19072018Nowości:
   |    Rejestracja

Korespondencja sądowa doręczona prosto ze… sklepu rybnego!


Wraz z nadejściem nowego roku nastała też nowa era w komunikacji pomiędzy sądami i prokuratorami a petentami. „Nowa” – nie znaczy niestety „lepsza”. Wszystko dlatego, że przez najbliższe dwa lata przesyłki sądowe doręczać będzie niewielka i niemal nikomu nieznana prywatna firma.


 

Dotąd system działał prosto: powiadomienia czy wezwania z sądów i prokuratur dostarczała Poczta Polska. Do drzwi pukał dobrze nam znany listonosz, a jeśli nie zastał nikogo w domu – zostawiał w skrzynce pocztowej awizo. Odbiór przesyłki oczywiście odbywał się w najbliższej placówce pocztowej. Od 1-go stycznia 2014 teoretycznie nie zmieniło się nic, poza operatorem przesyłek. Tyle tylko, że wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że szykuje się potężny skandal…

 

Polska Grupa Pocztowa

 

Jesienią rozstrzygnięty został przetarg na dostarczanie przesyłek z sądów powszechnych oraz prokuratur. Wygrała go Polska Grupa Pocztowa – działająca od 2006 roku spółka akcyjna, będąca tak zwanym „niepublicznym operatorem usług pocztowych”. Cóż z tego wynika? Można oczywiście cieszyć się, że po kilkudziesięciu latach złamany został (zresztą – zniesiono go już wcześniej prawnie) monopol Poczty Polskiej. Wszelkie akcje antymonopolowe są wszak dobre dla gospodarki. Warto jednak zastanowić się jakie będą tego konsekwencje dla „szarego Kowalskiego”.
Sam fakt, że PGP wygrała przetarg wynika z dość prozaicznych i – niestety – typowych w Polsce powodów: po prostu firma przedstawiła najtańszą ofertę, o ponad 80 milionów tańszą od propozycji Poczty Polskiej. Wartość – zdobytego tym samym – dwuletniego kontraktu to niemal pół miliarda złotych. Dlaczego jednak spółka mogła sobie pozwolić na takie obniżenie ceny?

 

Można przypuszczać, że oferta PP wbrew pozorom była dość konkurencyjna – przede wszystkim dlatego, że jej infrastruktura jest bardzo rozwinięta, a wprowadzenie (czy raczej dalsze świadczenie) usług dostarczania przesyłek sądowych nie wymagałoby od firmy praktycznie żadnych zmian. Listonosze są wszędzie, docierają wszędzie, są odpowiednio przeszkoleni i mają doświadczenie.

 

PGP może sprzedać swoje usługi taniej ponieważ nie utrzymuje ani tylu placówek, ani pracowników. I tu zaczynają się przysłowiowe „schody”…

 

Kioskarka prawdę Ci powie…

 

PGP na swojej stronie internetowej ogłasza, że dostarcza przesyłki w całym kraju. Jednocześnie w tym samym miejscu stwierdza „Polska Grupa Pocztowa obsługuje ponad 4 tysiące miejscowości”. Skąd ta rozbieżność? Otóż wygląda na to, że PGP jako samodzielny podmiot faktycznie operuję w tych wspomnianych 4 tysiącach miejscowości (z niemal 60 000 istniejących w Polsce), zaś „cały kraj” to efekt nawiązania współpracy z innym prywatnym operatorem pocztowym – InPost. Współpracy – dodajmy – nawiązanej na potrzeby… obsługi kontraktu „sądowego”!

 

Niestety, nawet pomoc InPostu niewiele zmienia sytuację. Wystarczy bowiem przejrzeć listę „placówek”, by przekonać się, że większość z nich to wszelkiego rodzaju kioski, pseudo-agencje finansowe, a nawet osiedlowe sklepiki spożywcze. Wśród wymienionych na stronie firmy punktów agencyjnych można zresztą znaleźć prawdziwe „kwiatki”. W Warszawie na przykład powiadomienie z sądu będziemy mogli odebrać w sklepie o malowniczej nazwie „Przysmaki Pupila”. Może to zresztą i dobrze – przynajmniej można mieć nadzieję, że smacznie nakarmiony pies nie pogryzie listonosza… Jeszcze ciekawiej jest w Chorzowie. Oto orędowników zdrowego żywienia i miłośników śledzika w śmietanie prokuratura będzie szukać w… sklepie rybnym! Jak się ma do tego „powaga sądu”, za obrazę której przecież tak łatwo jest otrzymać karę grzywny?

 

To zresztą zaledwie dwa kuriozalne przykłady, z pewnością jednak dokładniejsze przejrzenie opublikowanej w witrynie PGP listy dostarczyłoby ich znacznie więcej. Doręczycieli natomiast jest „jak na lekarstwo”. Niesie to ze sobą kilka poważnych zagrożeń, które warto nazwać po imieniu: skandal.

 

Pierwsza sprawa, to oczywiście kwestia prywatności. O ile listonosz jest osobą w pewnym sensie zaufania publicznego, o tyle „pani kioskarka” już nie. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, czy „pani Krysia z panem Staszkiem” z osiedlowego warzywniaka są osobami do szpiku kości uczciwymi. A co się stanie jak na przykład „pani Krysia” przeziębi się i przyjdzie posiedzieć w jej zastępstwie jej bratanek? Oni po prostu nie są ani teoretycznie ani praktycznie przygotowani do solidnej i bezpiecznej obsługi cudzej korespondencji.

 

Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której – dotyczy to szczególnie społeczności lokalnych, jak choćby niewielkie dzielnice miejskie, nie mówiąc już o małych wsiach, gdzie „każdy każdego zna” – wśród mieszkańców zaczynają krążyć plotki, kogoś posądza się o liczne przestępstwa albo inną nieuczciwość. Dlaczego? Ano dlatego, że rzeczona „pani Krysia”, która z połową klientek jest po imieniu, chętnie opowie, że „ten facet z naprzeciwka, ten taki zawsze niby kulturalny, to niezłe ziółko jest, bo już 10 listów z prokuratury dostał”. Niedorzeczne? Niestety jak najbardziej realne.

 

To po pierwsze. Po drugie – o ile Poczta Polska zdążyła przez lata wypracować odpowiednie procedury postępowania oraz standardy pracy listonoszy, dzięki którym można spodziewać się względnie pewnego dostarczenia korespondencji oraz poszanowania jej prywatności, o tyle trudno to samo powiedzieć o rzeszy zupełnie przypadkowych sklepikarzy, kioskarzy czy nawet zatrudnionych w PGP i podobnych firmach doręczycieli.

