23102017Nowości:
   |    Rejestracja

PiS vs Tusk – krajobraz po bitwie


Niemalże wszyscy blogerzy i publicyści, prawicowych nie wyłączając, odtrąbili ostatnio miażdżącą klęskę PiSu w batalii o stołek szefa Rady Europy.      


                                                                            

 

Alarmistyczne i płaczliwe teksty wysmażyli m.in. Łukasz Warzecha, R. A. Ziemkiewicz, nawet bloger Grzegorz Wszołek. A w polityce? Petru mówiący o „grotesce, wstydzie i upokorzeniu”. Schetyna wysuwający żądania dymisji Premier Beaty Szydło. Nawet do niedawna wypowiadający się całkiem normalnie Leszek Miller poparł idiotyzmy wygadywane przez PO. Do kompletu brak chyba tylko, żeby podniosły głowę zdechłe widma, takie jak FreeYourMind czy Kataryna.

 

Przepraszam, ale muszę zapytać. Czyście się wszyscy, do qrwy nędzy, szaleju najedli? Jakim debilem trzeba być, by założyć, że kandydatura Saryusza-Wolskiego była na poważnie? Jakiego idiotę trzeba udawać, by na takim poglądzie budować absolutnie wszystkie dalsze wnioski?

 

Waszym zdaniem ktoś z kompetencjami, inteligencją i wykształceniem JarKacza na serio nie wiedział, że niemożliwe jest, by Saryusz-Wolski (czy też dowolny inny niewygodny elitom UE) kandydat miał jakieś szanse? Wy tak na poważnie? O_o

 

 

Rozważmy aspekty bieżącej kwestii…

 

Cóż, nie zajmuję się polityką na poważnie, więc może się mylę. Ale jak dla mnie pierwszy i podstawowy fakt w całej sprawie jest taki, że kandydatura Saruysza-Wolskiego nie mogła być głównym i jedynym celem. Wiadomo było, że nie zostanie on wybrany. Drugim podstawowym faktem jest to, że Polska nie mogła bez wstydu poprzeć Tuska, ani też nie miała żadnego realnego interesu w jego popieraniu.

 

Nie, to nie jest tak, że popierając kandydata, który nawet bez naszego poparcia i tak by przeszedł, Polska wstępuje na jakiś tron, święci triumfy i „liczy się na arenie międzynarodowej”. Trzeba być niezłym idiotą, by tak to postrzegać. To po pierwsze.

 

Po drugie Tusk był dla PiSu od zawsze niewygodnym kandydatem. Od początku wiadomo było, że JarKacz rad by znaleźć wymówkę, by Tuska nie poprzeć. Z drugiej jednak strony nie mogli tak po prostu powiedzieć „nie i już”. I dlatego politycy PiS wypowiadali się ostrożnie, co słusznie przytacza w swoim tekście Grzegorz Wszołek. Zdaje się on jednak nie zauważać, że ta ostrożność PiSu nie musiała wynikać z braku własnego kandydata, a mogła raczej służyć zabezpieczeniu tyłów. Tusk miał czas na poprawę. Miał przynajmniej teoretyczną możliwość zapewnienia sobie poparcia rządu polskiego. Ale świadomie wybrał pójście na konfrontację poprzez popieranie głoszących antypisowskie hasła feministek i przyłożenie ręki do procedury nałożenia sankcji na Polskę. A to tylko dwa przykłady.

 

 

Przejdźmy zatem do tego, co wynika z danej sprawy.

 

Po pierwsze nic Polska nie straciła. Tusk i tak zostałby wybrany. A jeśli nie on, to na pewno nikt jakoś szczególnie lepszy z naszego punktu widzenia. Tak więc nie ma sensu alarm, że ponieśliśmy druzgocącą klęskę. O to w sumie chodziło IMO JarKaczowi, by stworzyć pozory jakiegoś wielkiego zaangażowania Polski. Zapewne liczył na jakąś reakcję Niemiec i unijnych elit. I się nie przeliczył. Niewykluczone, że wyszło nawet lepiej, niż Kaczyński planował.

 

Po drugie możliwe scenariusze rozwoju sytuacji były dwa. Niemożliwe było, by faktycznie wybrany został Saryusz-Wolski. Niemcy mogły rozjechać absolutnie każdy opór walcem i na chama przeforsować Tuska, czyli chadeka. Możliwe też było, że wybrany zostałby premier Irlandii, Enda Kenny, lub jakiś kandydat socjalistów. Pisał o tym irlandzki „Sunday Independent”. Poza tym kandydatura Saryusza-Wolskiego odnowiła pretensje frakcji socjalistów (S&D) do stanowiska Prezydenta Rady Europejskiej.

