28052017Nowości:
   |    Rejestracja

NBP policzył Ukraińców – imigrantów i uchodźców


Imigranci zarobkowi i uchodźcy z Ukrainy, którzy wtapiają się w polską codzienność są najlepszą opowiedzią, jaką możemy dać Unii Europejskiej ws. przyjmowania uchodźców z terenów ogarniętych wojną. Nie musimy brać uchodźców z Bliskiego Wschodu. Mamy swoich – z kraju zaatakowanego przez Moskwę. W niestałej liczbie od 500 tysięcy do miliona. Administracja unijna nawet się nie zająknęła, aby pomóc w Polsce w ich sprawie.


rabotajpl

Narodowy Bank Polski publikuje właśnie wyniki raportu z badania ukraińskich imigrantów pracujących w Polsce. Raport zawiera analizę sytuacji imigracji na polskim rynku pracy, przepływów pieniężnych związanych z pracą cudzoziemców w Polsce oraz przybliża zjawisko nowej fali migracyjnej.

Nowa fala imigracji ma odmienną strukturę od tej, która związana była z przyjazdami obywateli Ukrainy do Polski przed rokiem 2014. Znacznie większą część stanowią w niej mężczyźni, dominują osoby młode. Większy jest udział migrantów ze wschodniej części Ukrainy, a mniej osób posiadających dzieci.

Większość obywateli Ukrainy wykonuje proste prace fizyczne, niewymagające kwalifikacji. Zatrudnienie znajdują głównie w gospodarstwach domowych, budownictwie, usługach remontowo-wykończeniowych i rolnictwie. Pracują przeciętnie 54 godziny w tygodniu, a ich średnie miesięczne zarobki netto wynoszą około 2,1 tys. zł.

Większość zarobków Ukraińcy przekazują do swojego kraju. W 2015 r. krótkookresowo zarobili 8 mld zł, z czego 5,0 mld zł trafiło na Ukrainę. Najczęściej zawożą je tam osobiście, co 2-3 miesiące. Średnia wartość pojedynczego transferu to około 1,8 tys. zł. Pieniądze przeznaczają głównie na bieżące wydatki i poprawę sytuacji mieszkaniowej.

Odrębną, ale też istotną grupą migrantów z Ukrainy są studenci, których liczba na polskich uczelniach zdecydowanie rośnie. W przyszłości chcieliby oni pracować w Polsce lub przynajmniej być związani zawodowo z Polską.

Badanie „Obywatele Ukrainy pracujący w Polsce w 2015 r.” przeprowadził Departament Statystyki NBP we współpracy z Fundacją Ośrodka Badań nad Migracjami przy Uniwersytecie Warszawskim oraz Instytutem Ekonomicznym NBP. Badanie prowadzone było od sierpnia do grudnia 2015

Obserwowany od 2014 r. gwałtowny wzrost liczby obywateli Ukrainy na polskim rynku pracy wynika z pojawiania się grupy migrantów, których do wyjazdu nakłoniła pogarszająca się sytuacja ekonomiczna jak też konflikt zbrojny na wschodzie kraju (tj. w 2014 r. lub później). Nowa fala imigracji ma zdecydowanie odmienną strukturę od tej, która przyjeżdżała do Polski przed rokiem 2014. Znacznie większą część stanowią w niej mężczyźni (57,9 proc., wobec 32,9 proc. wśród doświadczonych migrantów), dominują osoby młode (średnia wieku 32,8 lat wobec 42,8 we wcześniejszej fali migracji), większy jest też udział osób ze wschodniej części Ukrainy – regionów zagrożonych konfliktem zbrojnym (28,4 proc. wobec 6,3 proc.). Mniej wśród nowych migrantów jest także osób posiadających dzieci (46,0 proc. wobec 75,6 proc.), co może prowadzić do sytuacji, w której część z tych osób, nie będzie miała motywacji, by powrócić na Ukrainę i będzie chciała pozostać w Polsce na stałe lub migrować dalej do innych krajów Unii Europejskiej.