 

Trzeba też pamiętać, że listonosz zanim zostanie dopuszczony do wykonywania swojego zawodu musi przejść podstawowe badania psychologiczne oraz – co jest w kontekście urzędowej korespondencji niezmiernie istotne – przedstawić zaświadczenie o niekaralności. Od pracowników kiosków czy sklepów nie jest ono przeważnie wymagane, a poddawanie testom psychologicznym ekspedientki ze sklepu rybnego byłoby raczej absurdalne. Choć z drugiej strony, być może sprzedaż żywych karpi wymaga odpowiednio silnej konstrukcji psychicznej… Tak czy inaczej, ludzie przez których ręce będzie przechodzić nasza korespondencja sądowa nie muszą spełniać praktycznie żadnych warunków formalnych i – w obecnej sytuacji – faktycznie trudno byłoby od nich tego wymagać.

 

Po trzecie – wystarczy choćby krótka wizyta w jednej z placówek partnerskich któregokolwiek prywatnego operatora pocztowego, by przekonać się naocznie, że standardy obsługi korespondencji są dość niskie, a dotyczy to przede wszystkim sposobów jej przechowywania. Innymi słowy: w wielu miejscach panuje zwyczajny bałagan zarówno wśród samych przesyłek, jak i w ich ewidencji.

 

Po czwarte wreszcie – nikt raczej nie pociągnie do odpowiedzialności „pani z kiosku lub ze sklepu rybnego”, jeśli przesyłka nie dotrze do adresata. Doręczyciel Poczty Polskiej odpowiada za swoją pracę i podlega w mniejszym lub większym stopniu zarówno kontroli, jak i konsekwencjom służbowym wynikającym ze złego wypełniania obowiązków. Trzeba też pamiętać, iż jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę zawartą z przedsiębiorstwem państwowym i gwarantującą wypłatę wynagrodzenia w terminie, a też ochronę przed nieuzasadnionym zwolnieniem. Jak to się ma do ekspedientki, która nie ma żadnej stabilności pracy i którą pracodawca może przecież z dnia na dzień zwolnić, bo np. „interes źle idzie”? Jakie może ponieść konsekwencje za „zgubienie” kilku przesyłek z sądu czy prokuratury? Przecież nie jest urzędnikiem państwowym…

 

Z tego wszystkiego wynika jeszcze jeden, zdecydowanie poważniejszy problem.

 

Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem

 

W przypadku większości procedur sądowych i prokuratorskich – ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiego rodzaju przesłuchań oraz rozpraw – obowiązuje podstawowa zasada: jeśli adresat przesyłki (np. wezwania) nie odebrał jej w wyznaczonym terminie, uznaje się ją za doręczoną. Jeśli więc prokurator wzywa nas na przesłuchanie, ale wezwanie do nas nie dotrze, to niestety stwierdzenie „nie otrzymałem listu z prokuratury” nie usprawiedliwi naszej nieobecności w wyznaczonym miejscu i terminie. W efekcie możemy spodziewać się ukarania – począwszy od drobnej grzywny, na ograniczeniu wolności skończywszy, nie mówiąc już o przymusowym doprowadzeniu przed „oblicze sprawiedliwości” przez umundurowanych i niezbyt uprzejmych w takich sytuacjach funkcjonariuszy policji.

 

Problem w tym, że doręczycieli PGP jest po prostu mało i działają w bardzo niewielu w skali krajowej miejscowościach. Proszę zresztą na internetowej witrynie firmy spróbować wpisać w wyszukiwarkę (zamieszczoną w zakładce „Gdzie jesteśmy?”) nazwy kilku dowolnie wybranych małych mieścin. W zatrważającej większości przypadków takie próby kończą się lakonicznym komunikatem „Nic nie znaleziono”.

 

Efekt jest jeden: o ile w dużych miastach prawdopodobnie jakoś ten system funkcjonował będzie, o tyle mieszkańcy – przecież tacy sami obywatele RP – małych miasteczek i wsi będą mocno poszkodowani. Doręczyciel raczej do nich nie dotrze, bo trudno się spodziewać, by pracownik PGP dojeżdżał czasem nawet kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, by dostarczyć jeden list, zaś odbiór przesyłki z najbliższego punktu będzie oznaczał nieraz całodzienną wyprawę do innej miejscowości. O ile w ogóle informacja o przesyłce dotrze do adresata, bo w jaki sposób będzie można udowodnić, że doręczycielowi nie chciało się dojechać i rzeczywiście nie zostawił nam awizo?

 

To z kolei rodzi – wspomniany już – problem: wiele osób w ogóle nie dowie się o terminach rozpraw czy potrzebie stawienia się na przesłuchanie. A to oznacza z jednej strony spore utrudnienia (by nie powiedzieć nawet „paraliż”) w pracy organów sprawiedliwości, a z drugiej – potężne utrudnienia dla obywateli oraz narażenie ich na odpowiedzialność karną lub finansową w związku z brakiem stawiennictwa na oficjalne wezwanie!

 

Można się wreszcie spodziewać, że sądy i prokuratury – biorąc pod uwagę doskonale nam znany poziom ich „wygodnictwa” – zaczną przesyłać wezwania i tym podobną korespondencję przez policję. Czyli zrobią z policjantów listonoszy. Z pewnością nie wpłynie to dobrze ani na wizerunek policji ani na jej pracę. Nie mówiąc już o tym, że wizyta umundurowanych funkcjonariuszy w domu nigdy nie jest przyjemna, a dla co bardziej ciekawskich sąsiadów rodzi kolejny temat do plotek.

 

Kto za tym stoi?

 

W obliczu tak skandalicznej sytuacji wypada zapytać wprost: kto za tym stoi? Przetarg rozstrzygnięty został jesienią 2013 roku, a umowa podpisana w pośpiechu w połowie grudnia – po to, by Polska Grupa Pocztowa mogła zacząć realizować zakontraktowane usługi już od początku roku 2014. Umowa opiewa na ponad 500 milionów złotych i ma zagwarantować dostarczenie przez dwa lata 98 milionów przesyłek. Co swoją drogą przekłada się na koszt jednej przesyłki przekraczający 5 złotych (czyli wyższy niż cena listu poleconego z potwierdzeniem odbioru nadanego na „zwykłej poczcie”).

 

Jakby tego było mało, przetarg został zorganizowany przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa, czyli jednostkę powołaną raptem w styczniu 2012 roku przez Dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Zadaniem tej instytucji jest „dokonywanie centralnych zakupów dla jednostek sądownictwa powszechnego” oraz „sprzedaż usług kwaterunkowych, głównie dla pracowników resortu Ministerstwa Sprawiedliwości oraz członków ich rodzin”. W założeniu jest to więc organ, który miał usprawnić pracę polskiego sądownictwa poprzez zapewnienie centralnej obsługi wszelkiego rodzaju zakupów. Czym innym jednak jest zakup 100 tysięcy długopisów, a czym innym sprawa tak ważna, jak doręczanie urzędowej korespondencji. CZdS nie jest instytucją na co dzień zajmującą się prawem i związanymi z nim procedurami, trudno też spodziewać się by jej pracownicy wystarczająco dobrze potrafili rozpoznać faktyczne zapotrzebowanie i problemy związane z doręczaniem sądowych przesyłek.

