25052017Nowości:
   |    Rejestracja

Nocne Polaków rozmowy w TOK FM


Radio TOK FM nie jest w stanie mnie zaskoczyć in minus. Jestem wiernym słuchaczem tej stacji od wielu lat (jeszcze wtedy, gdy nadawało w poprzednim wcieleniu jako Info Radio) i przyzwyczaiłem się do sabatów w wykonaniu Żakowskiego, Wielowiejskiej, Lisa, Raczka, Wołka, Passenta, Władyki czy Paradowskiej…


am_radio_thumb

Powiem więcej – nie tylko przyzwyczaiłem się, ale nie mogę żyć bez TOK FM. Piątkowy poranek bez obsesji Żakowskiego i Lisa byłby (będzie) dla mnie trudny do zniesienia. Czekam na piątkowy poranek tak, jak pacjent czeka na wyrwanie chorego zęba – będzie nieprzyjemnie, ale wszystko później będzie już lepsze: łatwiej będzie znieść Monikę Olejnik w Gościu Radia Zet, a Fakty TVN wydadzą się odrobinę rzetelniejsze, niż są w rzeczywistości. I tak do następnego piątku.

Mimo takiego nastawienia ostatni piątek całkowicie mnie zaskoczył i to nie z powodu porannej audycji, ale nocnej. Między godziną 20.00 a 21.00 swój sabat w TOK FM odprawia weteran polskiej żurnalistyki, Stefan Bratkowski, który do swojej audycji „Salon – Z Boku (Stefan Bratkowski)” zaprasza gości o zbieżnych ze swoimi poglądach. Brak pluralizmu i walenie w jeden ideowy bęben w audycjach Bratkowskiego nie jest niczym szczególnym, ale to, co usłyszałem 27 listopada około godziny 20.50, wykraczało poza zwyczajowe, nawet jak na TOK FM, normy.

Najpierw zachęcam do zapoznania się z wypowiedzią posła Kornela Morawieckiego wygłoszoną z sejmowej trybuny 25 listopada, która wywołała atak na niego (bo nie dyskusję) obecnych w studiu TOK FM:

Kornel Morawiecki: „Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Przecież pani pytała o przyzwoitość. Nad prawem jest dobro Narodu! Jeżeli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć, czego nie możemy zmienić. Prawo jest… To mówię, bo prawo ma służyć nam! Prawo, które nie służy Narodowi, to jest bezprawie!”

A teraz proszę przeczytać wymianę zdań Stefana Bratkowskiego i jego gości, Ernesta Skalskiego, Mateusza Kijowskiego i Piotra Rachtana (niestety, poza Bratkowskim i Skalskim, nie rozróżniam głosów pozostałych gości programu, więc ich wypowiedzi podpisałem oboma nazwiskami):

Kijowski lub Rachtan: „Wspomniałeś rok sześćdziesiąty ósmy. To jednak warto też zwrócić uwagę na klimat. Jest bardzo podobna sytuacja. Przedwczoraj w tym Sejmie, sceny, sceny nienawiści właściwie… no zupełnie haniebne wypowiedzi (…)

Kijowski lub Rachtan: Ja bym chciał tu jeszcze, jeżeli mówimy o wypowiedziach w czasie tej debaty, to warto przypomnieć jedną, która była krótka, ale naprawdę skandaliczna wypowiedź Kornela Morawieckiego, który powiedział, że prawo nie jest ważne, ważne jest, ważna jest wola ludu (wytłuszczenie PS), tak. Czy narodu. Ważna jest wola narodu. To jest…

Skalski: Jeśli tak to się naprasza… to jest może bardzo jaskrawe, ale mechanizm był podobny, kiedy Reichstag doszedł, uchwalił, że wola Führera jest prawem w III Rzeszy.

Kijowski lub Rachtan: No więc mniej chyba to jest mniej więcej jest to w tym kierunku wypowiedź, tak. Skandal absolutny. (…).”

