24102017Nowości:
   |    Rejestracja

Przyszowice, styczeń 1945 – horrendum, które kazano nam nazywać początkiem dobrego


Przyszowice na Górnym Śląsku to jedna z wielu miejscowości, które w szczególnie okrutny sposób zostały potraktowane w styczniu 1945 roku przez sowieckich „wyzwolicieli”. Spokoju nie zaznali mieszkańcy Przyszowic także wtedy, gdy do głosu doszli urzędnicy tak zwanej polskiej „władzy ludowej”.


Na początku pojedyncze mordy, rozstrzeliwania, a później wywózki ludzi na Wschód, głównie mężczyzn w sile wieku, których często zabierano bez możliwości pożegnania się z rodziną. Tak było w przypadku Maksymiliana Harazima

(http://www.siemysli.info.ke/wichry-slaskiej-historii-maksymilian-harazim-wspomnienia-nieludzkiej-ziemi-2/ ;

http://www.siemysli.info.ke/wichry-slaskiej-historii-maksymilian-harazim-wspomnienia-nieludzkiej-ziemi/),

którego zabrano bezpośrednio z pola, gdzie kazano mu zakopywać zwłoki. Los sprawił, że przeżył całe to piekło „białych niedźwiedzi” i wszystko skrzętnie spisał. Dzięki temu pozostał dowód jego drogi przez nieludzką ziemię – za to tylko, że był Ślązakiem.

KADR Z FILMU „DWUKROTNIE WYZWOLENI” – WOKÓŁ KRZYŻA NALICZONO 40 OTWORÓW PO POCISKACH – A SYMBOL WIARY POZOSTAŁ NIENARUSZONY! PRZYPADEK? BYĆ MOŻE, ŻYCZMY SOBIE WIĘCEJ TAKICH…

Konieczne jest spisanie możliwie największej ilości ludzkich tragicznych zdarzeń z tamtego okresu. Nie jest to sprawa ani łatwa, ani prosta. Wiele wspomnień nie ujrzy światła dziennego, bowiem odeszli główni aktorzy tego potwornego spektaklu (odeszli zarówno, ci których mianowano wtedy sędziami, jak też niewinnie przez nich skazani w myśl nieludzkiego prawa).

W wielu przypadkach rodziny i bliscy tych osób nadal wolą milczeć, często bywa też tak, jak relacjonuje swoją rozmowę z ojcem Alojzy Szewczyk: Nigdy nie mówił o pobycie w Rosji. Na rok przed śmiercią pytałem ojca o pobyt w łagrze, ale nie odezwał się ani słowem, tylko się rozpłakał. (Cytat źródło (s. 1): Biuletyn Informacyjny IPN – Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku, Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Oddział w Katowicach).

DZIĘKI TYM OSOBOM FILM NABRAŁ WARTOŚCI DOKUMENTU. SĄ ZDARZENIA, KTÓRYCH SIĘ NIE DA ZAPOMNIEĆ, NAWET GDYBY SIĘ BARDZO CHCIAŁO. CZASAMI, GDY TAK SIĘ ZASTANOWIĆ, TO DZIŚ JEST TO WPROST NIE DO POJĘCIA, ŻE CZŁOWIEK BYŁ W STANIE TO WSZYSTKO PRZEŻYĆ… NIE MAM SIEBIE NA MYŚLI – MÓWI PAN SZEWIOŁA, JA BYŁEM WTEDY BARDZO MŁODY… JAK MOGLI TO WSZYSTKO PRZEŻYĆ CI WSZYSCY LUDZIE – ZASTANAWIAM SIĘ CZĘSTO, ALE I JA NAOGLĄDAŁEM SIE WIELU STRASZNYCH RZECZY. I PO CO TO WSZYSTKO BYŁO POTRZEBNE? CHROŃMY ŚWIAT OD TAKIEGO PIEKŁA!