 

Gdyby wybrano kogoś zamiast Tuska, oznaczałoby to zwycięstwo PiSu. Kampania polskiego MSZ była bowiem bardziej anty-Tusk niż pro-JSW. I choćby dlatego było to mało prawdopodobne. Niemniej wtedy Tusk prawdopodobnie wróciłby do Polski, w zasięg polskiej prokuratury i komisji śledczej. Z początku wydawało mi się, że to właśnie jest cel Kaczyńskiego.

 

Ostatecznie doszło do opcji najbardziej przewidywalnej. Niemcy postanowiły rozjechać walcem każdy opór w ślepym pędzie do zgnojenia straszliwego Kaczyńskiego o wilczych oczach. Przewidywalne. Tak przewidywalne, że mało prawdopodobne, by sam JarKacz nie był na to przygotowany. Najbardziej oczywista korzyść jest taka, że w zasadzie wszystko pozostaje po staremu. Tusk nie może szkodzić Polsce bardziej, niż szkodził wcześniej. I nie ma już zagrożenia, że wróci na wybory prezydenckie i zjednoczy całą opozycję totalną. Co odpowiada w sumie zarówno JarKaczowi, jak i duetowi Petru-Schetyna.

 

Po trzecie najbardziej oczywisty powód, dla którego Tusk przyspawał się do stołka Prezydenta Rady Europejskiej, to ucieczka od zarzutów kryminalnych w Polsce. Ktoś mógłby powiedzieć, że w takim razie Kaczyński jednak przegrał, bo teraz Tusk jest znów bezpieczny. Cóż, znany rysownik Cezary Krysztopa (który swoją drogą szybko wyrasta na jednego z tytanów blogosfery) wytropił niedawno newsa, który sugeruje co innego. Potwierdził to zresztą i uzupełnił o szczegóły swoim drugim tekstem. Z obu tekstów wynika, że Prezydent Rady Europejskiej nie posiada immunitetu dyplomatycznego. Wszyscy pracownicy UE posiadają jednak immunitet jurysdykcyjny „co do dokonanych przez nich czynności służbowych, a obejmujący również słowa wypowiedziane lub napisane; korzystają oni z tego immunitetu również po zakończeniu pełnienia funkcji”. Co można rozumieć jako ochronę przed odpowiedzialnością karną w krajach UE odnośnie działań Tuska jako Prezydenta Rady Europejskiej. Szkopuł w tym, że zarzuty karne wobec Donalda Tuska w Polsce nie mają nic wspólnego z jego funkcją w strukturach Unii Europejskiej i w związku z tym jego immunitet jurysdykcyjny jako urzędnika Unii Europejskiej nie powinien mieć z tymi zarzutami żadnego związku. Oznacza to co najwyżej tyle, że nie można Tuskowi postawić zarzutu zdrady dyplomatycznej z art. 129 KK za kandydowanie bez zezwolenia rządu polskiego, za bardzo jest to związane z funkcją Tuska w UE by Francja i Niemcy takiego oskarżenia nie zakwestionowały.

 

Ale to nie jest jakaś specjalnie ważna kwestia. Tusk i bez tego jest ugotowany. A może być i tak, że szamocząc się w sieci Tusk pociągnie ze sobą na dno całą Unię Europejską.

 

Po czwarte. Niemcy i Francja zachowały się w sprawie kandydatury Tuska z rażącą arogancją i butą. Wbrew szeroko lansowanej tezie – w ogóle nie doszło do niczego, co można by nazwać głosowaniem. Wiemy, że tylko Polska była przeciw. Nie wiemy jednak, ile państw się wstrzymało od głosu, bo o to nawet się nie zapytano zgromadzonych. Nie liczono również głosów za. Cała procedura nie da się inaczej nazwać jak tylko karykaturą demokracji. Obrazu upadku Unii Europejskiej dopełnia bezczelna groźba Hollande’a wypowiedziana pod adresem Beaty Szydło: „Wy macie wartości, a my mamy fundusze unijne”.