Czy ci panowie cokolwiek zrozumieli z wypowiedzi Kornela Morawieckiego? Czy zachowali rzetelność w cytowaniu jego słów? Odpowiedź dla mnie jest oczywista. Oni po prostu kłamali i szkalowali zasłużonego działacza, co znajduje odzwierciedlenie w paragrafach kodeksu karnego i ustawie o prawie prasowym.

W dalszej części rozmowy Stefan Bratkowski ocenia polityczną drogę Kornela Morawieckiego w czasach opozycji. Ocena, do której ma prawo, chociaż jest – moim zdaniem – całkowicie błędna:

Bratkowski: ”Ale myśmy akurat mieli z Kornelem pewne kłopoty, bo Kornel uchodził i nie wyrzekał się tego, udawał po prostu Solidarność i ta Solidarność Walcząca była takim nakładającym się, a korzystającym z tego środowiskiem bardzo dwuznacznym, ponieważ cały czas podejrzewaliśmy, czy to nie jest przypadkiem jakaś taka grupa, która ma rozbijać te autentyczne grupy oporu. (…) Więc tutaj były bardzo dwuznaczne sytuacje i tego rodzaju wypowiedzi jak ta, mnie aż tak bardzo nie dziwią. To jest sposób na rozwalanie tego ruchu oporu.”

I znów panowie w TOK FM wracają do sejmowej wypowiedzi Morawieckiego:

Kijowski lub Rachtan: To znaczy dopóki one padają w ramach jakiejś niewielkiej organizacji, czy… niezależnej od państwa, to to nie jest to jest to skandal, być może takie straszne rzeczy się dzieją, ale kiedy mówi to marszałek senior w debacie na temat Trybunału Konstytucyjnego, na temat zmian ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, no to jest, to jest absolutny skandal, to jest po prostu zachwianie jakiś proporcji, relacji.

Bratkowski: Ja bym tą część naszego spotkania zakończył no, łagodzącą uwagą… uwagą. Kornel po prostu nie ma pojęcia o tym, o czym mówi. (…)”

Na tej wypowiedzi Stefana Bratkowskiego zakończę, mimo, że do końca audycji panowie zachowali podobny „poziom” i zadam retoryczne pytanie, czy wypowiedź Kornela Morawieckiego, którą na wstępie wiernie cytuję, została właściwie zinterpretowana przez gwiazdy żurnalistyki PRL/III RP z udziałem ich młodszych kolegów (czy oni w ogóle „mają pojęcie o tym, o czym mówią”) oraz, czy takie „dziennikarstwo” nie zasługuje na cos więcej niż mój krytyczny felieton?

 

Sejmowa wypowiedź Kornela Morawieckiego w dniu 25.11.2015 r.:

Audycja w TOK FM z dnia 2711.2015 r.

http://audycje.tokfm.pl/audycja/Salon-Z-Boku-Stefan-Bratkowski/92 (opisany fragment od 36 minuty audycji)

Napisane przez:

Kontakt: strzembosz@wp.pl

Mąż Agnieszki, ojciec Jana i Joanny, mgr politologii, wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej na Mazowszu, radny Sejmiku Mazowieckiego, autor kilku scenariuszy filmów dokumentalnych i fabularnych, miłośnik ogrodów botanicznych.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 15 dla artykułu "Nocne Polaków rozmowy w TOK FM"

  1. Szanowny Panie Piotrze, na kanwie Pańskiego tekstu polecam gorąco najnowszy tekst Aleksandra Sciosa pt. :Trzy kroki” – http://bezdekretu.blogspot.ch/.

