17102017Nowości:
   |    Rejestracja

NASA: Nie jesteśmy sami. Być może


NASA informuje o odkryciu kolejnych planet krążących wokół czerwonego karła, gwiazdy TRAPPIST-1 w gwiazdozbiorze Wodnika. To siedem planet, z których sześć jest skalista a na większości panują warunki umożliwiające rozwijanie się i przetrwanie życia w ziemskiej formie. Czy istnieje tam życie? Nie w rozwiniętej formie – przynajmniej nie udało się tego potwierdzić. To trzecia z wielkich konferencji NASA, które odzierają Ziemię z wyjątkowości i mówią o życiu w kosmosie.


Trappist-1

Układ nazwany TRAPPIST-1 ma aż siedem planet, które oznaczono kolejnymi literami alfabetu dodanymi do nazwy gwiazdy (począwszy od TRAPPIST-1 b, poprzez c, d, e, f, g, aż do TRAPPIST-1 h)

Wyznaczenia ich gęstości sugerują, że przynajmniej sześć z siedmiu planet jest skalista. Odkryte planety mają rozmiary Ziemii i Wenus, lub są nieco mniejsze. Orbity planet są bardzo ciasne – niewiele większe, niż orbity czterech największych księżyców Jowisza i zdecydowanie mniejsze, niż orbita Merkurego, pierwszej planety Układu Słonecznego. Ale to nie przeszkadza w ewentualnym rozwoju życia, bo gwiazda jest naprawdę chłodna, świeci znacznie słabiej niż Słońce. Wysyła również mniej promieniowania – pomimo ciasnych orbit planety w układzie TERRAPIST-1 są bombardowane promieniowaniem takim jak Wenus, Ziemia i Mars w naszym układzie. W efekcie część planet otrzymuje czterokrotnie większą dawkę energii, niż nasza Ziemia, inne zaś kilkanaście proc. energii, którą mamy od Słońca.

– Energia wypromieniowywana z małej gwiazdy jest znacznie słabsza niż ze Słońca. Planety muszą mieć orbity znacznie bliższe, niż w Układzie Słonecznym, jeśli miałaby na nich występować woda na powierzchni. Na szczęście wydaje się, że tego typu zwartą konfigurację właśnie widzimy wokół TRAPPIST-1 – wyjaśnia Amaury Triaud z University of Cambridge, jeden z autorów publikacji w „Nature”.

– To wyjatkowy system planetarny. Nie tylko dlatego, że odkryliśmy w nim tak wiele planet, ale dlatego, że są one tak zaskakująco podobne do Ziemi – mówi kierujący grupą badawczą Michaël Gillon z University of Liege (Belgia).

b1967fc80fd9216530b48be3da1a8834

Praktycznie na wszystkich może istnieć woda – w stanie ciekłym na pewno na planetach e, f, g, co jest warunkiem sine qua non powstania życia w formie, jaką znamy na Ziemi. To zresztą podstawowy cel poszukiwań planet pozasłonecznych mogących być kolebkami życia.

Niewielki rozmiar orbit powoduje, że rok na każdej z planet jest wyjątkowo krótki. Okresy obiegów planet wokół macierzystej gwiazdy wynoszą 1,51 dnia, 2,42 dnia, 4,05 dnia, 6,10 dnia, 9,20 dnia, 12,35 dnia oraz około 14-25 dni. Cały układ planetarny znajduje się w odległości 40 lat świetlnych od Słońca, co oznacza, że światło gwiazdy (oraz fale radiowe) pokonują dystans między naszymi światami w ciągu 40 lat. A ponieważ planety obserwowano również na falach radiowych, wiadomo że nie istnieją tam źródła fal radiowych. Można stąd wysnuć wniosek, że nie istnieje tam cywilizacja, która rozwinęłaby się na tyle, żeby wykorzystywać te fale do np. komunikacji, jak to robi nasza cywilizacja.

Do odkrycia planetarnych siedmioraczków wykorzystano różne teleskopy naziemne i kosmiczne. Badania rozpoczęto w ostatnich miesiącach 2015 roku, kiedy prowadzono obserwacje teleskopem TRAPPIST, pracującym w Obserwatorium La Silla (wchodzącym w skład Europejskiego Obserwatorium Południowego) w Chile. Metodą tranzytów odkryto wtedy istnienie trzech planet wielkości Ziemi, co ogłoszono w maju 2016 r.

