28052017Nowości:
   |    Rejestracja

Policja „miejska” w Wadowicach


W niedzielę 4 września 2016 roku w Wadowicach miało miejsce spotkanie „progresywnych burmistrzów” , w trakcie którego głos zabrał Rajmund Pollak. Media, skupione ideowo wokół „Gazety Wyborczej” i „Newsweek’a” określiły potem, że spotkanie przerodziło się w „karczemną awanturę”. To nie jest prawda. Osobiście byłem obecny podczas tej imprezy urządzanej za publiczne (samorządowe pieniądze) i widziałem całą sytuację dokładnie. Potwierdzają to też materiały filmowe, powszechnie dostępne na YouTube, zdecydowanie zaprzeczają takiemu obrazowi.


Warszawa 2016. 12. 02

 

                        Szanowny Pan Jarosław Zieliński
.

     Wiceminister MSWiA

Szanowny Panie Ministrze,

zgodnie z art. 10 ust. 1 EKPC każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje trzy klasyczne wolności jednostki: wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Analogicznie swoboda wypowiedzi ujęta została w art. 11 ust. 1 KPP. Wprawdzie polska wersja językowa Karty Praw Podstawowych prawo to określa jako „wolność wypowiedzi”, jednakże istniejąca różnica ze sformułowaniem zawartym w art. 10 ust. 1 EKPC („wolność wyrażania opinii”) ma swoje źródło w odmiennym sposobie przekładu na język polski konwencyjnego wyrażenia (ang. freedom of expression, franc. liberté d’expression). Wniosek ten wynika z porównania tekstu art. 10 ust. 1 EKPC w obu oficjalnych (autentycznych) językach Konwencji (język francuski i angielski) z francuską i angielską wersją art. 11 ust. 1 KPP. Tożsamość brzmienia obu tekstów (ang. freedom of expression, franc. liberté d’expression) wskazuje na identyczny zakres i treść swobody (wolności) wypowiedzi na gruncie art. 10 ust. 1 EKPC i art. 11 ust. 1 KPP. Zgodnie z zasadą przewidzianą w art. 52 ust. 3 KPP, jeżeli Karta zawiera prawa, które odpowiadają prawom zagwarantowanym w EKPC, ich znaczenie i zakres są takie same jak praw przyznanych przez tę Konwencję, co nie stanowi przeszkody, aby prawo UE przyznawało szerszą ochronę. W efekcie standard ochrony swobody wypowiedzi na poziomie europejskim budowany jest wspólnie i równolegle przez ETPC i TSUE.

Tyle Komentarz do Konstytucji pod red. prof. Marka Safjana i dr. hab. Leszka Boska.

Tymczasem wolność ta w praktyce podlega ograniczeniom.

W niedzielę 4 września 2016 roku w Wadowicach miało miejsce spotkanie „progresywnych burmistrzów” , w trakcie którego głos zabrał Rajmund Pollak.

Media, skupione ideowo wokół „Gazety Wyborczej” i „Newsweek’a” określiły potem, że spotkanie przerodziło się w „karczemną awanturę”. To nie jest prawda. Osobiście byłem obecny podczas tej imprezy urządzanej za publiczne (samorządowe pieniądze) i widziałem całą sytuację dokładnie. Potwierdzają to też materiały filmowe, powszechnie dostępne na YouTube, zdecydowanie zaprzeczają takiemu obrazowi.

Np. tutaj:

https://

Co więcej, materiały opublikowane w sieci świadczą o tym, że również po rzekomej awanturze (karczemnej zdaniem w/w mediów) strony rozmawiały ze sobą bez agresji, nieodłącznej w tego typu zdarzeniach, jak opisywane w mediach.

https://

.

Od wyroku z 7.12.1976 r. w spr. Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii (skarga Nr 5493/72, HUDOC) ETPC stale wskazuje, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z fundamentów społeczeństwa demokratycznego, jest podstawowym warunkiem jego rozwoju i samorealizacji jednostki. Z zastrzeżeniem ust. 2 art. 10 EKPC, swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości na inne poglądy, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje (§ 49 orzecz.).