  2. Jerzy pisze:

    Jednak nie da sie do konca obronic stanowiska Morawieckiego. Jest ono bowiem zaproszeniem, a nawet otwarciem drzwi dla tych ktorzy gotowi sa dokonac puczu, wprowadzic dyktature czy cokolwiek im sie nie przysni.
    Co to bowiem znaczy „nad prawem jest dobro narodu”???
    Oznacza ze ktokolwiek wladze przejmie moze uzurpowac sobie ze wie lepiej niz wszyscy ktorzy wlasnie dla dobra narodu ustanawiali do tej pory prawa i on, ten nowo wybrany ma mandat by dotychczasowe prawo lamac?
    Wszak kazdy, doslownie kazdy kto przejmuje wladze twierdzi ze to teraz on narod reprezentuje i wszystko co robi jest dla dobra tegoz narodu.
    To wlasnie dla unikniecia takich pokus, dla zapewnienia narodowi ze nie zostanie zakladnikiem tego kto wie lepiej co dla narodu jest dobre, przedstawiciele narodu ustanowili prawa i konstytucje. Czyli rzeczy ktore stoja na strazy ich praw i wolnosci. Dlatego NIE – nikomu nie wolno lamac prawa, nawet jesli twierdzi a nawet swiecie uwaza ze robi to dla dobra narodu.
    Jedyna droga w panstwie demokrarycznym i w panstwie prawa to zminic prawo ktore uwaza sie za szkodliwe. Wiekszosc sejmowa zmienia prawo i od tego momentu mozna stare prawo „lamac” – ale bron Boze lamac nowego. Nawet kiedy nowa juz ekipa wladze w kraju przejmie.
    Nie, z cala pewnoscia pan Morawiecki jest w wielkim bledzie.
    Jedynym wyjciem jest bezposrednio odwolac sie do narodu. Przeprowadzic referendum. Wtedy narod odpowie co jest rzeczyywiscie dla niego lepsze a wynik ten staje sie prawem.
    Powtorze jeszcze raz – nie bylo w historii przewodcy czy rzadu ktory nie robil by tego co robi „dla dobra narodu”. Kazdemu mamy oddac ten nieograniczony przywilej lamania prawa? Czy tez prawo ma nas wlasnie przed tym chronic?

    • Andrzej pisze:

      To nikt inny jak człowiek wymyśla prawo któremu ma podlegać ,a więc gdy wymyślone prawo nie jest dobre lub nie na czasie bo świat idzie naprzód ,to właśnie człowiek ma prawo i obowiązek to prawo – uzupełniać ,poprawiać,zmieniać .To prawo jest dla ludzi a nie ludzie dla prawa . ” Prawo, które nie służy Narodowi, to jest bezprawie!”

    • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

      „Dlatego NIE – nikomu nie wolno lamac prawa, nawet jesli twierdzi a nawet swiecie uwaza ze robi to dla dobra narodu.”

      Panie Jerzy – nie zrozumiał pan mojego tekstu i, prawdopodobnie, wypowiedzi Kornela Morawieckiego. Każdy ma prawo zakwestionować istniejące prawo, nie podporządkować się mu itp. (tzw. obywatelskie nieposłuszeństwo lub wyższa konieczność), ale ten czyn (jeśli to „kwestionowanie” to np. nieprzestrzeganie procedur, przepisów itp.) podlega ocenie. I w konsekwencji, w wyniku tej oceny, zachowanie może być uznane jako zasadne, albo nie.

      Przykład: kidnaper porywa dziecko i zamyka je w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie za kilka godzin umrze z braku powietrza. Policjant przesłuchujący go orientuje się, że rutynowe procedury nie skłonią porywacza do ujawnienia miejsca przetrzymywania dziecka. Co robi? Bierze sekator i obcina palec bandziorowi i grozi, że jeśli nie ujawni miejsca, to obetnie mu pozostałe. W konsekwencji tej wyjawia miejsce i dziecko zostaje uratowane. Czy to zgodne z „prawem” i „procedurami”? Nie, ale w takiej ekstremalnie wyjątkowej sytuacji ów policjant powinien być oskarżony o złamanie prawa (okaleczenie itp.), ale sąd może uznać, że mimo literalnego złamania prawa czyn był uzasadniony i odstąpi od wymierzenia kary.

      To skrajny przykład, ale ilustruje mój tok rozumowania.