To trzecia z wielkich konferencji NASA, na których agencja informuje o możliwości istnienia życia poza Ziemią. alh84001Pierwszą była konferencja poświęcona Meteorytowi Marsjańskiemu ALH 84001 znalezionemu w grudniu 1984 roku w polu lodowym na Allan Hills na Ziemii Wiktorii. Na meteorycie tym odkryto skamieliny organizmów jednokomórkowych nie pochodzących z Ziemi. Czy rzeczywiście mogły to być organizmy marsjańskie (stamtąd pochodził kawałek badanej skały)? W celu potwierdzenia istnienia kiedyś lub obecnie jakiejkolwiek formy życia na czwartej planecie Układu Słonecznego NASA wysłała trzy kosztowne misje kosmiczne.

Następna wielka konferencja NASA mówiła o odkryciu ponad tysiąca dwustu pozasłonecznych planet. Już wówczas było wiadomo, że życie na Ziemi wcale nie musi być wyjątkowe, ponieważ ilość planet w naszej części galaktyki jest znacznie większa, niż podejrzewano to do tej pory. Niemała część z nich znajdowała się w „strefie życia”, czyli w takiej odległości od gwiazdy centralnej, która pozwala na istnienie wody w stanie ciekłym.

W badaniach układu TERRAPIST-1 uczestniczyło około 30 astronomów – z Belgii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, USA, Francji, RPA, Arabii Saudyjskiej i Maroka.

Układ planetarny będzie jeszcze starannie obserwowany i badany pod kątem składu biochemicznego planet krążących wokól gwiazdy. Mają im posłużyć przyszłe teleskopy – Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (budowany przez NASA, ESA oraz kanadyjską agencję CSA) oraz Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski (E-ELT, budowany przez ESO m.in. z udziałem polskich inżynierów i astronomów).

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 8 dla artykułu "NASA: Nie jesteśmy sami. Być może"

  1. pablo3 pablo3 pisze:

    a co z zaglem słonecznym? i kolejne pytanie, bo wiem, ze Pan interesuje sie tematem. co to wlasciwie jest, jakiś najnowocześniejszy samolot-pojazd powietrzny czy jakas pozaziemska technika? a może tylko zjawisko atmosferyczne lub cokolwiek innego? – https://www.youtube.com/watch?v=45pp9yz8vXg

  2. Spike pisze:

    Jak się czyta i ogłada różne sensacje współczesnych astronomów, to można prawie z pewnością stwierdzić,że starożytna wiedza astronomiczna jest na o wiele większym poziomie, a obecnie to już astrolog w swoich wywodach powie więcej i bliżej prawdy, niż ta cała astronomiczna kasta :)))
    Najbardziej śmieszy mnie, że „badacze” są w stanie stwierdzić, że znaleziony dowolny meteor pochodzi np. z Marsa !! bo został wybity z jego powierzchni po jakiejś wyssanej z palca kolizji mln lat temu !!! a już określenie czy dana planeta nadaje się do życia i czy tam jest, obserwując z odległości 40 lat św. zakrawa na groteskę, do tego dochodzi obcej cywilizacji, na podstawie nasłuchu fal radiowych, to już cyrk na kółkach. Czy możliwe jest, by obca cywilizacja, mogąca pokonywać lata świetlne, do łączności posługiwała się prymitywnymi falami radiowymi ???
    Obecna astronomia to zbiór bajek z mchu i paproci :)

    • Jerzy pisze:

      Akurat w sprawie tego meteorytu nie masz Spike racji. Pokazujesz jedynie że czas najwyższy abyś postudiował współczesną astronomię – nie zaś tą której uczono 40 lat temu.
      Chyba są dostępne dobre podręczniki w języku polskim? Gorąco polecam.

      PS. Oczywiście nikt nie mówi że ten meteor w 100% pochodzi z Marsa, a jedynie w 99.9% i uwierz mi – wiedzą co mówią. Gdyby współczesna wiedza była na poziomie o jaki ją posądzasz, to nie wiedzieli by nawet jak znajdować te mikroskopijne planety i to nie tylko te za miedzą, oddalone jedynie o 40 lat świetlnych, ale również inne, dużo, dużo dalej od Ziemi.
      Naprawdę polecam postudiowanie „Wstępu do współczesnej astronomii”. Wprost fascynujące.

