18102017Nowości:
   |    Rejestracja

Krew na ulicach Stambułu. W czyim interesie?


Destabilizacją sytuacji politycznej w Turcji i ewentualnym zwycięstwem organizatorów nieudanego puczu wojskowego w Ankarze byli zainteresowani przede wszystkim Amerykanie, którzy od nocy oficjalnie wzywają do przestrzegania tureckiej Konstytucji. Nieudany zamach stanu to z kolei zagranie, które wzmacnia władzę Recepa T. Erdogana, prezydenta Turcji oraz… działania Rosji i plany Daesh. Na razie w Turcji panuje chaos a do zwycięstwa przyznają się obie strony konfliktu.


1031609199

Po dokonanej w nocy z piątku na sobotę przez część armii tureckiej próbie zamachu stanu, władze tureckie zdołały częściowo opanować sytuację. W kraju panuje jednak chaos. Prezydent Erdogan zapowiada ukaranie winnych momentami dając do zrozumienia, że w grę wchodzi jedyna forma kary w takim wypadku, czyli śmierć. Turcja jest kanałem przerzutowym dla islamistów z Daesh ciągnących tłumem do Unii Europejskiej. Jest również drugą co do wielkości i nowoczesności armią NATO – jedyną armią, która bez pardonu zestrzeliła rosyjski myśliwiec wojskowy. Po to, żeby kilka miesięcy później przeprosić za to Rosję niemal z pozycji kolan.

Według tureckich mediów zginęły na razie 42 osoby, w tym 17 policjantów, ok. 150 osób zostało rannych. BBC podaje, że ofiar jest przynajmniej 60.

Spartaczony zamach

Scenariusz puczu nie odbiegał od podobnych, które odbywały się od Rosji (w latach 90.) do państw afrykańskich. Buntownicy zajęli studia publicznej telewizji TRT, a także prywatnej stacji CNN Turk. W sobotę rano zostali jednak aresztowani przez siły wierne rządowi i stacje wznowiły nadawanie.

Media informują o walkach na ulicach Ankary, w tym ataku na parlament i budynki rządowe z udziałem czołgów i lotnictwa. Miało też dojść do walk powietrznych a lotnictwo rządowe miało zestrzelić helikopter puczystów.

– Turcja ma demokratycznie wybrany rząd i prezydenta. Spoczywa na nas odpowiedzialność i będziemy wykonywać nasze obowiązki do końca. Nie oddamy kraju najeźdźcom – stwierdza Erdogan na konferencji prasowej na lotnisku w Stambule w trakcie przewrotu. Zaś turecki rząd zamyka granice, lotniska i cieśninę w Bosforze blokując handel na południu Europy.

NATO-wscy analitycy nieoficjalnie zwracają uwagę, że zamach był źle przygotowany – jakby nastawiony na przegraną. Nie osłabił pozycji Erdogana. Wprost przeciwnie wzmocnił ją nie tylko w Turcji, ale także w NATO i w rozmowach z Unią Europejską.

Co oznacza silny Erdogan dla sytuacji międzynarodowej? Przede wszystkim odsunięcie w czasie kwestii rozwiązania problemu Kurdów tureckich, narodu, który od stuleci domaga się własnego państwa w ramach czterech gospodarczych liderów w regionie – Iranu, Iraku, Syrii i Turcji właśnie. Syria jest pogrążona w wojnie domowej, a władzę tam zupełnie oficjalnie chce objąć Państwo Islamskie (oficjalnie i nieoficjalnie wspierając prezydenta Syrii Assada), mające swoje filie również w Iranie i Iraku. Daesh, mimo że oficjalnie potępiane przez Rosję, jest dla Rosji cichym sojusznikiem w zimnej wojnie z NATO i Amerykanami. To właśnie NATO-wskie państwa są nękane zamachami terrorystycznymi i problemem imigrantów z Bliskiego Wschodu, którzy przywożą do Europy wojujący islam. To m.in. z ich powodu coraz głośniej dyskutowana jest opcja wyjścia z Unii Europejskiej głównych filarów gospodarczych wspólnoty. Brexit jest przesądzony, ale ostatniego słowa nie powiedzieli w tej sprawie Francuzi oraz  Niemcy – i Francuski Front Narodowy, i Alternative fur Deutschland oficjalnie zgłaszają tę opcję, jako element swoich programów wyborczych.