 

Kolejna sprawa, to fakt, że Poczta Polska wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości pracowała nad wdrożeniem nowoczesnego systemu elektronicznej kontroli przesyłek, który miał znacząco podnieść jakość i standardy dostarczania urzędowej korespondencji oraz zapewnić jej bezpieczeństwo.

 

Sam Prezes PGP Leszek Żebrowski przyznał w rozmowie z dziennikarką jednego z mainstreamowych mediów, że „nie sypia po nocach, myśląc „czy na pewno damy radę””. Stwierdził też, że zdaje sobie sprawę, że „będą jakieś błędy, problemy” choć jego firma będzie starać się wszystkie je rozwiązywać. Cóż, w dobrą wolę (oraz całkowicie naturalne aspiracje biznesowe) Prezesa Żebrowskiego wątpić nie trzeba, ale czy my będziemy mogli spać spokojnie? Na to raczej szanse są marne, bo świadomość, że „gdzieś tam” być może czeka na nas wezwanie do sądu, nie jest raczej powodem do radości. Szczególnie, jeśli sympatyczna „pani Zosia” z pobliskiego kiosku przesyłkę „zgubiła” a sąsiad od paru dni omija nas „szerokim łukiem”…

 

Maciej Lisowski
Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

 

www.fundacja.lexnostra.pl

 

Prosimy o rozpowszechnianie powyższego tekstu !

 

Powyższy tekst został zamieszczony na stronie Fundacji LEX NOSTRA:
http://fundacja.lexnostra.pl/index.php/wiadomosci/aktualnosci/229-kioskarka-prawde-powie-skandaliczna-rewolucja-w-przesylkach-sadowych

 

Fundacja LEX NOSTRA jest zarejestrowana w Rejestrze Dzienników i Czasopism pod nr Rej PR 666.
Pgpsa

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot.: internet

Napisane przez:

Kontakt: fundacja@lexnostra.pl

W służbie Obywatelowi !

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarzy 41 dla artykułu "Korespondencja sądowa doręczona prosto ze… sklepu rybnego!"

  1. chupacabra napisał(a):

    A ja mam tylko jedno proste pytanie co z tajemnicą korespondencji? Jak to zapewnić w kiosku czy sklepie rybnym. A jeszcze jedno czy listy z sądu nie będą śmierdziały tak jak śmierdzi PO-land.

    • Statioratio Statioratio napisał(a):

      No może wreszcie wejdzie w życie art. 268 par. 1 in fine Kk, bo jak wiadomo powszechnie Urzędnik Urzędu Pocztowego PRL, III oraz IV RP był z racji pełnionej funkcji zafajdania publicznego ustawowo ekskulpowany spod wszelakiej odpowiedzialności w tej mterii.

  2. Statioratio Statioratio napisał(a):

    Może i masz Pan rację, ale póki co sam stwarzasz sobie hipotetyczne kłopoty i je komentujesz. A smutna prawda jest taka, że współpraca z Pocztą Polską S.A. (która – jak wnioskuję z Twego zachwytu nad kompetencjami listonoszy i ich rzekomego poczucia pełnienia funkcji zaufania publicznego – wciąż funkcjonuje w Twej świadomości jako Urząd Pocztowy) jest bardzo trudna. Listonosze często nie docierają do drzwi i od razu wciskają awiza do skrzynek. Jakimś cudem także gdy po powrocie z urlopu noworocznego podjąłem trzy awiza – w Urzędzie Pocztowym znalazło się 20 śmiesznych listów (rejestrowanych), które awizowane nie były. Skąd zatem mogę mieć pewność, że wydano mi całą korespondencję? To są fakty Panie Lex Nostra. A jakie będą fakty z PGP – to się zobaczy, ale dużo gorzej raczej nie będzie! W przypadku In Post zdarzyło mi się, że młoda dziewczyna odmówiła mi wydania przesyłki z uwagi na inny adres na kopercie i w moim dowodzie, sęk w tym, że taki sam kretynizm zaserwowała mi jedna stara kierowniczka Urzędu Pocztowego. Więc jeśli nie ma różnicy, to po co przepłacać?

    • atttim napisał(a):

      Powód jest bardzo prozaiczny, otóż jak ta „młoda dziewczyna” jak Pan zauważył miałaby sprawdzić zgodność Pana danych? Oburza Pana błędne działania komorników, tylko z uwagi na podobieństwo nazwisk? Pewnie tak, ale jak osoba nie chcę wydać (zgodnie zresztą z prawem) przesyłki to już jest be… Typowa mentalność Kaliego.

      • Statioratio Statioratio napisał(a):

        Ale ja przyniosłem awizo w łapce. Podałem adres do korespondencji nadawcy mej przesyłki i …; nie oburza mnie to, że parę osób w tym kraju nosi takie samo imię i nazwisko, smuci mnie natomiast Pańska perspektywa pojmowania stosunków prawnych i tym samym społecznych.

      • Marcos napisał(a):

        KuleczkaCzec59bc487. Urodzic582am dwoje dzieci i wiceej juc5bc nie planujc499. Moc5bce to zabrzmi c5bale, ale mam 2 partnerc3b3w. Dla jednego z nich nie jestem jedyna. Myc59blac582am o spiralce i nie wiem, czy sic499 zdecydowac487. Bojc499 sic499 zakac5bcec584. Co mi radzicie?

    • PolakMały napisał(a):

      Panie @Statioratio jak pan nie znasz procedur pocztowych .. to nie pisz głupot.
      Pomijam tu kwestię docierania listonoszy pod drzwi.

      Druga rzecz .. to, że taniej dla jednych nie oznacza taniej dla drugich.
      Kolejne pieniądze opuszczają Nasz kraj .. dodatkowo zapewne nastąpią zwolnienia na poczcie .. Skala ludków na zasiłkach wzrasta i nie dość, że ucieka kasa w świat.. to jeszcze przyjdzie nam do tego dopłacać…
      Więc zanim coś mistrzu napiszesz to rusz trochę głową.. !!

      • Tomomi napisał(a):

        Hi Kim, I’ve enjoyed raenidg your notes and am so glad to hear that you’ve been able to get your hooly dooly PC organised. I’m about to replace/upgrade all my old system and it’s scarey stuff to address best value for money etc.in the confusing field of IT offerings now that we are elderly’!! Keep your worthy thoughts a-coming. Love, Edith

      • Nour napisał(a):

        Enitnhieglng the world, one helpful article at a time.

