18112017Nowości:
   |    Rejestracja

Polityczne zdrowie psychiczne


Wielu ludzi boi się poruszać tematy polityczne. Bo to najczęściej prowadzi do kłótni. Jeden powie, że nie cierpi jakiegoś polityka, a drugi go tymczasem lubi – i już kłótnia gotowa. Więc lepiej pogadać o pogodzie. Tak było od zawsze.


      Ale w Polsce od jakieś dekady jest to szczególnie intensywny problem. Spory polityczne, cechujące się wysokimi emocjami i stopniem agresji, toczą się w gronie najbliższej rodziny i dobrych znajomych. Dzieci z rodzicami się kłócą, przyjaciele się kłócą, wszyscy się nawzajem nienawidzą – bo jeden popiera PO, Nowoczesną czy Komitet Obrony Demokracji, a drugi PiS, Solidarną Polskę czy Zjednoczoną Prawicę. Zwolennicy partii Wolność, czy ruchu Kukiza aż w taki amok nienawiści nie popadają – ale to margines. Mowa nienawiści to cecha przede wszystkim propagandystów PO i PiS. To wynika z ich kalkulacji politycznych.
      Ja, jako reprezentant poglądów niszowych, czyli libertariańskich, nie mam problemów z poruszeniem tematów politycznych. Od dzieciństwa nie zgadzałem się z większością moich znajomych, więc do tego nawykłem i się nie złoszczę. Więc umiem popatrzeć na ten spór z dystansu. Ponieważ problem z niemożnością poruszania tematów politycznych i generowanie złych emocji to problem ostatnich 10 lat, to ludzie w większości nie mają tego przećwiczonego – to za mało czasu na dobry trening.
      Wcześniej ludzie aż tak się nie kłócili o politykę. Za pierwszej komuny większość nienawidziła ustroju, a jej funkcjonariusze albo się w towarzystwie kryli ze swoimi sympatiami, albo po prostu przebywali tylko we własnym gronie – więc specjalnych kłótni nie było. Ta obecna nienawiść, idąca nawet w poprzek rodzin, jest sztucznie wykreowana przez PO i PiS oraz sprzyjające i wrogie im media, które na ostrym, emocjonalnym, bzdurnym, personalnym konflikcie wygrywają – dlatego na okrągło podtrzymują kampanie wzajemnej nienawiści i obrażania się. Intensyfikują konflikt, bo koszą nim całą pozostałą konkurencję. Nie ma już Samoobrony, LPR-u, czy ruchu Palikota – i jak tak dalej pójdzie, to tak samo nie będzie Nowoczesnej czy Kukiza. A PO i PiS będą nadal toczyć pianę z ust.
      Głupie i prymitywne hejterstwo w sporach politycznych to wina tego, że PO i PiS, jeśli chodzi o poglądy, nie różnią się wcale – obie partie są w pełni socjaldemokratyczne. Więc by się różnić i wygrywać wybory muszą wzbudzać wzajemną nienawiść personalną. I dlatego ze zwolennikami PO i PiS nie da się z sensem pogadać o polityce i trzeba wymyślać tematy neutralne by zachować spokój. Oni się zawsze pokłócą o Macierewicza, Tuska, Kaczyńskiego czy Schetynę. Użyją obraźliwych epitetów usłyszanych w mediach – ze szczególnym uwzględnieniem nazw chorób psychicznych czy dewiacji seksualnych – czy nawet wzrostu albo wyglądu!
      A tymczasem normalni ludzie, którzy mają wyklarowane poglądy, o polityce mogą rozmawiać bez ograniczeń i bez emocji. Więc radzę znormalnieć i przestać emocjonować się politykami PO i PiS. To nie polityka jest problemem, to nie sprawy polityczne wywołują emocje – to PO z PiS-em są destrukcyjnymi, szkodliwymi partiami – i politycznie, i społecznie, i psychicznie. Przestańcie popierać te partie i ich satelity, a wszelka złość wam minie. By zachować zdrowie psychiczne należy zainteresować się polityką i zrozumieć jak destrukcyjny jest spór PO-PiS. Unikanie polityki i rozmowy o pogodzie nic nie pomogą.
Grzegorz GPS Świderski

Napisane przez:


Grzegorz P. Świderski - Sarmata, żeglarz, paleolibertarianin, katolik, informatyk, trajkarz, monarchista. Skrajnie konserwatywny arcyliberał. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję. Mój główny blog jest tu: http://gps65.salon24.pl/

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "Polityczne zdrowie psychiczne"

  1. Smutna i, niestety, prawdziwa obserwacja. Widzę to po swoich znajomych, ludzi zazwyczaj ze sporym dystansem do siebie i świata, Gdy dochodzi do rozmów o polityce, do różnic zdań – zaczyna się istny armagedon. Przykre.

    i najgorsze jest to, że główni gracze na polskiej scenie politycznej / medialnej ta sytuacja jest jak najbardziej pożądana. Łatwiej wtedy zamiatać różne sprawy pod dywan :/

    Pozdrawiam serdecznie

    • Przykre jest to, że ludzie tak się dają na ten spór nabierać. W istocie to jest tylko spór propagandowy, bo politycy zwalczających się stron są w stosunkach osobistych zazwyczaj wzajemnie grzeczni i przyjaźni. A ich elektorat się ostro kłóci. Bez sensu! Możemy się spierać, ale to nie powinno wzbudzać w nas nienawiści czy innych negatywnych emocji.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

304704