26042018Nowości:
   |    Rejestracja

Nikt nie oszuka tak, jak mózg


Świat, który widzimy w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej. Ale, żeby żyło nam się łatwiej oszukuje nas nasz własny mózg. Jeśli się postaramy, możemy go na tym przyłapać. Co wykorzystują malarze i… psychologowie. Generalnie powinniśmy pamiętać, że wszystko co widzimy jest iluzją. I niczym więcej.


hqdefault

Znawcy dzieł jednego z największych malarzy XX wieku z wyjątkową pasją opowiadają o zabawie artysty z widzem przy pomocy podwójnych obrazów. Podwójnych, czyli takich na których widzimy np. martwą naturę, która po krótkiej chwili przyglądania się zamienia się w… portret młodej kobiety. Nie tylko mistrz Salvador bawił się w ten sposób z naszym postrzeganiem świata. Kodowanie jednego obrazu w innym jest dosyć popularne a udaje się artystom tylko dlatego, że poznali sztuczki ludzkiego mózgu. Czyli krótko mówiąc wiedzą, kiedy nasz mózg bez pardonu nas  oszukuje.
Przy podwójnych obrazach artysta wykorzystuje kontekstowe rozpoznawanie obrazów przez ośrodek wzroku. Niektórzy na grafice widzą starą kobietę, podczas gdy inni na tej samej grafice widzą młodą dziewczynę. Wszystko dlatego, że dostrzegamy przede wszystkim to, co chcemy zobaczyć. Dosyć szybko widzenie kontekstowe zaczęli wykorzystywać psychologowie i psychiatrzy. Przedstawiając pacjentom obrazy kazali szybko określać co na nich widzą (po dłuższym przyjrzeniu się każdy z nas jest w stanie zobaczyć i jeden, i drugi komunikat ukryty w obrazie). Dzięki temu są w stanie wykryć u pacjentów stany depresyjne a w szczególnych przypadkach złapać np. seryjnych morderców.
Jeśli jednak dokładniej zastanowimy się nad tym co, i w jaki sposób widzimy oraz jak bardzo różni się to od rzeczywistości możemy zwątpić w samych siebie. Bo narysowane obok jedna przy drugiej  falujące linie zawsze będą nam falować. A figury geometryczne – choć takich samych rozmiarów – będą nam się wydawać różne od siebie w zależności od tego, w jakim otoczeniu je obserwujemy.
To jednak dopiero początek oszustw i złudzeń, którym ulegamy. Najlepszym papierkiem lakmusowym są dla nas małe dzieci, które dopiero uczą się pisać. Nie bez powodu większość z nich rysuje lustrzane odbicie jedynki i siódemki. One w sposób doskonały odwzorowują kształt tych cyfr. Dopiero lata uleganiu iluzji tworzonej przez naszą własną świadomość zmusza nas do oszukiwania samych siebie i pisania cyfr na odwrót.
Jak to się dzieje? Podstawową częścią ludzkiego oka jest soczewka, która umożliwia nam widzenie dalszych i bliższych przedmiotów. Jak pamiętamy (bądź nie) obraz soczewki jest zawsze odwrócony, tak więc to co widzimy z lewej strony w rzeczywistości znajduje się po naszej prawej stronie, lewa ręka jest prawą a litery alfabetu i cyfry są zapisywane w ich lustrzanym odbiciu. To dlatego niemowlęta, które nie przyzwyczaiły się jeszcze do odwrotnego postrzegania świata mają trudności z uchwyceniem niektórych przedmiotów. Zaś starsze dzieci z uporem godnym lepszej sprawy zapisują niektóre litery i cyfry odwrotnie, wcale nie dostrzegając swoich „błędów”.

baby
W dorosłości jest tylko jeden sposób, abyśmy mogli wrócić do stanu pierwotnego. To wykorzystanie odpowiednich soczewek, które odwracają obraz świata i powodują, że przez krótką chwilę widzimy go takiego, jakim jest w rzeczywistości. Jeżeli uda się wam zdobyć takie soczewki, spróbujcie przejść się po własnym mieszkaniu. Albo przejechać kilka metrów rowerem. Prawda, że to niemal niemożliwe?

