22092017Nowości:
   |    Rejestracja

Nie wolno zwlekać


Zwierzchnik Sił Zbrojnych i minister obrony powinni niezwłocznie uzgodnić kształt systemu dowodzenia Wojskiem Polskim.


Armia powinna składać się z dobrze wyszkolonych i uzbrojonych żołnierzy. Jednak o powodzeniu w walce decyduje inny czynnik – jej dowódca. W działaniach wojennych zdolności kierowania żołnierzami i wykorzystania uzbrojenia dowódcy często sprawiały, że armia słabsza materialnie wygrywała z silniejszym przeciwnikiem. Dlatego największym nieszczęściem dla wojska jest niekompetentny i nieudolny dowódca.

Działania zbrojne są sytuacją ekstremalną, w której trzeba wydawać rozkazy, które muszą być wykonywane. Żołnierz nie może mieć wątpliwości, kto ma prawo je wydawać i czyje rozkazy powinien wykonywać. Aby to zapewnić w wojsku wypracowano zasadę jednoosobowego dowodzenia. W strukturach wojska, poczynając od drużyny i plutonu, poprzez bataliony, pułki, brygady i dywizje na całych siłach zbrojnych kończąc, na każdym szczeblu, zawsze, mamy jednego dowódcę.

W Siłach Zbrojnych RP funkcjonował system dowodzenia, w którym najwyższe stanowisko dowódcze zajmował Szef Sztabu Generalnego WP, nazywany „pierwszym żołnierzem Rzeczypospolitej”, a jemu podlegali dowódcy rodzajów sił zbrojnych: wojsk lądowych, sił powietrznych i Marynarki Wojennej. W całych Siłach Zbrojnych RP obowiązywała więc zasada jednoosobowego dowodzenia.

Nieszczęśliwa reforma

W grudniu 2012 r. ówczesny minister obrony zaprezentował opracowane pod wpływem BBN założenia „reformy systemu kierowania i dowodzenia”. W 2013 r. uchwalono ustawę, a w styczniu 2014 r. nowy system został wdrożony. Szef Sztabu Generalnego stracił kompetencje najwyższego dowódcy, uległy likwidacji dowództwa rodzajów sił zbrojnych, utworzono w ich miejsce „dwa dowództwa strategiczne” odpowiedzialne za dowodzenie „bieżące” oraz za dowodzenie „operacyjne”. Nie wiadomo było jak ustalono, gdzie kończy się dowodzenie „bieżące”, a zaczyna dowodzenie „operacyjne”.

Na szczeblu najwyższym rozdzielono dowodzenie pomiędzy szefa SG WP, Dowódcę Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Dowódcę Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, wszystkich bezpośrednio podporządkowując ministrowi obrony narodowej. Rodzajami sił zbrojnych zaczęli dowodzić dwaj równi pozycją dowódcy, generalny i operacyjny. Zrezygnowano z jednoosobowego dowodzenia na szczeblu strategicznym.

W dziwnej roli został obsadzony szef SG WP, który stał się „doradcą” ministra obrony w kierowaniu całokształtem sił zbrojnych. Ministrem jest polityk cywilny, jak wiadomo z praktyki obsadzania tych stanowisk, nieposiadający szerszej wiedzy wojskowej więc szef SG WP mógł odtąd „dowodzić” doradzając ministrowi i nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności za rozkazodawstwo.

System dowodzenia siłami zbrojnymi w okresie pokoju powinien mieć zdolność przechodzenia na dowodzenie w warunkach wojennych. Po przeprowadzonej reformie nie było wiadome czy dowodzenie w czasie wojny podejmie dowództwo generalne „bieżące”, czy raczej dowództwo „operacyjne”, które w okresie pokoju zajmuje się działaniami ekspedycyjnymi poza krajem.

Zależności dowódcze dodatkowo skomplikowało rozwiązanie przyjęte w związku z art. 134 Konstytucji RP stanowiącym, że: „Na czas wojny Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, mianuje Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych”. Postanowiono, że prezydent będzie, zanim dojdzie do wojny, wskazywał kandydata na naczelnego dowódcę. Okazało się jednak, będzie to tylko „kandydat na kandydata”, bowiem w momencie wybuchu wojny premier może wnioskować, a prezydent mianować na to stanowisko każdego innego wojskowego. Założono, że kandydat powinien przygotować się do sprawowania funkcji dowódczych w czasie wojny „biorąc udział” w przygotowaniach do wojny, ale nie wyposażono go w odpowiednie kompetencje np. wydawania rozkazów innym dowódcom

Wątpliwości wokół nowych rozwiązań

W listopadzie 2015 r. prezydent Andrzej Duda powołał rząd premier Beaty Szydło. Ministrem obrony został Antoni Macierewicz, który zapowiedział daleko idące zmiany w siłach zbrojnych w tym przebudowę systemu dowodzenia. Prezydent Duda w grudniu 2016 r., po wizycie w SG WP, mówił, że zmiany w systemie dowodzenia są konieczne, a obecne rozwiązanie ma liczne mankamenty. W jednym z wywiadów dla PAP prezydent ocenił, że system dowodzenia „de facto prowadził do rozmycia odpowiedzialności”.

