20082017Nowości:
   |    Rejestracja

Przepraszam, czy tu (za)biją?


We Wrocławiu protesty i zamieszki spowodowane niejasnymi okolicznościami śmierci młodego chłopaka Igora S. w policyjnym komisariacie. Zgony ludzi, w tym młodych i w tym w policyjnych komisariatach, zdarzają się i nie muszą wynikać z czyjejkolwiek winy, ale polska Policja wyjątkowo zasłużyła sobie na miano niewiarygodnej i mającej na sumieniu działania niezgodne z prawem. Również zgony z winy policjantów. I nie wynika to z liczby tych zgonów, ale z faktu, że policjanci, ich służbowi i polityczni przełożeni ZAWSZE bezkrytycznie bronią funkcjonariuszy Policji, którzy zachowują się kontrowersyjnie, a czasem jednoznacznie niezgodnie z prawem.


1346177957777_16_11062_policja

11 listopada 2011 roku funkcjonariusz Policji „po cywilnemu” kopał po twarzy leżącego na chodniku człowieka. Jego przełożeni nie dość, że natychmiast nie zareagowali na to zdarzenie (zawieszenie do wyjaśnienia wydawało się działaniem podstawowym i niezbędnym), ale przez długie tygodnie nie wyciągali ŻADNYCH konsekwencji wobec brutalnego funkcjonariusza, a inni policjanci, politycy partii rządzącej i ”eksperci” (inspektor Dariusz Loranty, Jerzy Dziewulski) tłumaczyli jego zachowanie możliwym stresem („miał prawo być zestresowany”) czy koniecznością obezwładnienia mężczyzny („mógł mieć broń palną lub materiały wybuchowe”). Czy to usprawiedliwia kopanie butem w twarz leżącego na ziemi człowieka?
Również w listopadzie, z tym że 3 lata później, policjanci pobili posła na Sejm Przemysława Wiplera. W niniejszej analizie nie ma najmniejszego znaczenia funkcja pełniona wówczas przez Wiplera ani to, czy to on był agresorem inicjującym szarpaninę z ochroniarzami i funkcjonariuszami Policji, czy agresorami byli ci funkcjonariusze. Porażające jest to, że policjanci kłamali twierdząc, że wobec posła nie stosowano żadnej przemocy, co bezkrytycznie potwierdzał Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Oczywiście można założyć, że podwładni okłamywali swoich przełożonych i szef resortu otrzymał niezgodny z faktami raport w tej sprawie, ale istotne jest to, że po ujawnieniu nagrania zadającego kłam pierwotnej wersji, NIKT nie poniósł konsekwencji ani za stosowanie nadmiernej przemocy wobec zatrzymywanej osoby, ani za ewidentne kłamstwa.
Na przestrzeni ostatnich lat było na tyle dużo przypadków, gdy policja naruszała lub łamała prawo, a winni tych zdarzeń funkcjonariusze nie ponieśli dyscyplinarnych ani karnych konsekwencji, że trudno się dziwić, iż opinia publiczna nie wierzy w oficjalne komunikaty ze strony Policji i nie czeka na wynik postępowania w sprawie Igora S., a przyjaciele zmarłego chłopaka skandują w kierunku policjantów „mordercy, mordercy”.
Czy obecne kierownictwo Policji oraz szefowie resortu Spraw Wewnętrznych zmienią tę patologiczną sytuację? Jest na to szansa, ale niezbędnym do tego warunkiem jest traktowanie policjantów nie jak święte krowy i osoby nieomylne, szczególnie wtedy, gdy namacalne fakty przeczą zapewnieniom i raportom, a wobec winnych funkcjonariuszy (łamania procedur i prawa; okłamywania opinii publicznej) wyciągane będą służbowe i karne konsekwencje.

Napisane przez:

Kontakt: strzembosz@wp.pl

Mąż Agnieszki, ojciec Jana i Joanny, mgr politologii, wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej na Mazowszu, radny Sejmiku Mazowieckiego, autor kilku scenariuszy filmów dokumentalnych i fabularnych, miłośnik ogrodów botanicznych.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 8 dla artykułu "Przepraszam, czy tu (za)biją?"

  1. Makagigi pisze:

    Te protesty, to prowokacja, to preludium do tego co ma się dopiero zacząć. A wszystko w obronie umiłowanej demokracji, by wszystko pozostało po staremu.

    • gniew pisze:

      Kto jest PROWOKATOREM..???
      Kto jest prowokowany…???
      w jakim celu..???

