25062018Nowości:
   |    Rejestracja

KE: polska gospodarka, port w Elblągu? Nie teraz!


Gdyby Unia Europejska miała decydować o budowie Gdyni w latach 20 i 30 ub. wieku, do dzisiaj nie mielibyśmy portu w Gdyni. Komisja Europejska nie chce zatwierdzić planów budowy kanału na Mierzei Wiślanej, który uniezależni polską gospodarkę morską od Rosji i jej umów z Niemcami.


petla-zulawska-23

Budowa toru wodnego o długości 1,1 km i głębokości 5 metrów ma kosztować ponad 600 milionów złotych. Każdego roku trzeba będzie tor przez Mierzeję pogłębiać, na co potrzeba dodatkowo ok. 5 milionów zł rocznie. Głównym beneficjentem ma być elbląski port, ale minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk wskazuje też na inne aspekty.

– Niedawne incydenty w tej części Bałtyku z udziałem rosyjskich samolotów pokazują, że nowy tor wodny będzie miał ogromne znaczenie. Musimy mieć możliwość swobody poruszania się w tym rejonie. To jest kwestia naszego bezpieczeństwa – przekonuje Gróbarczyk. Ale los inwestycji zależy od Komisji Europejskiej, która musi projekt zatwierdzić. Decyzja jest spodziewana w ciągu najbliższych miesięcy. A jak na razie jej nie ma, zaś nieoficjalne głosy z Brukseli donoszą, że nigdy nie zapadnie. Powód? Rozwinięcie polskiej gospodarki morskiej jest nie na rękę Niemcom. I Rosjanom, z którymi Niemcy chcą robić i robią na Bałtyku doskonałe interesy.

A to właśnie Rosja kontroluje wejście na wody Zalewu Wiślanego. Nie raz – zwłaszcza ostatnio – polskim statkom i jachtom tę drogę blokowała, co doprowadziło port w Elblągu niemal do bankructwa.

Rząd, jeszcze nieoficjalnie, deklaruje, że brak zgody Komisji Europejskiej na kanał, nie zaważy na decyzjach w tej sprawie. I, że zapadną one już na dniach – być może nawet na najbliższym posiedzieniu Rady Ministrów. Zgodnie z planem budowa ma się rozpocząć w 2018 roku, pierwsze statki mają przepłynąć nowym torem wodnym już w 2021 roku. Projekt przekopania Mierzei Wiślanej ma niemal 10 lat. Ale przez ostatnie osiem nic się w jego sprawie nie działo. Rząd PO-PSL nie porzucił projektu, przygotowano nawet prognozę oddziaływania na środowisko i studium opłacalności inwestycji. Przez 8 lat nie zapadła jednak decyzja o rozpoczęciu inwestycji.

– Po decyzji rządu powinna pojawić się ustawa, potem ustawa o budowie toru wodnego – mówi ministerstwo. – Być może jeszcze w tym roku ruszą przetargi na projekt. Zależy nam na czasie.

W trakcie elbląskiej kampanii w 2013 roku przekopowi ostro sprzeciwiała się Platforma.

– Ja zaproponowałbym kąpiel w Zalewie Wiślanym, woda jeszcze jest chłodna i może trochę to ostudzi te imperialne pomysły – mówił wówczas Donald Tusk. Inwestycja budzi sprzeciw części mieszkańców samej Mierzei, przede wszystkim Krynicy Morskiej, którzy boją się, że ucierpi ruch turystyczny w tej okolicy. Od lat budowie sprzeciwiają się także ekolodzy. Uważają oni, że zagrożone mogą być żyjące tu rzadkie gatunki zwierząt.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarze 4 dla artykułu "KE: polska gospodarka, port w Elblągu? Nie teraz!"

  1. gniew napisał(a):

    Szczęść Boże. Mieszkańcy Krynicy Morskiej nie powinni obawiać się ograniczenia ruchu turystycznego. Właśnie ta inwestycja spowoduje zwiększenie ruchu turystycznego, a ponadto zwiększy inwestycje małego i średniego biznesu w związku z nową drogą wodną ! Ekolodzy powinni zająć się ochroną, bardzo zagrożonego żyjącego tu rzadkiego gatunku człowieka!!!
    pozdrawiam gniew

  2. gniew napisał(a):

    Los inwestycji zależy nie od Komisji Europejskiej,ale od determinacji polaków gospodarzy i właścicieli polski, polska jest naszą własnością !!!. I nikt nam jej nie odbierze …. Tak nam dopomóż Bóg..

  3. Jerzy napisał(a):

    Osobiście nie chciał bym przekopu Mierzeji ponieważ Zalew Wiślany był moją słodką tajemnicą. Mazury zalali turyści i Mazury zaczeły tracić dla mnie swój urok, zaś „ścisły policyjny nadzór” odebrał mi apetyt na pływanie po nich.
    Zalew zaś… pamietam kiedy jeszcze jako student zarabialiśmy z kolegą na piwko i chleb ze smalcem wożeniem turystów jachtem żaglowym po Zalewie. Kiedy kończyła nam się kasa płynęliśmy do Krynicy „po turystów”. Braliśmy ich do Tolkimcka, a czasami nawet do Fromborka. Zawsze byli zachwyceni. Wykrzykiwaliśmy im przy tym szanty (ciężko nazwać to śpiewaniem) i częstowaliśmy piwkiem za kótre sami zapłacili. Im większa fala tym głośniej się darliśmy dzięki czemu strach im szybko przechodził. Dzisiaj pewnie by to już nie przeszło, ale wtedy…
    I pomyśleć że obecnie młodzi uważają że to oni mają wolność… ha ha ha… nawet nie wiedzą jak strasznie się mylą!
    Dlatego z powodu własnego egoizmu nie chciał bym przekopu Mierzeji. Ale skoro mleko się już rozlało i wszyscy o Mierzeji usłyszeli, ser mater, niech kopią. Ja już i tak długo nie popływam.
    Kopał bym dla samej choćby satysfakcji żeby zrobić Ruskom na złość. Jak my nienawidzieliśmy tej granicy to jest wprost niewyobrażalne! Jaki to był stres żeby nie podpłynąć przypadkiem zbyt blisko albo nie dać sie zdryfować i nie dostać się w ruskie łapy! A GPSu wtedy nie było…
    No i ta wielka strata czasu by przejść Wisłą z Gdańska na Zalew. To był tak naprawdę główny powód ciszy na Zalewie. Ilu żeglarzom chciało się pokonywać tę trasę mimo że przejście było ogromnie urocze i zapierało dech w piersiach. Nigdy nie żałowałem że muszę go pokonywać choć silnika nie było. Nawet zaburtowego. Wyobrażcie to sobie dzisiejsi żeglarze?
    Ale za to był czas…
    .
    Dzisiaj człowiek czasu nie ma więc… trza kopać! No chyba że nam Moskale oddadzą Cieśninę Pilawską do czego stare traktaty i Hołd Pruski zobowiązują. Hohenzollernów tam już nie ma więc tereny te do Rzeczpospolitej powrócić miały.
    A ja będę sobie musiał znaleźć coś nowego, ale o tym na pewno nikomu nie powiem. Chyba nawet już wiem gdzie to jest…

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

285240