W tym samym materiale czytamy dalej: Maksymilian Chrobok, pierwszy powojenny dyrektor kopalni „Knurów”, a w czasie wojny dowódca batalionu „Orzesze” w Inspektoracie Rybnickim AK. Za działalność w Podziemiu został aresztowany przez żołnierzy sowieckich w lutym 1945 roku i wywieziony do jednej z kaukaskich kopalń. Do kraju wrócił w listopadzie 1947 roku.  (Wybrany cytat s. 7).

REŻYSER FILMU – KRZYSZTOF TOMASZEK (Z PRAWEJ) W ROZMOWIE Z CZŁONKIEM TOWARZYSTWA MIŁOSNIKÓW PRZYSZOWIC, PANEM SKRZYPCZYKIEM. Z „TEMPERATURY” DYSKUSJI NALEŻY WNIOSKOWAĆ, ŻE KROI SIĘ CHYBA KOLEJNY POMYSŁ…

Los zesłańca dzielili zarówno cywile jak byli żołnierze – zarówno Armii Krajowej, Wehrmachtu jak i podwładni gen. Andersa. Minęło kilkadziesiąt lat. Mimo wielu prób zatajania, a później wręcz zakazu wspominania o tej mrocznej historii, pamięć przetrwała… Dzięki organizacjom, stowarzyszeniom działającym na terenie Śląska, a także ich rodzinom, pamięć o tych potwornych czasach odżywa, coraz więcej pojawia się na ten temat materiałów w prasie.

„DWUKROTNIE WYZWOLENI” – PROJEKCJA 26 .01 2017 R. – PRZYSZOWICE

„Dwukrotnie wyzwoleni”

„Film powstał w 2012 roku – wspomina reżyser Krzysztof Tomaszek (student Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, członek Towarzystwa Miłośników Przyszowic). Fabularyzowany dokument historyczny, bo tak chyba można nazwać ten materiał, został przez nas zrealizowany głównie z myślą o konkursie historycznym, organizowanym przez ośrodek „KARTA”. Do wyboru były trzy tematy. My wybraliśmy „Pierwsze i ostatnie dni drugiej wojny światowej – kadry pamięci”. Film powstał jako wspólna praca Jakuba Kopcia, Kamila Kamienieckiego i Krzysztofa Tomaszka przy współpracy dyrektor GBP Gierałtowice – mgr Lidii Pietrowskiej. Film początkowo trwał 1,5 h i składał się z wywiadów, wzbogaconych zdjęciami. Fakty historyczne zostały odtworzone przez dwie grupy rekonstrukcyjne.

Nasz film, jako praca konkursowa zajął I miejsce w Polsce w kategorii „Praca grupowa”.

Gala rozdania nagród odbyła się 10. września 2012 roku na zamku Królewskim w Warszawie. Na gali obecny był Tadeusz Mazowiecki i szef kancelarii Prezydenta Komorowskiego. Należy dodać, że nie była to jedyna nagroda, przyznana na tym konkursie za pracę, której tematem były Przyszowice. Nadia Ougarete napisała wraz z koleżanką pracę pod tytułem: „Jak jest wojna, to drzazgi lecą po obu stronach”. Praca ta otrzymała w konkursie wyróżnienie. Film, który został zaprezentowany dziś, z okazji rocznicy tragicznych wydarzeń w Przyszowicach, jest wersją rozszerzoną – dodaje Tomaszek – materiał ten jest dłuższy o 30 minut, są w nim zawarte dwa nowe wywiady, w sumie jest ich 11. Chyba można powiedzieć, że jest to wspólne dzieło Krzysztofa Tomaszka i Roberta Nawrata.

W czwartkowy wieczór, 26. stycznia, mieszkańcy, a także członkowie organizacji i stowarzyszeń, działających na terenie gminy Gierałtowice, w tym członkowie Zarządu Koła Związku Górnośląskiego z Gierałtowic oraz przedstawiciele Gminy Pilchowice a także członkowie zarządu Ruchu Autonomii Śląska z Żernicy, zebrali się na parafialnym cmentarzu, by złożyć wieńce i wiązanki kwiatów, w dowód pamięci zapalić znicze oraz zmówić modlitwę przy zbiorowej mogile mieszkańców Przyszowic.

