22092017Nowości:
   |    Rejestracja

Kryzys na Wyspach


Wielka Brytania zapowiada, że może wyjść z Unii Europejskiej bez ustalenia szczegółowego porozumienia z Unią. Co więcej – może wyjść bez żadnego porozumienia, na zasadach jakie tylko sobie wymyśli. Zasadach, które uderzą w miliony unijnych imigrantów na Wyspach, w tym Polaków. Ale imigranci zapowiadają, że odwiną się brytyjskiej administracji równie boleśnie – i mają rację, mogą to zrobić.


crisis

Oto brytyjski minister ds. Brexitu David Davis oświadcza, że „Londyn zawsze może wyjść z Unii Europejskiej bez porozumienia i ważne jest, by pamiętać o tej możliwości podczas negocjacji z Brukselą ws. wyjścia ze Wspólnoty”. Co więcej – dodaje – wyjście bez porozumienia było jednym z planów awaryjnych, planów na wypadek kryzysu. A właśnie taki kryzys, choć wciąż nie nazwany po imieniu, dotyka Wyspy Brytyjskie.

Rząd Theresy May jest skazany na koalicję – brytyjska premier organizując przedterminowe wybory popełniła kolejny polityczny błąd w ostatnich latach, bo pozbawiła się wielu cennych mandatów w Izbie Gmin. Pokazała również, że jest jako polityk słaba, więc niemal natychmiast pojawiły się nazwiska jej potencjalnych kandydatów, wśród nich Borisa Johnsona, byłego burmistrza Londynu, obecnie mało udanego szefa Brytyjskiej Dyplomacji. Władzę gwarantować ma obecnemu i przyszłemu gabinetowi koalicja z irlandzkimi unionistami, którzy zdecydowanie nie cieszą się sympatią Dublina. Irlandia już od wielu miesięcy kusi swoich braci z Irlandii Północnej możliwością zjednoczenia z motherlandem. I pozostaniem w Unii Europejskiej, odbieranej na rubieżach Królestwa, jako gwarancji większej stabilności.

David Davis, inaczej niż kilka miesięcy temu, zapewnia, że obecni na Wyspach obywatele krajów Unii nie muszą się obawiać, że będą musieli opuścić Wielką Brytanię. Ale, jak wierzy, Brytyjczycy, którzy mieszkają w Europie też nie będą musieli opuszczać swoich domów i wracać. Co innego nowi przyjezdni – ci będą już musieli się liczyć nawet i z wizami.

Problem w tym, że wcale niemała część przyjezdnych nie wierzy w słowa Davisa. I coraz częściej pojawiają się głośne deklaracje odmowy płacenia podatków królowej.

– Nie chcę więcej płacić w Wielkiej Brytanii podatków, nie chcę więcej sponsorować własnej dyskryminacji – to coraz głośniej słyszane głosy. Na razie w Szkocji. Ma to być początek walki z dyskryminacją i „niegodziwym traktowaniem imigrantów z Unii Europejskiej z powodu Brexitu”.

Imigranci podkreślają, że czują się wykluczeni z życia społecznego, i niejeden z nich zaznaczył, że nie chce już płacić podatków, bo to zmierza ku jego zagładzie.

Szkocka Partia Narodowa uważa, że po zaskakujących wynikach wyborów parlamentarnych premier May powinna zupełnie zawiesić negocjacje z Unią. Zdaniem szkockich polityków, naród odebrał Theresie May pozwolenie na twardy Brexit.

– Wynik tych wyborów świadczy o tym, że naród nie ufa jej – oświadczył Mike Russell z SNP.

Na pewno przesunie się terminarz negocjacji z Unią. Negocjatorzy obu stron mieli siąść do stołu 19 czerwca, ale tak się nie stanie. Na ten dzień zaplanowana jest mowa tronowa królowej Elżbiety II przedstawiająca plany legislacyjne nowego rządu, powstałego po czwartkowych przedterminowych wyborach parlamentarnych.

Według harmonogramu wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE musi ono nastąpić do 29 marca 2019 roku – dwa lata po uruchomieniu przez poprzedni rząd premier May przewidzianej w art. 50 traktatu z Lizbony procedury wyjścia z UE.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

305588