15122017Nowości:
   |    Rejestracja

Polski system oświaty jak drużyna Brazylii – poniósł totalną klęskę


Niedawno czytałem raport Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE) na temat wyników tegorocznych matur. Dane są zatrważające – aż 29 % maturzystów oblało maturę !!!


 

 

Czyli niemal co trzeci maturzysta nie zdał matury. Do tego – jak zwykle – najwięcej oblało matematykę – matury z tego przedmiotu nie zdało aż 25 % maturzystów, czyli co czwarty uczeń !!!

To najgorszy wynik od wielu lat, a na pewno od roku 2010, kiedy wprowadzono obecne standardy maturalne i przywrócono obowiązkową matematykę. Ale szczerze mówiąc nie dziwi mnie ten wynik.

Po pierwsze dlatego, że matura z matematyki – i to na obu poziomach – podstawowym i rozszerzonym była trudniejsza niż w ubiegłych latach. A po drugie – o czym nieraz pisałem – metodyka nauczania matematyki oraz podstawa programowa z tego przedmiotu, zwłaszcza na poziomie podstawowym jest gorzej niż fatalna. Uczniowie uczący się tego przedmiotu na poziomie podstawowym uczą się trudniejszych sposobów rozwiązywania tych samych zadań, niż ich koledzy z klas matematyczno-fizycznych. Program jest tak ułożony, że uczeń na podstawach musi liczyć wszystko na piechotę, wykonując wiele żmudnych obliczeń, często w kilku krokach, rozwiązując układy równań z dwiema, a nawet trzema niewiadomymi, podczas gdy jego kolega z klasy mat.-fiz. to samo zadanie rozwiąże za pomocą jednego prostego wzoru. Tylko dlatego, że jakiś urzędas z MEN obmyślił sobie, że ów wzór jest trudny i musi być na rozszerzeniu. Czy to jest normalne??? Na dobrą sprawę, aby ten program trzymał się jako tako kupy, to trzeba byłoby zamienić podstawy programowe – tę z rozszerzeń dać na podstawy, a tę z podstaw – na rozszerzenia, bo jest trudniejsza. Z niewielkimi tylko korektami.

Nie od dziś wiadomo, że jadąc prostą drogą szybko i bez błądzenia zajedziemy do celu, a klucząc krętymi ścieżkami nie dość, że zajmie nam to więcej czasu, to jeszcze możemy łatwo się zgubić. W matematyce jest to samo. A na maturze czas jest cenniejszy od pieniądza, tam nie ma czasu na kluczenie i błądzenie !!! Znajomość szybkich i prostych metod oznacza, że uczeń nie tylko zrobi zadania poprawnie, ale rozwiąże ich więcej, niż krętymi ścieżkami, bo czas rozwiązywania zadań się skróci. A więcej zadań to więcej punktów, lepszy wynik, czasami to może zadecydować o zdaniu matury !!! A dla uczniów startujących na ścisłe kierunki studiów, gdzie matematyka jest brana pod uwagę do rekrutacji, lepszy wynik to większa szansa na dostanie się na wymarzony kierunek.

Do tego wszystkiego nasi nauczyciele, a przynajmniej większość, są zakochani na zabój w skomplikowanych metodach, o autorach podręczników nie wspomnę. Z dziesięciu sposobów, jakimi można rozwiązać dane zadanie, wybierają ten najtrudniejszy i najdłuższy. Dodam, że mimo fatalnej podstawy i metodyki nauczania MEN zachęca nauczycieli do pokazywania innych, w tym prostszych sposobów. Ale zabójcza miłość do trudnych metod bierze górę i większość nauczycieli nie korzysta oni z tego prawa. A szkoda, bo łatwiejsze metody to nie tylko wyższa zdawalność matur, ale ze względu na krótszy czas rozwiązywania zadań – więcej przerobionego materiału, więcej rozwiązanych przykładów, a tym samym – lepsze przygotowanie uczniów do matury.