    • Kallyne napisał(a):

      It would be great if systems were safe. What we know, they are not.To acehive safety, both project and implementation have to be perfect from security point of view (not only the kernel, even the software installed).Most of the companies developing software takes, care about security. Unfortunately their workers do not know all the possible ways to exploit their products. They are not „the hackers” – they are software developers. You can’t blame them for that. Even you, security expert, do not know all the paths attacker can follow. Human factor.Even if the systems were made fulfilling all the modern requirements of safety, tomorrow whizkid will find a flaw starting new branch of attacks; history taught us that. You do a good job, pointing security flaws. Although your work on the most advanced system compromises is impressive, you completely ignore „visible” attacks, more popular and still hard to find.Using zero-day exploit in Word or Acrobat Reader someone can steal your data working in „stupid ring 3”.How often do you look at the code injected to processes? How often you check what the user-mode threads do? How often do you look at the templates for new Office documents?Are you sure that your Internet Explorer is not executed by external application when your screensaver is active and do not open a website passing somewhere your data? ;)Praised PatchGuard protects the most popular malware from being deeply monitored. That’s why antivirus companies complain about it so much. It especially protects the malware that use human factor directly.

  3. Stańczyk napisał(a):

    No-jak-przyjdzie-do-sadu-wstanie-wskazującym-to-się-oze-tlumaczyc-ze-odebrał-wezwanie-w-sklepie-rybnym.-Kupil-przy-okazji-śledzika.-A-ze-rybka-lubi-pływać.-To-efekt-widać.

    • Open napisał(a):

      How might we go about uninstall this? There are no opinots or directions I’ve been able to find. The Calendar has seem to work great, but not the mail, new mail isn’t showing up, although in synced fine. I wanted to try to uninstall before giving up.

  4. Tuskożer napisał(a):

    Oj tam, oj tam! Nie kłóćmy się. Przecież listonosz z Poczty Polskiej może dostarczyć zawiadomienie, w którym sklepie adresat ma odebrać przesyłkę, a inPost ją do tego sklepu dostarczy. I Tusk cały i mafia syta! :):):)

  5. Nagi w pokrzywach napisał(a):

    Jednym słowem: dziadostwo. Kolejna dziedzina działalnosci naszego państwa objęta dziadostwem. Nie jest problemem, że doręczać będzie prywatna firma, lecz to, że dopiero niedawno ustawodawca wpuścił na rynek konkurencję no i oczywiście jej poziom jest niski. Gdyby w Polsce było wiele spółek z kilkunasto-, a nie kilkuletnim stażem, może wygrałby dojrzalszy operator. Swoją drogą, czy to nie podejrzane, że warunki kontraktu pozwalały na tak niskie pokrycie powierzchni kraju uslugami podstawowego operatora?

  6. qwerty napisał(a):

    ta firemka moze sie na tym kontrakcie przejechac nie bylbym taki pewny ze im sie uda, zachlysną sie i dadzą d..upy

    • Pankaj napisał(a):

      Meanwhile Joe Biden is babbling to the efecft that Barry can take Joe’s Beretta (shotgun) from his cold dead hands.This is the same Joe Biden that was bragging in the You-Tube debates that he wrote the AWB.Go figger.

  7. Kula Lis 62 napisał(a):

    To kolejny, mało niestety nagłośniony, a ważny krok w drodze rozkładu naszego Państwa. Wszystkie wymienione zagrożenie i obawy sprawdzą się niestety w 100%. A do mafii wezwania w ogóle nie dojdą. To już szczyty bezczelności. W kiosku „Ruchu” będą musieli, aby wydać przesyłkę, sprawdzić dowód osobisty osoby, która po nią przyszła. To teraz pani z kiosku będzie miała dostęp do danych osobowych, w tym danych wrażliwych. Na przesyłce jest nazwa sądu lub prokuratury, sygnatura sprawy, można też z łatwością podejrzeć w jakim charakterze ktoś jest wzywany. Jak będzie pani bardziej ciekawa, to rozklei przesyłkę i ją przeczyta. Jak to będzie pismo w sprawie rozwodowej, to szczegóły mogą być interesujące. A jak już przeczyta, to co jej zrobisz? Pójdziesz z tym na Policję? Mimo, że wygrała oferta tańsza to polski budżet na tym straci bo PGP jest firmą zarejestrowaną na Malcie i tam zapłaci podatki. Zagranicę zostaną też wytransferowane będą zyski tego przedsiębiorstwa. Poczta Polska tracąc głównego klienta zacznie przynosić straty albo wprowadzi cięcia zwalniając ludzi ( koszty zasiłków ) i zamykając nie rentowne placówki na wsiach i małych miasteczkach. To jest kolejny element zwijania państwa o którym mówił Kaczyński. Najpierw likwiduję się zakład przemysłowy a potem zamykane są kolejno dworzec kolejowy, przychodnia, komisariat, poczta. Zostają tylko sklepy z alkoholem pod którymi toczy się życie społeczne danej miejscowości, co zauważyłem w ostatnie wakacje podróżując po Warmii i Mazurach.

  8. Kula Lis 62 napisał(a):

    Jak można powierzyć komukolwiek dostarczanie korespondencji bez zaplecza organizacyjnego ? Chodzi pewnie o to aby zniszczyć Pocztę Polską, bo w ten sposób odbywa się niszczenie wszystkiego co polskie. „Wymogiem zamawiającego było dysponowanie przez wykonawcę (PGP – PAP) siecią placówek pocztowych” – jeżeli kioski, warzywniaki czy inne sklepy są „placówkami pocztowymi” to chyba komuś się popierdoliło.. Przetarg i jego rozstrzygnięcie śmierdzi na kilometr. Skoro przetarg wygrała PGP a ona nie ma stosownej sieci placówek to jest lipa. W tej sprawie powaga korespondencji urzędowej wysyłanej przez – bądź co bądź – trzecią władzę została ośmieszona. Jak tak dalej pójdzie to w ramach podwykonawstwa PGP zaangażuje jeszcze wszelkie szalety publiczne szczególnie te czynne całą dobę. Przecież to, o co chodzi, widać jak na dłoni. Zrobi się bałagan (na którym przez jakiś czas fiskus będzie zarabiał, bo sądy będą wlepiać grzywny). Potem Tusk z troską zacznie pochylać się nad utrudnieniami życia obywateli (on to przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów robi na prawdę znakomicie). W międzyczasie wartość akcji Poczty Polskiej SA osiągnie „zadowalający poziom”, więc znajdą się firmy pocztowe z zaprzyjaźnionych państw, które chętnie pomogą uporządkować „kolejne sprawy, z którymi Polska sobie nie radzi”. I będzie pozamiatane. Obstawiam Deutsche Post DHL…Nowy operator i resort sprawiedliwości wierzą, że uda się podołać zadaniu, panie sędziny i inne sądy, ja jestem GOJ, zwierzę a więc powinienem pójść do sklepu rybnego po powiastkę. A, że nie mogę chodzić. Pani? sędzia i Inne nałożą mnie wyrok dożywocia lub grzywnę, której nie zapłacę bo z czego a wtedy wsadzą mnie do kozy. Zwierzęta, jak Polacy nie maja Praw, chyba, że do płacenia kasy. Macie nas za NIC planowo, systemowo . Bydlę jest od słuchania a panisko od kopania. Tak to zaplanowaliście. Gdybyście byli Ludźmi , to przerażałaby was sama suma za 2 lata … 5000 milionów ? A ile po TYM wydusicie z narodu? Przecież na opłatach do chlewa się nie kończy ten wasz Złoty Udój kasy. Dziki kraj!

