25092017Nowości:
   |    Rejestracja

Regres Królestwa, czyli Brexit i Indyref2


Theresa May, brytyjska premier oraz jej gabinet na poważnie przygotowują się na drugie referendum w sprawie niepodległości Szkocji. I na to, że tym razem może się ono skończyć rozpadem Zjednoczonego Królestwa. Nie tylko dlatego, że Londyn chce wystąpić z Unii Europejskiej. Dwa lata po pierwszym referendum szkocki rząd zwraca uwagę, że Anglicy nie dotrzymali obietnic rzuconych w poprzedniej kampanii referendalnej.


indyref2

Dyskuja w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii toczy się obecnie wcale nie między Londynem a Brukselą. Tu sprawa jest jasna – w pierwszej połowie marca Theresa May rozpocznie uruchamianie artykułu 50 Traktatów Europejskich i formalny proces występowania jej kraju z Unii Europejskiej. O Brexicie wiedzą wszyscy, i – teraz już – wszyscy są do niego badziej, lub mniej przygotowani.

Dyskusja o przyszłości Wielkiej Brytanii toczy się między dwoma kobietami, które są nieustępliwe i niekoniecznie się lubią. To Theresa May i Nicola Sturgeron, premier szkockiego rządu, która już od kilku dni mówi, że retoryka Londynu, jakoby drugie referendum szkockie (pierwsze odbyło się w 2014 roku i Szkoci zdecydowali o pozostaniu w Zjednoczonym Królestwie) miało w tle wyłącznie wynik referendum w sprawie Brexitu i opuszczenie Unii Europejskiej.

– Londyn coś nam obiecał w kampanii na rzecz pozostania Szkocji w Zjednoczonym Królestwie – mówi. – Obiecał dużo, ale nie spełnił żadnej z tych obietnic. A teraz chce jeszcze położyć gospodarkę. Londyn musi się liczyć z naszym rozgoryczeniem.

Na linii Londyn-Edynburg iskrzy już od jakiegoś czasu. Brytyjski rząd stara się albo obłaskawić Szkocję, albo grozi jej palcem. Oczywiście znaczenie ma również to, że linia polityki premier May nie zgadza się z tą prowadzoną z Edynburga. Szkocja chce mieć dostęp do wspólnego rynku europejskiego i nie ma nic przeciwko imigrantom z Europy.

Theresa May może nie zgodzić się na referendum, nazywane już „Indyref2”. Taka decyzja mogłaby jednak wywołać nad Tamizą poważny kryzys konstytucyjny. Ale może się okazać, że May nie będzie miała innego wyjścia, bowiem dzisiaj odejście Szkocji jest niemal pewne. Najnowsze sondaże pokazują, że zwolenników odłączenia się Szkocji od Wielkiej Brytanii przybywa z każdym dniem. Odsetek Szkotów opowiadających się za niepodległością wzrósł po tym, jak brytyjska premier Theresa May przedstawiła w styczniu plan w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i zapowiedziała tzw. twardy Brexit.

W 2014 roku Szkoci wypowiedzieli się w referendum przeciwko opuszczeniu Zjednoczonego Królestwa stosunkiem głosów 55 proc. do 45 proc.

W Szkocji mieszka ok. 5,3 mln ludzi, co stanowi nieco ponad 8 proc. całej brytyjskiej populacji.NSQ7GLH2

Szkoci już teraz przygotowują się do przyszłej ekonomicznej wojny z Londynem. Po pierwsze chcą być w Unii Europejskiej, nawet kosztem przyjęcia euro. Po drugie od wielu miesięcy próbują przejąć imigrantów pracujących w Anglii i Walii, tłumacząc im, że w Szkocji będą zawsze mile widziani. Londyn zdaje sobie sprawę, że masowy odpływ imigrantów z Europy znacznie osłabi brytyjską gospodarkę, bo rodowici Anglicy nie są przygotowani do zajęcia najgorszych i najgorzej płatnych zawodów okupowanych przede wszystkim przez mieszkańców wschodnich rubieży Unii Europejskiej. Tymczasem ponad 100 tysięcy obywateli Unii Europejskiej opuściło Wielką Brytanię w ciągu trzech miesięcy po referendum w sprawie Brexitu – wynika z najnowszych danych z tego okresu. O 16 proc. spadła jednocześnie liczba rejestracji nowych pracowników z Polski.

Zdaniem specjalistów, pomimo że na Wyspy wciąż przybywa więcej osób niż wyjeżdża, to właściciele firm obawiają się o niedobory pracowników. Szczególnie odczuwane jest to w sektorze turystycznym – wiele barów i hoteli już teraz ma problemy z obsadzeniem wakatów.

– Ludzie nie chcą przenosić się do Wielkiej Brytanii ze względu na brak jasności rządu co do przyszłości imigrantów. Nie mają ochoty żyć na walizkach, w poczuciu bycia niemile widzianym – zauważa Ufi Ibrahim, prezes Brytyjskiego Towarzystwa Hotelowo-Gastronomicznego (BHA).

Podobne problemy przeżywa rolnictwo i przemysł spożywczy. John Hardman, właściciel agencji pracy HOPS Labour Solutions, poinformował, że o ile przez 14 lat prowadzenia firmy nie brakowało kandydatów, to w sezonie po referendum 400 wakatów pozostało nieobsadzonych. Jego zdaniem, problem ten jeszcze będzie się pogłębiał.

– Minie wiele, wiele lat, zanim Brytyjczycy zaczną wykonywać tego typu prace – stwierdził niedawno minister Brexitu David Davis.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

300782