22062018Nowości:
   |    Rejestracja

Procedury usłane śmiercią, czyli czy leci z nami pilot?


Wszystkie lotnicze procedury, które wprowadzają międzynarodowe organizacje oraz linie lotnicze okupione są wcześniejszą śmiercią pasażerów – mimo ich wprowadzania latanie wcale nie jest bezpieczniejsze, choć taką retorykę utrzymują linie lotnicze – zwłaszcza te tanie.


crash1

O lotnictwie można powiedzieć wiele rzecz – że jest wygodne, szybkie, skuteczne i pasjonujące. Bezspornie nie jest bezpieczne – śmierć w wypadku samolotowym jest o tyle inna, od tych w pozostałych wypadkach komunikacyjnych, że bezspornie nie będziesz umierał sam.

Zepsute samoloty

Jak często trafają się usterki samolotów? I czy na pewno jesteśmy o nich informowani? Czy jeśli samolot spóźnia się cztery godziny to dlatego, że jest zepsuty i go naprawiają? Czy może jest zepsuty a linie lotnicze ściągaja inny? A może po prostu pilot zaspał i czeka na nowe okno startowe? A jeżeli zaspał to dlatego, że się wczesniej upił, czy może wziął zbyt silne antydepresanty.

IMG_20150224_210357

Kiedy w lutym leciałem z Londynu do Warszawy samolot linii WizzAir był spóźniony o prawie cztery godziny. Zgodnie z planem miałem lądować na Okęciu o 23.55 – zamiast tego o tej godzinie wylatywalem, razem z kilkudziesięcioma innymi pasażerami z lotniska Luton, na którym zamknięto mnie na kilkusetmetrowej przestrzeni z dwoma sklepami i kilkoma kawiarniami i barami, które jak raz kończyły pracę o 22.00.

Linie WizzAir zadbały o pasażerów – każdy dostał po dwa funty. Miała to być rekompensata smutnych godzin spędzanych w poczekalni dla odlatujących w Luton. Próbowaliście kiedyś wydać dwa funty na lotnisku? To za mało, żeby coś zjeść, starczy ledwo na kawę – a i to nie na każdą, ale tę najgorszego sortu.

Już w kolejnym samolocie WizzAir pilot poinformował z rozbrajającą szczerością pasażerów, że spóżnienie generalnie wzięło się stąd, że samolot był w takim stanie, że nie mógł lecieć (ale przecież jakoś, przyleciał. Nie składali go w Luton). Trzeba było ściągnąć następny – z Budapesztu.

Zgłosiłem reklamację do WizzAir – reklamację z zestawem pytań. Pani Renata Yanisiv, reprezentująca linie w tej konkretnej korespondencji wyjaśniła mi, że „ponieważ opóźnienie lotu spowodowane zostało nadzwyczajnymi okolicznościami przewoźnik jest zwolniony z wypłaty rekompensaty.

Mam nadzieję, że mimo utrudnień, które Pana spotkały, pozostanie Pan naszym pasażerem. Ze swojej strony dołożymy starań, by następne loty naszymi liniami mogli Państwo zaliczyć do udanych. Dla przyszłych lotów warto rozważyć wykupienie usługi – gwarancja przylotu na czas. Usługa ta pozwoli na otrzymanie rekompensaty w wysokości 100 Euro w przypadku opóźnienia lotu powyżej jednej godziny”. No tak, czyli oferta zakupów w WizzAir.

Nie dowiedziałem się na ile poważna była usterka samolotu. Ale miałem to szczęście, że pilot nie był zakochany, kapitan samolotu nie chodził za potrzebą i nikt z załogi nie miał depresji upoważniającej jego, czy jej, do podejmowania fundamentalnych decyzji dotyczących wszystkich pasażerów, w tym dzieci.

Procedura przyznawania po dwa funty na kawę to uśrednione zalecenia międzyarodowych organizacji lotnicznych za opóźnienia, które liniom lotniczym zdarzają się wcale nie tak rzadko. Jeśli wierzyć deklaracjom szefów tych linii, większość z nich wynika z usterek i awarii samolotów. I jest to jedna procedura, którą opracowywno nie wskutek lotniczej katastrofy związanej ze śmiercią pasażerów.

Zasada numer jeden: powtarzamy

(…)

  • Tu BA 205304 do wieży. Czy mamy pozwolenie na lądowanie, odbiór.
  • Wieża do BA 205304. BA205304 masz pozwolenie na lądowanie, odbiór
  • BA205304 mam pozwolenie na lądowanie. Dziękujemy (…)

Obowiązek powtarzania przez pilotów komunikatów z wieży kontrolnej to procedura z przełomu lat 70 i 80. XX wieku. Wprowadzono ją zaraz po jednej z największych w historii ludzkości katastrof lotniczych na hiszpańskiej Teneryfie w 1977 roku, w której – wskutek zderzenia samolotów – zginęły 583 osoby. Piloci i wieża mówili różnymi językami, próbowali się porozumiewać łamanym angielskim a do zderzenia doszło na lotnisku z zepsutymi systemami sygnalizacji pasa, bez radaru i zbyt małym na przyjęcie dwóch tak dużych samolotów.

Raport międzynarodowej komisji badającej ten wypadek donosił: ‚W warunkach ograniczonej widoczności konrolerzy musieli opierać się na meldunkach zaóg samolotów o ich położeniu na płycie a załogi pomyliły drogę. Do historii przeszły ostatnie słowa pilota linii KLM, który patrząc w okno samolotu zdążył powiedzieć ‚Sukinsyn leci na nas’.

