18102017Nowości:
   |    Rejestracja

Londyn. Początek negocjacji? Początek kryzysu!


– To czysta prowokacja. Nie mogło być gorzej. To wojna. To zemsta Junckera na Wielkiej Brytanii – tak oceniają managerowie City decyzję Komisji Europejskiej o wyznaczeniu negocjatora ze strony UE w sprawie Brexit’u. A zostaje nim były szef francuskiej dyplomacji Michel Barnier. To nie wszystko – władze Lloyds Bank ogłaszają zamykanie placówek i masowe zwolnienia. To przygotowanie banku do nowych realiów Wielkiej Brytanii poza Unią Europejską.


Michel Bernier

Władze Lloyds Bank ogłaszają, że decyzja o zamknięciu swoich placówek ma na celu przygotowanie się do nowych realiów związanych z niższymi stopami procentowymi po wyjściu z UE.

Lloyds Bank, który częściowo jest finansowany przez brytyjski rząd, przekazał, że zapoczątkowany w 2014 roku program oszczędnościowy zostanie przedłużony i rozszerzony. Proces zamykania 200 placówek i pozbawiania pracy trzech tysięcy osób ma potrwać do końca przyszłego roku.

Eksperci finansowi spodziewają się, że Bank of England obetnie w następnym tygodniu stopy procentowe z 0,5 do 0,25 procenta, aby ustabilizować sytuację po Brexitowym referendum.

Zarząd Lloydsa postawił sobie za cel zaoszczędzenie co najmniej 1,4 miliarda funtów do końca przyszłego roku.

Decyzja banku pojawiła się równocześnie z wynikami finansowymi za ostatnie półrocze. Wskazują one na dobrą kondycję tej instytucji, która odnotowała zysk netto na poziomie 2,5 miliarda funtów. Eksperci Lloydsa są jednak dalecy od optymizmu – ich zdaniem wyjście z UE bardzo negatywnie wpłynie na kolejne zyski i dlatego potrzebne są natychmiastowe działania ze strony banku.

– Biorąc pod uwagę niepewność co do przyszłości, jest zdecydowanie za wcześnie, abyśmy mogli określić długoterminowy kierunek, do którego teraz zmierzamy – informuje Lloyds.

Przedstawiciele związku zawodowego Unite ostrzegli władze banku, że taka skala zwolnień nie pozostanie bez wpływu na obsługę klientów.

– To duże zagrożenie, że ucierpią właśnie klienci, a dostęp do bankowości będzie znacznie ograniczony – grzmi Rob MacGregor stojący na czele związkowców. Zapowiedział, że pracownicy związku przyjrzą się teraz oświadczeniu Lloydsa i upewnią się, że wszystko przebiegnie prawidłowo.

To nie jedyny problem, przed jakim stoi biznes i brytyjski rząd Theresy May. Wyznaczenie negocjatora ws. Brexitu przez Komisję Europejską delikatnie mówiąc zmroziło. Brytyjczycy znają negocjatora Michela Berniera jako twardego gracza. Ów francuski polityk, były minister rolnictwa i były minister spraw zagranicznych, kawaler Legii Honorowej, były eurodeputowany, członek Komisji Europejskiej ds. rynku wewnętrznego i usług nie raz stawiał pod ścianą rządy w Londynie, między innymi w kwestiach imigracyjnych. Ale nie tylko – Barnier, jako komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług, był autorem unii bankowej, czyli pokryzysowych przepisów zacieśniających współpracę i nadzór finansowy w ramach strefy euro. Walczył, skutecznie, z wielkimi premiami banksterów. Teraz – to jest wiadome – będzie grał jeszcze ostrzej, bo druga strona nie zagrozi mu wyjściem z Unii Europejskiej. To jest faktem.

– To czysta prowokacja. Nie mogło być gorzej. To zemsta Junckera na Wielkiej Brytanii – mówią niemal jednym głosem i politycy, i finansiści z City.

W reakcji na decyzję Jean-Claude’a Junckera, rzeczniczka z Downing Street oświadcza, że brytyjski rząd liczy na współpracę z przedstawicielami krajów członkowskich, Rady UE i Komisji, by zapewnić uporządkowane wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Warto pamiętać, że w tym wszystkim Barnier był i jest po prostu antybrytyjski.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "Londyn. Początek negocjacji? Początek kryzysu!"

  1. pablo3 pablo3 pisze:

    albo dobry pretekst do ciec…

  2. AS pisze:

    W międzywojniu, Tuwim ze Słonimskim pisali do Kuriera Polskiego absurdalne wiadomości, mające się ukazać 1-go kwietnia. Po wojnie zostały one zebrane w tomiku pod tytułem „W oparach absurdu”. Mam to, bo warto to mieć. Jest tam taka wiadomość na 1-go kwietnia; „Jeden polski chłop, orząc pole wyorał złoto. Tego złota jest tak dużo, że Wielka Brytania w zamian za to polskie złoto, zgadza się zmienić nazwę na Mała Brytania”. W tym przypadku polskie złoto nie było potrzebne. Wystarczył do tego głupkowaty Cameron. To ten, co Putinowi ręki nie podał, gdy Rosja upomniała się, bardzo słusznie o swój Krym. Bo Krym może być tylko rosyjski albo turecki. Inny nie może być. Ooo!
    PS. Jako Słowianin, wolę aby był rosyjski.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

289398