25052017Nowości:
   |    Rejestracja

Podwyżki dla władzy, czy dla Polski?


Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale postaram się uzasadnić, że dobrze wynagradzana władza, to nie rozrzutność, a dobra inwestycja. Oczywiście po spełnieniu istotnych kryteriów, o które w polskich realiach będzie niezwykle trudno.


1-25129_g

Na swoim ostatnim posiedzeniu przed wakacyjną przerwą Prawo i Sprawiedliwość forsuje podwyżki dla parlamentarzystów, najwyższych urzędników (Premier, ministrowie), Prezydenta i wynagrodzenie dla Pierwszej Damy, czyli dla elity urzędniczej i politycznej. W swym projekcie wnioskodawcy przewidują uzależnienie wysokości wynagrodzenia od efektów ekonomicznych i poziomu życia w Polsce, co jest nowatorską propozycją, ale chciałbym odnieść się do kwestii wynagrodzeń ludzi „władzy” w ogóle, abstrahując od powyższych kryteriów.

 

POSŁOWIE

Posłowie (senatorowie, to nieco inna sprawa) powinni otrzymać podwyżki w ostatniej kolejności z dwóch powodów.

Po pierwsze to, kto w Polsce zostaje posłem zależy w niewielkim stopniu od kwalifikacji, doświadczenia czy uczciwości kandydata. Obowiązująca ordynacja wyborcza promuje nie posiadających powyższe przymioty, ale tych, którzy otrzymają wysokie miejsca na listach wyborczych, czyli nie najlepszych, ale obdarzonych przychylnością liderów układających wyborcze listy.

Po drugie Sejm to miejsce, gdzie zasiadają posłowie uczciwi, kompetentni i pracowici, którzy swoim osobistym zaangażowaniem przyczyniają się do kształtowania dobrego prawa, ale są oni w mniejszości wobec tych, którzy są jedynie wykonawcami dyspozycji partyjnych central, a ich osobiste zaangażowanie ogranicza się do podnoszenia ręki i naciskania przycisku zgodnie z wytycznymi oraz wygłaszania w mediach wyuczonych formułek z tzw. „przekazów dnia”.

Poseł może przez całą kadencję biernie siedzieć w sejmowej ławie i ze znudzeniem naciskać przycisk do głosowania, nie udzielać się na posiedzeniach plenarnych i podczas posiedzeń komisji (do pobierania wynagrodzenia upoważnia sam udział w posiedzeniu potwierdzony podpisem na liście obecności), nie składać interpelacji i zapytań, nie interesować się problemami współobywateli, a w czasie dyżurów poselskich udawać zapracowanego i nie przyjmować interesantów, ale to w niewielki sposób wpływa na to, czy będzie posłem w kolejnej kadencji.

Czy zatem należy posłom dawać podwyżkę, czy raczej należy poważnie zastanowić się, jak w demokratyczny sposób niektórych z nich wyeliminować z zasiadania w Sejmie?

 

MINISTROWIE

W Polskich realiach ministrowie, podobnie jak parlamentarzyści, prezentują rozmaity poziom wiedzy, kompetencji i uczciwości, ale, w przeciwieństwie do parlamentarzystów, można ich prawie dowolnie wymieniać na innych (lepszych), a przede wszystkim przełożony (Premier), może wymagać od nich wykonywania konkretnych zadań i skutecznie egzekwować terminowość i jakość tego wykonania. Jakość ministrów z kolei jest w istotnym zakresie uzależniona od wysokości ich uposażenia, czyli oferując relatywnie niewysoką pensję, Premier nie ma możliwości pozyskania na najwyższe rządowe stanowiska części z najlepszych kandydatów, bo nie każdy bardzo dobrze wynagradzany fachowiec będzie skłonny pracować „dla ojczyzny” za 3, 5 czy 10 razy mniejsze wynagrodzenie niż dotychczas. I to jest kolejny powód, by nie oszczędzać, oczywiście w rozsądnych granicach, na uposażeniach ministrów i innych wysokich urzędników państwowych.

 

PREMIER

Premier, no cóż… Premier powinien dostawać bardzo wysokie wynagrodzenie, bo nie tylko kieruje ogromnym „przedsiębiorstwem” mającym wpływ na życie wszystkich obywateli, całe gałęzie gospodarki, niezliczone instytucje, reprezentuje Polskę podczas międzynarodowych szczytów, negocjuje międzynarodowe umowy, firmuje ustawy, ale ponosi prawną i polityczną odpowiedzialność za tysiące podejmowanych decyzji. Nieuczciwe jest więc twierdzenie, że Premier powinien otrzymywać niewysokie wynagrodzenie „bo emeryci mają niskie świadczenia” albo „podwyżki dla pielęgniarek nie są wysokie” i wynika to z prostej kalkulacji, że los tych drugich uzależniony jest w znacznym stopniu od Premiera, który „steruje” krajem. Nikt rozsądny w postuluje, by sternik okrętu podczas burzy (podczas flauty również) był tak samo traktowany jak „zwykli” marynarze czy pasażerowie i nie wynika to z nabrzmiałego ego sternika czy jego odmiennych potrzeb bytowych, ale z pragmatycznego i praktycznego podejścia do losu statku i jego pasażerów.