 

Jest to wszystko tak naprawdę kolejnym już zwycięstwem JarKacza, który już dawno temu mówił był o cichej praktyce szantażowania przez Niemcy i Francję innych krajów Unii odebraniem funduszy unijnych i wyciągniętymi z kapelusza karami za bzdurne naruszenia. I oto Hollande’owi puściły nerwy i przyznał się do tego niemalże otwartym tekstem. Do tego rzecz jasna dojdzie zaniedługo kwestia Tuska. Zarówno Hollande jak i Merkel będą zmuszeni bezczelnie naginać prawo unijne, żeby ochronić Prezydenta Rady Europejskiej przed kompromitującym statusem zwykłego kryminalisty. A to tylko jeszcze wyraźniej pokaże, jak daleko sięga samowola Francji i Niemiec. I bardzo prawdopodobne, że nie spodoba się to samym Niemcom i Francuzom, którzy jakiś tam szacunek do prawa jednak mają i te wszystkie wykręty będą w stanie akceptować tylko do pewnego stopnia. Tym bardziej, że Merkel i Hollande w swoich krajach już i tak stąpają po wyjątkowo kruchym lodzie. Polityczni konkurenci Angeli Merkel i Francois Hollande’a na pewno skwapliwie skorzystają ze szczodrego prezentu, jaki im właśnie podarował Jarosław Kaczyński.

 

Po piąte Unia Europejska już od jakiegoś czasu cierpi na poważny kryzys z powodu hegemonii Francji i Niemiec. Ten stan rzeczy do tej pory był tematem tabu. Nie mówiło się o tym, jak jest. Nie nazywało się rzeczy po imieniu. Unijna demokracja nie działała już od dawna, ale każdy, kto podnosił ten temat, był szufladkowany jako oszołom.

 

Te czasy jednak minęły. Jarosław Kaczyński w ostatnich latach miał rację w tylu rozmaitych sprawach, że nazywanie go oszołomem powoli zaczyna śmiesznie wyglądać. To on ostrzegał przed imperialistycznymi zapędami Rosji – i słusznie. To on ostrzegał przed zagrożeniem ze strony fali imigrantów – znowu słusznie. Teraz okazuje się, że przed arogancją Francji i Niemiec też ostrzegał słusznie. Teraz jeszcze ten numer przeszedł, ale powoli zaczyna się robić mało sympatycznie.

 

Po szóste na spektakularną klęskę PiS lansuje się fakt, że za Tuskiem głosował Orban. Pomijając już wyjaśnioną wcześniej kwestię tego, że wynik Saryusza-Wolskiego nie był istotny – Fidesz jest we frakcji chadeków, której kandydatem był Donald Tusk. Obowiązuje tu ta sama partyjniacka logika, co w przypadku wyborów do Sejmu w Polsce. Gdyby Orban nie poparł Tuska, Fidesz zostałby wywalony na zbity pysk z frakcji chadeków. A pozafrakcyjni europosłowie nie mają w realiach PE wpływu absolutnie na nic. Nie dziwmy się więc postawie Orbana.

 

Zresztą od początku chodziło o wylansowanie Polski na ten jeden kraj, który ma cohones postawić się Niemcom i Orban doskonale o tym wiedział. Popsułby wszystko, gdyby próbował postawić Węgry w jednym szeregu z Polską. A przecież wiemy doskonale, że wyniku ostatecznego i tak by to nie zmieniło, choćby nie tylko same Węgry, ale i cała Grupa Wyszehradzka nas poparła.

 

 

Reasumując rzekomą miażdżącą porażkę najtrafniej określił sam Saryusz-Wolski: „wszystko kończy się dobrze, a jeśli nie – to znaczy, że się nie kończy”. No i właśnie o to chodzi, że właściwa rozgrywka nie tylko się nie zakończyła, ale wręcz dopiero się zaczęła. Jarosław Kaczyński planuje na dziesięć posunięć naprzód, a polscy publicyści łapią się za głowy i wieszczą klęskę już po drugim ruchu.

 

Zresztą dziś buchnął news o spotkaniu premierów Grupy V4 i krajów Beneluksu. Jak wam się wydaje, o czym oni wszyscy będą rozmawiać z jedynym krajem, który miał odwagę postawić się Francji i Niemcom? Bo przecież, że nie o tym, jaki Tusk jest wspaniały i jaka Polska jest be, że go nie poparła. Gdyby naprawdę postępowanie Polski oceniali jako kompromitujące i głupie – to by się po prostu z naszą Panią Premier nie spotykali.