  9. Kleopatra napisał(a):

    bzdura. PGP to tylko wydmuszka kupiona przez Inpost, aby wyciągać pieniądze od państwa i UE (z dofinansowań)

    • Kula Lis 62 napisał(a):

      I taka jest właśnie prawda. Oto kilka faktów,: 1) Z KRS (można przejrzeć przez internet za darmo na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości) – właścicielem PGP SA jest spółka założona na Cyprze (100% akcji), przejęła akcje w marcu 2013 r., a we wrześniu spółka wygrała na szybko intratny kontrakt – przypadek? Oczywiście zysk z kontraktu ostatecznie trafi na Cypr, a nie do Polski, brawo! Jedynym kryterium przetargowym była cena, nie liczyła się infrastruktura, zatrudnianie pracowników? Skutek – przegrała PP, która zatrudnia na umowę o pracę, a wygrała firma-wydmuszka, która teraz na gwałt podpisuje umowy śmieciowe i robi łapanki na doręczycieli (można wygooglować, po wpisaniu Polska Grupa Pocztowa w Googlach wyskakują głównie … oferty pracy dla doręczycieli!). 2) Punkty odbioru są w takich miejscach, jak spożywczaki (w tym takie ze zwierzęciem w logo), domy pogrzebowe, sklepy rybne, sklepy z karmą dla zwierząt. Będziecie się legitymować, nie wiadomo przed kim. Może to będzie pani Basia, właścicielka kiosku, a może jej wnusio prosto z paki (pracownicy PP musieli być niekarani). Na listach napisane jest, skąd pochodzą (sąd,prokuratura), często wydział (np. rodzinny, karny, cywilny), są informacje typu: postanowienie, termin rozprawy. I do tego wszystkiego będą mieli dostęp przypadkowi ludzie z łapanki! Te listy to też całe tomy akt dla biegłych – to ma leżeć w kiosku! Kiosk się spali, akt nie ma, sprawy nie ma (ciekawe, kiedy dresy na to wpadną?). 3) PP, przy wszystkich jej wadach, pracowała zawsze w określonych, znanych godzinach. Ile razy widzieliście w kiosku kartkę „zaraz wracam” i zaraz potrafiło trwać kilka godzin? 4) Przetarg przygotowało utworzone przez JAROSŁAWA GOWINA (tak, tak, zapamiętajcie, komu to zawdzięczacie) centrum zamówień dla sądów i prokuratur, działające w Krakowie. Na potrzeby przetargu zrezygnowano z wymogu, że dowód odbioru ma mieć moc urzędową. 5) Jak przesyłki nigdy nie dostaniecie i w sądzie przegracie, to sobie piszcie reklamacje… na Cypr. A jak wyjdzie większa afera, to się spółkę-wydmuszkę zamknie. 6) Powaga sądu – list pomiędzy śledziami a puszkami ze szprotkami. Litości !!! Prawda jest też taka, że za wygranie przetargu taka firemka z Cypru jest w stanie komu trzeba jakąś gratyfikację odpalić a Poczta Polska niestety nie i tak ten interes się kręci jedni się bogacą a inni na umowy śmieciowe albo bezrobocie a im więcej takich firm, które podatków nie płacą w Polsce tym większa dziura budżetowa ale czy może to obchodzić kogoś dla kogo polskość to nienormalność.

    • Luck napisał(a):

      Gee whiz, and I thhugot this would be hard to find out.

  10. ??????? napisał(a):

    Rząd sam ustalał i ustala ceny przesyłek, więc przetarg na nowego doręczyciela pism z organów sprawiedliwości jest szyty grubymi nićmi. W kulturze mafijnej, ryba oznacza śmierć, więc sklep rybny ma ty też jakieś nie bez znaczenia przeznaczenia, tym samym kiosk ruchu, sklep papierniczy czy spożywczy. To zamieszanie następuje w świetle ustawy o ochronie tajemnicy danych osobowych, tajemnicy korespondencji.
    W tym wszystkim istotną rzeczą jest, iż nieodebrana przesyłka wraca do akt sprawy i jest uważana jako doręczona, a więc pozostawia się ją w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia (Art. 44 kpa, Art. 136 do 139 kpc, art. 131 do 136 kpk)
    Istotną rzeczą w tym całym zamieszaniu jest fakt, że państwo nie ma pieniędzy, a społeczność III RP ostatnio ma dość dużo uzasadnionych roszczeń o zadośćuczynienie za poniesione szkody.

    • Adeildo napisał(a):

      For those times when you really need to email sonmthieg confidential, you need a way to encrypt the contents. Unfortunately, for many reasons, there isn’t a convenient way to do this in email programs.I use AxCrypt/AxDecrypt from http.axantum.com. It’s free, and as easy to use as anything you’re going to find. You and the recipent agree in advance on a passphrase (basically a long password; a phrase is easy to remember).

  11. Kula Lis 62 napisał(a):

    Brak zgody na doręczanie pism sądowych w kiosku Ruchu. Informowaliśmy, iż od 9 czerwca przesyłki sądowe nie są doręczane przez Pocztę Polską, ale przez prywatnego operatora PGP. Korespondencję odbierać trzeba będzie nie w urzędzie pocztowym, ale w kiosku Ruchu lub placówce PGP. Nikt nie wie jak będzie to wyglądać. Na ten skandal zareagowało Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste”, które apeluje do uczestników postępowań sądowych o składanie wniosków z żądaniem doręczenia pism przez Pocztę Polską, a w przypadku nieuwzględnienia wniosku, o skierowania zapytania w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego (wzór dotyczy zarówno doręczeń w postępowaniu cywilnym jak i sądowo-administracyjnym) http://serwis21.blogspot.com/2014/01/brak-zgody-na-doreczanie-pism-sadowych.html

  12. Kula Lis 62 napisał(a):

    Paranoja, a do tego bezprawie

    – Jak „pani z kiosku” prawidłowo zidentyfikuje osobę odbierającą korespondencję? Czy przeszła odpowiednie szkolenie?
    – Czy wszyscy pracownicy „sklepu” będą mięć uprawnienia do wydawania przesyłek?
    – Czy „sklepy” posiadają sejfy do przechowywania dokumentów urzędowych? Czy w warunkach przetargu określono wymagania dotyczące bezpieczęństwa przechowywania przesyłek?
    – Dlaczego „pani z kiosku” ma wiedzieć o moich mandatach? Co z ustawą o ochronie danych osobo.
    Stworzyliśmy najwieksza na świecie sieć.