 

PREZYDENT i PIERWSZA DAMA

Prezydent, zgodnie z Konstytucją, pełni dwie role. Z jednej strony ma wpływ na prawo (inicjatywa ustawodawcza, podpisywanie i wetowanie ustaw), podejmuje decyzje polityczne i personalne, piastuje rozmaite realne funkcje i godności, ale też, wraz z małżonką, pełni funkcję reprezentacyjną. I jako najwyższy reprezentant Rzeczypospolitej powinien otrzymywać najwyższe uposażenie pośród funkcjonariuszy publicznych. Również Pierwsza Dama powinna otrzymywać wynagrodzenie, bo jej ważna, reprezentacyjna funkcja, nie powinna być wykonywana społecznie.

 

Czy zatem obecna większość parlamentarna, czyli Prawo i Sprawiedliwość, powinna podejmować decyzję o podwyższeniu uposażeń? Tak, ale w inny sposób.

 

Jeśli obecna większość parlamentarna uważa, że podwyżki są uzasadnione, to powinny one obowiązywać nie od przyszłego roku, a od przyszłej kadencji parlamentu. Taka decyzja nie tylko wytrąciłaby opozycji argument, że uchwalane podwyżki, czy inne przywileje, są wyrazem pazerności obecnej ekipy politycznej, ale zaistniałby zdrowy precedens obligujący przyszłe rządy i przyszłe większości parlamentarne do podejmowania decyzji zgodnych z interesem państwa i obywateli, a nie doraźnej większości, bo dzisiejsza władza może jutro być opozycją, a dzisiejsza opozycja jutro sprawować władzę.

Napisane przez:

Kontakt: strzembosz@wp.pl

Mąż Agnieszki, ojciec Jana i Joanny, mgr politologii, wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej na Mazowszu, radny Sejmiku Mazowieckiego, autor kilku scenariuszy filmów dokumentalnych i fabularnych, miłośnik ogrodów botanicznych.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 13 dla artykułu "Podwyżki dla władzy, czy dla Polski?"

  1. obywatel pisze:

    Wynagrodzenie za kierowanie „ogromnym przedsiębiorstwem” jest uzależnione od wyników finansowych tegoż. Dlatego wynagrodzenia polityków powinny być zależne od poziomu życia obywateli w państwie. Powiedzmy, dwukrotność minimalnego wynagrodzenia, oczywiście przy takim samym opodatkowaniu i ozusowaniu, co dla normalnych obywateli. Założę się, że wtedy nie byłoby problemów z takimi rzeczami, jak np. kwota wolna od podatku.

    • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

      I tak i nie. Często zdarza się, że przedsiębiorstwo przynosi straty, a menager zarabia krocie. na przykład wtedy, gdy przynosiło jeszcze większe straty a zatrudniony menager znacznie je zredukował.

      A jeśli chodzi o krotność minimalnego wynagrodzenia, to proszę nie żartować. Za 3.700 zł miesięcznie znajdzie się tłum chętnych do „bycia” Premierem czy Prezydentem (CV, przejście do historii, prestiż), ale dyrektorem departamentu (mnóstwo pracy i odpowiedzialność) nikt „normalny” nie będzie chciał być.

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    szkoda, ze tego nie przeanalizowali i nie przemyśleli, w pore nieco dogłębniej. teraz to woda na mlyn nie tylko dla opozycji, ale dla zawistnych Polakow.
    zgadzam się jednak, z Panem Strzemboszem, ze w przeciwieństwie do najwyższych urzednikow państwowych, podwyżki dla poslow i senatorow, sa karygodne. może i zarabiają mało, ale maja sluzyc ludziom, a nie przyjezdzac po pieniądze. jakość ich pracy jest mierna. dlatego, zupełnie słusznym i realnym postulatem powinno być znaczne ograniczenie liczby poslow i senatorow. nie ma sensu placic za tak liczna bande darmozjadow. i to pomniejszyc te gremia, nawet do 20% stanu obecnego, w obu przypadkach.
    ponadto oczekuje od tego rządu, ze w końcu zacznie powazna debate nad potrzeba nowej Konstytucji, znacznego ograniczenia biurokracji i wprowadzenia nowocześniejszych metod zarzadzania państwem. bo w takiej konstrukcji systemowej, daleko nie zajedziemy. dzisiaj, zalozmy mamy uczciwe, odpowiedzialne rzady, a jutro znowu wroci banda opryszkow i zacznie się od nowa kleptokracja. czy, nie takie oczekiwania mamy po nowej władzy? niech rzadza dla Polski a nie sondażów.

    • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

      Część problemów z posłami, którzy tylko „przyjeżdżają po pieniądze” rozwiązałaby ordynacja JOW, ale tego nie chce zarówno PiS, jak i PO.

  3. Jacek pisze:

    Przegięli – czuję się głupio, że od przez wiele lat popierałem PIS. Czuję się jak leming popierający PO. Jednak to jedna banda…

    • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

      Przegięli w jednym: Nie przygotowali ustawy na tyle, by nie została rozjechana w pół dnia tak, że sami musieli ją wycofać. A podwyżki dla niektórych kategorii urzędników są uzasadnione.

  4. Andrzej pisze:

    Prezydent USA zarabia 400 000 USD rocznie to jakieś 1 600 000 zł. Na jego wynagrodzenie zrzuca 320 milionów ludzi zamieszkujących USA. Polska jest 7 razy mnie ludna więc proporcjonalnie wynagrodzenie Prezydenta RP powinno wynosić 19 000 zł miesięcznie a wynosi 24 000 – nie jest zatem tak źle. Gdyby brać pod uwagę zamożność obydwu państw (choćby licząc PKB które jest 31 razy mniejsze) to Prezydent Polski powinien zarabiać jakieś 4000 zł. Problemem nie jest wysokość pensji polityków (idąc tym tropem największym i najbardziej szanowanym mocarstwem na świecie są Włochy gdzie zwykły szef Policji potrafi zarobić 700 000 euro rocznie a Tusk ma więcej Władzy od Obamy bo ma lepsza pensję). Pensje powinny być symboliczne dla polityków. Bo do polityki powinni iść ludzie spełnieni zamożni którzy już coś osiągnęli w życiu a nie Ci którzy chcą się dopiero dorobić i jest to dla nich jedyny sposób na życie. Dla nich każda pensja będzie za niska a dodatkowo za pieniądze uchwalą każdą ustawę i „będą kręcić lody” na czym się da (jak niejaka posłanka Sawicka) i żadną kasa nie pogardzą (tak jak Petru czy Giertych którzy mają i to sporo ale po 500+ pójdą bo tacy ludzie nawet złotówki nie odpuszczą). Niska, bardzo niska pensja dla polityków to GWARANCJA że do rządu i parlamentu będą trafiać właściwi ludzie.

    • Zygmunt pisze:

      ludzie zamożni albo idealiści, którym wystarczy mieszkanko sluzbowe i niewielka pensja. ale takich już niewielu.

      • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

        Zamożni, idealiści albo… złodzieje i łapówkarze.

        A najważniejsze jest to, że państwo nie potrafiące godziwie wynagradzać ministra, nie potrafiące przez ćwierć wieku kupić samolotu dla najwyższych urzędników, to państwo narażone na poważne problemy.

    • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

      Można porównywać wynagrodzenia polskiego i amerykańskiego prezydenta, ale co zrobić, jak wójt Bojszowa (8 tys. mieszkańców) Pan Utrata zarabia… ponad 12.000 zł?

      Dlatego uważam, że reforma systemu wynagrodzeń, czyli w niektórych przypadkach również podwyżki, są zasadne.

  5. egon pisze:

    Wynagrodzenie jest nie za teoretyczne wiadomości zwłaszcza po szkole a za PRACĘ . Jak kto pracuje i jakie są efekty tej pracy oraz jej uciążliwość powinny znajdować odbicie w wynagrodzeniu .Obecnie bywa że obiboki dostają krocie a np górnik w kopalni czy pracownik fizyczny niewiele .To jest paradoks tego kraju .

  6. Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

    Tak, to paradoks. I dlatego warto o tym dyskutować i analizować, jakie obciążenie pracą oraz jaką odpowiedzialność, ponosi Premier czy minister.

  7. AS pisze:

    Należy bardzo pilnie stworzyć centralny taryfikator płacowy dla wszystkich etatowców zajmujących miejsca w administracji państwowej, samorządowej i spółek SP. Bo to co się dzieje, to woła o pomstę do nieba. To nie może być tak, że burmistrz, wójt czy prezydent miasta ma większą płacę od premiera albo prezydenta i to nawet wielokrotnie (sic!). Bo to są inne obowiązki, inny zasięg władzy, inna odpowiedzialna i inna rozpiętość kierowania.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

288911