Z pozdrowieniami z Londynu.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarze 4 dla artykułu "Nikt nie oszuka tak, jak mózg"

  1. ROBERT napisał(a):

    Akurat na tych obrazkach zadnych zludzen nie ma, a z tym lustrzanym odbijaniem w oczach, to, wg mnie, kompletna bzdura, zreszta… do tej pory slyszalem, ze odwraca gora-dol, a nie lewo-prawo…

    • Tomasz Parol Tomasz Parol napisał(a):

      Na drugim obrazku widzimy dziecko w łonie matki

    • Krzywousty napisał(a):

      Dobrze że dopisałeś „według mnie” by wyszedł byś na ignoranta który kłóci się że Ziemia jest płaska. Według każego kto na Ziemię patrzy stojąc na niej, jest ona przecież płaska, prawda?
      .
      Soczewka oczna, tak jak każda soczewka odwraca obraz który skupia za sobą. Lewe czyni prawym, dół górą itd. Tak też skupia obraz na siatkówce. Nie wierzysz – weź soczewkę i zrób prosty eksperyment. To jest fakt, sprawdzalny, nawet z tym nie dyskutuj.
      .
      A teraz zastanów się: osoba stojąca przed tobą na ziemi na której i ty stoisz, musi mieć nogi po tej samej stronie co ty. Zgodzisz się ze mną prawda?
      Ty nie patrzysz na swoje nogi – powiedzmy patrzysz na daną osobą sponad płota i siebie nie widzisz. Wiesz jednak, że twoje nogi są poniżej oczu a nie powyżej.
      Kiedy jednak popatrzymy na obraz osoby na którą patrzysz, skupiony na twojej siatkówce, to widzimy że jej nogi są na górze, ziemia jest na górze a niebo na dole.
      W jaki więc sposób możesz uważać że ta osoba stoi tak jak ty, z nogami w dół?
      Ciekawe, prawda?
      Jedyną odpowiedzią na to jest to że obraz przechodzi obróbkę w twoim mózgu i zostaje odwrócony i podany twojej świadomości dopiero po obróbce. Mózg nauczył się już w wieku niemowlęcym, że oboje musicie mieć nogi po tej samej stronie – stąpać po tej samej ziemi.
      Ma to uzasadnienie biologiczne według mnie. Otórz aby oko podawało ci obraz rzeczywisyty, musiało by posiadać dwie soczewki – jedna za drugą, jak lornetka. Jakaż to komplikacja, koszt, możliwości „zepsucia”, problemy z zestrojeniem… a tak procesor przetworzy i efekt ten sam, he he he.
      .
      Istnieje ogromna masa dowodów na to że to co „widzisz” to niekoniecznie to co… widzisz. Osobiście brałem udział w wielu eksperymentach i wyniki niektórych nawet mnie przestraszyły. Wiem jedno na pewno – NIGDY nie będę składał zeznań w sądzie, przysięgając że na pewno widziałem to co opisuję. Gdybym zdecydował się oskarżać kogoś, albo „coś”, to musiał by z tym kimś przebywać do chwili zdarzenia przez wystarczająco długą chwilę, by zredukować możliwość pomyłki.
      .
      Obraz jaki dostajesz po przetworzeniu, jest już gotowy. Okazuje się że ty rzadko widzisz wszystko ze wszystkimi szczegułami. Mózg wypełnia luki i dopasowywuje do obrazu to co ma już zakodowane jak znajome i najbardzie pasujące do reszty którą „złapał”. Szczególnie jest to prawdziwe gdy złapałeś tylko glims czegoś, albo widzisz po zmierzchu. Obraz który podawany jest do twojej świadomości wydaje ci się pełny i niepodważalny. W rzeczywistości widziałeś tylko mniektóre jego fragmenty… resztę domalował mózg, albo cąłkowicie zinterpretował dla twoich potrzeb. Dlatego w ciemności krzak może być psem, dopóki na niego nie wejdziesz…
      .
      Z tego właśnie powodu, osoby które od urodzenia nie widziały, a nowe techniki medyczne przywróciły im wzrok już późnym wieku – nie będą i tak widziały. Soczewka oczna prawidłowo skupia, siatkówka odbiera sygnał i przesyła go do mózgu, mózg go dostaja a pacjent… nie widzi. Czemu? Bo mózg nie nauczył się przerabiać tego obrazu i kodować go w postaci figur, osób, drzew, które później przesyła już gotowe do twojej świadomości.
      Założę sie też że kolor powiedzmy żółty który ja widzę, ty widzisz nieco albo zupełnie inaczej niż ja. Jest to coś czego raczej nie można sprawdzić, chyba że będziesz się mógł chwilowo podłączyć do mojego mózgu i porównać.
      Skąd tak przypuszczam? Ano stąd że widzę każdym okiem kolory trochę inaczej. Patrząc lewym widzę je tak, a kiedy patrzę prawym, mają troszkę inny odcień. Dałbym się zabić że każde z tych oczu odzielnie, widzi kolory poprawnie kiedy patrzę tylko jednym okiem.
      Które więc kolory które widzę są „poprawne”? Te które widzę lewym, czy te które widzę prawym okiem?
      Założę się że ty widzisz te same kolory jeszcze inaczej. Szkoda że nie możemy porównać. Ja mam to szczęście, że mogę porównać lewe z prawym – dobrze że różnica nie jest wielka.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

140601