9 lutego 2017 r. min. Macierewicz poinformował o zakończeniu wewnątrz resortowych konsultacji projektu zmian w systemie dowodzenia i zapowiedział, że w marcu zostanie on ogłoszony. Minister deklarował, że ustawa zmieniająca system dowodzenia zostanie uchwalona „przed wakacjami”. Te zamiary nie zostały zrealizowane. Pojawiły się natomiast informacje, że zwierzchnik sił zbrojnych nie akceptuje propozycji MON.

Jaka jest ta propozycja zmian można wnosić z opublikowanej przez MON w maju 2017 r. „Koncepcji Obronnej Rzeczypospolitej Polskiej”. Okazuje się, że MON nie zamierza przywracać stanu sprzed „reformy” 2014 r., ale zamierza wprowadzić nowe rozwiązania w tym ograniczające rolę Prezydenta RP i mogące powodować zamieszanie kompetencyjne w szkoleniu i dowodzeniu wojskiem.

Minister obrony postuluje przywrócenie szefowi SG WP uprawnień dowódczych (ma też on być kandydatem na naczelnego dowódcę), ale zamierza przy tym utworzyć w MON „Pion Polityki Obronnej”, którą ma realizować szef SG WP. Ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP mówi, że to prezydent określa politykę obronną państwa. W BBN zauważono, że rozwiązanie przyjęte przez MON jest istotnym ograniczeniem uprawnień zwierzchnika sił zbrojnych.

W nowym systemie dowodzenia MON przewiduje odtworzenie Dowództw Rodzajów Sił Zbrojnych i wprowadzenie na ten szczebel dowodzenia także Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz nowo tworzonego Inspektoratu Szkolenia i Dowodzenia. Do uprawnień prezydenta należy mianowanie dowódców rodzajów sił zbrojnych – szefów wspomnianych inspektoratów prezydent nie może mianować.

 

Pojawiają się nie tylko takie wątpliwości – przyjęte przez MON rozwiązanie jest sprzeczne z natowską zasadą „force user – force provider” oznaczającą, że wojskiem dowodzić ma ten, kto je szkoli. Odtwarzane będą Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych, ale szkoleniem podległych im wojsk ma zająć się Inspektorat Szkolenia i Dowodzenia. Dowództwom Rodzajów Sił Zbrojnych będzie odebrana też logistyka, bowiem nią zajmie się Inspektorat Wsparcia. Zasadne jest pytanie, po co więc odtwarza się Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych?

Czas nagli

Nieszczęsna „reforma” systemu dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi RP została wprowadzona 1 stycznia 2014 r., a w lutym 2014 r. wybuchł konflikt na Ukrainie. Ministerstwo Obrony Narodowej przyznało się wówczas, że nie zakończono prac nad przygotowaniem systemu dowodzenia w warunkach wojny. Oficerowie przerzucani z likwidowanych dowództw rodzajów sił zbrojnych nie wiedzieli, co mają robić w przypadku rozpoczęcia się konfliktu zbrojnego. Od dwu lat MON zapowiada zmianę systemu dowodzenia, prace nad systemem wojennym przy aktualnym stanie dowodzenia nie mają sensu. Jednocześnie nie ma decyzji wprowadzających nowy system dowodzenia. A przecież potrzebny jeszcze będzie czas, aby nowy system zaczął funkcjonować, a dowódcy mogli zdobyć umiejętności gwarantujące skuteczne dowodzenie wojskiem.

9868618509

Mamy wojnę na Ukrainie, Rosja „pręży muskuły” na Bałtyku, rosyjskie ćwiczenia Zapad 2017 na Białorusi będą już za miesiąc – nie mamy sprawnego systemu dowodzenia polską armią. Zwierzchnik sił zbrojnych i minister obrony powinni niezwłocznie uzgodnić kształt systemu dowodzenia Wojskiem Polskim.

Romuald Szeremietiew

Nasz Dziennik

Poniedziałek-Wtorek, 14-15 sierpnia 2017, Nr 187 (5940)

 

Napisane przez:


Jaki jestem każdy widzi (każdy kto zechce).

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

308078