      • Makagigi pisze:

        By wszystko pozostało po staremu, jak przez ostatnie 8 lat. Żeby wywołać rozruchy potrzebna jest iskra, czy to takie trudne do zrozumienia? A rozruchy mają to do siebie, że potrafią się rozprzestrzeniać, powodując destabilizację i chaos. Polskie reformy wyraźnie stają komuś kością w gardle, więc trzeba zrobić wszystko, by je kiedyś przerwać, to widać, słychać i czuć!

        • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

          Czyli wrocławska Policja zabiła człowieka, żeby „wszystko pozostało po staremu”?

          Kuriozalna opinia.

          • Jacek pisze:

            Kuriozalny jest Pana felieton.
            Policja zatrzymała opryszka poszukiwanego listem gończym, znanego dilera i oszusta. Stawiał opór, potraktowali go paralizatorem. Jest podejrzenie, że był pod wpływem środków odurzających, bo zachowywał się nieracjonalnie.

            Tak, jego zgon wymaga wyjaśnienia, ale to że policjanci, ich służbowi i polityczni przełożeni ZAWSZE bezkrytycznie bronią funkcjonariuszy Policji to tak ma być.

            Jeśli Panu powiedzą, że Pana córka kradnie, a syn sprzedaje narkotyki to najpierw wyjaśnia pan sprawę w domu czy wiezie ich do prokuratora?

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    nie ma co mieszac wroclawskich zamieszek, z sytuacja polityczna w Polsce. policja to niestety dalej jeden z reliktow PRL. liczne naduzycia funkcjonariuszy, fala morderstw-wypadkow i notorycznej bezkarnosci funkcjonariuszy, o tym swiadcza. mysle, ze decydujace jest kiepskie wyszkolenie i niskie kwalifikacje kadr. nie chce tu krzywdzic wszystkich policjantow, bo takie myslenie jest bledne. ale trzeba podkreslic, ze policja to druga sluzba panstwowa, po wymiarze sprawiedliwosci, gdzie rodzinno-kolezenskie uklady postkomunistyczne, odgrywaja wciaz istotna role. i moze do tej pory w wielu przypadkach, sa przesiakniete ta nieprofesjonalna mentalnoscia. a po czesci, stanowia w wielu wypadkach, szczegolnie w wymiarze lokalnym, istotny czynnik skladowy zorganizowanej przestepczosci. trudno mi powiedziec, w jaki sposob z tym walczyc, jako nieznawcy tematu. jednak, po pierwsze, ktos kiedys na tym serwisie (bodajze Pan Jan Zurek), slusznie zauwazyl, ze przedwojenni policjani, charakteryzowali sie nieskazitelnym CV, nie tylko wlasnym, ale kilku pokolen wstecz. po drugie, aktualny stan panstwa, nakazuje raczej zwiekszyc nacisk kontrolny z gory i obsadzac centralne urzedy policyjne coraz liczniej, jako wyzsze szczebla hierarchii policyjnej, ludzmi sprawdzonymi, przesiaknietymi polskim etosem do cna. a w miejscach newralgicznych wysylac specjalne inspekcje wewnetrzne, ktore beda przywracaly porzadek i poczucie obywatelskiej sprawiedliwosci.

    • pablo3 pablo3 pisze:

      i lepiej, aby sluzby panstwowe, z policja na czele, szybko wszczely dochodzeni i na wieksza skale, bo od wyjasnienia tej sprawy, bedzie zalezala przyszla reakcja spolecznosci lokalnej i ogolnopolskiej. trzeba wyraznie pokazac, ze obecna wladza rozni sie od poprzedniej, powaznym traktowaniem tego typu tragedii.

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Policjantów powinno być widać na ulicy! Jak mi opowiadano, przed wojną każdy policjant miał swój rewir, który miał na służbie obchodzić. Znał wtedy „swój” teren i ludzi w nim mieszkających i od razu zauważał „obcych”. Gdy potrzebował pomocy, to gwizdał, aby przywołać kolegów z innych rewirów (dziś są lepsze środki alarmowe). Niestety dziś policja boi się chodzić w mundurach. Rzadko mam okazję rozmawiać z policjantami, ale każdy, nawet ten średniej rangi, z którym rozmawiałem prywatnie twierdził, że nie lubi (lub wręcz nienawidzi) swojej pracy, czeka tylko kiedy dostanie urlop i nie może doczekać się emerytury. Nie miałem też wiele styczności z szeroko pojętym wymiarem „sprawiedliwości” w Polsce, nie mniej każda sprawa, która mnie dotyczyła zostawiała po sobie delikatnie mówiąc niesmak i utwierdzała w przekonaniu, że „Całe to towarzystwo należałoby zapakować i zrzucić w brazylijskiej dżungli.”, jak to obrazowo powiedział kiedyś Wojciech Cejrowski.
        Janusz Żurek

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

284929