Istotną cechą całej migracji zarobkowej z Ukrainy do Polski jest jej krótkookresowy i cyrkulacyjny charakter. Przeciętny migrant z Ukrainy był w Polsce już 9 razy, a średnia długość obecnego pobytu wynosi 5 miesięcy. Wynika to w dużej mierze ze sposobu wejścia na polski rynek pracy. Większość migrantów podejmuje pracę w Polsce w oparciu o zarejestrowane oświadczenie pracodawcy o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi (62,6 proc.). W 2015 r. dla obywateli Ukrainy zarejestrowanych zostało 763 tys. takich oświadczeń, kolejni podejmowali pracę w oparciu o odpowiednie zezwolenie lub inne dokumenty co wskazuje, że w całym 2015 r. w Polsce mogło być obecnych nawet około miliona obywateli Ukrainy. Mając jednak na względzie krótkookresowy charakter ich pracy, szacuje się że jednocześnie w Polsce przebywało około 500 tys. pracowników z Ukrainy. Najbardziej doświadczone osoby, które wzięły udział w badaniu były w naszym kraju po raz pierwszy już w latach dziewięćdziesiątych. Rekordziści odwiedzali Polskę nawet dwa, trzy razy w roku.

Jeśli chodzi o sytuację migrantów na rynku pracy to zdecydowana większość wykonuje proste prace fizyczne niewymagające kwalifikacji (70,7 proc.) a przeciętny czas pracy w tygodniu wynosi 54 godziny. Średnie miesięczne zarobki wynoszą około 2.100 PLN netto, co nie jest kwotą wysoką mając na względzie, że pracują znacznie więcej niż wynosi normalny etat w Polsce. Migranci najczęściej znajdują zatrudnienie w gospodarstwach domowych (37,6 proc.), budownictwie i usługach remontowo-wykończeniowych (23,6 proc.) oraz rolnictwie (19,3 proc.). Widoczne jest jednak duże zróżnicowanie struktury według płci w poszczególnych sektorach. W usługach remontowo-budowlanych zatrudniani są prawie wyłącznie mężczyźni, natomiast w usługach na rzecz gospodarstw domowych pracują prawie wyłącznie kobiety. Ważnym zjawiskiem w tym drugim sektorze jest wzrost znaczenia usług o charakterze opiekuńczym, świadczonych przez kobiety z Ukrainy na rzecz gospodarstw domowych.

Aż 66,4 proc. Ukraińców przekazuje zarobione przez siebie pieniądze na Ukrainę, a z pozostałej grupy znaczna część ma zamiar zrobić to w najbliższej przyszłości. Migranci najczęściej zawożą pieniądze rodzinie osobiście (60,0 proc.). Średnia wartość pojedynczego transferu to około 1 800 zł i dokonywany jest on z częstotliwością co 2-3 miesiące. Przekazywane pieniądze najczęściej przeznaczane są na bieżące wydatki oraz na polepszenie sytuacji mieszkaniowej na Ukrainie. Oszacowano, że w 2015 r. Ukraińcy pracujący w Polsce krótkookresowo zarobili w sumie 8,0 mld PLN, a środki przekazane na Ukrainę wyniosły 5,0 mld PLN.

Odrębną, ale też istotną grupą migrantów z Ukrainy są studenci, których liczba na polskich uczelniach również gwałtownie rośnie. Według wyników badania, połowa z nich poza studiowaniem jest aktywna na rynku pracy, a duża część zgłasza zamiar podjęcia pracy. W porównaniu z pozostałą grupą migrantów ich sytuacja na rynku pracy jest nieco odmienna. Poświęcają na pracę mniej czasu, częściej pracują dorywczo i znajdują zatrudnienie w takich sektorach jak handel i gastronomia. Pytani o plany na przyszłość deklarują, że chcieliby w przyszłości pracować w Polsce (36,6 proc.) lub przynajmniej częściowo być związani zawodowo z Polską (32,5 proc.).

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 5 dla artykułu "NBP policzył Ukraińców – imigrantów i uchodźców"

  1. Joanna K. pisze:

    Dobrze i niedobrze.
    Dobrze, bo jeśli ukochają tą Najjaśniejszą Rzeczypospolitą i będę zdecydowani Jej bronić – będą mówili o sobie, że są Polakami , Rzeczypospolita zawsze była gościnna i życzliwa wszystkim, którzy Jej służyli.

    Żle, jeśli przyjeżdzają tu tylko po to, by stworzyć VI Kolumnę i w sprzyjających okolicznościach jak kiedyś Banderowcy wyrżnąć nas. Przy czym trzeba mieś świadomość, ze oni przyjeżdżając deklarowali, ze są Polakami a weryfikacją tych informacji nie wiem, czy ktoś się zajmuje. Mamy tu milionową rzeszę ludzi, którzy mogą zostać błyskawicznie uzbrojeni i zwrócić się przeciwko Polsce.