    „Udział Polskiej Grupy Pocztowej w przetargu organizowanym przez Centrum Zakupów był możliwy dzięki zmianie warunków SIWZ na podstawie orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej z dnia 7 października 2013 roku, że żaden sąd i prokuratura w Polsce nie może domagać się, by dowód nadania przesyłek poleconych nadawanych przez sądy lub prokuratury, był wystawiany z mocą urzędową, o której mowa w art. 17 prawa pocztowego”

    „Prawo Pocztowe” USTAWA z dnia 23 listopada 2012

    Art. 17. Potwierdzenie nadania przesyłki rejestrowanej lub przekazu pocztowego wydane przez placówkę pocztową
    operatora wyznaczonego ma moc dokumentu urzędowego.

    Smród.

  13. Kula Lis 62 napisał(a):

    PGP spółka na Cyprze, nie sprawdzisz do kogo należy.

    Jest to następny wielki przekręt PO i kolejna afera!
    Chodzi o to, aby naszymi danymi mogły dysponować spółki windykatorskie zakładane jak grzyby po deszczu przez byłych funkcjonariuszy Bezpieki i WSI. Teraz będą mieli ułatwiony dostęp zdobycia naszych danych. Wstępu na Pocztę nie mieli.
    Teraz dopiero zacznie się handel długami, często nawet takimi, których wcale nie mamy. Fikcyjne długi. Dostęp do naszych kont bankowych. Czy tego nie widzicie?
    InPost to jeszcze pół biedy, ale Kioski Ruchu gdzie każdy ma dostęp? Jak nasze dane zostaną tam zabezpieczone? Wstawią sejfy? Czy nie okradają i to często pod osłoną nocy kiosków ruchu?
    To skandal nad skandale!
    Ludzie, jeżeli nie obalimy szybko tej mafii rządowej, pozbawią nas mieszkań za fikcyjne długi, sądy, prokuratury i komornicy już mają raj a będą mieć jeszcze większy.
    Kto nam zagwarantuje, że odbierzemy z kiosku ruchu wezwanie na rozprawę? Tym samym rozprawy będą zaoczne, koszty i grzywny zaoczne czyli raj dla komorników.
    Czy nie widzicie co się dzieje? Mafia naszym kosztem wzbogaca się na Cyprze, Malcie i w innych rajach podatkowych.
    Jak długo jeszcze pozwolimy na jawne bezczelne bezprawie i okradanie nas?????
    To jest już szczyt bezczelności, rabunek na Polsce i Polakach w biały dzień, zrozumiecie to jak zostaniecie doszczętnie okradzeni przez mafię. Jak stracicie mieszkania, jak ujrzycie puste konta. To mogę być ja, ty, nasze rodziny. Każdego to dotyczy!
    Jednoczmy się i razem na Warszawę, na Polski Majdan! Nie ma już czasu bo nie będzie Polski!
    Takiego bestialstwa nie było nawet za czasów PRL i PZPR jakie jest teraz.

    • Andyy napisał(a):

      Pero, bfcifrar tus conversaciones de VoIP no puede sonepur llamar la atencif3n y que las agencias de seguridad gubernamentales de todo el mundo caigan sobre uno?bfQue9 ventajas reales, aparte del aumento de la seguridad y privacidad, se logran? bfSon reales esa seguridad y privacidad frente a intrusiones gubernamentales?Perdf3n por las preguntas, pero me han saltado a la cabeza segun te leeda.

  14. Kula Lis 62 napisał(a):

    Właścicielem Polskiej Grupy Pocztowej jest Badenhop Holding Limited cypryjska spółka inwestycyjna.Można z nimi skontaktować się tylko telefonicznie ewentualnie e-mailem.Firma krzak? Co to jest POLSKA GRUPA POCZTOWA jaki oni mają kapitał czy to jest 5 cwaniaków z zarządu Poczty Polskiej proszę aby odpowiednie organy Państwowe prześwietliły PGP .I publicznie pokazały ich majątek , bo na pewno nie posiadają żadnych obiektów , samochodów (Chyba że własne ) .

  15. Kula Lis 62 napisał(a):

    Do części chyba nie dociera skala i skutki takiej zmiany. Dam więc przykład: firma x składa wniosek o lipny nakaz zapłaty dla kowalskiego do e-sądu na 2 miliony złotych. Normalnie zawiadomienia umożliwiające odwołanie od tej ściemy w sądzie dostarczałby listonosz. Mają oni wieloletnie szkolenia i wiedzę, że jako urzędnik odpowiadają karnie i finansowo za swoje działania, nie znam listonosza który lekko podchodziłby do swojej odpowiedzialności. Niechaj za ich poziom profesjonalizmu świadczy fakt, że co miesiąc roznoszą setki tysięcy złotych gotówki i robią to od lat, nie łasząc się na te pieniądze. Mają ścisłe wewnętrzne procedury i rejestrację przesyłek, to samo z awizami których kopie składają w placówce. Do tego telefony umożliwiają sprawdzenie ich trasy po BTS-ach.

    A teraz pracownik Y (właśnie KTO TO BĘDZIE?) o nieznanym rodowodzie, znajomości prawa, umowy na jakiej pracuje, zakresie odpowiedzialności itp. ma dostarczyć taką przesyłkę. I JEDYNYM DOWODEM, że był pod danym adresem (że zastał kogoś lub nie), ze zostawił awizo lub nie JEST JEGO SŁOWO!!!.
    A wystarczy, że Kowalski nie będzie miał świadomości i przepadnie mu termin odwołania, firma x dostanie prawomocny nakaz, w przeciągu kilku dni za pomocą komornika przejmie mieszkanie i sprzeda! Tak dziś działa system sądowniczy.
    Zanim Kowalski się odwoła od wyroku (Sąd nie ma podstaw przywrócenia terminu, bo w aktach jest nieodebrana korespondencja-Kowalski musi udowodnić, że doręczyciel mu jej nie przekazał!!). I nawet kiedy w końcu udowodni (minimum rok, czasem i trzy), że nie jest wielbłądem to sąd co najwyżej cofnie nakaz zapłaty i każe się procesować na swój koszt z dawno już zawiniętą firmą w procesie cywilnym to winnych NIE BĘDZIE A KOWALSKI NIGDY NIC NIE ODZYSKA! I co najzabawniejsze w momencie zajęcia i licytacji w świetle prawa będzie to całkowicie legalne.

