22112017Nowości:
   |    Rejestracja

Medialne „pranie mózgu”.


Ostatnia tragiczna próba samospalenia, która miała miejsce niedawno pod Pałacem Kultury w Warszawie jest w prostej linii pochodną propagandowej medialnej wojny na górze. Przekazy, które docierają do polskiego widza są coraz bardziej nachalne wręcz agresywne.


Nie są to relacje z wydarzeń ale często zakłamana propaganda, która nie służy informowaniu tylko ma za zadanie kreowanie w odbiorcach określonej wizji świata, prowadząc w konsekwencji najbardziej podatne na manipulację jednostki do tak dramatycznych kroków.
W każdym społeczeństwie jest niestety rzesza ludzi bezkrytycznie, bezrefleksyjnie przyjmująca „informacje” przekazywane przez środki masowego rażenia przekazu (partyjniaccy socjotechnicy bardzo dobrze o tym wiedzą i oczywiście to wykorzystują). Ludzie ci nie analizują treści, nie zastanawiają się nad nią po prostu przyjmują to co widzą w swoich telewizjach, co czytają w swoich gazetach i na portalach za aksjomat. Tworzą sobie na podstawie tychże informacji określony obraz. Nie jest to jednak odzwierciedlenie rzeczywistości ale wykreowana przez ich media a oczekiwana przez politykierów wizja świata. Ich telewizja jest tą jedyną prawdziwą inne kłamią. Tracą oni dystans do odbieranych informacji, do racjonalnego rozumowania. Każda informacja, która przedstawia określoną sytuacje w innym świetle stanowi dla nich prawdziwe zagrożenie, zaburza ich obraz i jest momentalnie odrzucana i negowana a autor staje się wręcz wrogiem.
W Polsce taki stan rzeczy jest spowodowany wieloletnimi już medialnymi przepychankami politykierów dążących do utwierdzenia w społeczeństwie przekonania, że tak naprawdę liczą się tylko dwie strony. Nachalne epatowanie sondażowymi procentami mają ten obraz dwóch obozów utrwalać. Wg tego Polacy są podzieleni na dwie duże części, jednych popierających PiS i drugich popierających PO reszta dla tych mediów jest nieistotna. A jak jest naprawdę? Przechwalanie się poparciem trzydziestokilkuprocentowym z wyników wyborów jest daleko idącym nadużyciem. Biorąc pod uwagę frekwencję wyborczą w okolicach połowy uprawnionych to realnie tylko ok. 1/5 społeczeństwa. Narracja w mediach jednak każe im wierzyć, że to sondażowe poparcie to realne poparcie większości Polaków. Wykorzystywanie w ten sposób cech ludzi ze słabym charakterem i osobowością, którzy są bardzo podatni na wpływy większości. Zmienia się władza ale nie zmieniają się metody (vide. wzięte z kosmosu ponad 60% poparcie Komorowskiego w sondażu cbos!).
Zwolennicy jednej i drugiej strony coraz mocniej okopują się na swoich stanowiskach: MY mamy rację a ONI jej nie mają. Brak dialogu, brak rzeczowej dyskusji i wymiany argumentów, jest tylko wymiana werbalnych ciosów. Z reguły już pierwsze zdanie pozwala rozpoznać kto jest kim gdyż używają oni języka swoich mediów wzajemnie obrzucając się epitetami. Dla jednych i drugich ktoś myślący inaczej to delikatnie mówiąc ktoś obcy ideowo „nie myślisz tak jak ja, to znaczy jesteś przeciwko mnie”. Ich przywódcy nie mają najmniejszego zamiaru aby dążyć do łagodzenia podziałów a wręcz przeciwnie, robią wszystko aby eskalować napięcie. W ich politycznym interesie leży aby ludzie byli jak najbardziej skłóceni, momentami jest to wręcz szczucie jednych na drugich. Przez taką agresywną narrację wielu z nich nie potrafi już spokojnie rozmawiać, polemizować. Bardzo często dochodzi na tym tle do konfliktów w gronie rodzinnym czy wśród znajomych.
Takie pranie mózgu jest bardzo niebezpieczne. Najsłabsze psychicznie jednostki, najbardziej podatne na manipulację zaczynają żyć w swoim „matrixie” chłonąc agresywne, czasem wręcz prostackie propagandowe przekazy tracą kontakt z rzeczywistością, biorąc dosłownie te przerysowane komunikaty co niestety prowadzi do tragicznych wydarzeń, które oczywiście zostają momentalnie wykorzystane do walki politycznej.

Życie dopisało tragiczny finał, mężczyzna, który dokonał smospalenia zmarł. Nietrudno się domyślić, biorąc pod uwagę tło całego zajścia, że zostanie to perfidnie wykorzystane w walce politycznej. Teraz zapewne zostanie przez polityczne, medialne hieny ogłoszony „męczennikiem”, który oddał życie za demokracje. Dla drugiej strony będzie ofiarą katastroficznej narracji opozycji. Obie strony są winne, nie szukają dialogu tylko konfrontacji. Dla nich liczy się tylko interes partyjny bez względu na koszty społeczne.
Ta śmierć nie spowoduje niestety refleksji, nie wyhamuje medialnej agresji, wręcz przeciwnie będzie to kolejny „argument” do toczącej się medialnej wojny na górze. Przy braku merytorycznych argumentów bardzo łatwo grać emocjami, szczególnie tak silnymi, powodowanymi śmiercią człowieka.
Bardzo przykre.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

310877