      • Krzywousty pisze:

        Obawiam się Panie Piotrze że Jerzy zrozumiał pański tekst doskonale.
        Pozwolę sobie poinformować szanownego Pana, że mieszkam od kilkudziesięciu lat w Stanach, mieszkałem długo w Kanadzie i pewnie dlatego to co powiedział pan Morawiecki również dla mnie jest szokujące.
        Tak, wiem, Polacy myślą inaczej. Zauważyłem to już dawno. Niestety nie jest to najlepsza cecha naszego narodu.
        Otóż co zauważyłem to to, że jeśli rozstrzygnięcia sądu nie są po myśli którejś ze stron, to do samego nieba pomstują, często uciekając się do demagogii, strajków czy innych środków i twierdzą że sąd jest stronniczy, wyrok „bezprawny”, racja po ich stronie. Nie ma uproś – żadnych argumentów nie dopuszczają i tak długo i twardo będą „swojego” dochodzić, że zatraca sie wszystko. W tym zgiełku tylko te argumenty sa dobre, które są głośniej wykrzykiwane. Prawo przestaje cokolwiek oznaczać.
        Długa dygresja, ale chciałem ją przedstawić by pokazać dlaczego słowa pana Morawieckiego są zarówno dla mnie jak chyba również dla Jerzego dosyć szokującymi.
        Tak, w demokratycznym państwie prawa każdy ma prawo zakwestionować i KWESTIONOWAĆ istniejące prawo, ale ma również OBOWIĄZEK podporządkować się mu. Na tym właśnie polega istota demokracji. To MY, naród, wybieramy swoich przedstawicieli którzy dla naszego dobra ustanawiają prawa. Jeśli te prawa przestają pasować do nowych rzeczywistości, lub jeśli nam dłużej nie odpowiadają, to albo zmieniamy je poprzez swoich przedstawicieli, albo zmieniamy… przedstawicieli, czyli wybieramy nowych w następnych lub wczesnych wyborach. Wybieramy tych którzy obiecują że prawa te zmienią, po czym staramy się to od nich wyegzekfować. Z różnym skutkiem, ale staramy. Najświętszą rzeczą demokracji, a piszę to z całą mocą tego słową – najświętszą – jest pociąganie do odpowiedzialności KAŻDEGO przedstawiciela władzy który prawa nie przestrzega, który prawo łamie (patrz prezydent Nixon). Nie może być tutaj świętej krowy. Takie przyzwolenie było by właśnie otwarciem wrót dla ludzi typu Lenin, Hitler, Pinochet, Putin, którzy złamią to prawo „dla dobra narodu”, po czym złamią go jeszcze raz, i jeszcze raz aż w końcu ich wola będzie stanowiła prawo. Doskonale wiemy do czego to prowadzi. Dlatego ta pierwsza wersja – absolutny zakaz łamania prawa przez władzę – jest mniejszym złem. Złem, ale znacznie mniejszym niż jej alternatywa. I to jest właśnie istota demokratycznego państwa prawa.
        .
        Jeśli chodzi o pański przykład, to jednak w demokratycznym państwie prawa policjant obcinający palce porywaczowi stanął by przed sądem i najpewniej otrzymał by wyrok. Policjant również nie może łamać prawa nawet dla „wyższego dobra”. Takie pojęcie nie istnieje ponieważ od tego momentu to policjant byłby tym kto decyduje co wyższym dobrem jest a co nim nie jest. Bardzo szybko postawił by siebie ponad prawem. Często stawał by się panem naszego życia i śmierci. Policjant praktycznie zawsze ma możliwości uzyskania zgody na nadzwyczajne działanie. Taką zgodę może mu udzielić (przez radiostację itd) jego szef, sędzia a nawet sam prezydent. Jeśli jej nie otrzyma to nie może robić tego co szanowny Pan sugerował, jeśli nie jest to objęte regulaminem na tzw. sytuację wyjątkową. I to jest właśnie ta różnica w myśleniu między mieszkańcem Polski (który najczęściej myśli że można wszystko jeśli sytuacja uzasadnia) a mieszkańcem na przykład Kanady czy Stanów. Oczywiście patologie zdarzają sie wszędzie, jednak system musi być na tyle wydolny by być w stanie bezwzględnie karać każdego komu łamanie prawa zostanie udowodnione. Każdego bez wyjątku.
        .
        Wracając do tematu – według mnie ci którzy złamali prawo w poprzedniej kadencji powinni bezwzględnie stanąć przed sądem, trybunałem stanu, czy innym odpowiednim do tego organem. Ci którzy obecnie próbują prawo łamać (jeśli próbują), wciąż mają szansę by tego nie robić i pójść ścieżką prawa. Jeśli by złamali, również oni powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej.
        No ale to tylko ja… w Polsce wyraźnie myśli się inaczej. Tylko jak się wtedy zabezpieczycie przed… kolejną władzą która wierzcie mi, kiedyś przyjdzie?

        • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

          Otóż co zauważyłem to to, że jeśli rozstrzygnięcia sądu nie są po myśli którejś ze stron, to…”

          To nie ten przypadek. Proszę przeczytać słowa K. Morawieckiego i moją argumentację w komentarzach.

          „Tak, w demokratycznym państwie prawa każdy ma prawo zakwestionować i KWESTIONOWAĆ istniejące prawo, ale ma również OBOWIĄZEK podporządkować się mu.”

          To proszę KONKRETNIE napisać, czy lekarz, wiedząc że szpital nie ma kontraktu na jakąś procedurę medyczną lub limit na dany rok został wyczerpany, ma patrzeć na śmierć pacjenta, czy ratować zagrożone życie (na przykład przekraczając wyznaczony przez NFZ limit „wykonań”) wbrew formalnych przepisom?

          „Wybieramy tych którzy obiecują że prawa te zmienią, po czym staramy się to od nich wyegzekfować. Z różnym skutkiem, ale staramy.”

          I znów – to nie jest przedmiot naszej dyskusji. To, co Pan napisał jest oczywiste, ale klincz związany z wyborem sędziów TK musi być rozwiązany tu i teraz i to bez zmiany prawa. Bo albo mamy o 2 sędziów za dużo (PO-PSL wybrali 5 zamiast 3), albo o 5 za dużo (PiS-Kukiz’15 chcą wybrać 5 kolejnych), albo uznamy, że wybrani sędziowie są „lepsi” i „gorsi” (jeśli uznamy, że „ważnych” jest 3, których mógł wybrać poprzedni Sejm, a „nieważni” 2, których wybrać nie mógł).

          „Takie przyzwolenie było by właśnie otwarciem wrót dla ludzi typu Lenin, Hitler, Pinochet, Putin”

          Kompletnie nietrafiony przykład, bo Hitler i Putin zostali wybrani ZGODNIE Z PRAWEM. Zgodnie z Pana retoryką nie można by tych zbrodniarzy zabić bez sądu, bo przecież zabójstwo, to przestępstwo.

          „od tego momentu to policjant byłby tym kto decyduje co wyższym dobrem jest a co nim nie jest.”

          Całkowicie się zgadzam z powyższym zdaniem. Policjant, podobnie jak każdy inny myślący człowiek, podejmuje świadome decyzje, a nie jak mechaniczny, zaprogramowany Robocop. I oczywiście te decyzje u policjanta są w 99,9% zgodne z wyuczonymi procedurami, ale nie wtedy, gdy bezduszny przepis narusza wyższe dobro.

          W prawie jest to sankcjonowane, np. kierowca bez ważnego prawa jazdy może wsiąść za kierownicę auta, na przykład wtedy, gdy jest jedyną osobą potrafiącą prowadzić samochód, a trzeba kogoś, kogo życie jest zagrożone, zawieść do szpitala. Jest to złamanie przepisów ruchu drogowego, ale uczynione w imię wyższych racji. Zaneguje to Pan?

          „Policjant praktycznie zawsze ma możliwości uzyskania zgody na nadzwyczajne działanie.”

          Jakie „nadzwyczajne działanie” ma Pan na myśli, jeśli bandzior odmawia współpracy, a za 2-3 godziny dziecko będzie martwe?

          „Wracając do tematu – według mnie ci którzy złamali prawo w poprzedniej kadencji powinni bezwzględnie stanąć przed sądem, trybunałem stanu, czy innym odpowiednim do tego organem.”