Mówiąc inaczej oznacza to, że wartość w postaci swobodnej i nieskrępowanej debaty publicznej znajduje swoje bezpośrednie uzasadnienie w samej istocie systemu demokratycznego, stanowiącego podstawę całego porządku konwencyjnego. Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najistotniejszych instrumentów gwarantujących realizację podstawowych atrybutów społeczeństwa demokratycznego – pluralizmu światopoglądowego, otwartości i tolerancji na poglądy innych, w tym poglądy mniejszości. Po drugie, ochrona konwencyjna obejmuje również formę prowadzonej debaty, w której możliwe jest niekiedy posłużenie się pewną przesadą, prowokacją, a nawet inwektywą, zwłaszcza, gdy jej przedmiotem są kwestie budzące silne kontrowersje, a wypowiedź ma charakter polemiczny.

Nie zamierzam wcale dowodzić w tym miejscu, że poglądy, które reprezentuje Rajmund Pollak nikogo nie obrażają, nie oburzają czy też nie wprowadzają niepokoju w jakiejś grupie społecznej. Możliwość głoszenia takich poglądów stanowi jednak o istocie systemu demokratycznego.

Tymczasem Policja w Wadowicach jest innego zdania. W związku z debatą z 4 września 2016 roku postawiła zarzut Rajmundowi Pollakowi.

Zarzut kuriozalny, bo z art. 51 kodeksu wykroczeń!

Przepis, z którego karze się zakłócających ciszę nocną pijanych awanturników, czy też słuchających na cały regulator muzyki heavymetalowej o 2 w nocy.

Konkretnie:

Art. 51

1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Czyżby zdaniem policjantów z Wadowic udział w publicznej dyskusji mieścił się w zakresie pojęciowym wyrażenia „inny wybryk”?

Ale przecież zdaniem Sądu Najwyższego: wybryk stanowi zachowanie, jakiego w konkretnych okolicznościach (czas, miejsce, otoczenie), ze względu na przyjęte zwyczajowo normy współżycia, nie należało się spodziewać. Z tego powodu wywołuje ono powszechne negatywne oceny społeczne i uczucia odrazy, gniewu, oburzenia. Dla wybryku charakterystyczna jest wyraźna sprzeczność z powszechnie akceptowanymi normami zachowania się. Dlatego nie można uznać za wybryk czynu, który nie dość, że nie koliduje w rażący sposób z obowiązującymi w określonym kontekście sytuacyjnym normami zachowania się, lecz przeciwnie – wzbudza w odbiorze powszechnym odczucia pozytywne i jest oceniany pozytywnie, z uznaniem (wyr. SN z 2.12.1992 r., III KRN 189/92, Legalis).

Panie Ministrze!

Często w podręcznikach dla przyszłych prawników jako kontratyp art. 51 kw (czyli czyn noszący znamiona wykroczenia, ale w istocie nim nie będący) wymienia się przykład człowieka, który zakłóca ciszę nocną głośnym wołaniem o pomoc.

Najwyraźniej w ramach wewnętrznego szkolenia funkcjonariuszy należy dodać także to, że branie udziału w publicznej dyskusji nie jest wykroczeniem z tego artykułu, ale przejawem demokracji.

Z którym co prawda nie musimy się zgadzać merytorycznie, ale musimy każdy taki głos tolerować. Dokładnie tak samo, jak orientację seksualną niektórych uczestników dyskusji z 4 września 2016.

Panie Ministrze – co się dzieje z polską policją, która podejmuje kuriozalne działania (interwencje) nie mając do tego żadnych przesłanek. W dalszym ciągu polska policja zamiast chronić obywateli wysługuje się władzy – w tym przypadku samorządowej. Kto wydał wadowickim funkcjonariuszom policji polecenie, aby podjęli całkowicie bezzasadną interwencję, a potem do dziś prowadzili czynności śledcze w sprawie, w której nie ma pokrzywdzonych, angażując przy tym policjantów z innych rejonów Polski (Bielsko-Biała). Czyżby polska policja nie miała nic do roboty?