Dam sobie obciąć rękę, a nawet głowę, ze gdyby wprowadzono w szkołach łatwe metody rozwiązywania zadań, to ilość oblanych matur z matematyki nie przekroczyłaby 10 %, bo wiadomo, że zawsze znaleźliby się ci, którzy i tego by nie zrozumieli. Ale nie aż 25 %. To zgroza !!! Niestety matematyka jest fatalnie nauczana i to już od szkoły podstawowej !!!

Dlatego powiem wprost – to nie uczniowie ponieśli klęskę, to polski system oświaty, podstawa programowa, a także autorzy podręczników i nauczyciele ponieśli klęskę, a uczniowie w większości są tylko ofiarami tej klęski. Te klęskę systemu oświaty można śmiało porównać do klęski drużyny Brazylii w meczu z Niemcami na tegorocznym Mundialu, gdzie przegrała ona aż 1:7, a Holendrzy jeszcze dołożyli swoje.

 

Źródło: http://www.cke.edu.pl/images/files/matura/informacje_o_wynikach/2014/20140627_Wstepne_informacje_o_wynikach_egzaminu_maturaln.pdf

Napisane przez:


Sprawiedliwosc jest najwazniejsza

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 8 dla artykułu "Polski system oświaty jak drużyna Brazylii – poniósł totalną klęskę"

  1. a pisze:

    „!!!”,”???” – rozumiemy, wystarczy jeden, my nie klienci MM.

  2. Ponton Ponton pisze:

    Obowiązkowa matura z matematyki,to jest absurd. Nie każdy ma odpowiednie predyspozycje do tego przedmiotu, a kultura nauczania matematyki pozostawia wiele do życzenia.Ciągłe zmiany podręczników i to całe zamieszanie związane z wykonywaniem zawodu nauczycielskiego,brak empatii ze strony nauczycieli( nie tylko matematyki) jest jedynym sensownym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy, Znałem kiedyś kolesia z Lublina który na zadane, zadanie matematyczne zadawał nauczycielowi pytanie , jakim sposobem ma rozwiązać zadanie , krótkim czy prostym, ale tacy ludzie to wyjątki,a wyjątki jak wiadomo, potwierdzają regułę.

    • Gustlik222 Gustlik222 pisze:

      To nie obowiązkowa matura z matematyki jest absurdem, tylko sposób jej nauczania i jak słusznie zauważyłeś – podejście nauczycieli. Bo ja tak samo mogę stwierdzić, że obowiązkowa matura z polskiego jest absurdem, bo po co ścisłowcowi, np. inżynierowi umiejętność lania wody o „Lalce” czy „Panu Tadeuszu”? Nie każdy musi mieć wenę twórczą i być drugim Sienkiewiczem albo Mickiewiczem. Jeżeli polski jest obowiązkowy, to matma też niech będzie, jest przynajmniej sprawiedliwie. Tylko niech będzie lepiej nauczana. Bo wcześniej humaniści mogli sobie wybrać same przedmioty humanistyczne do zdawania, a ścisłowcy nie mieli takiego przywileju – nie mogli zdawać samych nauk ścisłych. To było nie fair. Jeżeli chcesz zlikwidować matmę, to zlikwidujmy też obowiązkowy polski, bo dla ścisłowców to tak samo ciężki przedmiot, jak mama dla humanistów. I w dodatku w tej formie do niczego nie potrzebny. Dodam, że na polskim są takie same absurdy jak na matmie – na podstawach uczą bezsensownego wodolejstwa, a na rozszerzeniu – m.in. pisania pism urzędowych. A przecież umiejętność pisania pism przyda się każdemu, a wypracowanie o „Lalce” – tylko przyszłym polonistom.