TRZEBA O TEJ TRAGEDII PRZYPOMINAĆ, CHOCIAŻBY PO TO TYLKO, BY SIĘ NIGDY NIE POWTÓRZYŁA – MÓWI PREZES ANDRZEJ BISKUP

Pamięci ofiar dwóch totalitarnych systemów

Spotkanie, którego organizatorem było Towarzystwo Miłośników Przyszowic, odbyło się w miejscowej sali restauracji Artus z okazji 72. rocznicy styczniowych wydarzeń (1945) i wkroczenia „wyzwoleńczej” Armii Radzieckiej. Zebranych na sali gości powitał prezes stowarzyszenia, pan Andrzej Biskup.

Spotkanie rocznicowe stało się okazją do prezentacji dokumentu filmowego, wiernie odtwarzającego tamte wydarzenia. Po projekcji był czas na wspomnienia i dyskusje. Głos zabrał między innymi radny Gminy Gierałtowice Marek Błaszczyk. Dziękując młodemu reżyserowi za to, że podjął się tego trudnego zadania, dokumentując przyszowskie wydarzenia na taśmie filmowej, życzył Tomaszkowi a także grupie młodych pasjonatów lokalnej historii – dalszych sukcesów. Podkreślił, iż nie wolno nam na tym poprzestać, należy wszystko rzetelnie opisać, publikować i przekazywać młodemu pokoleniu.

Warto dodać, że na sali obecne były osoby, udzielające wywiadów i występujące w filmie. Niestety kilka odeszło od nas już na zawsze. Obecni podczas spotkania byli bliscy i rodziny tych, którym przyszło zaznać piekła Syberii, kopalń Donbassu i wielu podobnych miejsc, zwanych potocznie „nieludzką ziemią”.

Na sali widać było wielu młodych ludzi. To koledzy i koleżanki reżysera – tłumaczył pan Zaremba – członek Towarzystwa Miłośników Przyszowicale to także nasi przyjaciele.

„Tragedia Górnośląska”, to jak widać nie jeden, a kilka postępujących po sobie bolesnych dramatów mieszkańców tej ziemi. Podczas toczącego się spotkania podkreślano wielokrotnie ów bolesny problem.

Na początku szlaban graniczny, zerwany przez Niemców (1939), niedługo potem „Marsz Śmierci”, którego byli świadkami mieszkańcy Przyszowic, o czym to, także wspomniano w filmie. A na koniec tak zwana „wolność”, co przyszła ze wschodu, a wraz z nią gwałty, grabieże i krajobraz spalonej ziemi, jaki pozostawiali po sobie wyzwoliciele z gwiazdą na czapkach. W równym stopniu cierpieli wtedy Żydzi, Polacy, Ślązacy i Niemcy.

KADRY Z FILMU

Pamiętamy o radzieckich żołnierzach, którzy zginęli na naszej ziemi – wspominali mieszkańcy Przyszowic – nie sposób jednak zapomnieć krzywd, których doznaliśmy (z karabinem rzucano się na kobiety, bezbronne dzieci).

Usunąć z serca nienawiść, po tym, co przeszli mieszkańcy Górnego Śląska, to bardzo trudne – z pewnością spotkania, gdzie mówi się całą prawdę o tamtych trudnych czasach, pozwalają na właściwe zrozumienie bolesnej historii naszej małej ojczyzny.

Pamiętać to nasz obowiązek.

Tadeusz Puchałka

Prócz zdjęć Autora wykorzystano kadry z filmu „Dwukrotnie wyzwoleni”

Za: http://www.siemysli.info.ke/

Napisane przez:

Kontakt: dorota.jankowska@3obieg.pl

Dziennkarz w 3obieg.pl/ , Interia360

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

299399