Panie Ministrze – działania policji wadowickiej wobec Rajmunda Pollaka wiążę z brakiem Pana wystarczającej reakcji na wcześniejsze jej (policji) zachowanie, gdy zastraszała ona poprzez wzywanie na przesłuchanie uczestników demonstracji w obronie przystanku autobusowego w Wadowicach. Wówczas też policja wysługiwała się burmistrzowi Klinowskiemu. Absurdalne było m. in. jej tłumaczenie, że podjęła działania na skutek anonimowego pisma przyniesionego na komisariat. Dowodzi ta odpowiedź policji, że albo jest ona nieprzygotowana do ochrony interesów obywateli (każdy może wejść na komisariat i zostawić jakikolwiek pakunek bez sprawdzenia kim on jest), albo też wysługuje się miejscowej władzy.

Działania policji wadowickiej w przywołanych przypadkach (osoby przesłuchiwane w związku z obroną miejsc pracy i śledztwo pod kuriozalnym pretekstem prowadzone przeciw Rajmundowi Pollakowi) mają wyraźnie charakter zastraszania. Czyżby znowu pańskiemu resortowi potrzebna była sprawa taka, jak ta z Garwolina?

Proszę o stosowną reakcję na opisany przeze mnie problem,
z poważaniem dr hab. Józef Brynkus Poseł RP

 

http://poselbrynkus.pl/?p=640

 

JGP_8112

 ‚

Poseł Brynkus powyższe pismo wystosował w związku z docierającymi do niego sygnałami i skargami na nieuzasadnione działania policji w Wadowicach. Domaga się więc wyjaśnień.

 

 

Chciałbym móc powiedzieć, że to tylko odosobniony przypadek na mapie kraju.

 

Niestety. Znam osobiście Ałłę W. z Opola, która powiadomiła miejscową policję o tym, że ktoś włamuje jej się do piwnicy. Ten ktoś okazał się administratorem nieruchomości, który wraz z panią z zarządu dokonywał eksmisji z zajmowanego pomieszczenia.

 

Bez wyroku Sądu, bez udziału komornika.

 

Co więcej zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 29 czerwca 2010 roku (sygn. akt III CSK 325/09) jeśli piwnica stanowi część wspólnej nieruchomości to wówczas do zmiany użytkowania poszczególnych pomieszczeń przez lokatorów potrzebna jest nowa uchwała Wspólnoty, określająca nowy podział.

 

No i co z tego?

 

Policja nie ruszyła palcem w sprawie Ałły, ale za to oskarżyła ją z art. 66 kodeksu wykroczeń. Bo tak.

 

Administrator może robić co chce.

 

Tak samo policja.

 

Sąd w Opolu nie miał wątpliwości i skazał Ałłę na grzywnę.

 

 

Dobrze, że za karę nie musi paradować z tabliczką na szyi z napisem, że nie będzie więcej donosić na policję.

 

Ba, okazuje się, że w innym, i to większym mieście niż Opole, jeden z bardziej znanych gangsterów publicznie przechwala się, że o swoim aresztowaniu dowiedział się odpowiednio wcześniej od znajomego policjanta.

Tak, że zdążył na czas wszystko wyprowadzić, jak trzeba.

 

O zgrozo, przechwalał się tym na sali sądowej!!!

 Jako wiarygodny dla sądu świadek.

W obecności sędziego i prokuratora.

 

I nic.

 

Reforma wymiaru sprawiedliwości jest potrzebna na wczoraj.

 

 

2016.12 02

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

1 komentarz dla artykułu "Policja „miejska” w Wadowicach"

  1. kanton pisze:

    Oj policja , policja. Zdarzyło mi się znależć dowód osobisty . Jak zaniosłem go na policję , wszyscy byli przerażeni policjanery..
    Poradzono mi delikatnie abym następnym razem….jak znajdę jakiś dokument …bym go zniszczył.
    Oni maja tyle pracy że ..och i ach. :).

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

296008