  3. Jerzy pisze:

    „Można stąd wysnuć wniosek, że nie istnieje tam cywilizacja, która rozwinęłaby się na tyle, żeby wykorzystywać te fale do np. komunikacji, jak to robi nasza cywilizacja.”
    Akurat to zdanie rzeczywiście jest śmieszne. Nawet my w przyszłości nie będziemy posłygiwać się falami radiowymi, a przynajmniej nie w tak rozrzutny sposób jak to robimy dzisiaj.
    W konsekwencji tylko te planety będą odbierały nasze sygnały, do których te sygnały będziemy wysyłać. Nie ma sensu emitować energii na cały wszechświat jak to dzisiaj robimy, kiedy chce się „rozmawiać” z konkretną osobą w konkretnym miejscu.
    Z tego też względu programy nasłuchu obcych cywilizacji na które wydano miliardy, nie robiły i nie robią nic więcej oprócz ośmieszania ich promotorów. Prawdopodobieństwo trafienia właśnie teraz na cywlizację będącą dokładnie na naszym „rozrzutnym” poziomie jest chyba zbyt mała żeby marnować na to czas i pieniądze.

    • Pawel Pietkun Pawel Pietkun pisze:

      Obaj panowie zakładacie, że 1. cywilizacja, która może być gdzieś tam jest na wyższym rozwoju, niż nasza, 2. jeżeli jakaś istnieje to z sobie wiadomych powodów nie zdecyduje się na wykorzystywanie fal elektromagnetycznych do porozumiewania się

      Ale cywilizacje mogą się rozwijać w różnych tempach, życie może powstawać w różnych momentach życia układu planetarnego. Jeśli pochylimy się nad definicją życia i doborem naturalnym (to zasada uniwersalna – również w świecie komputerów i wirtualnych rzeczywistości) to możemy sobie wyobrazić, że natura będzie promować taki szczyt drabiny pokarmowej, który będzie się musiał posługiwać mózgiem. może to być równie dobrze świadomość zbiorowa, co osobnicza, ale na pewnym etapie ewolucji powinna się pojawić. Świadomość natomiast determinuje rozwój cywilizacyjny – być może niekoniecznie techniczny, ale jednak rozwój. W świecie z taką ilością wody – przypomnę Wam, że to doskonały rozpuszczalnik, przewodnik – należy założyć, że życie będzie podobne do ziemskiego, co też determinuje pewne etapy rozwoju tegoż życia. Wracając do tematu – możemy tam znaleźć cywilizację, która dopiero zaczyna przygodę z elektromagnetyzmem i falami radiowymi, prawda? Tak, jak myśmy zaczynali przygodę ze światłem jako formą przenoszenia informacji (światłowody) jeszcze dwie, trzy dekady temu.

      Rozumiem, że nie podobają Wam się programy kosmiczne, bo to „strata czasu, pieniędzy”, bo to „bajki z mchu i paproci”. Świetnie – a jaki sposób badania Wszechświata proponujecie, skoro szkiełko i oko wydają Wam się bezsensowne? Krótko mówiąc – jeśli nie tak, to co w zamian?

      • Jerzy pisze:

        Bardzo sobie cenię pańskie artykuły dlatego żałuję że aż tak bardzo się nie zrozumieliśmy. Programy kosmiczne podobają mi się więcej niż bardzo i nigdzie nie sugerowałem że proponuję coś innego niż szkiełko i oko.
        Jedyne co skrytykowałem to podejście do programu SETI który jest tylko malutką cząstką programów kosmicznych. Z innymi nie mam problemów.
        Moje zdanie na temat SETI jest takie, że statystycznie nie mamy żadnej szansy na wykrycie cywilizacji pozaziemskich analizując fale radiowe w sposób w jaki to robi program SETI. Według mnie szansa na to jest mniejsza niż wyłowienie przez samotnego rybaka butelki z wiadomością z oceanu. Dlatego uważam że pieniądze te przyniosły by znacznie większy pożytek w innym, sensowniejszym programie.
        Oczywiście zgadzam się z pańskimi argumentami. Jedyne czego w nich mi brakuje to skali czasowej. Nasza przygoda z falami elektromagnetycznymi trwa wszystkiego 150 lat. Wszystko wskazuje na to że jest to niezmiernie nieefektywny energetycznie sposób przekazywania informacji na dużą odległość, więc raczej nie potrwa dłużej niż kolejnych 200, może 500 lat. Biorąc pod uwagę że człowiek jako gatunek żyje na planecie Ziemia już ponad milion lat, a sam wszechświat ponad 14 miliardów, w tym nasza galaktyka około 13 miliardów lat, to te 500 lat potencjalnego używania fal radiowych przez każdą z cywilizacji jest takim mgnieniem oka, że szanse na to iż my dzisiaj odbierzemy fale radiowe od takiej cywilizacji są według mnie bliskie zeru. Chodzi właśnie o skale czasową. Kiedy patrzymy radioteleskopem w niebo, to albo fale od tej cywilizacji minęły Ziemię miliony albo setki milionów lat temu, albo dosięgną nas za miliony czy setki milionów lat jeśli nie miliardów. Co innego gdyby cywilizacje posługiwały się falami radiowymi już do końca swojego istnienia – wtedy zupełna zgoda. Wtedy dla mnie miało by to sens.
        Na dodatek, z całego spektrum fal radiowych nasłuchujemy jedynie tych w paśmie 1-18 GHz, czym znów zawężamy nasze opcje do ułamka procenta możliwych transmisji. Niestey podyktowane jest to fizyką – pozostałe częstotliwości zostają łatwo pochłonięte przez naszą atmosferę i przez materię międzygwiezdną.
        Na koniec panie Pawle – nie odnosiłem się do sposobów badania Wszechświata, tylko do sposobu znalezienia inteligentnej cywilizacji oraz do poniższego zdania:
        „A ponieważ planety obserwowano również na falach radiowych, wiadomo że nie istnieją tam źródła fal radiowych. Można stąd wysnuć wniosek, że nie istnieje tam cywilizacja, która rozwinęłaby się na tyle, żeby wykorzystywać te fale do np. komunikacji, jak to robi nasza cywilizacja.”
        Dla mnie oznacza to tylko, że nie ma tam cywilizacji która jest w tej chwili na etapie używania fal radiowych. Jeśli istnieje tam cywilizacja, to raczej na etapie posługiwania się czymś bardziej zaawansowanym. Ostatecznie naszemu gatunkowi zajęło jedynie milion lat by do tego etapu dojść, a cóż to jest przy długości życia układów planetaranych i w domyśle życia gatunków? Chyba ciężko jest w ten „pierwszy milion” trafić?
        .
        Natomiast zupełnie czym innym jest poszukiwanie życia organicznego w kosmosie. W tą działkę nawet bym nie śmiał wtykać swoich palców i śledzę postępy z zapartym tchem. Wydaje się że mamy szansę dożyć momentu bezdyskusyjnego odkrycia pierwszego życia organicznego poza Ziemią.

  4. marek pisze:

    Jak dla mnie to dziadostwo z NASA kombinuje komu by tu odsprzedać ziemie za garść szklanych paciorków .Nie oczekuję nic mądrego po ludziach którzy wysłali poza układ płytkę z adresem.
    Zwłaszcza po tym jak sami wytrąbili indian…
    Nawet gówno tapira z innego układu byłoby dowodem że boga nie ma ,więc warto zainwestować
    każdą kasę

    • Pawel Pietkun Pawel Pietkun pisze:

      Prawdę mówiąc dość średnim dowodem. NASA już się tłumaczyło z tego mało rozsądnego ruchu – wysyłki danych adresowych z koordynatów nawigacyjnych w oparciu o pulsary. Ale te sondy dopiero opuściły Układ Słoneczny, więc raczej nic nam nie grozi z żadnej strony, bo przy odległościach tylko w tej części Drogi Mlecznej minie dość sporo czasu, zanim ktokolwiek (zakładając, że istnieje „ktokolwiek”) mógłby się nad sondą pochylić.
      Ale wracając – istnienie życia poza Ziemią nie będzie żadnym dowodem na nieistnienie Boga. Dość skrupulatnie temat (od strony teologicznej) zbadała Kongregacja ds. Nauki w Watykanie (to jeszcze za czasów św. Jana Pawła II) a potem kościoły protestanckie. Koran mówi wprost o istnieniu innych planet, podobnie jak Mahabharata (i jej filozoficzna część – Bhagavadgita) oraz pisma buddyjskie.
      Tak po ludzku zupełnie prywatnie sądzę, że byłoby to nieziemsko fascynujące i po prostu fajne, gdyby życie okazało się nieco bardziej powszechne, niż ograniczone wyłącznie do Trójki Układu Słonecznego

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

300406