    Teraz pomnóżcie to na skalę dzielnicy i przekupienia jednego doręczyciela, lub obrabowania jednego kiosku i kilku lub kilkunastu tysięcy Kowalskich!!!
    Ile to roboty i jaki problem skoro w grę wchodzą takie pieniądze i nie ma instrumentów żeby to zatrzymać?!
    Co najlepsze to samo dotyczy banków, ubezpieczalni i instytucji państwowych, a więc skala finansowa rośnie. Do tego dochodzą sprawy o majątek i prawa wszelkiego rodzaju. To może wysadzić system w powietrze, bo jest tak słaby, że PP zapewniała mu dzisiaj spoiwo którego będzie dziwne jeżeli nie rozwali dla zysku ta firma prywatna. Pół miliarda można zarobić tak w kilka dni a później się zwinąć jak ci od autostrad czy IT, będzie rzeź!!!

  16. Kula Lis 62 napisał(a):

    Skandal

    Czytałem, że ta tzw. firma PGP jest zarejestrowana na Cyprze i że to tam będzie odprowadzała podatki. I że teraz PGP prowadzi nabór ( czytaj: łapankę ) na doręczycieli, których oczywiście „zatrudni” na umowy śmieciowe. Pracownicy poczty muszą być niekarani i mają kompetentne przeszkolenie również w zakresie ochrony danych osobowych. Z całym szacunkiem do pani Stefy z rybnego, ale nie ma ona żadnego prawa sprawdzać moich danych w Dowodzie Osobistym. Cała korespondencja dotycząca wszystkich spraw prawnych będzie dostarczana przez przypadkowych ludzi-to jest szeroko otwarta furtka dla mafii, gangów, itp. Ilu polskich pracowników poczty straci pracę w wyniku tej decyzji? Dla mnie to jest skandal kwalifikujący się do Trybunału Stanu, albo do prokuratury. Co na to PiS? A może by tak zebrać podpisy pod projektem obywatelskim ustawy dającej Poczcie Polskiej prawo wyłączności zresztą nie tylko w tej dziedzinie? I na koniec – to wymyślił świętojebliwy, udający obecnie dziewicę Gowin, jak jeszcze był ministrem!!! W razie roszczeń odszkodowawczych, będzie pokrzywdzony występował do sądów cypryjskich i amerykańskich? – czy do osób które nie mają związku z podpisanym cyrografem na świadczenie usług pocztowych z łapanki, z pod budki z piwem bo pani Zosia zaniemogła:::)!!!??? – i nie pierdolić i tu o pracownikach operatorów. Czy pani Zosia z rybnego, mięsnego, chemicznego itp. jest pracownikiem operatora – czy umowy precyzyjnie określały jej zakres obowiązków, w zakresie ochrony danych osobowych i była tego świadoma, o odpowiedzialności cywilno-karnej ?- jeżeli nie, to cyrograf podpisany w świetle prawa jest nie ważny. Ciekawy komentarz, więc zamieszczam:
    Listonosz | 06.01.2014 [05:07].
    Celowy bajzel

    Przepracowałem na poczcie w USA ponad dwadzieścia lat. Od sześciu lat pracuję w Kanadzie, jako lokalny szef zabezpieczenia tajemnicy korespondencji. Rząd Kanady wyznaczył pocztę kanadyjską dla przesyłek rządowych, armii, policji, służb, sądów, prokuratur, więziennictwa itp. Na prawie wyłączności. W krajach takich bardziej poważnych, uchodzących za polskich sojuszników w NATO, staranność doboru pracowników pracujących na poczcie, począwszy od sprzątacza na sortowni a skończywszy na „okienkowym” wymaga sprawdzenia w rejestrze karanych, prześwietla ich też specjalna agencja współpracująca z zarządem poczty. Tak jest w krajach takich jak USA i Kanada. Obiekty pocztowe są specjalnie chronione i to nie od czasu 11 Września 2001 roku. Od zawsze. Tajemnica korespondencji nie polega bowiem na mówieniu że ona istnieje, ale od zapewnienia bezpieczeństwa i poufności przesyłek na całym szlaku jej transportu. Od skrzynki pocztowej, za której celowe uszkodzenie jest specjalny paragraf a skończywszy na listonoszu oraz jego pojeździe, skrzynek redystrybucyjnych i torbie listonosza. Budynki i pomieszczenia pocztowe są specjalnie chronione a wstęp na teren gdzie są sortowane przesyłki mają tylko osoby uprawnione. Każdy kto wchodzi na taki teren/obiekt w celu wykonania jakiejś usługi serwisowej (np naprawa urządzeń) musi mieć osobę towarzyszącą podczas całego czasu pobytu. I bynajmniej nie wprowadzono tego po 11 września. W Polsce zaczyna świtać trzeci świat i to bynajmniej nie za sprawą większej liczby przybyszów z Bliskiego Wschodu.

  17. czesław napisał(a):

    Jeszcze jeden dowód na to, że zafascynowana neoliberalną doktryną Platforma Obywatelska ma swoich obywateli gdzieś… Okazuje się, że casus autostrad za najniższą cenę nikogo w tej pseudo obywatelskiej partii niczego i nikogo nie nauczył. Jest to jeszcze jeden dowód, że tzw. „niezawisłość sądów” czy niezależność prokuratury to jedna wielka fikcja. Rządzi i decyduje ten kto ma pieniądze lub o nich decyduje. Jeżeli sądy okażą się zbyt samodzielne to zawsze można im zrobić reorganizację lub wprowadzić niezbędne wymagane przez „sytuację finansową oszczędności i niegrzeczni sędziowie opowiadający się za obywatelem a nie rynkami mogą zostać ukarani. Tak w praktyce wygląda demokratyczne państwo prawa a la polonaise

  18. ufoludek napisał(a):

