24112017Nowości:
   |    Rejestracja

Polska, Litwini i Słowacy.


Oskrzydlenie frontu polskiego w rezultacie niekorzystnego przebiegu granic II RP stanowiło poważne utrudnienie w planowaniu obrony w razie wojny z Niemcami.


Z terenu Prus Wschodnich mogły Niemcy pierwszego dnia wojny zagrozić bezpieczeństwu stolicy Polski i sparaliżować funkcjonowanie władz centralnych, a wkroczenie Niemców na Słowację odsłaniało rejon Centralnego Okręgu Przemysłowego i czyniło jego obronę bardzo trudną. Na tym kierunku polskie dowództwo tuż przed wybuchem wojny musiało zmieniać plany operacyjne i im­prowizować organizację jeszcze jednej armii („Karpaty”), która w pierwszych dniach konfliktu dysponowała zaledwie dwiema brygadami piechoty górskiej. Trzeba było okroić i tak szczupłe odwody, by jako tako osłonić tyły armii „Kraków” od strony słowackiej; armii „Kraków” od której zależało powodzenie pierwszej fazy operacji obronnych. We wrześniu 1939 r. polskie siły podejmowały obronę w warunkach okrążenia strategicznego. Wydaje się, że można było to zagrożenie wcześniej zminimalizować.

Kierunek północny, Litwa.

Od listopada 1938 r. Litwini szukali dróg wojskowego porozumienia z Polakami. Generał Stasys Raśtikis, naczelny wódz armii litewskiej, mówił do pułkownika Leona Mitkiewicza, attaché wojskowego w Kownie: „Byłoby bardzo źle, gdybyśmy w obliczu wspólnego niebezpieczeństwa nie potrafili znaleźć drogi do porozumienia”. W marcu 1939 r. generał Raśtikis oświadczył Mitkiewiczo­wi, że widzi potrzebę „natychmiastowego porozumienia wojskowego między Polską a Litwą w obliczu zagrożenia niemieckiego”. Generał prosił o przeka­zanie tej propozycji do Warszawy i wyrażał jednocześnie chęć przyjazdu do Polski w celu „przedstawienia swych poglądów marszałkowi Śmigłemu-Ry­dzowi i nawiązania osobistego kontaktu z polskimi wyższymi władzami wojskowymi”. Było oczywiste, że propozycje litewskiego generała musiał wcześniej zaaprobować rząd litewski.

litewskie-Vickersy-

Litewskie czołgi

Spotkanie obu naczelnych wodzów doszło do skutku dopiero w maju 1939 r. Gen. Raśtikis powiedział marszałkowi Śmigłemu, że nie wątpi w klęskę Niemiec w starciu z koalicją francusko-polską (Litwa jako aliantka Polski chciałaby odebrać Niemcom utraconą Kłajpedę) i dlatego ponowił propozycję zawarcia sojuszu wojskowego. Litewski generał zapewniał, że sojusz z jego krajem mógłby mieć szerszy charakter po przyłączeniu się Łotwy i Estonii. Litwini byli pewni, że uda im się zjednać swych nadbałtyckich sąsiadów. Polacy jednak nie podjęli propozycji. Sugerowali, że w nadchodzącym konflikcie Litwa powin­na zachować neutralność.

Tymczasem istniały realne możliwości zawarcia sojuszy Polski z innymi państwami nadbałtyc­kimi. Estonia była najbardziej propolsko nastawiona spośród państw bałtyckich, idea sojuszu wojskowego z Polską, była tam bardzo żywa. Estończycy wywierali też wpływ na Łotwę w kierunku zbliżenia jej z Polską. Zwolennikami bliskiej współpracy z Warszawą byli też wojskowi łotewscy (należał do nich dowódca armii i wicepremier generał Janis Balodis).

Latvijas-armija-4

Łotewskie działa przeciwlotnicze

Republiki nadbałtyckie dysponowały armiami złożonymi łącznie z 10 dywizji piechoty, kawalerią (około dywizji), oddziałami pancernymi (równo­wartość brygady) i lotnictwem (300 samolotów); wyróżniała się armia łotewska, która miała stosunkowo dobre uzbrojenie techniczne. Pokojo­we stany armii państw nadbałtyckich sięgały 70 tys. ludzi, w formacjach paramilitarnych znajdowało się 110 tys., a zdolności mobilizacyjne tych państw szacowano łącznie na około 600 tys. żołnierzy. W wypadku zagrożenia Estonia i Litwa mogły wystawić po 5 dywizji, a Łotwa 8 dywizji piechoty. Ponadto przewidywano zgromadzenie jednostek kawalerii, broni pancernej i lotnictwa.

e9f51ccb3cd877ccb44874d5d0848af231abcd1e709828e37dad380aed9d99d88c5d220f31ed5ba1222591f886cc2b747886d217004f9505c386f27ca0ef0058b7b57debe3e6c9453d8d414ca9d4524f