          Posła, zgodnie z PRAWEM (!) nie można ukarać za sprawowanie mandatu. Nawet wtedy, gdy uchwali coś idiotycznego!

  3. Jan Kosiba pisze:

    Szanowni państwo!

    Kto słucha radio TOK FM sam sobie szkodzi. Radio TOK FM to poststalinowska gadzinówka, w której produkują się antypolscy nienawistnicy poprzebierani za dziennikarzy. Dla nich słowo Polska , wolność, niepodległość, suwerenność działa jak płachta na byka. Oni dostają nerwowych drgawek jak usłyszą coś pozytywnego o Polsce.
    Słowa naród, narodowiec, patriotyzm patriota, zostało przez nich wyklęte.
    Wystarczy posłuchać paru wywodów w tym radiu i człowiek dostaje odruchów wymiotnych.
    Jak można słuchać tak paszkliwej propagandy, nakierowanej na tłamszenie słuchacza, szczególnie słuchacza z wyostrzonym słuchem postawy propolskiej, patriotycznej.

    Prawdziwy Polak takiej ideologicznej, żydo-lewackiej, gadzinówki, nie powinien słuchać.
    TOK FM to medialny ściek, szambo, rynsztok.

    • Piotr Strzembosz Piotr Strzembosz pisze:

      „Kto słucha radio TOK FM sam sobie szkodzi. (…) Jak można słuchać tak paszkliwej propagandy, (…) Prawdziwy Polak takiej (…) nie powinien słuchać.”

      Można nie słuchać, ale czasem warto. Na zasadzie: Zobaczyć, co w trawie piszczy.

  4. gola.dupa.tuska pisze:

    to chuje pierdolone……

  5. kanton pisze:

    Jednak czasem w tym radiu zdarzają się perełki. Był taki reportarz przeprowadzony przez dwoje dziennikarzy z posłem z partii PO.
    Temat był taki : jak ma się zachować pieszy chcący przejść przez pasy.
    Co ma zrobić kierowca widząc pieszego przy przejściu przy pasach.
    Naprawdę , żaden kabaret tego lepiej by nie ulożył, co ten poseł pieprzył redaktorom.
    Takie mamy elity.

  6. Piotr pisze:

    A ja inny TOK FM pamietam. W latach 90-tych, gdy bywalem w Polsce bardzo czesto, zostawialem sobie ta stacje na noc, ciche rozmowy, klasyczna muzyka koily do snu, a rano… budzil mnie ryczacy glos Waldka Oginskiego, pomstujacego najczesciej (nie zawsze) na lewackie spoldzielnie mieszkaniowe i ‚prezesikow’. W czasie kampanii wyborczej to chyba wlasnie Paradowska zapowiedziala ze SLD zniszczy TOK FM.

    I zniszczyli…

  7. pablo3 pablo3 pisze:

    cala dyskusja w komentarzach jest zbedna i absurdalna. ludzie wybrali PiS, bo zadnych rzadow prawa w Polsce nie bylo. dziwie sie, ze czlowiek tej klasy, co Pan Krzywousty, stawia sie za ludzmi tego pokroju, co Pan Bratkowski. jesli mamy takiego prawa bronic, to lepiej od razu wywiesmy biala flage przed mafia. widocznie trzeba zyc albo wiedziec, co sie dzieje w kraju, aby byc w wewnetrznej zgodzie ze slowami, Pana Morawieckiego. bo jedyne o co mu chodzilo, to o elementarna sprawiedliwosc.

  8. Piotr pisze:

    Samo kwestionowanie uczciwosci p. Kornela przez… Bratkowskiego jest i zalosne i smieszne. Bardzo dobrze pamietam stan gnojenny i zachowania wtedy juz bylego prezesa SDP, biegajacego od KG MO na Wilcza i proszacego, aby go zechcieli internowac…
    Nie chcieli.
    Postacw mojej ocenie rownie zalosna co p. Niesiolowski, napadajacy na kasjerki banku PKO i denuncjujacy ze strachu swoja narzeczona…

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

272057