20092017Nowości:
   |    Rejestracja

Koincydencje, czyli Polska jest silnym państwem


Zeznający przed Komisją Śledczą Marcin P., twórca (właściwie odtwórca nie swojego pomysłu) Amber Gold, z butą i tupetem śmiał się w twarz Polakom, mówiąc, że nic im nie ma do oddania, że OLT Express mogło przejąć Polskie Linie Lotnicze LOT, zaś syn byłego premiera, niejaki M. Tusk dzielił się z nim informacjami handlowymi, które wyniósł z państwowej firmy a tak w ogóle był gwarantem spokoju (w końcu syn premiera) – to niedostrzegany choć ogromnie ważny krok Polski w stronę cywilizacji. Jeszcze nie zauważyliście? Marcin P. żyje! Za rządów Tuska i Kopacz już dawno byłby martwy.


orzel

Można Prawu i Sprawiedliwości stawiać różne prawdziwe i wymyślone zarzuty. Można się ciskać, jak hochsztapler Kijowski, który – legalnie, czy nie – podprowadzał pieniądze swoich towarzyszy ze zbiórek na obronę poprzedniego establishmentu oraz niepłacone na własne dzieci alimenty. Trzeba jednak zauważyć, że jeden aspekt bezspornie w mocny sposób świadczy o tym, że Polska jest państwem, jest silnym państwem i jest państwem prawa. Odkąd PiS przejął władzę, mimo lekko licząc kilkudziesięciu afer gospodarczych, ujawniania podsłuchów, kompromitowania polityków i urzędników, którzy urządzali sobie z naszego kraju prywatny folwark, żaden z nich nie popełnił samobójstwa. I po lewej, i po prawej stronie sceny politycznej nikt nie składa oświadczeń, że nie popełni samobójstwa w trosce o własne życie i bezpieczeństwo swojej rodziny.

Koincydencja? Być może, ale…

Ale dla przypomnienia policzmy, co działo się za rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz idących pod rękę z Polskim Stronnictwem Ludowym. Pomijając niewyjaśniony mord na 96 osobach, które zginęły w Katastrofie Smoleńskiej (tak, uważam, że to nie był wypadek) Polska zaznaczona była zgonami specjalnego znaczenia. Niczym za najlepszych czasów rzeźnika Stalina ludzi, w jakikolwiek sposób dotykających ówczesnej władzy spotykały wypadki, lub popełniali samobójstwa. I tak: nie żyje oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego (samobójstwo), w kwietniu 2008 r. w Garwolinie powiesił się sędzia, w sierpniu 2008 r. poderżnął sobie gardło przemytnik, który został zatrzymany przez ABW (uratowano go), ciało chorążego Stefana Zielonki, szyfranta Służby Wywiadu Wojskowego, znaleziono nad Wisłą przy Wale Miedzeszyńskim w Warszawie w stanie zaawansowanego rozkładu w 2009 roku, w styczniu 2009 r. samobójstwo popełniła podpułkownik z delegatury ABW w Poznaniu, w lutym 2012 r. nagłą śmiercią umiera płk Leszek Tobiasz, główny świadek ABW w tzw. prowokacji przeciwko komisji weryfikacyjnej ds. WSI, w styczniu 2012 r. zamordowany zostaje gen. broni Henryk Szumski, w latach 1997-2000 szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (ugodzony nożem), dr Eugeniusz Wróbel również ginie zamordowany (miał być biegłym w śledztwie smoleńskim), w łazience ośrodka wczasowego w Indiach wiesza się (?) Dariusz Szpineta, założyciel i prezes prywatnej firmy lotniczej, w wypadku samochodowym ginie archeolog prof. Marka Dulinicza, który miał jechać do Smoleńska w tej samej wyprawie, w której brała czynny udział (kopiąc na metr w głąb Ewa Kopacz), samobójstwo (?) popełnia również gen. Sławomir Petelicki, szef GROM-u, pod koniec 2009 r. samobójstwo (tuż przed Wigilią wieszając się na kablu od odkurzacza) popełnia również Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny kancelarii premiera, ponoć w zamachu na własne życie ginie także Andrzej Lepper.

Nie lepszy los czekał również tych, którzy – podobnie, jak dzisiaj Marcin P. z Amber Gold – znajdowali się w więzieniach z poważnymi zarzutami. W styczniu 2010 r. w gdańskim areszcie umiera świadek w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały Artur Zirajewski ps. „Iwan”. Klawisze znajdują martwych również zabójców Krzysztofa Olewnika – Wojciecha Franiewskiego, Sławomira Kościuka i Roberta Pazika. Wszystkich znaleziono martwych w celach. Strażnik, który nadzorował jedną z cel kilka miesięcy później wiesza się na drzewie.

Mało? To wyliczamy dalej…

Do niewyjaśnionych śmierci z okresu rządów Tuska i Kopacz należą także śmierci: biskupa Mieczysława Cieślara (wypadek samochodowy po wypowiedzi ws. Smoleńska), Krzysztof Knyż , moskiewski operator „Faktów” TVN (pierwszy na miejscu katastrofy TU-154), Marek Rosiak (zamordowany przez byłego członka PO pracownik biura poselskiego posła PiS Janusza Wojciechowskiego), prof. Józef Szaniawski (spada w przepaść w Tatrach), Remigiusz Muś (samobójstwo przez powieszenie), ekspert lotniczy Krzysztof Zalewski (zamordowany od ciosów nożem we własnym mieszkaniu).

Ta komisja śledcza i to śledztwo po raz pierwszy listopada 2007 roku mogą być (i będą) przeprowadzone do końca. Nie zginą, ani nie zabiją się świadkowie, podejrzani, oskarżeni w aferze Amber Gold, ani żadnej innej, którą zajmują się obecnie służby z godłem Rzeczpospolitej na czapkach, na mundurach, łańcuchach prokuratorskich i sędziowskich, dyskretnie wpiętych w marynarki.

Polska po prostu odzyskała podmiotowość. I stała się na powrót państwem. Państwem silnym, które nie pozwala nikomu zabijać świadków, uciekać przed wyjaśnieniami i sprawiedliwością  – nawet w śmierć.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

306228