18112017Nowości:
   |    Rejestracja

Londyn. To jest dopiero inwigilacja!


Podsłuchiwanie rozmów, wykorzystywanie prywatnych telefonów do śledzenia Brytyjczyków, czytanie sms-ów i e-maili – to jeszcze w tym roku stanie się nad Tamizą standardem. Uprawnienia brytyjskich służb specjalnych idą najdalej na świecie. Nawet po zmianach krytykowanego przez wszystkich nowego prawa w tym zakresie, które wprowadził rząd Davida Camerona.


2416408329_42a52a3683_b

– Zmodyfikowaliśmy nowe prawo – oświadcza Theresa May, minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii. – Braliśmy pod uwagę głosy krytyczne. Ale teraz, po zmianie, liczymy na to, że nasze prawo wejdzie w życie jeszcze w tym roku.

Rząd przedłożył właśnie swój poprawiony projekt Izbie Gmin i Izbie Lordów. Nowa ustawa to pierwsza od 15 lat próba zrewidowania i uporządkowania przepisów regulujących nadzór nad komunikacją elektroniczną.

Wstępna wersja dokumentu została skrytykowana zarówno przez parlamentarzystów, jak i organizacje broniące wolności słowa i prawa do prywatności. Przeciwko były także – co rzadkie –  wielkie koncerny informatyczne: Google, Yahoo, Twitter, Facebook, Microsoft. Te ostatnie wyjaśniały, że przepisy, które chce wprowadzić brytyjski rząd, mogą np. utrudniać kodowanie informacji wymagane do wszelkich transakcji on-line.

Rząd Davida Camerona stara się przeforsować projekt ustawy w trudnej dla siebie atmosferze, która jest pochodną społecznej debaty, jaką w Wielkiej Brytanii wywołało ujawnienie przez Edwarda Snowdena programu inwigilacji elektronicznej prowadzonej przez brytyjskie i amerykańskie służby specjalne. I nie chodzi wyłącznie o podsłuch i podglądanie obywateli – wszystkich, zwykle bez konieczności pytania sądów i prokuratorów o zgodę, ale także o system identyfikacji twarzy współpracujący z kamerami telewizji przemysłowej we wszystkich instytucjach, na ulicach, czy w środkach transportu publicznego. Oraz o system rozpoznający nastrój przechodnia, czy pasażera, dzięki czemu służby mogą szybciej odkryć, czy ktoś nie planuje właśnie zamachu i interweniować profilaktycznie.

Krytycy projektu, jak organizacje broniące prawa do prywatności, wskazują, że pozwala on na masowe przechwytywanie wiadomości i danych.

– To oczywiste, że jest to zagrożenie dla naszego prawa do zachowania tajemnicy – grzmi szef Privacy International Gus Hosein.

Reagując na takie zarzuty, minister May zapewnia, że rząd nie zabiega o „nadzwyczajne uprawnienia” do nadzoru elektronicznego, a nowa ustawa wprowadzi surowsze wymogi dotyczące prawa dostępu służb bezpieczeństwa do wymiany informacji on-line. Do tej pory zgodę na to wydawało ministerstwo spraw wewnętrznych, a wedle nowych przepisów będzie wymagane jeszcze zezwolenie sądu. Choć nie zawsze.

Premier David Cameron zapowiedział już rok temu, że w ramach walki z terroryzmem zwiększy kompetencje służb specjalnych do podsłuchiwania rozmów telefonicznych i komunikacji internetowej. Obiecał też ustawę legalizującą monitorowanie przez służby specjalne aktywności w sieci i komunikacji elektronicznej osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Niektórzy eksperci twierdzą jednak, że nawet mechanizmy inwigilacyjne amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) już nie dorównują brytyjskim.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "Londyn. To jest dopiero inwigilacja!"

  1. jj pisze:

    carska ochrana to przy nich
    to maly pikus

  2. gola.dupa.tuka pisze:

    Tych brytoli naprawdę popierdoliło, mają nasrane w mózgach.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

278831