tak jest, że każdy sądzi innych według siebie i tam są jacyś ludzie, którzy uważają, że jeżeli młody człowiek Michał Tusk gdzieś podjął jakąś pracę, to oczywiście ten ojciec o wszystkim wie, skierował go – to jest absurd. Gdyby premier chciał gdzieś skierować swojego syna, to nie na taką posadę. To jest bardzo charakterystycznego dla rządów PiS

— stwierdziła na antenie TOK FM europosłanka PO Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein.

Dodała, że komisja śledcza ds. Amber Gold to farsa, mająca na celu ośmieszyć nazwisko Donalda Tuska, który jest ostatnią osobą broniącą nas w Europie.

Obawiam się, że PiS będzie wybierać sobie takie rodzynki, żeby pasowały mu do całej układanki jaką jest nazwisko Tusk. Co będzie na końcu? Nic z tej komisji nie wyniknie, bo Donald Tusk nie miał z tym nic do czynienia. O co chodzi komisji i Wassermann? Żeby skompromitować nazwisko Tusk przy okazji kompromitując nas w Unii Europejskiej. Donald Tusk cieszy się kolosalnym respektem i poparciem. To nazwisko broni resztek naszego wizerunku w UE, a pani Wassermann szaleje, żeby je skompromitować. Tam nie ma woli, żeby wyjaśnić tę sprawę — podkreśliła Róża Thun.

Odniosła się również do komentarza prezydenta Francji Emmanuela Macrona. W jej opinii Macron jasno zwerbalizował swoje zdanie.

To nastawienie do Polski i Węgier jest odczuwalne od dłuższego czasu. Dopóki nie naprawimy sytuacji z Trybunałem Konstytucyjnym to nie ma o czym mówić. Od tego się wszystko zaczyna i w dalszym ciągu się psuje— powiedziała Thun.

Stwierdziła, że w Polsce mamy tylko jeden porządek, w tym przypadku jest to porządek bezprawny, a porządek prawny sędziowie jeszcze usiłują ratować, ale sytuacja jest dramatyczna. Przytoczyła także wypowiedź sędziego Morawskiego. Jej zdaniem pokazuje to w Europie, co się dzieje z polskim sądownictwem.

Po to mamy chociażby Komisję Wenecką, żeby tego pilnowała w poszczególnych krajach. Polska jej nie słucha. Mamy też traktaty europejskie, na których straży stoi Komisja Europejska, której polski rząd też nie słucha. Skutek jest taki, że nie tylko Macron wyraźnie powiedział o tym supermarkecie i Polska ma i będzie miała coraz trudniejszą sytuację, żeby bronić własnych interesów, żeby wpływać porządnie na prawo europejskie, bo jesteśmy w tej chwili krajem tak zmarginalizowanym, że właściwie nikt z polskim rządem nie chce rozmawiać — histeryzowała Róża Thun, dla mnie Palikot – bis.

Gdzie pani była, kiedy rządziła Platforma Obywatelska, a TVP nie transmitowała przesłuchania prezydenta Bronisława Komorowskiego? –  pytał wczoraj Różę Thun gospodarz programu „Bez Retuszu”. To reakcja na kolejny atak posłanki PO na telewizję publiczną.

Kiedy w ferworze dyskusji, Róża Thun nie dała dojść do głosu gospodarzowi programu Michałowi Adamczykowi, ten zwrócił się do niej słowami: „Halo, halo. Tu ziemia, chciałbym zadać pytanie”. – Bardzo bym się cieszyła, gdyby pan redaktor wylądował na ziemi, podszedł do lustra i popatrzył sobie w twarz.

To by mnie bardzo ucieszyło – odparła posłanka. Dziennikarz nie dał się jednak wyprowadzić z równowagi, ale Róża Thun podjęła kolejną próbę.

Posłanka mówiła o tym, że TVP manipuluje przekazem dotyczącym uchodźców. Nazwała też publicznego nadawcę TVPiS.

– Dlaczego pani obraża telewizję? To jest Telewizja Polska. Może ja pani przypomnę tylko jedną rzecz. Gdzie pani była, kiedy rządziła Platforma Obywatelska, a TVP nie transmitowała przesłuchania prezydenta Bronisława Komorowskiego? Ta informacja w ogóle się nie przebiła. Czy wyobraża sobie pani, że jeśli byłby przesłuchiwany w jakiejkolwiek sprawie prezydent Andrzej Duda, ta informacja by się nie pojawiła? Te informacje były pomijane, ale wcześniej, 2-3 lata temu – odparł Adamczyk.

 

Ostatni występ europosłanki Róży Thun w programie „Bez Retuszu” w TVP, to jak zauważył publicysta Ryszard Makowski „potwierdzenie bezbrzeżnej arogancji i głupoty tzw. elit brukselskich”, i trudno się z nim nie zgodzić.

Głównym tematem programu było przesłuchanie Michała Tuska przed Komisją ds. Amber Gold.

