18112017Nowości:
   |    Rejestracja

Nielegalny język


Bycie ojcem, któremu wykradziono dzieci z domu i się je odpolszcza oraz germanizuje – szczególnie zobowiązuje. Zobowiązuje walczyć do końca o prawa człowieka, godność, prawo do ojcowskiej miłości. W imieniu córek, swoim i w imieniu swojego Narodu.


Dziś mijają 13-te urodziny córki Iwony-Polonii, 10-ty rok, 10-ty „Mikołaj”, 10-te Święta itd. bez kontaktu z moimi Córkami Justyną i Iwoną-Polonią Pomorskimi porwanymi przed 10 laty z domu przez niemiecką rodzinę byłej małżonki, ją samą i Jugendamt. Córki są od tego czasu odpolszczane i germanizowane przez niemiecki i austriacki Jugendamt, ich sądy i byłą małżonkę manipulowaną przez jej nienawidzącą Polaków, nasz język i kulturę rodzinę.

Przedstawiam wiersz „Para Mieszana” – jest kilka wierszy niżej . Jest to wiersz wybitnego poety Macieja Michalskiego dedykowany mojej skromnej osobie, który niedawno otrzymałem.

Wiersz Michała Michalskiego "Para Mieszana" dedykowany Wojciechowi Pomorskiemu

Wiersz Michała Michalskiego „Para Mieszana” dedykowany Wojciechowi Pomorskiemu

Wzajemnie zagwarantowane kontakty zablokował nam niemiecki, a potem też austriacki Jugendamt wydając bezprawny zakaz mówienia ze sobą w języku polskim. Zakaz ów dostałem po kilku tygodniach na piśmie. Ta szokująca i skandaliczna sprawa natychmiast została przeze mnie skierowana na drogę administracyjną i sądową. Aktualnie sprawa przeciw Miastu Hamburg, któremu podlega ów Jugendamt o przeprosiny i odszkodowanie za dyskryminację narodową i pozbawienie moich córek języka i kultury polskiej oraz złamanie wielu traktatów, rezolucji i praw człowieka znajduje się w w ostatniej krajowej instancji czyli w Trybunale Konstytucyjnym Niemiec w Karlsruhe. Jeżeli i tam niemiecki sąd sobie ponownie sam stwierdzi, że wolno zakazywać języka polskiego w kontaktach rodzica i jego dzieci to sprawa zostanie preze mnie natychmiast skierowana do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. I tam sobie z tymi, którzy latami łamią prawo i dyskryminują oraz nierespektują nawet Traktatu Polsko-Niemieckiego wreszcie na poważnie porozmawiamy wreszcie w trybunale ponadnarodowym…

Moje porwane córki zobaczyłem po wielkich bojach o spotkania z nimi dopiero po 2 latach. (Polska babcia, dziadek i reszta rodziny nie widzą ich od prawie 11 lat.) Nie znały już języka polskiego, który umiały wcześniej na równi z językiem niemieckim, a w którym ze sobą zawsze rozmawialiśmy i w którym wymawiały swoje pierwsze słowa. Gdy nam kazano zakończyć pierwsze spotkanie po 2 latach spotkanie – moja najmłodsza córeczka Iwona-Polonia płakała, gdy ją odrywano ode mnie siłą… Sąd w kraju, do którego zostały przez niemiecki i austiacki Jugendamt uprowadzone (Austria) mimo posiadania przeze mnie pełni praw rodzicielskich nie pozwolił córkom nawet na godzinę nauki języka polskiego tygodniowo w Polskiej Szkole im Jana III Sobieskiego przy Ambasadzie RP w Wiedniu. Córki były i są nadal odpolszczane i germanizowane przez oba te niemieckojęzyczne państwa (Austria i Niemcy) nawet mimo, że posiadają tak jak i ja – ich ojciec – obywatelstwo polskie. Nie pozwala się nam ani całej polskiej rodzinie do dziś ze sobą widzieć. Od 9 lat ciagle trwają sprawy w sądzie w Austrii o umożliwienie nam wzajemnych spotkań. Jedna ze spraw dotycząca moich ukochanych Córeczek przeciw Austrii znajduje się od niespełna półtora roku w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Jak nazwiecie takie zjawisko? Odpolszczanie polskich dzieci w Niemczech i w Austrii? Germanizacja polskich dzieci w XXI wiekuw Niemczech i w Austrii? Rzeczy i zjawiska trzeba nazywać po imieniu. Więc jak to nazwiemy?

Gdyby w Polsce niemieckiemu ojcu (lub dajmy na to hiszpańskiemu ojcu) mającemu dwójkę dzieci z Polką zakazano mówić z własnymi dziećmi w ich wspólnym języku to co? Czysta abstrakcja! Szok! Nie do pomyślenia! Sami Polacy by wywlekli takiego urzędasa lub kilku, za to odpowiedzialnych i…momentalnie zrobili z takim patologicznym zjawiskiem porządek, a nasz premier i prezydent z kwiatami by w swietle reflektorów, kamer i fleszy już w drugi lub trzeci dzień przepraszali i tego ojca i panią kanclerz za takie skandaliczne nadużycia ze strony swoich urzędników państwowych…

W Niemczech i w Austrii do tego jeszcze nie dorośli… Więc czas ich zwyczajnie nauczyć kultury i prawdziwej europejskości. Nie pozwolę nigdy – ani Niemcom ani Austriakom lub komukolwiek innemu – opluwać moich córek, mnie. Nie pozwolę bezkarnie brukaćnaszej polskiej tożsamości, rabować i wykorzeniać naszego języka, kultury, godności oraz honoru. Nie mam jako ojciec moralnego prawa na to pozwalać. I bandytów dopadnę – w cywilizowany sposób – wyrokiem sądowym. Bo bycie ojcem – któremu wykradziono dzieci z domu i się je w Niemczech i w Austrii w imieniu ich pseudoprawa odpolszcza i germanizuje – szczególnie zobowiązuje… Zobowiązuje walczyć do końca o prawa człowieka, godność, nośnik polskiej kultury – nasz język polski, w którym ze sobą rozmawialiśmy, a czego nam zakazano w tych krajach (sic!). Zobowiązuje walczyć z całych sił o zwykłe prawo do miłości ojca do swoich nade wszystko ukochanych córeczek. W imieniu córek, swoim i w imieniu swojego Narodu.

Więcej w tym temacie: https://www.facebook.com/wpomorski oraz na stronach Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech t.z. www.dyskryminacja.de oraz: https://www.facebook.com/dyskryminacja?ref=hl

Z szacunkiem
Wojciech Leszek Pomorski

Napisane przez:


Wojciech Leszek Pomorski: Polak, pochodzący z Kaszub. Urodzony w Bytowie (woj. pomorskie). Nauczyciel, magister germanistyki Uniwersytetu Śląskiego, politolog. Ojciec dwóch germanizowanych od ponad 11 lat córek - Justyny Marii i Iwony-Polonii Pomorskich. Rodzina była prześladowana przez władze komunistyczne. Wojciech Leszek Pomorski od stanu wojennego do emigracji aktywny działacz podziemia „Solidarności”, szykanowany przez komunistyczne władze. Od lipca 1989r.- na emigracji w Niemczech. Aktywnie działa i angażuje się w życie Polonii w Niemczech. Rodzice - rdzenni Kaszubi

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

83720