20092017Nowości:
   |    Rejestracja

Polakom potrzebna jest sprawiedliwość!


Duda zdradził. Tak brzmi mniej więcej narracja sporej części elektoratu. Pamiętać jednak należy, że jest koniec lipca 2017 roku. Prezydent zapowiedział natomiast swój projekt na wrzesień. Poczekajmy zatem.


O-PO-zycja zamiast w parlamencie sprawy rozstrzyga na ulicy. Bo z woli Narodu została w 2015 roku zepchnięta na margines polityczny po 8 latach drenowania Polski i jej mieszkańców.

 

Jednak ludzie, którzy wylegli na ulice w obronie „wolnych” sądów to nie tylko kupieni za sorosowe srebrniki ubywatele  i inne popłuczyny po Palikocie.

 

To również ci, którzy zmiany proponowane przez PiS widzą tak, że sędziów Onych zastąpi się Swoimi.

 

Tymczasem na dole zwykły obywatel nadal w sporze z lokalnym Gąsiorem czy innym Spaślakiem będzie przegrywał bez względu na to, jak bardzo merytorycznie górować będzie nad swoim przeciwnikiem.

 

Bo jak powszechnie wiadomo usługi prawnicze są tak drogie, że taniej kupić sędziego niż nająć dobrego adwokata.

 

A sądy są już „wolne” do tego stopnia, że nawet orzecznictwo Sądu Najwyższego niewiele je wzrusza.

 

To również widoczny aż do bólu imperatyw sędziego karnisty zmuszający go do poszukiwania dowodów świadczących o winie oskarżonego nawet wówczas, gdy akt oskarżenia obiektywnie stanowi lajtową wersję bredzenia wariata.

 

Dlatego mamy to, co za Odrą prawnicy nazywają „uniewinnieniem po polsku”, czyli wyrok w zawieszeniu.

 

W połączeniu z  grzywną zasilającą Skarb Państwa.

 

Tymczasem dwie ustawy reformujące wymiar sprawiedliwości nie zwierają w sobie nawet obietnicy cienia rozwalenia obecnego układu panującego na dole.

 

Bo przecież wprowadzenie sądu dyscyplinarnego z prawdziwego zdarzenia (przynajmniej na papierze) nie oznacza, że będzie on funkcjonował zadowalająco.

 

Poza tym należałoby ludziom, w przeważającej mierze nieświadomym prawnie, uzmysłowić, że przewinieniem dyscyplinarnym jest również obraza przepisów prawa dokonana przez sędziego.

 

Propaganda PiS (zwana obecnie PR-em) milczała jednak na ten temat.

 

Tymczasem codziennie w programach informacyjnych telewizji publicznej powinien występować jakiś przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć….

A raz w tygodniu odpowiadać na pytania zgłaszane mailowo na podany adres.

Może nawet co drugi dzień.

 

To jest minimum.

Niezbędne minimum.

 

Pamiętacie przecież plan Sorosa, zwany nie wiadomo dlaczego reformą Balcerowicza?

Wtedy poszczególne media na wyścigi karmiły nas wizją dobrobytu po początkowym (i chwilowym) zaciśnięciu pasa.

 

Pamiętam, że Trybuna Śląska pisała nawet o okresie… półrocznym.

 

Tymczasem wbito nas w nędzę na ponad jedno pokolenie.

 

 

A PiS przygotowując największą reformą po 1989 roku nie zrobił nic, by uświadomić ludziom jej konieczność.

 

Nie zrobił również nic, by powiedzieć, że sądy reformuje się od góry.

 

Naprzód musiał być zmieniony Trybunał Konstytucyjny, potem Sąd Najwyższy, a dopiero potem te niższego szczebla.

 

Dlatego milczeniu polityków przeciwstawiono histerię.

 

Na dodatek znalazła ona oparcie w braku elementarnej wiedzy prawniczej 97% społeczeństwa.

 

Tymczasem ludzie ciągle pamiętają słowa wypowiedziane przez europosła PiS Janusza Wojciechowskiego tuż przed kampanią wyborczą 2015 roku:

 

(…) wprowadzenie apelacji nadzwyczajnej, dającej szersze i głębsze możliwość naprawiania prawomocnych błędów sądowych. Musi być „klapa bezpieczeństwa” pozwalająca na sięgnięcie do prawomocnie zakończonych spraw, w sytuacji gdy mamy do czynienia z jawną niesprawiedliwością i krzywdą. Krzywda nigdy nie powinna być ostateczna, a państwo nie może być bezradne wobec krzyczącej niesprawiedliwości.

 

 

Tymczasem niesprawiedliwość stara i nowa nadal głośno krzyczą. Do starych grzechów przybywają nowe.  Nic jednak nie wskazuje na to, że ktoś faktycznie będzie chciał pomóc ofiarom systemu niesprawiedliwości w RP.

 

Zamiana sędziów spolegliwych wobec PO na spolegliwych wobec PiS nie daje nic.

 

Polacy czekają na reformę wymiaru sprawiedliwości a nie na jej ersatz.

 

Bo jeśli się jej nie doczekają to tym razem wyjdą na ulice.

 

Z potrzeby serca, a nie za sorosowe srebrniki.

24.07 2017

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

307302