 Europosłanka Platformy Obywatelskiej zrzekła się jednak prawa do możliwości prowadzenia merytorycznej dyskusji i postanowiła skupić się na obrażaniu wszystkich osób, które śmią myśleć, że Donald Tusk mógł być za cokolwiek odpowiedzialny przy aferze Amber Gold. Pani Thun zaczęła od obrażania telewizji, do której przyszła.

Takiego określenia często się używa. Wiele osób dzisiaj do mnie dzwoniło i mówiło mi „nie idź do tego TV PiS, bo to straszna lipa”, a ja mimo wszystko przyszłam do tego lipnego programu, do tej potwornej i lipnej telewizji. Może robię ten sam błąd co młody pan Tusk, bo w tej chwili o nic innego nie chodzi, niż o niszczenie autorytetu – co i tak się nie uda – przewodniczącego Rady Europejskiej. (…) Lipa to jest wiele rzeczy, ale naprawdę lipą jest to, co odstawiacie z tymi atakami na młodego Tuska, że aż w głowie się nie mieści —powiedziała Thun zapytana, czy nie zaskoczyły jej słowa Michała Tuska, który podczas przesłuchania przyznał, że wraz z ojcem Donaldem Tuskiem wiedzieli, że OLT Express to „lipa”.

W ogóle tutaj nie chodzi o Michała Tuska, tylko o przewodniczącego Rady Europejskiej. (…) To jest taka lipa, że to się w głowie nie mieści. Tusk z tą sprawą nie ma nic do czynienia. To jest taka lipa, jak ten program jest lipą —dodała.

Thun próbowała przez cały program dezawuować Komisję ds. Amber Gold, mówiąc o obsesji „otwierania spraw, w których wszyscy zostali już ukarani”.

Cała Komisja, przy super nieuczciwym zachowaniu pani Wassermann, która wyciąga niby jakieś dawanie łapówki, gdzie wiadomo było, że to było nie możliwe, bo człowiek, który miał rzekomo tę łapówkę dawać siedział w więzieniu. Z tego tak samo nic nie wyniknie, jak z tego, że w Smoleńsku był tam niby jakiś wybuch w powietrzu. Robi się to po to, aby ludziom mącić w głowach. To jest niepoważne — tłumaczyła.

Na te słowa Róży Thun zareagował obecny w studio red. Michał Karnowski.

Rozumiem panią poseł. Pani nie jest zainteresowana polską rzeczywistością, bo pani mówi żeby nie mącić ludziom w głowach. Mówi Pani o „jakiś komisjach”, jest pani cudowną parlamentarzystką, która nie jest w ogóle zainteresowana losem tubylczej ludności, której nie należy mącić w głowie — powiedział w stronę Thun Karnowski.

Klasyczny język Karnowskiego. (…) Łżecie w tych swoich pisemkach w sposób ohydny, to jest łgarstwo — odpowiedziała Thun.

Do tej pory Róża Thun obraziła dwie osoby, ale to nie był koniec. Trzeba było jeszcze obrazić prowadzącego. Kiedy goście programu wdali się w żywą dyskusję, a Michał Adamczyk nie mógł się przebić z kolejnym pytaniem do Róży Thun zaangażowaną w słowną utarczkę z Zbigniewem Kuźmiukiem.

To jest pisowska telewizja —powiedział Thun..

Na koniec programu pojawił się również wątek uchodźców, a konkretnie deklaracji Grzegorza Schetyny, który razem z samorządowcami chce sprowadzić do Polski uchodźców. Adamczyk spytał gości na widowni, co sądzą o pomyśle lidera PO. Odpowiedź była jednoznaczna, z kilkunastu spytanych osób, nikt nie chce uchodźców w Polsce. Jak to tłumaczy Thun?

Nie jestem zdziwiona, że ta młodzież odpowiada tak jak odpowiada, dlatego że są oglądaczami tejże telewizji i ta telewizja daje taki obraz uchodźców. Telewizja publiczna sieje strach i nienawiść — tłumaczyła Thun.

Udział europosłanki Róży Thun w programie „Bez Retuszu” potwierdził bezbrzeżną arogancję i głupotę tzw. elit brukselskich.

Oglądanie Róży Thun było o tyle przykre, że reprezentuje ona Polskę na arenie międzynarodowej. Czy osoba obrażająca innych za ich poglądy jest tego godna?

Festiwal podłości i nikczemności w wykonaniu tzw. totalnej opozycji trwa.

Kaskada kłamstw i oszczerstw zda sie nie mieć końca i tym wstyd jest coraz większy, poniżenie dominujące, upokorzenie coraz większe. I ta przerażająca konstatacja i ta przeraźliwa konkluzja, jak mogliśmy na 8 lat takim zbirom oddać Polskę?

 26.06.2017 Opracował Aleksander Szumański – dziennikarz niezależny

 

 

 

 

Napisane przez:

Kontakt: aszumanski@gmail.com

Po prostu zwykly czlowiek

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

306158