      • Kuba pisze:

        powinien byc i polski i matma, matura swiadczy o srednim wyksztalceniu wiec co to za tlumaczenie ze nie tzreba mi matmy jak jestem „chumanista”, albo ze nie tzreba mi polskiego bo bede inzynierem, w projektach pisze sie opisy techniczne

        na studiach inzynierskich tez sa przedmioty humanistyczne, po co? bo powinny byc, czy sa kluczowe i czy uwalaja na nich? nie, wystarczy referat/prezentacja i 4.0 jest albo i lepiej, czasem za obecnosc ma sie 5,0 a dzieki takiemu referatowi mozna sie czegos dowiedziec spoza programu kierunku studiow

        i tak samo na humanistycznych jakies elementy matematyki rowniez (a nie ma chyba), chocby rachunek zdani (logika) przeciez to jest proste, albo podstawy statystyki

        ja na studiach milo wspominam rozmowy ze studentami innych kierunkow bo mozna bylo sie dowiedziec czegos czego oni sie ucza -fakt ze tematy techniczne, ale tez nie jakos nie spotykalem sie ze studentami uniwersytetu (mieli akademiki w innej czesci miasta) ale pewno tez potrafili by mnie czyms zainteresowac

      • Ponton Ponton pisze:

        Przecież nie napisałem że, trzeba zlikwidować maturę z matematyki, optuje za swobodą wyboru, jak ktoś chce matmę to proszę bardzo, ale jestem przeciwny bez
        kompromisowości rozwiązań, z jednym wyjątkiem a mianowicie język ojczysty, dla mnie codzienny i potoczny, bez którego zresztą matematyka była by nie czytelna.Swoją drogą „Lalka” jest świetnym studium charakterów i postaw ludzkich z którymi często się spotyka w tak zwanym dorosłym życiu.

    • Kuba pisze:

      nie kazdy musi miec mature
      25% to duzo? kiedys zdawalnosc moze byla wieksza (chociaz watpie) bo wiecej ludzi w ogole nie podchodzilo do matury, albo wrecz jej nie mialo (zawodowki), a ze teraz wszyscy podchodza to i % sie zwiekszyl

      dla mnie 50% to nie tragedia, mozna sie przyuczyc i zdac za rok

      na studiach czesto nie zdaje egzaminow 50% i nikt tragedii nie robi – awans, komisy, powtarzanie przedmiotu, zmiana kierunku, rezygnacja ze studiow

      co do sposobow rozwiazywania zadan to faktycznie jakis kosmos – jesli zadanie jest rozwiazane chocby autorskim sposobem ale prawidlowo i prawidlowa sciezka powinno byc zaliczone, to w koncu matematyka jest 100 drog do rozwiazania zadania jak sie umie

      ale moze sprawdzajacy sami niezbyt kumaci i wyszlaby ich niewiedza wiec prosciej zwalic na „klucz”

  3. W.W. pisze:

    Mój siostrzeniec ma 2 godziny matematyki 1 fizyki na 5 godzin religii.
    Wyniki widać.

  4. Kierowiec pisze:

    W tym roku zdawałem maturę. Język obcy (rosyjski) 100%, język ojczysty 90%, matematyka 18%. Nie kułem, nie robiłem specjalnych przygotowań. Do podniesienia kwalifikacji zmusiła mnie praca, tak naprawdę maturę mogłem zdawać 30 lat wstecz. Wtedy wybrałem zawodówkę i gdy zobaczyłem zadania maturalne z matematyki, to mało nie padłem z wrażenia. Poziom maturalny matematyki, był na poziomie zawodówki sprzed 30 lat. Jak wcześniej napisałem do matury poszedłem bez żadnych przygotowań i jak widać 18% udało mi się zdobyć. Te 18 procent wystarcza, by nie być oszukanym w sklepie, by umieć policzyć w pracy. Obliczenia średniej zużycia paliwa, czy średniej prędkości, lub dojazdu w miejsce docelowe robię w pamięci. W tym roku na matematyce za 6 punktów było obliczenie średniej prędkości piechura.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

213440