Zasada druga: drzwi do kokpitu zablokowane

Kontrole na lotniskach to oczywiście efekt spektakularnych porwań i zamachów na samoloty pasażerskie z lat 80. XX wieku. Ale ich zaostrzenie – z zakazem wnoszenia przedmiotów ostrych bez względu na ich przeznaczenie i materiał, z jakiego są wykonane, z zakazem wnoszenia pojemników z płynem w sposób inny, niż po uprzednim zgłoszeniu pracownikowi służby kontrolnej i w objętości nie więcej, niż 100 ml., nakaz otwierania i wykładania na wierzch urządzeń elektronicznych, w tym komputerów, tabletów, e-booków, aparatów, kamer, odtwarzaczy. W szczególnych przypadkach na dużych lotniskach pasażerowie są prześwietlani – ku uciesze pracowników lotnisk, kiedy w maszynie prześwietlającej znajdowały się atrakcyjne niewiasty, lub ludzie bardzo otyli.

Po tragedii, w której w budynki World Trade Center wbiły się porwane przez islamistów samoloty pasażerskie pilotowane przez terrorystów, linie lotnicze wprowadziły zasadę, że drzwi do kabiny pilotów są w czasie lotu zablokowane i z zewnątrz nie można ich ani otworzyć, ani wyważyć.

To właśnie wskutek takiej blokady doszło – jak ustalili śledczy badający ostatnią katastrofę Airbusa linii Germanwings – do tragedii we francuskich Alpach, gdzie jeden z pilotów, wypalony, nieszczęśliwie zakochany i w depresji, nie wpuścił do kabiny kapitana lotu i rozbił samolot ze 150 osobami na pokładzie o zbocze góry.

Zasada trzecia: obowiązkowe badania?

Dzisiaj już niemal pewne jest, że winę za ostatnią katastrofę ponosił pilot, który chciał popełnić smobójstwo. O jego nie najlepszym stanie psychicznym wiedzieli lekarze, rodzina i znajomi. Linie lotnicze – nie. Gdyby było inaczej nie zostałby wpuszczony na pokład samolotu.

IMG_20150225_003410

 

I dzisiaj trwa dyskusja między liniami lotniczymi, jak sprawdzać stan zdrowia pilotów samolotów pasażerskich. Częste badania psychiatryczne to niemal pewnik kolejnej procedury. Tym bardziej, że w ostatnich latach na jaw wychodziło, że piloci – szczególnie lotów transkontynentalnych – pozwalają sobie na przycinanie drzemki, lub mało ostrożne akrobacje, którymi chcą trochę postraszyć pasażerów.

Dopóki jednak procedura nie zostanie wprowadzona, warto jest zapytać pilota, czy jego sytuacja uczuciowa jest w porządku, oraz czy nie czuje się wypalony, lub nie ślepnie… Miłej podróży.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarze 4 dla artykułu "Procedury usłane śmiercią, czyli czy leci z nami pilot?"

  1. Andy-aandy Andy-aandy napisał(a):

    piszesz: „warto jest zapytać pilota, czy jego sytuacja uczuciowa jest w porządku, oraz czy nie czuje się wypalony, lub nie ślepnie… Miłej podróży.”
    .
    A ja miałem właśnie kupować bilet do…
    Czy po odszkodowanie za rezygnację z lotu mam się zwrócić do Autora notki? 🙂

  2. Observer napisał(a):

    Chłopie co ty piszesz, nie wiem jaki masz zawód ale napewno nie techniczny,
    Poczytaj troche więcej o procedurach oraz systemach zainstalowanych w nowoczesnym samolocie, a dopiero później pisz.!!!!!! Choś bys się bardzo starał to systemy bezpieczeństwa nie pozwolą tobie na niebezpieczne manewry – ich nie wyłączysz!!!!!!. Pikowanie w dół i takie tam debilizmy są mozliwe tylko w filmach.
    Nie wiem co szkopy chcą ukryć (mozliwe że poważna awarię) lub może coś o wiele bardziej wstrzasającego.
    Napisałeś też o WTC – tez poczytaj jak to możliwe aby budynki skonstuowane tak aby wytrzymać uderzenie Boeinga 707 z pełną masą startową w dowolny punkt wieży, zawaliły się jak w kontrolowanej eksplozji. Bo przeciez nie poleciały jakby przewidywała fizyka w dowolnym kierunku.
    Ja na filmach które krążą w sieci od lat widziałem – jak zauwazyli inni inżynierowie ładunki ścinające co 11 pietro.
    Przed momentem przypomniało mi się zdanię jakie kilka lat temu wypowiedział pewien wibitny profesor uczelni technicznej, nazwisko nieistotne. ” Stopien zidiocenia społeczeństwa postępuję tak szybko, że juz niedługo posiadanie tytułu mgr będzie powodem do wstydu”.

  3. Ariel Ariel napisał(a):

    W sprawie znanego wypadku z Alp. To jak szybko i jak bardzo „pewne” były informacje dotyczące pilota powinny dać do myślenia że prawdziwych przyczyn szybko się nie dowiemy.
    Idąc za innym doniesieniem z zeszłego roku z polskiego tabloitu o przyczynach śmierci znanej osoby – „Bezspornie należy uznać, że przyczyną śmierci X był strzał z pistoletu”.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

251613