Jednak warunkiem osłabienia Unii i NATO destabilizacją Turcji jest pozostawienie Erdogana przy władzy. Erdogana, który od dawna flirtuje z immamami, dając meczetom coraz więcej władzy w dotychczas konstytucyjnie wojnej od Islamu Turcji.

Armia wychodzi osłabiona

Wojsko, gdyby rzeczywiście było zainteresowane przejęciem władzy, już dzisiaj rano opanowałoby wszystkie urzędy i fakycznie przejęłoby władzę. Przełykając głosy potępiające pucz płynące z Unii i NATO. Nowy, wojskowy rząd, zostałby szybko uznany przez Amerykanów, którym po drodze jest z generałami, członkami NATO-wskich sił zbrojnych, stojących w opozycji do jakiejkolwiek formy państwa religijnego. Wojskowy rząd byłby jednocześnie gwarantem powstrzymania działań ISIS na na Bliskim Wschodzie, które musiało przejść do ostrej defensywy w związku z atakami NATO.

Tymczasem osłabiona nieudanym zamachem armia przestanie mieć w Turcji znaczenie, oddając swój autorytet immamom już od dawna prącym do jak największej obecności islamu w świeckim prawie Turków. Przestaje również liczyć się jako element strategii NATO-wskich genrałów, w obszarze utrzymywania wpływów na Bałkanach, Kaukazie i na Bliskim Wschodzie.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 5 dla artykułu "Krew na ulicach Stambułu. W czyim interesie?"

  1. pablo3 pablo3 pisze:

    no tak, ale taka zarysowany obraz stanu rzeczy w Turcji, mija się z tym, co mowia Turcy. sam Erdogan, wskazuje jako odpowiedzialnego za probe puczu, niejakiego Fettulaha Gulena – http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/526548,erdogan-oskarza-bylego-sojusznika-o-wywolanie-puczu-fethullah-gulen-to-wyjatkowo-uwlaczajace.html wprawdzie popieral on juz w przeszlosci zamachy wojskowe w Turcji, mieszka w USA, ale z kolei Erdogan wcale nic nie mowi o inspiracji zamachu ze strony amerykańskiej. dla mnie Turcja jest zbyt skomplikowanym państwem. nie znam dobrze tego systemu i funkcjonowania wewnętrznej struktury władzy czy alternatywnych osrodkow władzy, wiec odpuszczę sobie komentowanie tych wydarzen. trzeba poczekać, na więcej informacji. na razie wiemy tyle, ze Erdogan wskazuje bezpośredniego winnego i jego organizacje. być może wlasnie on wie najlepiej, z kim walczy?

  2. AS pisze:

    Śmieszne czołgi. Pewnie na cywilów.

  3. Argus pisze:

    Tylko laik może mówić o „zamachu stanu”. Kto zna mechanizmy funkcjonowania armii, zwłaszcza w Turcji i tamtejszy społeczno-polityczny rozkład, ten gołym okiem dostrzeże maskaradę zorganizowaną przez islamistę Erdogana dla wyeliminowania wszystkich przeciwników. Teraz po leninowsku można ich oskarżyć o zdradę stanu i rozstrzelać, co się stanie…

  4. gola.dupa.tuska pisze:

    Jebany ukrainiec poderżnął Polskiemu taksówkarzowi gardło. Ale was to chyba nie interesuje, bo zajmujecie się jakimś pierdolonym erdoganem.

  5. gola.dupa.tuska pisze:

    Jak spotkam na swojej drodze ukraińca, jak Bóg mi świadkiem urżnę mu łeb przy samej dupie.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

288682