Napisane przez:


Katolik, socjalchadek, republikanin i doswiadczony internauta. Notki sa na licencji http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 19 dla artykułu "PiS vs Tusk – krajobraz po bitwie"

  1. Jan pisze:

    Dosyc naiwne fantazjowanie autora z wciaganiem jeszcze bardzej naiwnych wnioskow co do dalszych scenariuszy.
    Robienie z kompromitacji zwyciestwa jest malo powazne. Na wlasne zyczenie zrazilismy sobie 27 panstw Unii.
    Autor, bezkrytyczny fan JK pisze:”Jarosław Kaczyński planuje na dziesięć posunięć naprzód”
    Moze lepiej, by JK skupil sie na skutecznym planowaniu 1 kroku. Niech bierze przyklad ze skutecznosci polityki Orbana, ktory go klasycznie wyrolowal!

    • Orban wyrolował Kaczyńskiego? A cóż my niby tracimy na postawie Orbana? Co byśmy zyskali, gdyby Orban poparł Polskę?

      Tusk i tak by przeszedł. Przeszedłby nawet wbrew głosom całej UE. Bo to nigdy nie było demokratycznie obsadzane stanowisko po prostu.

      A żeby zobaczyć,jakim jestem super fanem Kaczyńskiego wystarczy poczytać moje notki. Choćby tą o ziobrystach albo o JOW.

  2. kanton pisze:

    Polska niewiele na tym straciła. Być może okazać się za jakiś czas że D Tusk będzie zmuszony przyjechać do Polski w sprawie Amber Gold.
    Oj będzie się działy dziwne rzeczy. Bardzo dziwne rzaczy.

  3. Krzysztof pisze:

    Skoro jest taki wrzask o przegranej PiS i Polski, to przypomina „promocję” medialną Amber Gold, czy SKOK Wołomin, w momencie krachu.
    Myślę, że niedługo pojawią się zupełnie inne oceny zdarzenia.
    Ta notka – jest dopiero wstępem takiej analizy.
    W sumie – przegrał Tusk. Bo kim teraz jest i kogo reprezentuje? Jaka jest waga jego słów i poczynań? Gdzie jego miejsce po skończeniu kadencji?
    Przegrały Niemcy i Merkel.
    Niestety przegrała też UE i jest to początek rozpadu.
    Wniosek: brać ile się jeszcze da, ale szybko przygotowywać się do wyjścia z UE.
    Tworzyć , na bazie Grupy Wyszehradzkiej, podstawę Trójmorza.

  4. pablo3 pablo3 pisze:

    jeśli chodzi o początek większej batalii, to zgadzam się z autorem. szczególnie, jeśli chodzi o lamanie demokratycznych zasad Unii i pogłębianie dystansu kasty urzędniczej wobec zwykłego obywatela. ale nie uważam za słuszne, krytykowanie publicystów, którzy ogłosili porazke PiS w tej sprawie. takie sa przecież fakty. nikt przecież nie pisal o wyborze Saryusz-Wolskiego, ale bardziej o eliminacji kandydatury Tuska, tudzież probie stworzenia jakiegos małego bloku państw sprzeciwu… nic z tego się nie udało. cesarzowa Makrela wygrala to starcie. Orban we frakcji chadekow? a czy uczynil jakikolwiek gest w kierunku Polski, ze podejmuje ta decyzje z musu albo innej przyczyny? po tym wyborze, wiemy jedynie, ze Niemcy rzadza, potem jest Francja, a reszta stara się, jak to okreslil niegdyś eksprezydent Francji, Chirac – „nie stracic dobrej okazji do milczenia”. wiemy, na czym stoimy.

  5. Orban miedawno wyjaśnił, że informował Beatę Szydło w liście kilka dni temu o decyzji Węgier i jej powodach. Warzecha zamieścił dziś wyjaśnienia Orbana na Twitterze.

  6. Tusk będzie przeczołgany na maksa. Jedyna korzyść jaką osiągnął to utrzymanie wysokiego uposażenia w Brukseli. Bieda finansowa mu w oczy nie zaglądnie, ale kilka innych bied tak. Kolejne starcie, to przesłuchanie Michała T. A potem rusza lawina i „król Europy” będzie musiał szukać powodów, żeby nie stanąć przed komisją śledczą. Ale to nie będzie łatwe. Każde rozwiązanie okaże się złe.
    Generalnie zgadzam się z autorem. Trzeba być ignorantem, żeby uważać, że Jarosław Kaczyński poszedł na straceńcze starcie tak dla hecy, czyli obrony tzw. wartości.