    Wszystko jest jasne. Wgląda następująco.
    PGP -> Holding z Cypru (właściciel na pokaz, zasłona dymna) -> InPost (właściciel faktyczny);
    PGP ze względu na swoje słabości opisane w powyżej, zawala kontrakt, ale trzyma się uparcie przy wykonywaniu go jak najdłużej (kilka, kilkanaście miesięcy). W tym czasie PP podupada, zwalnia pracowników, głównie listonoszy (wyszkolonych i doświadczonych w swoim fachu ludzi), zamyka poczty itp. PGP w końcu pasuje. Płaci kary umowne??? Nie, bo nic nie ma. Kapitał zakładowy to 2,4 mln zł przy kontrakcie 20 razy większym. Państwo nic nie odzyskuje, tak samo Poczta. Lata poszukiwań kto stoi na holdingiem cypryjskim, kolejne lata procesów, zero efektów.
    W tym czasie na rynku pocztowym jak powiedziałem wcześniej PP kurczy się, jej cena spada. W końcu znajduje się litościwy „inwestor” i kupuje firmę za bezcen (może faktycznie będzie to poczta niemiecka). Ale zanim to nastąpi obecnie największy konkurent PP InPost nabiera wiatru w żagle. Zagospodarowuje wolne zasoby ludzkie zwolnione z poczty, przejmuje większość rynku (klientów), rozwija infrastrukturę itp itd. To nie on zawalił sprawę, tylko PGP i Ruch. Wychodzi z afery bez szwanku. Nie traci tylko zyskuje. Koniec końców na rynku pozostaje InPost jako firma dominująca, zatrudniająca ludzi w 95% na umowach śmieciowych, oraz sprywatyzowana pozostałość po PP.
    Korzyści dla InPost są oczywiste i „inwestora PP też, ale i rząd dostanie co chce. Mianowicie rozbije kolejną duża grupę zawodową.

  19. Alyssa napisał(a):

    I hope that Google Apps Sync will soon find a way to work with Indexed Search. I was considering to swich to it but I’ll wait now.I have 20GB of eailms, tasks, calendars events… 10 years of histoty and Windows Desktop Search make it so easy and fast to browse through it in Outlook. Maybe Google desktop will be the solution.

  20. Ricotero napisał(a):

    We use Google Apps, Salesforce.com and Appirio Calendar sync. We want to use Google Apps Sync for some users. Problem occurs when you cratee an appointment in Outlook and associate the appointment to Salesforce.com via the Salesforce.com outlook plugin. When Appirio does a sync between google calendar and salesforce.com it duplicates the event. Is this Salesforce, Google or Appirio’s problem? 🙂

  21. ULUŚ napisał(a):

    Witam odbieranie listów ze sklepu jest poniekąd żenujące, na wsi wygląda to tak że przesyłka jest dostarczona do sklepu ,pijaczek na prośbę sklepikarza dzwoni do odbiorcy informując go o przesyłce z sądu , oczywiście taki pijaczek zaczyna rozpowiadać po wsi jak to odbiorca listu poleconego ma konflikt z prawem dodając swoje tratata….(sklepikarz też nie koniecznie musi być w porządku pod tym względem).i gdzie tu jest poufność? mało tego sąsiadka tego samego dnia przynosi awizo powtórne , jaja totalne jaja co sie dzieje z przesyłkami. Na poczcie polskiej wszystko zostawało na poczcie lub u listonosza , teraz będzie u całej wsi i na okolicę a ile będzie plot i pomówień. Żenada że organ publiczny jakim jest sąd czy prokuratura pozwalają sobie na taka kompromidację. Nasze państwo spada na psy.

  22. Kamil LL napisał(a):

    InPost gubią ważne listy, niedostarczą, a sąd to guzik obchodzi – nie odebrałeś, twoja wina !

    Do mamra powinien trafić ten decydent polskiego sądownictwa co podpisał umowę z Inpost’em ! Inpost jest kompletnie nie przygotowany do pełnienia tej funkcji. Nie mają ludzi, nie mają infrastruktury, gubią ciągle przesyłki. W tym roku już 3 razy miałem w swojej skrzynce awizo adresowane do kogo innego – 2 razy do sąsiada z tego samego bloku ale spod innego numeru, a potem wystawione na adres bloku jakiego nie ma w okolicy ! Sąsiad nie dostał już 2 przesyłek z sądu, a sąd guzik obchodzi, że nie dostał listu – skoro wysłali, to znaczy, że został doręczony, a jeśli nie był odebrany, to wina adresata…. SKANDAL !!! Te bzdety o 300 reklamacjach to ściema, kto ma niby reklamację składać ? Sąd ? Sądu to nie obchodzi – wysłali, nie odebrałeś, bo listonosz zgubił listy, albo wrzucił awiza do innych skrzynek, to twój problem. Normalna poczta zostawia 2 awiza, można także zgłosić, że chce się dostawać powiadomienie na maila lub SMS’em. I wysyłają 2 krotnie ! InPost nic takiego nie ma ! Mają tylko totalny bajzel. Pewnie skończy się to, kiedy któryś z polityków nie dostanie listu z sądu i mu komornik dom zabierze…. (żartuję – musiałby być politykiem z opozycji) Oto polskie państwo prawa gdzie sądy robią lewe interesy z prywatnymi firmami ! SKANDAL !!!

  23. Hib.To napisał(a):

    Hey There. I uncovered your website the application of live messenger. That may be an extremely efficiently created report. I shall be sure to save them plus come back to find out further of this useful data. Thanks for the post. I’ll unquestionably give back. Hey There. I uncovered your website the application of live messenger. That may be an extremely efficiently created report. I shall be sure to save them plus come back to find out further of this useful data. Thanks for the post. I’ll unquestionably give back.

  24. Wioleta napisał(a):

    Skandal!!!! Jestem ofiarą przetargu, w którym uwzględniono tylko czynnik finansowy , a nie kompetencyjny firmy. Lepiej jest przesyłek nie wysyłać, szkoda tej kasy.

    Otóż, w dniu dzisiejszym to jest 14.03 odebrałam zawiadomienie o przesyłce sądowej poleconej, z tym, że było ono dostarczone 25.02. ?!! Zdecydowanie nie było, gdyż w tym czasie odebrałam dwa listy polecone z poczty i do skrzynki zaglądałam.
    To jeszcze nic, weszłam na stronę In Postu śledzenia przesyłek i dowiedziałam się, że było zawiadomienie powtórne, szkoda ze daty nie podali.
    Domniemuje, że pracować się nie chce, ale pieniążki chce się brać. Jak mam udowodnić, żę w skrzynce w podanym terminie nie dostarczono zawiadomienia i że nie zostawiono powiadomienia powtórnego? Kogo mam się czepić: właściela firmy czy sądu, że działają na szkodę petenta, przysłowiowego Kowalskiego. To ja czuje się poszkodowana, i kto mi wynagrodzi moje stresy, ze nie spię w nocy i wkurzam się na głupotę innych.

  25. Mef napisał(a):

    Ja pracuje w Inposcie i nanarzekam. Niejest problem z dostraczaniem listow jest natomiast za jakie wynagrodzenie sie pracuje malo listow male wynagrodzenie.
    u mnie zarabiaja 500-1000zl
    Wiecznie zmieniaja pracownikow i specjalnie mies wypowiedzenie liczone od poczatku miesiaca kalendarzowego

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

158724