Estońska obrona przeciwpancerna

Warto zajrzeć do pamiętników polskiego attaché wojskowego na Litwie, który w rozdziale „Plany sojuszu Polski z Państwami Bałtycki­mi” wspominał, jak 11 grudnia 1938 r. łotewski attaché wojskowy pułkow­nik Deglavs, działając na polecenie szefa Sztabu Generalnego, proponował Polakom opracowanie wspólnego planu działań na wypadek wojny z Niemcami. „Plan jego – wspominał pułkownik Mitkiewicz – poparty licznymi objaśnieniami na mapie, polegał na tym, że w wypadku wojny z Niemca­mi siły zbrojne Państw Bałtyckich oceniane na 15 – 20 dywizji piechoty, utworzyłyby na terenie Litwy północne skrzydło dla polskiego frontu przeciwniemieckiego i mogłyby być, wspólnie z siłami polskimi, użyte do działań zaczepnych, mających na celu likwidację niemieckich sił w Pru­sach Wschodnich”. Łotewski pułkownik zapewniał, że władze wojskowe Estonii i Litwy poprą taki plan. Pięć dni później pułkownik Mitkiewicz rozmawiał z szefem wywiadu armii litewskiej pułkownikiem Dulksnysem. Usłyszał wówczas, że „litewski Sztab Generalny ustosunkuje się bezwarun­kowo pozytywnie i z pełnym zrozumieniem dla potrzeby porozumienia wszystkich państw Bałtyckich z Polską dla wspólnej obrony przed ewentual­nym agresorem”. Z polskiego punktu widzenia ważne było to, że obaj rozmówcy pułkownika Mitkiewicza obawiali się ewentualnej „pomocy” wojskowej ze strony Sowietów i w sojuszu z Polską upatrywali gwarancję bezpieczeństwo swych krajów.

Wzmocnienie północnej flanki polskiej obrony i zablokowanie zgrupowania niemieckiego na terenie Prus Wschodnich było więc możliwe. W marcu 1939 r. Polska rezygnując z oferty litewskiej straciła możliwość oskrzydlenia wojsk niemiec­kich na terenie Prus Wschodnich. Trudno sobie wyobrazić, aby 29 dywizji polskich, litewskich, łotewskich i estońskich nie byłoby w stanie zepchnąć Niemców do obrony. A dla Polski oznaczało to bezpieczeń­stwo północnej granicy i niedopuszczenie pancernych zagonów w głąb kraju.

Kierunek południowy, Słowacja.

Inna sytuacja, ale podobna możliwość wzmocnienia polskiej obrony zarysowała się na południu. Trzeba stwierdzić, że po włączeniu Słowacji do strefy wpływów niemiec­kich rewindykacja Zaolzia, niewątpliwie cennego gospodarczo rejonu, nie mogła. równoważyć ujemnego jej skutku, jakim było wydłużenie do ponad 2400 km granicy z Niemcami. Wymuszeniem na Słowakach poprawek grani­cznych na Spiszu i Orawie oraz popieraniem węgierskich pretensji do południowej części Słowacji Warszawa definitywnie zraziła sobie słowackich polonofilów. Nie zasiliło to obrony polskiej dywizjami węgierskimi, a spowodowało, że dywizje słowackie znalazły się po stronie niemieckiej. Jednocześnie Polska osłabiła sojusz z Rumunią. Bukareszt obawiał się wzrostu sił Węgier – popieranych przez Polaków – skoro półtora miliona obywateli rumuńskich, mieszkają­cych w Siedmiogrodzie, uważało się za Węgrów.

Warszawa nie dostrzegła chyba w porę, że wzmocnienie południowej flanki wojsk polskich miało większe znaczenie niż sympatie do Węgrów, którzy ostatecznie wybrali sojusz z Niemcami.

Trzeba było zabiegać, aby Słowacja nie znalazła się w rękach niemieckich. Polska powinna była głosić stanowczo, że zainteresowana jest niepodległością Słowacji bronić całości jej terytorium i dążyć do zawarcia sojuszu. Należało wesprzeć polityków propolskich w słowackich par­tiach (do zwolenników związków z Polską należał czołowy działacz hlinkowskiej Słowackiej Partii Ludowej Karol Sidor). Poseł Sidor głosił potrzebę ścisłego związku z Polską, a przewodniczący Słowackiej Partii Narodowej Jan Pauliny-Toth uważał, że Słowacja powin­na złączyć się z Polską węzłem federacji. Słowacka historyk Alena Bartlova pisze: „W kilka dni później [po ultimatum polskim w sprawie Zaolzia], 29 IX 1938 r., deputowani K. Sidor i J. Tiso w imieniu SLPH [skrót Słowackiej Partii Ludowej] przedstawili posłowi polskiemu w Pradze deklarację, że w razie rozpadu Republiki Czechosłowackiej Słowacja połączy się na zasadzie federacji z Pol­ską”. W Warszawie postanowiono jednak, że Słowacja połączy się z Węgrami i deklarację polityków słowackich pozostawiono bez odpowiedzi. Węgrzy nie byli na tyle silni, aby zająć całą Słowację. Sprzyjające Polsce koła w słowackich partiach politycznych przegrały, zwyciężyła orientacja niemiecka.

PIC_2-15551

Słowacka piechota

Na ziemiach słowackich znajdowały się garnizony sześciu dywizji czechosłowackich (w tym jednej szybkiej) i jednego pułku lotniczego. Można więc przypuszczać, że sojusznicza Słowacja byłaby w stanie zasilić tymi jednostkami polską obronę; wydaje się to tym bardziej prawdopodobne, jeśli się weźmie pod uwagę, że zwasalizowana przez Niemcy Słowacja zdołała skierować 3 dywizje pod rozkazy niemiec­kie. A zatem wojska słowackie zamiast wkraczać do Polski mogły zabezpieczyć południe Polski przed Niemcami Pewne jest, że w takim wypadku armii „Kraków” nie groziłoby okrążenie od południa  już trzeciego dnia wojny z Niemcami.

Reasumując: w 1939 roku były szanse, aby siły polskie wzmocniły wojska sąsiadów Rzeczypospolitej na północy i południu. Podjęto starania o sojusze z wielkimi (Anglia i Francja), a zaniedbano związania z Polską Litwy i Słowacji. Dywizje francuskie nie wzięły udziału w obronie Polski mimo, że tego oczekiwaliśmy, dywizje litewskie i słowackiej nie wsparły dywizji polskich bowiem Polacy o to nie zadbali.

09

Napisane przez:


Jaki jestem każdy widzi (każdy kto zechce).

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

309067