  7. kanton pisze:

    masz moją pełną zgodę.

  8. zjanusz zjanusz pisze:

    Jak już komentowałem wcześniej, powtórny wybór Tuska ma wiele zalet dla PiS. Choćby tę, że opozycji w kraju nadal będą przewodzić kompromitujący się coraz bardziej przywódcy „gorszego sortu” w rodzaju Schetyny, Kijowskiego, czy Petru. I to już jest sukces Kaczyńskiego. Bo co może zrobić Tusk w drugiej kadencji? Patrzeć jak z UE ucieknie kolejne państwo (państwa?).
    Żurek Janusz

  9. Wieża Ciśnień pisze:

    Spokojnie, to początek meczu do którego zostaliśmy wepchnięci. Co miał zrobić rząd / Poprzeć Donalda i co dalej ?
    Tła rozgrywki nie przyjmują do wiadomości „zagranicznicy” (gdyż nie znają naszych realiów), miejscowi (próbują zaklinać rzeczywistość) i oczywiście sam Donald (gdyż liczy, że jakoś to będzie, ale jakoś nie będzie).
    A mecz, jak mecz – nabiera rozpędu i rumieńców.
    Co ryzykowała strona rządowa – niewiele, co miała do wygrania – dużo, zarówno na krajowym boisku jak również unijnym, gdzie okazało się, że pani kanclerz postawiła cały swój autorytetem na Donalda i może się okazać, że Niemcy (bo pani kanclerz to jeszcze nie wszyscy Niemcy) będą świecić oczami przed całą unią, to po pierwsze, a po drugie sprawdziliśmy sojuszników, ale przede wszystkim sprawdziliśmy przeciwników. Pod jaką muszą być presją skoro nie kontrolują swych wypowiedzi !
    Zastanawiam się dlaczego nasz rząd nie zaskarży wyboru (bez wyborów) pana Donalda do sądu.

  10. Jan pisze:

    Kochani dyskutanci, czy nie rozumiecie ze nasz „wielki strateg” sie kompletnie skompromitowal?
    Zrazil do siebie wszystkie panstwa Unii powodowany nie polska racja stanu tylko prywatna zemsta!
    No i dostal kolejnego kopa od Tuska! To ze Tusk bedzie przeciagany na maksa to mrzonki!
    Tusk to skuteczny polityk jak Orban. Dlatego mimo roznic politycznych tak sie lubia. To sa wlasnie dwa bratanki!
    Wiec patrzcie na to realistycznie a nie zyczeniowo!
    Pozdrowienia

    • Kaczyński dostał kopa od Tuska?

      Przepraszam, nie było żadnego 27:1. Nie zapytano, kto jest za ani kto się wstrzymał. Tego nie da się nazwać głosowaniem. Że niby JarKacz nie wiedział,że tak będzie? A kto jeśli nie on już od dawna mówił o nieprzejrzystych procedurach i dominacji Francji i Niemiec w UE? Wyszło,że miał rację. A forma wyboru Tuska sprawia,że nie wiadomo, ile dokładnie krajów go poparło, bo nie wiadomo, kto się wstrzymał.

      Co więcej za Tuskiem stoją Merkel i Hollande. Jakie ma szanse CDU/CSU na wygranie wyborów w Niemczech? Więcej niż marne. To samo z szansami opcji Hollande’a we Francji. Kto zostanie Tuskowi gdy tych dwojga zabraknie?

      Powtarzam, Kaczyński wygrał to starie.Poparcie kandydata, który bez głosu Polski i tak by przeszedł, i tak nic by nam nie dawało. Co więcej nswet lepiej,że Węgry poparły Tuska. Gdyby poparły Polskę, nic byśmy nie zyskali, a Węgrzy mogliby udawać,że wisimy im przysługę. A tak niewiele straciliśmy, wyszliśmy na państwo odważne i to Węgrzy są coś winni nam.

