20102017Nowości:
   |    Rejestracja

Negocjator


Donald Tusk ma – jako jeden z unijnych urzędników – negocjować warunki wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wygląda na to, że nie jest to najlepszy dla unijnej administracji wybór, bo UE na razie pochwalić go nie może. W pochwałach i podziękowaniach dla Tuska rozpływa się natomiast brytyjska premier Theresa May.


nintchdbpict000265019891

Rozwód Zjednoczonego Królestwa z Brukselą to skomplikowane dwuletnie negocjacje, które mają doprowadzić do tego, żeby żadna ze stron nie rozstała się ze zbyt wielkimi stratami. Dla Wielkiej Brytanii oznacza on pełną niezależność prawną, ale też stratę wieleset milionowego rynku zbytu dla brytyjskich towarów i usług, jeżeli podczas rozmów coś pójdzie nie tak. Dla Unii to strata jednej z najsilniejszych europejskich gospodarek oraz milionów miejsc pracy dla obywateli krajów UE, które chciały związać się z Londynem i brytyjską gospodarką. Oczywiście efekt Brexitu będzie korzystny tylko dla jednej ze stron. Żeby jak najlepiej wyjść na negocjacjach obie strony powołały negocjatorów, którzy obok unijnych i królewskich urzędników będą rozmawiać między sobą o przyszłości współpracy Londynu i Brukseli.

Unię reprezentuje m.in. Donald Tusk, przewodniczący Rady Europy.

Jak na razie Tusk nie zabłysną jakimś spektakularnym zdaniem, czy umocnieniem pozycji Unii Europejskiej przy stole negocjacyjnym. Spodobał się za to Brytyjczykom, którzy właśnie przy nim widzą sukces swoich negocjacji a więc pełne zwycięstwo Brexitu.

Oto podczas spotkania z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem brytyjska premier Theresa May doceniła „konstruktywne podejście UE do Brexitu”. May nie chce dyskutować o przyszłości Gibraltaru – ziemi brytyjskiej, choć leżącej na terytorium Hiszpanii (i UE).

W oświadczeniu wydanym po rozmowach zaznaczono, że premier „powtórzyła, że jej intencją jest zapewnienie głębokiego i specjalnego partnerstwa z UE po wyjściu (ze Wspólnoty)”, oraz że z zadowoleniem przyjęła „konstruktywne podejście Rady Europejskiej”.

Istnieje niebezpieczeństwo, że Donald Tusk, któremu zostało 2,5 roku kadencji szefa Rady Europy położy negocjacje po stronie Unii. Spodoba się za to Brytyjczykom, którzy z pewnością pomogą znaleźć mu dobrą pracę w jednym z banków w londyńskim City.

City jest kuźnią i ratunkiem polskich polityków od wielu dekad. Pracowali tam m.in. Marek Belka, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Jan Krzysztof Bielecki, czy Jan Vincent Rostowski.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 6 dla artykułu "Negocjator"

  1. nowy pisze:

    kurwa ci pieprzeni angole, zawsze mają szczęście. No ale tak już jest, bogatemu to i byk się ocieli.

  2. Jan pisze:

    Co za fantazja autora! Tusk specjalnie polozy rozmowy w sprawie Brexitu, aby mu Anglicy zalatwili prace w banku londynskim! Prosilbym bardziej powaznie traktowac platforme 3obieg oraz jej uzytkownikow. To nie przedszkole.

    • Pawel Pietkun Pawel Pietkun pisze:

      Drogi Janie,
      Podzielałbym Twój sceptycyzm, ale… doktor prawa kanonicznego Hanna Gronkiewicz-Waltz została najpierw prezesem NBP i szefową Rady Polityki Pieniężnej., aby niedługo później – jak już NBP troszkę osłabił złotówkę – szybko znaleźć pracę w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (jako wiceprezes!) jak raz w biurze w City. Jeżeli nałożysz dane gospodarcze na decyzje NBP i RPP w tym czasie, zrozumiesz co sprawiło, że HGW (prawnik, teolog) raptem zaczęła mieć post factum jakieś (nie byle jakie) znaczenie dla międzynarodowej instytucji finansowej.
      Polecam również dossier Jana Krzysztofa Bieleckiego i jego londyńskie epizody. W kontekście prywatyzacji polskiej gospodarki.
      A jak już sprawdzisz to wszystko, wrócimy do rozmowy o Tusku i czy opłaca mu się położyć brexit, czy nie :)

  3. AS pisze:

    Tusk się do tego nie nadaje. Jest za słaby intelektualnie. A spryt to nie intelekt.

  4. komisarz RP chemik pisze:

    pozdrowienia dla neeegocjaaatooora:
    Do szkoły językowej zgłasza się staruszek i mówi że chce się nauczyć języka łacińskiego. Zdumiona sekretarka pyta go:
    – A na co to panu? W tym wieku? On odpowiada:
    – Rzeczywiście jestem już stary, mam 90 lat i pewnie niedługo umrę. Stanę przed Świętym Piotrem i jak z nim pogadam? Po łacinie! Skoro ksiądz mówi po łacinie, biskup mówi po łacinie, papież mówi po łacinie, to i Święty Piotr też!
    – No dobrze dziadku – mówi sekretarka – a jak pójdziecie do piekła?
    – Niemiecki to ja znam!

  5. ibrahim ibn jakub pisze:

    jebany folksdojcz

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

302607