    • tarpan pisze:

      Zgadza się. Naszą siłą była kultura i przyciąganie kresów do siebie. Wejście na drogę Kontrreformacji zniszczyło wszystko. To był nasz drugi największy grzech historyczny. Pierwszy to niepodniesienie Ukrainy do pozycji trzeciego w Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Mieszkam w Krakowie i mam z nimi bardzo dużą styczność codzienną. Oni chcą żyć jak my, tak jak Polacy w Niemczech chcą stać się Niemcami. Najważniejszym weryfikatorem prawdy jest wers :
      Po owocach poznacie.

      Wystarczy popatrzeć jak Ukraińcy (nie mówię o wandalach i kibolach w dawnym przemyskim) zachowują się w Polsce (i zwłaszcza jak pracują) a jak zachowują się nachodźcy na zachodzie.
      Będzie dobrze. A nawet więcej. Będzie naprawdę bardzo dobrze. Zwłaszcza, że niedługo dołączą historyczni Litwini, czyli dzisiejsi Białorusini. Tak korzystnych perspektyw nie mieliśmy od upadku Rusi Kijowskiej, zmasakrowanej przez Mongołów. A właśnie to otworzyło Litwie a później Polsce wrota na kresy.

  2. vox15 pisze:

    Nie zapominaj o przeszłości IIRP. Co prawda Ukraińcy mieli możliwość nauli na wszystkich szczeblach i słuzyli w WP ale to Polsce i Polakom nie wyszło na dobre . Sam Bandera i wierchuszka Oun-UPA pracowali i wykształcili się w Polsce ale brali niemieckie pieniądze i współpracowali z Abwehrą . Za ich poduszczeniem organizowali zamachy i organizowali nielegalne podziemie na terenie Polski. Teraz mamy poczatki tego trendu. Sprowadzając młodzierz ukraińską z obcego nam teraz kraju hodujemy żmiję na własnym łonie . To się żle dla nas skonczy . Robimy to kosztem polskiej młodzieży ,która nie jest wspierana na uczelniach .
    Dla rządzących niezaleznie od opcjii liczy się pomoc Ukraincom w imię czego ,a no właśnie czego ? Dla mnie Polaka jest to niezrozumiałe i nieetyczne . Tworzymy multi-kulti w wersjii ukraińsko-zydowskiej. To udało się na Ukrainie i może udać się w Polsce jeśli Pis z Kukizem będą dalej prowadzić politykę otwartej Polski . To się w przeszłości nie udało za Jagiellonóe i 2RP -to prowadzi do chaosu i rozkładu PaństwA Polskiego.

    • tarpan pisze:

      wszystko jest w naszych rękach. Nie zapominajmy, że z Ukrainą też się nie cackaliśmy. Wołyń na swój sposób jest zapłatą za porzucenie Ukraińców na pastwę Stalina po cudzie nad Wisłą. I nawet jeśli Ukraina nie była (bo nie była) gotowa na własną państwowość to nie trzeba było jej instrumentalnie traktować. Zaskakujące, że dużo ludzi związanych bądź popierających Petlurę stało się banderowcami. Albo sobie to nawzajem wyjaśnimy i pójdziemy do przodu albo zawsze będziemy na siebie warczeć nawzajem. A o to chodzi i banksterce i europejskim mongołom. Dziel i rządź. Albo będą nas wykorzystywać i niekiedy tępić albo dogadamy się z też wykorzystywanymi sąsiadami. Na szczęście z Białorusinami pójdzie o wiele łatwiej i przyjemniej.

    • tarpan pisze:

      a odnośnie multi-kulti to zapytaj dzisiejszych trzydziestolatków i czterdziestolatków ile mają dzieci. A pięćdziesięcio i sześćdziesięcio czemu ich pociechy już Polski nie budują. My, przy dzisiejszej demografii potrzebujemy więcej krwi i ludzi. A Ty odpowiedz sobie na pytanie, jakiej Polski chcesz, jagiellońskiej czy piastowskiej? Bo od wyznaczenia celu trzeba zacząć. Jak dla mnie siła piastowskiej jest niewystarczająca w dzisiejszym świecie. A do budowania tej pierwszej lepiej z sąsiadami się dogadać niż np. jak Rosja wojować i podbijać. Upadek wewnętrzny Rosji, jest o wiele wiele większy niż Polski. Takiej sytuacji nie było od co najmniej 1650r. My tylko nie dajmy się wciągnąć w jakąś głupią wojnę z sąsiadami a będzie dobrze. Trend się zmienił.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

296622