  11. Stefan Rogut pisze:

    To jest to co mnie ostatnio dosyć często irytuje. Dyskusje w stylu szkolnej rozprawki na temat „co autor (tu Kaczyński) miał na myśli”. Dopóki sam tego nie wyjawi lub przyszłość nie pokaże efektów to tylko spekulacje lub pobożne życzenia komentujących.
    Jeżeli celem działań było niedopuszczenie do ponownego wyboru Tuska (motywy w tym momencie nie istotne) to cel nie został osiągnięty. Kaczyński nie przyzna się do porażki bo to nie w jego stylu.
    Jeżeli był inny (ukryty/zakamuflowany) cel działań to nie po to aby natychmiast go wyjawić. Dopiero jeżeli wystąpi długofalowy efekt będzie to można oceniać w kategoriach sukcesu czy porażki. Jednak Kaczyński musi wtedy powiedzieć „to było moim celem. Zwyciężyłem”. Jeżeli efektu nie będzie też możemy się o tym nie dowiedzieć i co wtedy?
    W całej tej historii jest jedna ciekawostka. Korespondent Financial Times Henry Foy. Jego informacje potwierdzają się. Zastanawiam się gdzie jest ich źródło. Wraszawa czy Moskwa?

  12. magneto pisze:

    Cel Jarka był bardzo prosty – ogołocić Tuska z narodowej legitymacji, którą niewątpliwie posiadał w 1 kadencji prezydentury RE. Po tej akcji Tusk stał się takim bezpaństwowym eurokratą – takim „kadłubowym” funkcjonariuszem UE.
    W tym sensie PiS wygrał a Tusk przegrał.
    Autor artykułu ma rację, że JarKacz nie był naiwny co do kandydatury Saryusz-Wolskiego, abstrahując już nawet od faktu, że funkcję tą przewidziano tylko dla osób pełniących funkcję głowy państwa lub szefa rządu.
    Osoba Saryusz-Wolskiego wpasowała się w tą sytuację idealnie:
    – nie mogła być traktowana zupełnie niepoważnie z uwagi na kompetencje i doświadczenie,
    – była jednocześnie nie do przeforsowania z uwagi na brak spełnienia kryterium „stanowiskowego”.

  13. Maniek pisze:

    Ja tylko slowo w „kwestii formalnej”. Planowanie JK na 10 ruchow do przodu.
    Podczas poprzednich rzadow PiSu nie przewidzial poprawnie nawet jednego. Co wiec pozwala nam wierzyc ze potrafi przewidziec ich az 10?
    Z kretesem przegral wczesne wybory ktore sam zwolal. A mialy byc na bank dla PiS.
    Aby je wygrac zrobil rzecz niesamowita – sprzedal Polske. Oddal niepodlegosc Polski za nic nie znaczaca i dawno juz nie wazna Joanine.
    To wtedy bylo wetowac. Wtedy! Wtedy weto bylo wetem a nie tylko glosem na nie.
    Coz, nie odwazyl sie zrazic do PiS duzej czesci Polakow by nie stracic ich glosu we wczesnych wyborach ktore planowal.
    Sprzedal Polske a wybory i tak przegral.
    Zobaczymy jak bedzie tym razem..

  14. gniew pisze:

    Szczęść Boże. Kaczyński nie tylko wyeliminował tuska, ale za jednym razem pozbył się też Saryusza-Wolskiego……… !. Musimy myśleć dogłębnie !.
    pozdrawiam gniew

    • Jerzy pisze:

      I to ma być ten dobry ruch? Wyeliminować osobę doświadczoną i przychylną?

      • Poprzednikowi chodziło chyba o wyeliminowanie Saryusz-Wolskiego z szeregów PO. I tak nic tam do powiedzenia nie miał, więc tylko się marnował. Byłbym spokojny, że JarKacz nic JSW nie proponował bez przewidzenia dla niego jakiegoś godnego miejsca w dalszej perspektywie.
        .
        Oczywiście PiS i Saryusz-Wolski będą się zapierać, że żadnego dealu nie było, bo taka już jest polityka. Ale raczej na pewno deal był.A jakie stanowisko JSW dostanie od JarKacza, tego się dopiero dowiemy.
        .
        Osobiście trzymam kciuki, by Saryusz-Wolski zastąpił Waszczykowskiego na funkcji szefa MSZ.

  15. gola.dupa.tuska pisze:

    PIS postąpił jak najbardziej właściwie. Chujom i folksdojczom ręki się nie podaje.
    Zresztą…..jebać trzeba na każdym kroku tą lucyferiańską unię. Oni sami tam w tej brukselce się wygadali, że mają własne prawo w dupie. Więc ja tez mam ich „prawo” w dupie:

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19842&Itemid=119

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

301262